10-06-2013, 20:15
Wypadałoby ponownie zwodować notatnik 
Z pewnością miał potencjał wizji, aczkolwiek się w nim nie uświadomiłem. Sen na śmiertelnym kacu po 3dniowym kawalerskim : siedzieliśmy z kuzynem w najlepszym drink-barze na świecie, restauracja ostrojona zwiewnymi kolorowymi tkaninami, groteskowo upchana żyrandolami i rzeźbami. Sufit i ściany składały się z niezwykle skomplikowanych schematów menu. Wybraliśmy " słodką pokusę ". Drink podano w miskach i miał konsystencje surowego ciasta, smakował jak likier. Rytuał picia go polegał na spożywaniu jednej łyżki i czekaniu aż kelner dorzuci do talerza kolejny alkoholowy dodatek. Po kolei były to skrystalizowane piwo w formie gałki lodowej, galaretowa kostka mandarynkówki, biszkopciki z ajerkoniaku wsypane jak płatki śniadaniowe i na samym końcu kelner wrzucił do zupy nadtopioną czekoladową figurkę Jezusa z sztandarem. Było tak mocne, że zaczęliśmy chrzanić o miłości, porównując ją do napiętych żył. Na puentę wybraliśmy jeszcze ofertę drinku dla dwojga - połowa o smaku pizzy, połowa - pasztetu.
Zacząłem się wybudzać i przed oczami został mi omam hipnapompiczny - panel przypominający antywirus z typowym znakiem ostrzegawczym. Od niechcenia przesunąłem myszkę za pomocą myśli na emblem. Pojawił się komunikat, który kapkę mnie zaniepokoił:
Znalezionych opętań : 3

Z pewnością miał potencjał wizji, aczkolwiek się w nim nie uświadomiłem. Sen na śmiertelnym kacu po 3dniowym kawalerskim : siedzieliśmy z kuzynem w najlepszym drink-barze na świecie, restauracja ostrojona zwiewnymi kolorowymi tkaninami, groteskowo upchana żyrandolami i rzeźbami. Sufit i ściany składały się z niezwykle skomplikowanych schematów menu. Wybraliśmy " słodką pokusę ". Drink podano w miskach i miał konsystencje surowego ciasta, smakował jak likier. Rytuał picia go polegał na spożywaniu jednej łyżki i czekaniu aż kelner dorzuci do talerza kolejny alkoholowy dodatek. Po kolei były to skrystalizowane piwo w formie gałki lodowej, galaretowa kostka mandarynkówki, biszkopciki z ajerkoniaku wsypane jak płatki śniadaniowe i na samym końcu kelner wrzucił do zupy nadtopioną czekoladową figurkę Jezusa z sztandarem. Było tak mocne, że zaczęliśmy chrzanić o miłości, porównując ją do napiętych żył. Na puentę wybraliśmy jeszcze ofertę drinku dla dwojga - połowa o smaku pizzy, połowa - pasztetu.
Zacząłem się wybudzać i przed oczami został mi omam hipnapompiczny - panel przypominający antywirus z typowym znakiem ostrzegawczym. Od niechcenia przesunąłem myszkę za pomocą myśli na emblem. Pojawił się komunikat, który kapkę mnie zaniepokoił:
Znalezionych opętań : 3





