25-12-2011, 16:33
No! O takim temacie marzyłam!
Opiszę mój ostatni koszmar, przez który "wysiadł mi mózg".
Jeśli nie macie silnych i wytrzymałych nerwów, pomińcie ten post.
Byłam z koleżanką na spacerze. Nagle pojawiłyśmy się w wielkiej sali,
wyglądem podobnej do kina i laboratorium. Zobaczyłyśmy na scenie
dwóch ludzi, ubiorem przypominających szalonych naukowców.
Byli to kobieta i jakiś facet. Schowałyśmy się za siedzeniami.
Zobaczyli nas i kazali podejść. Nim się obejrzałam, obok nas stało
mnóstwo ludzi w białych ubraniach. Zeszli ze sceny i porozstawiali
się między fotelami. "Szalony naukowiec-facet" związał moją
koleżankę i strzelił Jej kulką w głowę. Ta upadła na ziemię
i już się nie podniosła. "Szalona para" wyniosła ją do jakiegoś
pomieszczenia, zabierając ze sobą wszystkich zgromadzonych,
w tym także mnie. Ciągle ryczałam. Patrzyłam, jak moją kumpele
wsadzają do jakiegoś urządzenia, które rozgniata ciało i wyciska
wszystkie "wody" z człowieka. Po chwili, nie było już mojej
koleżanki. Zostało tylko rozgniecione mięso. Jakiś człowiek podszedł,
zabrał je i spakował tak, że przypominało pasztet. "Szaleni" kazali
mi zabić tych wszystkich ludzi i zrobić z nimi to samo. Musiałam,
nie miałam innego wyboru. Po sześciu "wyprodukowanych" przeze
mnie "pasztetów", zabrali je i poszli sprzedać. Gdy już miałam
zastrzelić siódmego człowieka, ktoś postrzelił mnie i się (na szczęście)
obudziłam.
Wiem, jestem dziwna. Śnię o pasztetach z ludzi. Nie no, to przecież
jest zupełnie normalne! -.-
Opiszę mój ostatni koszmar, przez który "wysiadł mi mózg".
Jeśli nie macie silnych i wytrzymałych nerwów, pomińcie ten post.
Byłam z koleżanką na spacerze. Nagle pojawiłyśmy się w wielkiej sali,
wyglądem podobnej do kina i laboratorium. Zobaczyłyśmy na scenie
dwóch ludzi, ubiorem przypominających szalonych naukowców.
Byli to kobieta i jakiś facet. Schowałyśmy się za siedzeniami.
Zobaczyli nas i kazali podejść. Nim się obejrzałam, obok nas stało
mnóstwo ludzi w białych ubraniach. Zeszli ze sceny i porozstawiali
się między fotelami. "Szalony naukowiec-facet" związał moją
koleżankę i strzelił Jej kulką w głowę. Ta upadła na ziemię
i już się nie podniosła. "Szalona para" wyniosła ją do jakiegoś
pomieszczenia, zabierając ze sobą wszystkich zgromadzonych,
w tym także mnie. Ciągle ryczałam. Patrzyłam, jak moją kumpele
wsadzają do jakiegoś urządzenia, które rozgniata ciało i wyciska
wszystkie "wody" z człowieka. Po chwili, nie było już mojej
koleżanki. Zostało tylko rozgniecione mięso. Jakiś człowiek podszedł,
zabrał je i spakował tak, że przypominało pasztet. "Szaleni" kazali
mi zabić tych wszystkich ludzi i zrobić z nimi to samo. Musiałam,
nie miałam innego wyboru. Po sześciu "wyprodukowanych" przeze
mnie "pasztetów", zabrali je i poszli sprzedać. Gdy już miałam
zastrzelić siódmego człowieka, ktoś postrzelił mnie i się (na szczęście)
obudziłam.
Wiem, jestem dziwna. Śnię o pasztetach z ludzi. Nie no, to przecież
jest zupełnie normalne! -.-





