12-11-2011, 01:15
Ostatnio, gdy zasypiałem był taki moment, w którym otworzyłem oczy. Wszystko było niewyraźne, widziałem tylko kontury mebli i światełko, było to światełko mojego monitora. Dobrze wiedziałem, że nie jestem na jawie, towarzyszyło mi to dziwne uczucie, które odróżnia sen/wyjście od jawy. Nie jest to uczucie wkurzające, czy niewygodne lub ujmujące realistyczności sytuacji w tych stanach świadomości.
Próbowałem wstać, ciągnęło mnie do miejsca i ułożenia, w którym spałem.(ciała?) Siłowałem się z tym, nieudało się. Obudziłem się wiele razy, po czym zamykałem oczy i próbowałem jeszcze raz. Takich prób było, co najmniej 6. Były momenty, gdy przez głowę znów przelatywały mi głosy, które mimowolnie sobie wyobraziłem, tym razem mnie nie przestraszyły. Co jakiś czas czułem, jak z wysiłku wkładanego w walkę z siłą przyciągającą mnie powrotem do ciała ruszam fizycznie np. ręką.
W ostatnim wyjściu postanowiłem zrobić TR, ażeby poprawiła mi się, jakość snu i żeby wszystko było wyraźniejsze. Trochę zadziałało, byłem wstanie usiąść i zobaczyć niemal całe biurko. Wstałem, poszedłem krok do przodu. Drugi był ciężki do wykonania. Aby zrobić trzeci siłowałem się całym sobą, a po jakimś czasie moje nogi ślizgały się po podłożu, ponieważ ciągnąca mnie siła była już za silna.
Zastanawia mnie, dlaczego mam taki problem żeby odejść parę metrów od miejsca startu.
Próbowałem wstać, ciągnęło mnie do miejsca i ułożenia, w którym spałem.(ciała?) Siłowałem się z tym, nieudało się. Obudziłem się wiele razy, po czym zamykałem oczy i próbowałem jeszcze raz. Takich prób było, co najmniej 6. Były momenty, gdy przez głowę znów przelatywały mi głosy, które mimowolnie sobie wyobraziłem, tym razem mnie nie przestraszyły. Co jakiś czas czułem, jak z wysiłku wkładanego w walkę z siłą przyciągającą mnie powrotem do ciała ruszam fizycznie np. ręką.
W ostatnim wyjściu postanowiłem zrobić TR, ażeby poprawiła mi się, jakość snu i żeby wszystko było wyraźniejsze. Trochę zadziałało, byłem wstanie usiąść i zobaczyć niemal całe biurko. Wstałem, poszedłem krok do przodu. Drugi był ciężki do wykonania. Aby zrobić trzeci siłowałem się całym sobą, a po jakimś czasie moje nogi ślizgały się po podłożu, ponieważ ciągnąca mnie siła była już za silna.
Zastanawia mnie, dlaczego mam taki problem żeby odejść parę metrów od miejsca startu.





