30-10-2011, 18:51
Od Nich wiele osób przyznaje się że ich książki, obrazy, muzyka nie pochodzi z tego świata hehe , lecz ich koncept lub całość została stworzona w Astralu (świat snów) np.
PIOTR
(absolwent politologii)
Przyznaję, że na początku nie było łatwo... Po prostu bałem się ujrzeć siebie jako jakąś złą osobę. Myśli te okazały się całkowicie bezpodstawne i gdy dzięki staraniom Aldony udało mi się wreszcie otworzyć, poczułem, że dosłownie "odlatuję".Jakaś siła wysysała mnie z ciała gdzieś wysoko w górę jak odkurzacz. Czułem że lecę bardzo szybko.
Widziałem masę drobnych białych punkcików, które się przede mną rozmazywały.
W pewnym momencie nie wiedziałem już, czy mam otwarte- czy zamknięte oczy, po prostu widziałem "sobą całym", całą swoją świadomością.
Po chwili doznałem uczucia, którego słowa nie są w stanie chyba opisać... Była to wszechogarniająca miłość, tak potężna, że do dzisiaj nie mogę się po tym przeżyciu otrząsnąć
Oczywiście każdy ma swoje wyobrażenie na temat miłości, ja też je miałem i wydawało mi się, że ją odczuwam, ale dopiero wtedy wszystko zrozumiałem. Czułem ją każdą częścią mojego ciała, każdą komórką. Uświadomiłem sobie jak bardzo jestem kochany i jak bardzo potrafię kochać, jeśli tylko tego chcę.
Było to najwspanialsze doświadczenie w moim życiu. Najcudowniejsze chwile, które zostaną już ze mną na zawsze. Na przemian płakałem i śmiałem się ze szczęścia, jakie na mnie spłynęło.
Czułem, jak energia wychodzi z całego mojego ciała i wznosi się do góry, każdy dotyk innej osoby dawał cudowne wrażenie ciepła i przepływu energii.
Czułem jakbym pierwszy raz tak "prawdziwie" oddychał, słyszałem szum krwi w żyłach, każdy najdrobniejszy ruch mięśni w ciele dawał mi wręcz ekstatyczne odczucie. Teraz wiem, co to znaczy dosłownie "czuć się jak nowo narodzony".
ayaPo jakimś czasie zyskałem możliwość spojrzenia na siebie z boku. Widziałem swoje życie, komplikacje jakie sam sobie stwarzam i negatywne sytuacje, które sam powoduję.
Zobaczyłem, że rzeczy, które często bierzemy na poważnie, naprawdę wcale takie nie są i nie powinniśmy się nimi przejmować.
Zrozumiałem, że wszyscy i wszystko jest ze sobą połączone, jesteśmy jedną świadomością. Odczułem niezwykłą więź ze światem roślin i zwierząt.
Otrzymałem to, czego w głębi siebie najbardziej potrzebowałem - zapewnienie o tym, że nie jestem i nigdy nie będę sam, że mam pracować miłością, a wszystko będzie dobrze.
Pojawiły się też wizje - widziałem z kosmosu Ziemię, jak piękny błękitny klejnot zawieszony w przestrzeni, byłem też przez chwilę w jakiejś starożytnej krainie z piramidami, która wydała mi się bardzo harmonijna i wspaniała...
PIOTR
(absolwent politologii)
Przyznaję, że na początku nie było łatwo... Po prostu bałem się ujrzeć siebie jako jakąś złą osobę. Myśli te okazały się całkowicie bezpodstawne i gdy dzięki staraniom Aldony udało mi się wreszcie otworzyć, poczułem, że dosłownie "odlatuję".Jakaś siła wysysała mnie z ciała gdzieś wysoko w górę jak odkurzacz. Czułem że lecę bardzo szybko.
Widziałem masę drobnych białych punkcików, które się przede mną rozmazywały.
W pewnym momencie nie wiedziałem już, czy mam otwarte- czy zamknięte oczy, po prostu widziałem "sobą całym", całą swoją świadomością.
Po chwili doznałem uczucia, którego słowa nie są w stanie chyba opisać... Była to wszechogarniająca miłość, tak potężna, że do dzisiaj nie mogę się po tym przeżyciu otrząsnąć

Oczywiście każdy ma swoje wyobrażenie na temat miłości, ja też je miałem i wydawało mi się, że ją odczuwam, ale dopiero wtedy wszystko zrozumiałem. Czułem ją każdą częścią mojego ciała, każdą komórką. Uświadomiłem sobie jak bardzo jestem kochany i jak bardzo potrafię kochać, jeśli tylko tego chcę.
Było to najwspanialsze doświadczenie w moim życiu. Najcudowniejsze chwile, które zostaną już ze mną na zawsze. Na przemian płakałem i śmiałem się ze szczęścia, jakie na mnie spłynęło.
Czułem, jak energia wychodzi z całego mojego ciała i wznosi się do góry, każdy dotyk innej osoby dawał cudowne wrażenie ciepła i przepływu energii.
Czułem jakbym pierwszy raz tak "prawdziwie" oddychał, słyszałem szum krwi w żyłach, każdy najdrobniejszy ruch mięśni w ciele dawał mi wręcz ekstatyczne odczucie. Teraz wiem, co to znaczy dosłownie "czuć się jak nowo narodzony".
ayaPo jakimś czasie zyskałem możliwość spojrzenia na siebie z boku. Widziałem swoje życie, komplikacje jakie sam sobie stwarzam i negatywne sytuacje, które sam powoduję.
Zobaczyłem, że rzeczy, które często bierzemy na poważnie, naprawdę wcale takie nie są i nie powinniśmy się nimi przejmować.
Zrozumiałem, że wszyscy i wszystko jest ze sobą połączone, jesteśmy jedną świadomością. Odczułem niezwykłą więź ze światem roślin i zwierząt.
Otrzymałem to, czego w głębi siebie najbardziej potrzebowałem - zapewnienie o tym, że nie jestem i nigdy nie będę sam, że mam pracować miłością, a wszystko będzie dobrze.
Pojawiły się też wizje - widziałem z kosmosu Ziemię, jak piękny błękitny klejnot zawieszony w przestrzeni, byłem też przez chwilę w jakiejś starożytnej krainie z piramidami, która wydała mi się bardzo harmonijna i wspaniała...





