02-04-2011, 10:11

- 2 Kwiecień 2011[/list:u]

- Zaśnięcie: 2:00
- Pobudka: 8:00 (bez budzika)[/list:u]

Sen 1:
Jestem na wielkim toście z serem (przed snem jadłem). Gigantyczna kanapka jest ukształtowana w różne wzgórza i doliny. Zauważyłem jakichś żołnierzy, byli to średniowieczni pikinierzy. W okół nich roztaczają się dziwne wzory na ziemi (na serze
. Po chwili, zorientowałem się, że były to granice. Obserwuję to wszystko jakby z góry. Pojawia się więcej żołnierzy różnych narodowości. Granice układają się w różne kolory. Każda nacja inny kolor. Niektórzy zaczynają ze sobą walczyć, bić się o terytorium. W końcu przychodzi moja kolej, pikinierzy czekają na polecenia. Rozkazałem im zaatakować sąsiada. Wygrałem. Po paru kolejnych potyczkach moje królestwo zaczyna się rozrastać. Poszukuję surowców na mapie. Przeszukując teren zauważyłem Pentala :mrgreen: (Nie pytajcie mnie skąd wiedziałem, że to Pental, ale na stówę to był on). Walczy z trzema nacjami naraz, zdaje się, że szala zwycięstwa przechyla się na jego korzyść. Niestety wrogie wojska otaczają go ze wszystkich stron, odcinając mu drogę ucieczki. Bohatersko walczy do ostatniego żołnierza. W końcu znika z mapy świata.
PS. Po obudzeniu uzmysłowiłem sobie, że to było Civilization V
Sen 2:
Wychodzę z domu. Przechodzę przez furtkę, tam czeka na mnie brat. Pyta się mnie, jak prowadzić dziennik snów. Mówię mu, aby pod każdym snem rysował mały obrazek ilustrujący ogólny sens historii lub coś w charakterystycznego. On do mnie mówi coś w stylu, że to zbyt banalne i woli rysować całe sceny. Wróciłem się (...luka, nie pamiętam dalej...). Idę z powrotem do bramy. Spotykam tym razem tatę. Wręcza mi piękny oprawiany skórą dziennik. Mówi, masz, będziesz tu zapisywać swoje sny, podzieliłem Ci nawet na tabelki (?). Przeglądam go sobie, tata mówi, że idzie robić zdjęcia do swojego dziennika/albumu (nie wiem, nie pamiętam o co chodziło). Patrzę na niebo. Gość lata na paralotni i maluje na niebie żółto-niebieskim dymem różne nieokreślone wzory. Wyglądało to nawet fajnie, w zasadzie to spodobało mi się i chciałem pokazać to bratu. Idę do ogródka, zauważyłem przywiązany do czereśni balon, oplatały go takie same żółto-niebieskie wzory, Tym razem zrobione z czegoś a'la wata albo gąbka. Widzę tatę robiącego zdjęcia (miał taki profesjonalny aparat ze statywem). Pytam się, co robi. Odpowiada, że fotografuje grzyby. Faktycznie parę metrów przed obiektywem rosły sobie lekko przerośnięte grzyby, miały około metr wysokości. Pokazuje mu, że ma złe światło, przez co zdjęcia wyjdą nudne. Biorę lampę z taką parasolką rozpraszającą (pewnie ma to jakąś nazwę
i umieszczam ją tuż przy grzybach. Wracam do ciała...
- Zaśnięcie: 2:00





