08-03-2012, 18:25
Ostatnio moj nocny wypoczynek sklada sie z samych LD i snow o LD, od jakiegos czasu nie moge sie doczekac zwyklego snu albo chociaz braku snu, poniewaz ciagla swiadomosc w nocy strasznie meczy :/ W wiekszosci tych snow obrazy sa malo tworcze, wiec zaspokajam w nich poped seksualny, przynajmniej dzisiejszy LD byl dosc dziwny.
Latajac trafilem do jakiegos futurystycznego miasta. Lot byl straszliwie trudny, wiec wyladowalem i postanowilem skrasc samochod przy krawezniku. Okazalo sie ze drzwi dla kierowcy prowadzily na siedzenie dla pasazera, widok zaslanial mi sterczacy prostokat a kierownica okazala sie pojedynczym drazkiem. W ogole fura miala ksztalt gruszki. Daleko nie ujechalem, zanim sie nie rozbilem o drugi taki samochod. Zaczely mnie scigac projekcje policjantow, wbilem sie przez szklana szybe do zimno udekorowanego baru z siedzeniami wysokimi pod sufit. Lada zbudowana byla z lodowek wyscielonych rafami koralowymi wszystkich kolorow. Obok znajdowal sie fastfood, na wystawach porozstawiane byly hotdogi z lukrem i bananem zamiast parowek, oraz hamburgery z paczkow i plastrow arbuza.
Wznioslem sie do lotu ponownie, przelecialem przez jakis szyld i trafilem do wielkiego bloku mieszkalnego wydrazonego w srodku, tak ze z kazdego miejsca widac bylo otwarte niebo. Na pozostalosciach podlogi krecily sie spiewajace zgromadzenia hipisow, ruiny pokoi i klatek schodowych ustrojone byly przez rozne swiecidelka i rzezby, sprawiajace wrazenie kradzionych lupow, oraz sprzetu grajacego z kolumnami. Miedzy obdartymi z tynku scianami rozlozone byly bogato zdobione dywany, palmy, statuly, telebimy i kupe ludzi w grotesowych strojach. Na samym szczycie przed czerwonymi drzwiami ustawiona zostala osobliwa niepokojaca rzezba : konajaca matka boska na rekach brodatego starca, ktory z kolei trzymany byl z trudem przez postac diabla.
Na koniec dopadly mnie projekcje i LD przeszedl w sen o LD, w ktorym wkrecilem sobie ze jestem jakims infiltratorem tej ekipy
Latajac trafilem do jakiegos futurystycznego miasta. Lot byl straszliwie trudny, wiec wyladowalem i postanowilem skrasc samochod przy krawezniku. Okazalo sie ze drzwi dla kierowcy prowadzily na siedzenie dla pasazera, widok zaslanial mi sterczacy prostokat a kierownica okazala sie pojedynczym drazkiem. W ogole fura miala ksztalt gruszki. Daleko nie ujechalem, zanim sie nie rozbilem o drugi taki samochod. Zaczely mnie scigac projekcje policjantow, wbilem sie przez szklana szybe do zimno udekorowanego baru z siedzeniami wysokimi pod sufit. Lada zbudowana byla z lodowek wyscielonych rafami koralowymi wszystkich kolorow. Obok znajdowal sie fastfood, na wystawach porozstawiane byly hotdogi z lukrem i bananem zamiast parowek, oraz hamburgery z paczkow i plastrow arbuza.
Wznioslem sie do lotu ponownie, przelecialem przez jakis szyld i trafilem do wielkiego bloku mieszkalnego wydrazonego w srodku, tak ze z kazdego miejsca widac bylo otwarte niebo. Na pozostalosciach podlogi krecily sie spiewajace zgromadzenia hipisow, ruiny pokoi i klatek schodowych ustrojone byly przez rozne swiecidelka i rzezby, sprawiajace wrazenie kradzionych lupow, oraz sprzetu grajacego z kolumnami. Miedzy obdartymi z tynku scianami rozlozone byly bogato zdobione dywany, palmy, statuly, telebimy i kupe ludzi w grotesowych strojach. Na samym szczycie przed czerwonymi drzwiami ustawiona zostala osobliwa niepokojaca rzezba : konajaca matka boska na rekach brodatego starca, ktory z kolei trzymany byl z trudem przez postac diabla.
Na koniec dopadly mnie projekcje i LD przeszedl w sen o LD, w ktorym wkrecilem sobie ze jestem jakims infiltratorem tej ekipy





