09-12-2011, 21:06
Byłam w pokoju z chłopakiem. Przez okno zobaczyłam, że do sąsiadki przyjechała ich kuzynka a była dziewczyna mojego chłopaka. Wiedziałam, że będzie patrzeć się w moje okno więc je otworzyłam (a niech będzie zazdrosna). Sąsiadki dom nagle się przybliżył do mojego. Ich balkon się przemieścił i był bardziej z przodu domu. Na balkonie, na wiklinowej ławce siedziała ONA. Miała białą bluzkę bez ramiączek. W ogóle brzydka była (jak i w rzeczywistości), wyglądała marnie, nie uśmiechała się. Zauważyłam, że patrzy się w moim kierunku to zaczęłam całować mojego chłopaka. Potem on zniknął (nie zauważyłam tego) a ja słyszałam, że ona wchodzi do mojego pokoju. Weszła. Ja wstałam zachowując się tak jakby właśnie mi w czymś przeszkodziła (zdziwiłam się, że mojego chłopaka nie ma koło mnie) i poprawiałam włosy, bluzkę. Zapytałam ironicznie o co chodzi. Ona miała taki dziwny wyraz twarzy- jakby była smutna, obojętna a zarazem martwiła się czymś, wstydziła się czegoś. [Ten sen był jak bajka, jak napisany przez kogoś scenariusz a my to aktorzy. Ja-tą złą, ona-tą dobrą jak w serialu dla młodzieży: Ja-tą ważną, ona-tą nie lubianą przez nikogo. Tak się czułam.] Coś tam marudziła o moim chłopaku nie wiem czego chciała, nie słuchałam jej, nie chciałam słuchać. Moim celem teraz było znalezienie najszybciej mojego chłopaka. Wyszłam na podwórko i szłam w stronę stodoły. Ona szła za mną i w końcu powiedziała, że chce porozmawiać z moim chłopakiem. Powiedziałam, że nie wiem gdzie on jest. To z długopisem i z kartką w ręce zapytała czy dam jej jego numer telefonu. Wyśmiałam ją. Weszłam do stodoły, był tam mój chłopak. Majsterkował chyba przy traktorze. Przytuliłam go, pocałowałam i powiedziałam mu czego jego była chce. Nie spojrzał na nią. Ironicznie się do niej uśmiechnęłam. Koniec...
Jak ja nienawidzę snów gdy w nich pojawiają się osoby, których nie cierpię.
Drugi sen: Hmm pamiętam, że pożyczyłam od koleżanki rower. Gdzieś pojechałam z koleżanką jakby do parku czy nad jezioro. Nie pamiętam. W każdym bądź razie pamiętam, że już wracałyśmy. Oparłam rower pod siatką i poszłam zapukać do drzwi. Weszłam z obecną przyjaciółką do jej domu. Rozmawiałyśmy wszystkie trzy, ona się cieszyła, że przyszłyśmy do niej. Jej mama zaproponowała nam herbatę chyba się zgodziłam ale po chwili przypomniałam sobie, że muszę już iść. Zdenerwowała się, wręcz wpadła w histerię (pamiętam, że nawet we śnie pierwszy raz widziałam ją w tak idealnym, pięknym kucyku z czarną gumką do włosów). Była tak zazdrosna o nas i o to, że nie spędzamy z nią czasu. Wyszłam krzycząc żeby przestała się tak zachowywać. Przed domem ona płakała, nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Wydarłam się na nią i powiedziałam, że z nią nie da się wytrzymać. Ale po chwili przytuliłam ją i powiedziałam, że wszystko będzie dobrze, że zaczniemy wszystko od nowa.
Jak ja nienawidzę snów gdy w nich pojawiają się osoby, których nie cierpię.
Drugi sen: Hmm pamiętam, że pożyczyłam od koleżanki rower. Gdzieś pojechałam z koleżanką jakby do parku czy nad jezioro. Nie pamiętam. W każdym bądź razie pamiętam, że już wracałyśmy. Oparłam rower pod siatką i poszłam zapukać do drzwi. Weszłam z obecną przyjaciółką do jej domu. Rozmawiałyśmy wszystkie trzy, ona się cieszyła, że przyszłyśmy do niej. Jej mama zaproponowała nam herbatę chyba się zgodziłam ale po chwili przypomniałam sobie, że muszę już iść. Zdenerwowała się, wręcz wpadła w histerię (pamiętam, że nawet we śnie pierwszy raz widziałam ją w tak idealnym, pięknym kucyku z czarną gumką do włosów). Była tak zazdrosna o nas i o to, że nie spędzamy z nią czasu. Wyszłam krzycząc żeby przestała się tak zachowywać. Przed domem ona płakała, nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Wydarłam się na nią i powiedziałam, że z nią nie da się wytrzymać. Ale po chwili przytuliłam ją i powiedziałam, że wszystko będzie dobrze, że zaczniemy wszystko od nowa.





