24-05-2012, 16:12
Dziś jeden z tych dziwniejszych snów. Byłem koło mojego domu, nagle zobaczyłem biegającego zombie (a może zombiego(?), nie wiem jak to się odmienia xD)
Był szary, Na całym jego ciele było widać takie jakby żyły. W porównaniu do tych filmowych zombie poruszał się szybko, idąc albo bujał ciałem na boki albo do przodu i do tyłu. Przebiegł obok mnie, potem pomyślałem że muszę go zabić, zacząłem za nim biegnąć, po drodze spotykałem różne znane mi osoby. Goniłem go po podwórku, na którym stały jakieś dziwne budynki. Zapomniałem dodać że od początku snu w prawej ręce miałem jakąś maczetę, a w drugiej śrubokręt
wiem że raz dostał tą maczetą przez plecy xD. w tym momencie mam jakąś luke w pamięci, ale z tego co pamiętam to w pewnym momencie gdzieś zgubiłem tą maczete i śrubokręt, a z deski na ziemi podniosłem taki zajebiście duży nóż
W pewnym momęcie przeniosło mnie jakby do filmu, bo widziałem wszystko z gór. Zobaczyłem miasteczko opanowane przez zombie. Nagle na niebie tak jakby coś wybuchło, i od tamtego miejsca tak i jakby zielona fala uderzeniowa była, zamieniając wszystkie zombie z zielonych świętych mikołajów<lol2> (w brew pozorom przed snem niczego nie ćpałem xD). Przeniosłem się wtedy no mojego ciała. Zobaczyłem psa którego również uznałem za zombie, ale go zostawiłem. Dalej goniłem za tym normalnym zombie, raz porządnie dźgnąłem go w plecy. Coś nie podpasował mi ten pies-zombie. Dostał najpierw kopa, potem jednym machnięciem noża uciąłem mu ogon i tylnią łape, następnymi uderzeniami tracił po kolei łapy (LOL). Niedługo się obudziłem.
Jeden z najbardziej pochrzanionych snów jakie ostatnio miałem
Był szary, Na całym jego ciele było widać takie jakby żyły. W porównaniu do tych filmowych zombie poruszał się szybko, idąc albo bujał ciałem na boki albo do przodu i do tyłu. Przebiegł obok mnie, potem pomyślałem że muszę go zabić, zacząłem za nim biegnąć, po drodze spotykałem różne znane mi osoby. Goniłem go po podwórku, na którym stały jakieś dziwne budynki. Zapomniałem dodać że od początku snu w prawej ręce miałem jakąś maczetę, a w drugiej śrubokręt
wiem że raz dostał tą maczetą przez plecy xD. w tym momencie mam jakąś luke w pamięci, ale z tego co pamiętam to w pewnym momencie gdzieś zgubiłem tą maczete i śrubokręt, a z deski na ziemi podniosłem taki zajebiście duży nóż
W pewnym momęcie przeniosło mnie jakby do filmu, bo widziałem wszystko z gór. Zobaczyłem miasteczko opanowane przez zombie. Nagle na niebie tak jakby coś wybuchło, i od tamtego miejsca tak i jakby zielona fala uderzeniowa była, zamieniając wszystkie zombie z zielonych świętych mikołajów<lol2> (w brew pozorom przed snem niczego nie ćpałem xD). Przeniosłem się wtedy no mojego ciała. Zobaczyłem psa którego również uznałem za zombie, ale go zostawiłem. Dalej goniłem za tym normalnym zombie, raz porządnie dźgnąłem go w plecy. Coś nie podpasował mi ten pies-zombie. Dostał najpierw kopa, potem jednym machnięciem noża uciąłem mu ogon i tylnią łape, następnymi uderzeniami tracił po kolei łapy (LOL). Niedługo się obudziłem.Jeden z najbardziej pochrzanionych snów jakie ostatnio miałem
Masz sprawę? Pisz na GG: 41393861





