23-07-2013, 21:50
Dzisiaj w nocy miałem dobry sen. Był tak dziwny, że opiszę go w streszczeniu, bo nie dam rady tego dobrze sklecić.
Topiłem w mieście ze znajomymi kota w jakimś garnku. Zobaczyła to bibliotekarka z mojej wsi. Wybiegła na ulicę i krzyczała w moją stronę ładne wiązanki. Nagle stałem się sową i odleciałem na pobliski dach. Siedząc na nim śmiałem się i szydziłem z bibliotekarki. Ona dała sobie ze mną siana i wróciła do budynku. Przesiadując dalej na dachu zwróciłem uwagę na dym wydobywający się z komina. Ten dym okazał się moim kolegą który będąc w swoim LD zamienił się w dym i w ten właśnie sposób zwiedza miasto. Mówił, że w ten sposób nigdy nie wywali go z LD, bo leci z wiatrem utrzymując stałą prędkość. Zdawało mi się to rozsądne, ale w dym się nie zamieniłem tylko z gracją wylądowałem na dworcu PKS...
Mój kolega "dym" wylądował okok mnie, ale teraz w ludzkiej postaci. Zobaczył nas inny znajomy który chciał abyśmy jego również nauczyli lewitacji. Powiedzieliśmy mu, że jesteśmy w LD i dawaliśmy mu jakieś rady (dobrze nie pamiętam)
Wsiedliśmy do autobusu w którym był straszny tłok. Cały był wypchany moimi kolegami. Chciałem polatać, ale bałem się, że zobaczy to za dużo osób. (Tutaj była jakaś akcja z tabletem i laptopem)
Poczekałem aż wysiądzie większość osób i wyleciałem przez okno.
Sen oczywiście toczył się dalej, ale słabo resztę pamiętam.
Topiłem w mieście ze znajomymi kota w jakimś garnku. Zobaczyła to bibliotekarka z mojej wsi. Wybiegła na ulicę i krzyczała w moją stronę ładne wiązanki. Nagle stałem się sową i odleciałem na pobliski dach. Siedząc na nim śmiałem się i szydziłem z bibliotekarki. Ona dała sobie ze mną siana i wróciła do budynku. Przesiadując dalej na dachu zwróciłem uwagę na dym wydobywający się z komina. Ten dym okazał się moim kolegą który będąc w swoim LD zamienił się w dym i w ten właśnie sposób zwiedza miasto. Mówił, że w ten sposób nigdy nie wywali go z LD, bo leci z wiatrem utrzymując stałą prędkość. Zdawało mi się to rozsądne, ale w dym się nie zamieniłem tylko z gracją wylądowałem na dworcu PKS...
Mój kolega "dym" wylądował okok mnie, ale teraz w ludzkiej postaci. Zobaczył nas inny znajomy który chciał abyśmy jego również nauczyli lewitacji. Powiedzieliśmy mu, że jesteśmy w LD i dawaliśmy mu jakieś rady (dobrze nie pamiętam)
Wsiedliśmy do autobusu w którym był straszny tłok. Cały był wypchany moimi kolegami. Chciałem polatać, ale bałem się, że zobaczy to za dużo osób. (Tutaj była jakaś akcja z tabletem i laptopem)
Poczekałem aż wysiądzie większość osób i wyleciałem przez okno.
Sen oczywiście toczył się dalej, ale słabo resztę pamiętam.
[H]





