13-06-2012, 09:21
Trochę tutaj nie pisałem, ale nie miałem zbytnio czasu...
12.06.12r.
Udało się! Świadomy sen i to bez żadnych sposobów...
Śni mi się, że siedzę przed komputerem, ale ciągle kontem oka spoglądam na telewizor. Tam jest mecz Polska vs Czechy. Przegrywamy jeden zero, ale gdy Czesi strzelili kolejną bramkę, nagle było 3:0... Zaraz zaraz! Przecież ten mecz ma się odbyć dopiero w sobotę! Spojrzałem na zegarek i tutaj trochę się zdziwiłem. Bo podobno nie ma być czasu, tylko jakieś znaki. Pamiętam, że końcówka była "27". W tym momencie odzyskałem świadomość. Siedząc dalej w fotelu, nie wiedziałem jak latać... Czy wstać i dopiero, czy od razu. Postanowiłem wstać i udało się! Przeleciałem nad biurkiem i w realu powinienem zbić szklankę kolanem, ale tak się nie stało. Od razu przypomniałem sobie, żeby za bardzo się nie cieszyć, bo mogę się obudzić. Szczerze powiedziawszy to nie miałem żadnych planów na ten sen, gdyż był on taki "niespodziewany". Postanowiłem, że pewna osoba zadzwoni do moich drzwi, jednak się obudziłem ; /
12.06.12r.
Udało się! Świadomy sen i to bez żadnych sposobów...
Śni mi się, że siedzę przed komputerem, ale ciągle kontem oka spoglądam na telewizor. Tam jest mecz Polska vs Czechy. Przegrywamy jeden zero, ale gdy Czesi strzelili kolejną bramkę, nagle było 3:0... Zaraz zaraz! Przecież ten mecz ma się odbyć dopiero w sobotę! Spojrzałem na zegarek i tutaj trochę się zdziwiłem. Bo podobno nie ma być czasu, tylko jakieś znaki. Pamiętam, że końcówka była "27". W tym momencie odzyskałem świadomość. Siedząc dalej w fotelu, nie wiedziałem jak latać... Czy wstać i dopiero, czy od razu. Postanowiłem wstać i udało się! Przeleciałem nad biurkiem i w realu powinienem zbić szklankę kolanem, ale tak się nie stało. Od razu przypomniałem sobie, żeby za bardzo się nie cieszyć, bo mogę się obudzić. Szczerze powiedziawszy to nie miałem żadnych planów na ten sen, gdyż był on taki "niespodziewany". Postanowiłem, że pewna osoba zadzwoni do moich drzwi, jednak się obudziłem ; /





