16-05-2012, 15:34
Po dwóch tygodniach wstawania 5.20 w końcu mogłem wstać później - o 6.10. Punt 5.20 zaczął się LD, przeszdł w sen o LD i całość zakończyła się punkt 6.05 
W trakcie snu zwykłego nagle całkowicie straciłem kontrolę nad poruszaniem się, od razu domyśliłem się, że to sen. Po ulicy obok mnie przeszła strasznie gruba baba, siłą woli nakazałem jej mnie gdzieś przenieść. Wkrótce latałem na tym kaszalocie jak na magicznym dywanie
Krajobrazy były bardzo wyraźne i biły kolorami po oczach, jednak motywy były mi znane, bo zaczerpnięte z moich dawniejszych snów. Pola i lasy z fosforyzującymi kwiatami i mchem, miasta w ciemności pokryte lampkami choinkowymi, tak czy siak widok zawsze zachwycający. Był też ogromny kościół otoczony cmentarzem, po każdej stronie świata nagrobki zwieńczone były kwiatami o innym kolorze i nazwiskami innej narodowości - niebieskie róże i habry dla Steinbergów, Ditrichów itp., jasnoróżowe i białe tulipany dla michaelsów i Walterów, Żonkile i nagietki na pomarańczowo zdobiły z kolei polskie trupy. Na koniec grubas wzbił się w kosmos kierując się w krwistoczerwoną galaktykę. Po drodze jednak czułem, że z nami obok lecą inne projekcje. Odwróciłem się w stronę jednej pewien że nic się nie stanie, ale przestraszyłem się jak zobaczyłem, że ich gałki oczne zwrócone są bezsensownie na maksa w bok od ich celu. Nagle zwróciły się w moją stronę i poczułem się przedziwnie naćpany. Ni to przerażony, ni zawstydzony, zaczęły mi przychodzić natrętne myśli, ostatnie kwadranse snu spędziłem w przekonaniu, że zostałem opętany

W trakcie snu zwykłego nagle całkowicie straciłem kontrolę nad poruszaniem się, od razu domyśliłem się, że to sen. Po ulicy obok mnie przeszła strasznie gruba baba, siłą woli nakazałem jej mnie gdzieś przenieść. Wkrótce latałem na tym kaszalocie jak na magicznym dywanie

Krajobrazy były bardzo wyraźne i biły kolorami po oczach, jednak motywy były mi znane, bo zaczerpnięte z moich dawniejszych snów. Pola i lasy z fosforyzującymi kwiatami i mchem, miasta w ciemności pokryte lampkami choinkowymi, tak czy siak widok zawsze zachwycający. Był też ogromny kościół otoczony cmentarzem, po każdej stronie świata nagrobki zwieńczone były kwiatami o innym kolorze i nazwiskami innej narodowości - niebieskie róże i habry dla Steinbergów, Ditrichów itp., jasnoróżowe i białe tulipany dla michaelsów i Walterów, Żonkile i nagietki na pomarańczowo zdobiły z kolei polskie trupy. Na koniec grubas wzbił się w kosmos kierując się w krwistoczerwoną galaktykę. Po drodze jednak czułem, że z nami obok lecą inne projekcje. Odwróciłem się w stronę jednej pewien że nic się nie stanie, ale przestraszyłem się jak zobaczyłem, że ich gałki oczne zwrócone są bezsensownie na maksa w bok od ich celu. Nagle zwróciły się w moją stronę i poczułem się przedziwnie naćpany. Ni to przerażony, ni zawstydzony, zaczęły mi przychodzić natrętne myśli, ostatnie kwadranse snu spędziłem w przekonaniu, że zostałem opętany





