04-04-2012, 14:50
04.04.2012r.
Świadomy sen który spier**liłem.
W skrócie.
Noc. Jest jakiś koncert czy coś. Wszędzie pełno ludzi. Wszystko wygląda jak wyglądać powinno. Siedzę z kolegami przy stoliku, piję piwo, gadamy. Na niebie ładne dwa księżyce. Chwila, z jakiej paki dwa księżyce? Mówię do kolegów:
- widzieliście, dwa księżyce na niebie są.
Coś tam pogadali, że to nie możliwe, coś musi być nie tak.
Robię TR'a ale nie mogę oddychać. Przecież to nie może być naprawdę. Następna próba, tym razem wynik pozytywny. Śmieje się, setka ludzi a to wszystko projekcje. Zobaczyłem znajomego przy jakimś sklepie, zapytałem się jak tam koncert. Co odpowiedział to już nie pamiętam. Otoczyła mnie reszta znajomych, zapytali o coś i przez swoją głupotę się z nimi zagadałem.
Szybko straciłem świadomość.
Świadomy sen który spier**liłem.
W skrócie.
Noc. Jest jakiś koncert czy coś. Wszędzie pełno ludzi. Wszystko wygląda jak wyglądać powinno. Siedzę z kolegami przy stoliku, piję piwo, gadamy. Na niebie ładne dwa księżyce. Chwila, z jakiej paki dwa księżyce? Mówię do kolegów:
- widzieliście, dwa księżyce na niebie są.
Coś tam pogadali, że to nie możliwe, coś musi być nie tak.
Robię TR'a ale nie mogę oddychać. Przecież to nie może być naprawdę. Następna próba, tym razem wynik pozytywny. Śmieje się, setka ludzi a to wszystko projekcje. Zobaczyłem znajomego przy jakimś sklepie, zapytałem się jak tam koncert. Co odpowiedział to już nie pamiętam. Otoczyła mnie reszta znajomych, zapytali o coś i przez swoją głupotę się z nimi zagadałem.
Szybko straciłem świadomość.
[H]





