17-11-2011, 23:51
LD w HD w koncu
Dosc schizujace:
Sen zwykly polegal na tym, ze bylem na jakiejs delegacji w jakims motelu ze znajomymi i o drugiej w nocy wbila pani psycholog robic prezentacje i testy. Miala jakies karteczki, kazdy mial losowac jedna, i odszyfrowac slowo po niemiecku
Na moje pisalo Die Veil
Wszyscy byli wsciekli ze tak pozno przyszla i ja wyrzucili,i ja zmeczony uwalilem sie na kanapie i przysnilem ze snie 
LD zaczal sie juz podczas lotu, wiatr poruszal mna po pieknych, detalicznych krainach, tak ze wszystko widzialem z dobrej perspektywy i nie musialem nawet wkladac woli w lot. Obrazy sliczne ale nieskomplikowane - doliny, przepascie, chmury, szczyty , wiekszosc zielona. Wiele z tych lokacji kojarzylem z realnych miejsc, jednak w pewnym momencie mijalem ogromny lodowiec, byl tak realny ze koniecznie musialem sprawdzic czy jest zimny. Pierwszy ruch jaki zrobilem od poczatku LD to bylo wyciagniecie reki. Natychmiast po tym czynie z lodowej gory uformowala sie projekcja umiesnionego posagu i od razu ruszyla za mna wsciekla, uczepila sie mnie i zaslaniala widok wszystkimi konczynami wreszczac:
" I co ile teraz widzisz?? Kto cie tu wpuscil? wynocha "
Zachowalem zimna krew, zatrzmalem sie i polozylem mu reke na ramieniu. Po chwili sie uspokoil i okazal wspolczucie. Zapytal " Lazarz cie nie wyrzucil jeszcze? "
Wzial mnie na barana i lecielismy dalej, kontem oka zauwazylem wasatego meksykanina. Posag potwierdzil ze to wlasnie Lazarz. Uciekal przed nim, ale on byl zaraz za nami, w pewnym momencie uslyszalem strzal z pistoletu i poczulem ze oberwalem w bok szyi. Znowu zachowalem zimna krew, ale po minucie gdy mijalismy jeszcze zawieszone w powietrzu pociagi z cysternami, sen zaczal sie rozmywac, az sie wybudzilem
Co ciekawe LD ten powstal dzieki afirmacji przed snem " eh czuje sie pobudzony, na pewno nie zasne "
To spowodowalo sen o zasypianiu, co z kolei skojarzylo sie z Wildem, ktory jest moim znakiem sennym. Ot paradoks
Dosc schizujace:Sen zwykly polegal na tym, ze bylem na jakiejs delegacji w jakims motelu ze znajomymi i o drugiej w nocy wbila pani psycholog robic prezentacje i testy. Miala jakies karteczki, kazdy mial losowac jedna, i odszyfrowac slowo po niemiecku
Na moje pisalo Die Veil
Wszyscy byli wsciekli ze tak pozno przyszla i ja wyrzucili,i ja zmeczony uwalilem sie na kanapie i przysnilem ze snie 
LD zaczal sie juz podczas lotu, wiatr poruszal mna po pieknych, detalicznych krainach, tak ze wszystko widzialem z dobrej perspektywy i nie musialem nawet wkladac woli w lot. Obrazy sliczne ale nieskomplikowane - doliny, przepascie, chmury, szczyty , wiekszosc zielona. Wiele z tych lokacji kojarzylem z realnych miejsc, jednak w pewnym momencie mijalem ogromny lodowiec, byl tak realny ze koniecznie musialem sprawdzic czy jest zimny. Pierwszy ruch jaki zrobilem od poczatku LD to bylo wyciagniecie reki. Natychmiast po tym czynie z lodowej gory uformowala sie projekcja umiesnionego posagu i od razu ruszyla za mna wsciekla, uczepila sie mnie i zaslaniala widok wszystkimi konczynami wreszczac:
" I co ile teraz widzisz?? Kto cie tu wpuscil? wynocha "
Zachowalem zimna krew, zatrzmalem sie i polozylem mu reke na ramieniu. Po chwili sie uspokoil i okazal wspolczucie. Zapytal " Lazarz cie nie wyrzucil jeszcze? "
Wzial mnie na barana i lecielismy dalej, kontem oka zauwazylem wasatego meksykanina. Posag potwierdzil ze to wlasnie Lazarz. Uciekal przed nim, ale on byl zaraz za nami, w pewnym momencie uslyszalem strzal z pistoletu i poczulem ze oberwalem w bok szyi. Znowu zachowalem zimna krew, ale po minucie gdy mijalismy jeszcze zawieszone w powietrzu pociagi z cysternami, sen zaczal sie rozmywac, az sie wybudzilem

Co ciekawe LD ten powstal dzieki afirmacji przed snem " eh czuje sie pobudzony, na pewno nie zasne "
To spowodowalo sen o zasypianiu, co z kolei skojarzylo sie z Wildem, ktory jest moim znakiem sennym. Ot paradoks





