21-12-2011, 22:48
#1
Wczoraj, około 22:00 położyłam się i zaczęłam "przygotowania" do LD,
WILD'em. Tym razem postanowiłam wchodzić po schodach. I znowu
te zawroty w głowie itp. Nie wiem czemu, ale pokonałam "pół paraliż",
obróciłam się na bok i po kilku sekundach zasnęłam... i się zaczęło.
Siedziałam na lekcji w klasie i właśnie dowiedziałam się, że mam
nieusprawiedliwioną godzinę, przez co nie będę mogła mieć zachowania
wzorowego. Byłam wściekła. Oświeciło mnie, że ja żadnej godziny
w szkole nie opuściłam i zorientowałam się, że śnię. Przeniosło
mnie do Domu Kultury i tam przymusiłam się do ogarnięcia emocji.
Spytałam panią, czy ma zegarek, a ponieważ nie miała, ktoś z obecnych
na sali wręczył mi wielki elektroniczny zegar. Pierwszy raz, tak mocno
zachwycałam się tym urządzeniem. Długo to nie trwało, bo wypadł mi
z rąk i się "trochę" popsuł. Podeszłam do ściany i zaczęłam rysować
palcem drzwi. Gdy moje arcydzieło było gotowe, otworzyłam je
i weszłam do środka. Moja świadomość nieco zmalała. Pojawiłam się
przed moim domem i zaczęłam sobie latać. Chciałam polecieć do
koleżanki, ale po uderzeniu w dach i drzewa, zeszłam na ziemie.
Tam "jakiś typ" zaczął mnie gonić i od tego momentu straciłam
świadomość. Długo nie trwało i się obudziłam.
Pierwsze co zrobiłam po obudzeniu, to rzuciłam się do okna, bo w końcu
spadł śnieg, a dopiero później przypomniało mi się, że miałam LD.
Cieszę się bardzo, bo to był mój najdłuższy świadomy sen.
Nie jest on bardzo interesujący, ponieważ bardziej zaciekawiło mnie
to, że jestem w śnie i nie ważne było, o czym będę śniła.
Wczoraj, około 22:00 położyłam się i zaczęłam "przygotowania" do LD,
WILD'em. Tym razem postanowiłam wchodzić po schodach. I znowu
te zawroty w głowie itp. Nie wiem czemu, ale pokonałam "pół paraliż",
obróciłam się na bok i po kilku sekundach zasnęłam... i się zaczęło.
Siedziałam na lekcji w klasie i właśnie dowiedziałam się, że mam
nieusprawiedliwioną godzinę, przez co nie będę mogła mieć zachowania
wzorowego. Byłam wściekła. Oświeciło mnie, że ja żadnej godziny
w szkole nie opuściłam i zorientowałam się, że śnię. Przeniosło
mnie do Domu Kultury i tam przymusiłam się do ogarnięcia emocji.
Spytałam panią, czy ma zegarek, a ponieważ nie miała, ktoś z obecnych
na sali wręczył mi wielki elektroniczny zegar. Pierwszy raz, tak mocno
zachwycałam się tym urządzeniem. Długo to nie trwało, bo wypadł mi
z rąk i się "trochę" popsuł. Podeszłam do ściany i zaczęłam rysować
palcem drzwi. Gdy moje arcydzieło było gotowe, otworzyłam je
i weszłam do środka. Moja świadomość nieco zmalała. Pojawiłam się
przed moim domem i zaczęłam sobie latać. Chciałam polecieć do
koleżanki, ale po uderzeniu w dach i drzewa, zeszłam na ziemie.
Tam "jakiś typ" zaczął mnie gonić i od tego momentu straciłam
świadomość. Długo nie trwało i się obudziłam.
Pierwsze co zrobiłam po obudzeniu, to rzuciłam się do okna, bo w końcu
spadł śnieg, a dopiero później przypomniało mi się, że miałam LD.
Cieszę się bardzo, bo to był mój najdłuższy świadomy sen.
Nie jest on bardzo interesujący, ponieważ bardziej zaciekawiło mnie
to, że jestem w śnie i nie ważne było, o czym będę śniła.





