26-12-2011, 14:35
Hmm..od kilku nocy mam jakieś dziwne sny. Zazwyczaj są dziwne, ale to..to ostatnie przechodzi już wszelkie granice. Pełne są brutalności, krwi, śmierci i strachu. Autentycznie się w tych snach boję, wręcz jestem przerażona. Np dzisiaj.. nie pamiętam dokładnie, ale sen był ekstremalnie drastyczny itp. Była tam jakaś grupa ludzi, i oni stopniowo jeden po drugim umierali. Potem okazało się, że ktoś ich mordował. Hmm na koniec była taka scena, gdzie okazało się, że oni jednak żyją. Leżeli wszyscy zwiazani i okrwawieni za siatką, taką z drutu.. I kobiety były przerażone, chyba wiedziały, co je czeka. Mężczyzna, który stał koło mnie wziął łopatę czy coś takiego i zaczął ich zasypywać takimi..kamyczkami czy czymś podobnym, jakby gruzem. Chyba wtedy zrozumiałam, że oni mają być pochowani żywcem. Pamiętam jeszcze taką scenę, gdzie byłam z Asią (wiolonczelistką95) u mnie w domu. Ona patrzyła mi w oczy i mówiła, że są jakieś inne, inne niż na zdjęciach. A ja podeszłam do lustra, powiedziałam, że to dlatego, że czasem robią mi się takie dziwne obwódki wokół tęczówki. I..chciałam jej to pokazać i zrobiłam coś strasznego z oczami, tak że kiedy się odwróciłam to Asia krzyknęła, była bardzo..bardzo wystraszona. I ja sama też wystraszyłam się tym co zrobiłam. To było..kurcze. Dawno się tak nie bałam, ani naprawdę ani we śnie..
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"





