28-09-2011, 13:05
Dzisiaj udało mi się machnąć perfekcyjnego Wilda.
Zmienny rytm snu to błogosławieństwo dla WBTB.
W każdym razie świadomość miałem perfekcyjną, między zamknięciem oczu a pojawieniem się we śnie nie było ani sekundy jej utraty, co sprawdziłem badając orientacje - data i dzień trafione idealnie. Sprawdźcie sami jakie to w LD trudne podać dobrą datę
Trudne jest nawet pamiętanie, żeby to zrobić.
W każdym razie nic nie odwróciło uwagi, cały czas pilnowałem się, żeby nie stracić świadomości i trzymała się w normie, mimo wielu spłyceń snu. Książki piszą jednak bzdury, że z Wilda to świadomość 3ego stopnia, dzięki której świat jest arcyostry i tak trójwymiarowy, że możesz patrzeć daleko w nieskończoność.
Świadomość nic do tego nie ma, ostrość była beznadziejna, a stabilność jeszcze gorsza - elementy snu tworzyły się już obok centrum pola widzenia i nie nadążały za moją prędkością poruszania się po śnie. W efekcie nie mogłem widzieć nic dalej niż pare metrów, i nic dłużej niż przez 2 sekundy.
Sen na szczęście był długi i pamięć była niezaburzona więc wyłapałem parę ostrych lokacji:
Niezła była ulica na której mieszkam zasypana martwymi, na wpół rozłożonymi krowami, ale najładniejsza miejscówa należy się Lasowi drzew, który zamiast gałęzi miał skrzydła różnych ptaków. Palmopodobne drzewa były zaopatrzone np w pawie pióra, a dębopodobne miały gałęzie, a zamiast liści drobny puch.
Zmienny rytm snu to błogosławieństwo dla WBTB.
W każdym razie świadomość miałem perfekcyjną, między zamknięciem oczu a pojawieniem się we śnie nie było ani sekundy jej utraty, co sprawdziłem badając orientacje - data i dzień trafione idealnie. Sprawdźcie sami jakie to w LD trudne podać dobrą datę
Trudne jest nawet pamiętanie, żeby to zrobić.W każdym razie nic nie odwróciło uwagi, cały czas pilnowałem się, żeby nie stracić świadomości i trzymała się w normie, mimo wielu spłyceń snu. Książki piszą jednak bzdury, że z Wilda to świadomość 3ego stopnia, dzięki której świat jest arcyostry i tak trójwymiarowy, że możesz patrzeć daleko w nieskończoność.
Świadomość nic do tego nie ma, ostrość była beznadziejna, a stabilność jeszcze gorsza - elementy snu tworzyły się już obok centrum pola widzenia i nie nadążały za moją prędkością poruszania się po śnie. W efekcie nie mogłem widzieć nic dalej niż pare metrów, i nic dłużej niż przez 2 sekundy.
Sen na szczęście był długi i pamięć była niezaburzona więc wyłapałem parę ostrych lokacji:
Niezła była ulica na której mieszkam zasypana martwymi, na wpół rozłożonymi krowami, ale najładniejsza miejscówa należy się Lasowi drzew, który zamiast gałęzi miał skrzydła różnych ptaków. Palmopodobne drzewa były zaopatrzone np w pawie pióra, a dębopodobne miały gałęzie, a zamiast liści drobny puch.





