07-11-2011, 00:11
Po ostatnim moim katastroficznym śnie nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać. Najpierw z okna widziałem jak Dżizas lata na jakimś skrzydlatym łosiu (ośle? reniferze? nie wiem co to było), potem całe miasto momentalnie zamarzło, a następnie dla odmiany deszcz lawy. I bezcenna reakcja mojej mamy: "O, koniec świata" 
Szkoda że nie odzyskałem świadomości, ja bym im dał koniec świata <pro>

Szkoda że nie odzyskałem świadomości, ja bym im dał koniec świata <pro>





