23-07-2013, 19:42
Niektórzy ludzie po prostu potrzebują Boga. Potrzebują wierzyć, że wszystko ma jakiś cel, że ktoś może im pomóc w najgorszych chwilach, że po śmierci ich świadomość po prostu nie zniknie. Na początku istnienia ludzkości bóstwa stworzone były po to, by wyjaśnić sobie istnienie świata -bo nie mieli jak, więc o -Tu jest taki bóg, on stworzył to świecące coś na niebie i od niego zależy to i to. Tu jest taki bóg, on stworzył wodę i on panuje nad tym i nad tym, a jak chcecie mieć udany połów, to wiecie do kogo się modlić. A tu z kolei jest taki bóg, i taki... blablabla. I gotowe -nie trzeba się już nad niczym zastanawiać.
Pytanie, czy religie robią na świecie więcej złego, czy dobrego.
Nie wiem jak to jest rzeczywiście i mało mnie to obchodzi
Do niczego i tak nie dojdę. Byłoby fajnie, gdyby po śmierci moje "ja" tak po prostu nie zniknęło... Niczego nie wykluczam, niczego nie akceptuję
Wierzę np. w duchy, przynajmniej jak to ludzie nazywają. Pytanie czy to ludzkie dusze, pałętające się po świecie żywych, czy jakieś istoty z innej rzeczywistości, albo jakiś rodzaj energii... Multum możliwości
Skoro duchy (czy co to tam jest) mogą istnieć, to może po śmierci nie będzie tak źle?
Pytanie, czy religie robią na świecie więcej złego, czy dobrego.
Nie wiem jak to jest rzeczywiście i mało mnie to obchodzi
Do niczego i tak nie dojdę. Byłoby fajnie, gdyby po śmierci moje "ja" tak po prostu nie zniknęło... Niczego nie wykluczam, niczego nie akceptuję
Wierzę np. w duchy, przynajmniej jak to ludzie nazywają. Pytanie czy to ludzkie dusze, pałętające się po świecie żywych, czy jakieś istoty z innej rzeczywistości, albo jakiś rodzaj energii... Multum możliwości
Skoro duchy (czy co to tam jest) mogą istnieć, to może po śmierci nie będzie tak źle?





