16-06-2013, 23:43
Z pierwszego snu, pamiętam tylko jak na telefonie pisałem na gg z koleżanką.
Początku drugiego nie pamiętam, jednak później rozpoczął się jakiś mecz w którym brałem udział. Graliśmy na jakiejś dosyć dużej hali, boisko(2 dziwne bramki, i biłe paski ogrwniczające pole gry po bokach) zaimowało około 1/3 budynku. Przebieg meczu ciężko opisać, ponieważ wszystko bardzo szybko się zmieniało. Piłkami graliśmy różnymi. Wystarczyło odwrócić głowe na sekunde, a piłka się zmieniała. Używaliśmy piłki do siatkówki, koszykówki, do nogi, była taka olbrzymia różowa gumowa piłka, w pewnym momencie używany był kawałek jakiejś pianki :d liczba graczy cały czas rosła. Sędziowała nauczycielka od wf z mojej szkoły. Ogólne zasady polegały na tym, żeby trafić piłką do przeciwnej bramki, używając wszyatkich części ciała.Opisze mniej więcej przebieg.
Graliśmy, byłem wkurzony i smutny ponieważ żadko miałem piłke. W pewnym momencie piłka wyleciała za bramke przeciwnika. Ktoś podnisł ją, wykonując jakiś "rzut wolny" czy coś takiego stał jakieś 50 cm od bramki. Rzucał bezpośrednio i trafił. Po zdobyciu gola, od razu ktoś inny zabrał się do takiego rzutu(tutaj zauważyłem kto jest sędzią) i trafił. Następnie podszedłem ja, złapałem "piłke", była to teraz jakaś pianka, gąbka, czy podobny materiał. Już mam rzucać, gdy sędzia podchodzi i oznajmia, że koniec tych rzutów wolnych bo bramkarz szans nie ma. Odchodząc id bramki byłem dumny, że się nie sprzeczam, że gram fair itp.
Początku drugiego nie pamiętam, jednak później rozpoczął się jakiś mecz w którym brałem udział. Graliśmy na jakiejś dosyć dużej hali, boisko(2 dziwne bramki, i biłe paski ogrwniczające pole gry po bokach) zaimowało około 1/3 budynku. Przebieg meczu ciężko opisać, ponieważ wszystko bardzo szybko się zmieniało. Piłkami graliśmy różnymi. Wystarczyło odwrócić głowe na sekunde, a piłka się zmieniała. Używaliśmy piłki do siatkówki, koszykówki, do nogi, była taka olbrzymia różowa gumowa piłka, w pewnym momencie używany był kawałek jakiejś pianki :d liczba graczy cały czas rosła. Sędziowała nauczycielka od wf z mojej szkoły. Ogólne zasady polegały na tym, żeby trafić piłką do przeciwnej bramki, używając wszyatkich części ciała.Opisze mniej więcej przebieg.
Graliśmy, byłem wkurzony i smutny ponieważ żadko miałem piłke. W pewnym momencie piłka wyleciała za bramke przeciwnika. Ktoś podnisł ją, wykonując jakiś "rzut wolny" czy coś takiego stał jakieś 50 cm od bramki. Rzucał bezpośrednio i trafił. Po zdobyciu gola, od razu ktoś inny zabrał się do takiego rzutu(tutaj zauważyłem kto jest sędzią) i trafił. Następnie podszedłem ja, złapałem "piłke", była to teraz jakaś pianka, gąbka, czy podobny materiał. Już mam rzucać, gdy sędzia podchodzi i oznajmia, że koniec tych rzutów wolnych bo bramkarz szans nie ma. Odchodząc id bramki byłem dumny, że się nie sprzeczam, że gram fair itp.
Masz sprawę? Pisz na GG: 41393861





