15-02-2012, 00:49
13/14.02.2012r.
Czasy średniowiecza. Jestem na zamku w jakiejś okrągłej, mrocznej komnacie. Biorę udział w egzorcyzmach. Kilka świec daje blade światło, a przedmioty rzucają długie cienie. Na samym środku stoi krzesło, na nim opętana staruszka. Towarzyszy mi jakaś kobieta. Mówi coś w dziwnym języku. Staruszka na krześle zaczyna głośno krzyczeć pogrubionym głosem. Chwilę później się obudziłem.
Uciekałem z kolegami przed trzema predatorami. (się zarymowało
) Na początku gonili nas na jakichś rozlewiskach. Póżniej brzebiegliśmy przez kawałek lasu i znaleźliśmy się w mieście. Przy najbliższym skrzyżowaniu ruszyłem w lewą alejkę, reszta w prawą. Jeden predator skakał po dachach budynków, dokładnie nad moją głową. Wbiegłem na klatkę schodową, co chwilę się obracałem ponieważ potwór był tuż za mną. Chwilę potem, zobaczyłem w ścianie drzwiczki do szybu wentylacyjnego. Z lekkim trudem udało mi się przez nie przejść i zjechałem na dół. Znowu znalazłem się na dworze. Wiedziałem że zgubiłem predatora. Ruszyłem dalej przez jakiś park. W tym miejscu kończy się ten sen, a zaczyna kolejny którego dokładnie nie pamiętam.
Czasy średniowiecza. Jestem na zamku w jakiejś okrągłej, mrocznej komnacie. Biorę udział w egzorcyzmach. Kilka świec daje blade światło, a przedmioty rzucają długie cienie. Na samym środku stoi krzesło, na nim opętana staruszka. Towarzyszy mi jakaś kobieta. Mówi coś w dziwnym języku. Staruszka na krześle zaczyna głośno krzyczeć pogrubionym głosem. Chwilę później się obudziłem.
Uciekałem z kolegami przed trzema predatorami. (się zarymowało
) Na początku gonili nas na jakichś rozlewiskach. Póżniej brzebiegliśmy przez kawałek lasu i znaleźliśmy się w mieście. Przy najbliższym skrzyżowaniu ruszyłem w lewą alejkę, reszta w prawą. Jeden predator skakał po dachach budynków, dokładnie nad moją głową. Wbiegłem na klatkę schodową, co chwilę się obracałem ponieważ potwór był tuż za mną. Chwilę potem, zobaczyłem w ścianie drzwiczki do szybu wentylacyjnego. Z lekkim trudem udało mi się przez nie przejść i zjechałem na dół. Znowu znalazłem się na dworze. Wiedziałem że zgubiłem predatora. Ruszyłem dalej przez jakiś park. W tym miejscu kończy się ten sen, a zaczyna kolejny którego dokładnie nie pamiętam.
[H]





