29-12-2011, 14:13
29.12.2011r.
Siedzę w domu, nagle słyszę szczekanie za drzwiami. Otwieram je, a tam nieżyjący od roku mój pies (był szczeniakiem, chociaż odszedł jako dorosły pies). Od razu wskoczył mi na ręce. Byłem szczęśliwy i lekko zdziwiony. Całe zdarzenie uznałem za cud. Dałem mu jeść, pić i poszedłem do swojego pokoju. Pies poszedł za mną tylko że teraz był już dorosły (zero zdziwienia, tylko pare przemyśleń). Chwilę posiedziałem na GG, pisałem jakieś pierdoły. Usłyszałem pukanie do drzw. Nie otwierałem ich, ale po chwili z wielkim hukiem wyleciały z zawiasów. Tam gdzie wcześniej były drzwi stał anioł. "Nie otworzysz drzwi dla archanioła?", zapytał. Ja stałem pod ścianą i nic się nie odzywałem. Archanioł podszedł do mojego psa, dotkną go, a on zamienił się w małego aniołka. Wzią go na ręce. Podzszedł do mnie, podziękował mi za wychowanie anioła i powiedział że resztą zajmą się oni. Wyleciał przez sufit.
Miałem jeszcze trzy sny i każdy z każdym się łączył na jeden długi sen.
Siedzę w domu, nagle słyszę szczekanie za drzwiami. Otwieram je, a tam nieżyjący od roku mój pies (był szczeniakiem, chociaż odszedł jako dorosły pies). Od razu wskoczył mi na ręce. Byłem szczęśliwy i lekko zdziwiony. Całe zdarzenie uznałem za cud. Dałem mu jeść, pić i poszedłem do swojego pokoju. Pies poszedł za mną tylko że teraz był już dorosły (zero zdziwienia, tylko pare przemyśleń). Chwilę posiedziałem na GG, pisałem jakieś pierdoły. Usłyszałem pukanie do drzw. Nie otwierałem ich, ale po chwili z wielkim hukiem wyleciały z zawiasów. Tam gdzie wcześniej były drzwi stał anioł. "Nie otworzysz drzwi dla archanioła?", zapytał. Ja stałem pod ścianą i nic się nie odzywałem. Archanioł podszedł do mojego psa, dotkną go, a on zamienił się w małego aniołka. Wzią go na ręce. Podzszedł do mnie, podziękował mi za wychowanie anioła i powiedział że resztą zajmą się oni. Wyleciał przez sufit.
Miałem jeszcze trzy sny i każdy z każdym się łączył na jeden długi sen.
[H]





