07-10-2011, 15:20
Mimo, że trza wstawać o 7.00 sny świadome same wpadają.
Szedłem sobie z kimś i zostałem zapytany co twierdzę o losowości dialogów podczas snu i w trakcie odpowiadania na to, zdałem sobie sprawę z otoczenia po którym spacerujemy - TR to była formalność, bo od horyzontu do horyzuntu rozciągała się czerwona skalna półka otaczając jakby wydrążoną wielkim wybuchem przepaść, w której środku sterczała wielka katedra. Sama skalna półka okraszona była wrzosowiskami. Wleciałem do katedry, jej wystrój stanowił zbitek wszystkich dewocjonali które kojarzyłem z różnych kościołów pomieszanych z mechanicznymi elementami a'la z lokomotywy parowej. Piece, silniki, koła zębate, taśmy, to wszystko ze zdobionymi wykończeniami albo pomalowane freskami.
Zamiast ławek na środku rozciągał się parkiet, balkony , stoliczki , barek , schody spiralne, na niższe i wyższe piętra. Na samym parkiecie w tańcu towarzyskim, po wyżłobionych szynach, poruszały się wielkie tandetne lalki zabrudzone woskiem i smarem, przypalone i gdzieniegdzie powyniszczane. Zero muzyki, tylko skrzypnięcia.
Potem jeszcze przez paredziesiąt minut byłem świadomy, sny spłycały się i pogłębiały, ale co najbardziej mnie zastanowiło - o ile przez całą noc nie miałem problemu z natrętnymi projekcjami, to przej 5 minut w ciągu całego snu pojawiła się jednak jedna nachalna projekcja, która kompletnie pozbawiała mnie kontroli. Gdy ten sen zmienił scenografię projekcja zniknęła a ja wciąż byłem świadomy i kontrola została przywrócona.
Podejrzane są dla mnie takie zdarzenia
Szedłem sobie z kimś i zostałem zapytany co twierdzę o losowości dialogów podczas snu i w trakcie odpowiadania na to, zdałem sobie sprawę z otoczenia po którym spacerujemy - TR to była formalność, bo od horyzontu do horyzuntu rozciągała się czerwona skalna półka otaczając jakby wydrążoną wielkim wybuchem przepaść, w której środku sterczała wielka katedra. Sama skalna półka okraszona była wrzosowiskami. Wleciałem do katedry, jej wystrój stanowił zbitek wszystkich dewocjonali które kojarzyłem z różnych kościołów pomieszanych z mechanicznymi elementami a'la z lokomotywy parowej. Piece, silniki, koła zębate, taśmy, to wszystko ze zdobionymi wykończeniami albo pomalowane freskami.
Zamiast ławek na środku rozciągał się parkiet, balkony , stoliczki , barek , schody spiralne, na niższe i wyższe piętra. Na samym parkiecie w tańcu towarzyskim, po wyżłobionych szynach, poruszały się wielkie tandetne lalki zabrudzone woskiem i smarem, przypalone i gdzieniegdzie powyniszczane. Zero muzyki, tylko skrzypnięcia.
Potem jeszcze przez paredziesiąt minut byłem świadomy, sny spłycały się i pogłębiały, ale co najbardziej mnie zastanowiło - o ile przez całą noc nie miałem problemu z natrętnymi projekcjami, to przej 5 minut w ciągu całego snu pojawiła się jednak jedna nachalna projekcja, która kompletnie pozbawiała mnie kontroli. Gdy ten sen zmienił scenografię projekcja zniknęła a ja wciąż byłem świadomy i kontrola została przywrócona.
Podejrzane są dla mnie takie zdarzenia





