27-11-2011, 01:25
Suou.
Wierzę w siebie. Bo jeśli ja mam problem, to sam sobie muszę pomóc - ewentualnie poprosić przyjaciół. Nie jestem ateistą, jestem agnostykiem... Wstydzę się powiedzieć, że w Boga nie wierzę, ale prawda jest jaka jest.
Nie jestem człowiekiem który w życiu kieruję się religią. A co jeśli Boga nie ma i życie jest tylko jedno? Będę tracił swój czas na chodzenie do kościoła, modlenie się z szansą, że kreatura którą tak wielbię w ogóle nie istnieje? Poza tym jest nauka która wyjaśnia jak powstał wszechświat. No i jeżeli napotkam następujący argument: "no dobra, był wielki wybuch, ale co było przedtem?" to wyśmieję tą osobę. Matematyka udowadnia, że wszechświat mógłby powstać z nicości. Chociaż z drugiej strony jest też wiele argumentów które popierają istnienie Boga; no cóż, mnie one nie przekonują. Tak jak mówiłem, wstydzę się tego, ale jestem jaki jestem - jeżeli to właśnie Bóg mnie stworzył, to najwidoczniej chciał, żebym był osobą którą jestem w tej chwili.
No i jeszcze paradoks wiary... Skoro byśmy już gadali o tym, że Bóg stworzył materię i antymaterię, był wielki wybuch, sratytaty, to Bóg też musiał jakoś powstać, tak? A paradoksem jest fakt, że jeśli ktoś stworzyłby Boga - Bóg nie byłby Bogiem.
Podejście niektórych ludzi jest całkiem śmieszne, tak w ogóle. "Będę wierzył, tak na wszelki wypadek" - typowy katolik, dlatego też sam Kościół jako wspólnota nie ma sensu. A skoro Bóg jest wszechwiedzący, to z góry wie kto postąpi jego zdaniem, niewłaściwie. Po co więc ta cała szopka? Po co więc ta cała zabawa w życie skoro i tak i tak pójdziemy tam, gdzie Bóg będzie chciał?
Oczywiście nie chciałem nikogo tym postem obrazić. Może jeszcze tego nie zrozumiałem, jestem za młody, w końcu mam tylko 13 lat - może. Magiczne słowo "może" które ma dwa znaczenia. Jakie to są znaczenia? Odpowiedzcie sobie sami.
Ogólnie to przepraszam za straszny offtopic, chciałem tylko wdrążyć do tematu moje 3 grosze.
@Topic
Nadal życzę Ci powodzenia, bądź dobrych myśli, a się uda.
Wierzę w siebie. Bo jeśli ja mam problem, to sam sobie muszę pomóc - ewentualnie poprosić przyjaciół. Nie jestem ateistą, jestem agnostykiem... Wstydzę się powiedzieć, że w Boga nie wierzę, ale prawda jest jaka jest.
Nie jestem człowiekiem który w życiu kieruję się religią. A co jeśli Boga nie ma i życie jest tylko jedno? Będę tracił swój czas na chodzenie do kościoła, modlenie się z szansą, że kreatura którą tak wielbię w ogóle nie istnieje? Poza tym jest nauka która wyjaśnia jak powstał wszechświat. No i jeżeli napotkam następujący argument: "no dobra, był wielki wybuch, ale co było przedtem?" to wyśmieję tą osobę. Matematyka udowadnia, że wszechświat mógłby powstać z nicości. Chociaż z drugiej strony jest też wiele argumentów które popierają istnienie Boga; no cóż, mnie one nie przekonują. Tak jak mówiłem, wstydzę się tego, ale jestem jaki jestem - jeżeli to właśnie Bóg mnie stworzył, to najwidoczniej chciał, żebym był osobą którą jestem w tej chwili.
No i jeszcze paradoks wiary... Skoro byśmy już gadali o tym, że Bóg stworzył materię i antymaterię, był wielki wybuch, sratytaty, to Bóg też musiał jakoś powstać, tak? A paradoksem jest fakt, że jeśli ktoś stworzyłby Boga - Bóg nie byłby Bogiem.
Podejście niektórych ludzi jest całkiem śmieszne, tak w ogóle. "Będę wierzył, tak na wszelki wypadek" - typowy katolik, dlatego też sam Kościół jako wspólnota nie ma sensu. A skoro Bóg jest wszechwiedzący, to z góry wie kto postąpi jego zdaniem, niewłaściwie. Po co więc ta cała szopka? Po co więc ta cała zabawa w życie skoro i tak i tak pójdziemy tam, gdzie Bóg będzie chciał?
Oczywiście nie chciałem nikogo tym postem obrazić. Może jeszcze tego nie zrozumiałem, jestem za młody, w końcu mam tylko 13 lat - może. Magiczne słowo "może" które ma dwa znaczenia. Jakie to są znaczenia? Odpowiedzcie sobie sami.
Ogólnie to przepraszam za straszny offtopic, chciałem tylko wdrążyć do tematu moje 3 grosze.
@Topic
Nadal życzę Ci powodzenia, bądź dobrych myśli, a się uda.





