25-09-2011, 15:55
Dłuuuga przerwa spowodowana natłokiem szkolnych spraw (chodziłem przez to spać późno, w dodatku w pośpiechu się budząc, i nie pamiętałem snów).
sen:
Na świecie oprócz ludzi, ledwo podnoszących się po wojnie nuklearnej, istniała nacja obcych.
Mieszkaliśmy ( z kumplami) w Ameryce w małym miasteczku, jednak po długiej naradzie zdecydowaliśmy się na powrót do Europy.
Każdy z nas zdawał sobie sprawę z tego, że to podróż w nieznane, po wojnie wszelkie informacje z poza kontynentu zostały wstrzymane.
Zebraliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i wyruszyliśmy w podróż.
Po jakimś czasie marszu natknęliśmy się na urwany most ponad niedużym kraterem.
Krater był eliptyczny,na brzegach znajdowały się półki skalne, po których można było bezpiecznie przejść na drugą stronę.
W jego środku była baza wojskowa, wszyscy wiedzieli że jeżeli nas zobaczą, to zabiją od razu.
Próbowaliśmy przemknąć się po brzegach krateru, byliśmy już właściwie na drugiej stronie, gdy któryś z żołnierzy wspiął się na górę (aby pełnić wartę ?).
Natychmiast wszczęto alarm, jednak my byliśmy już po 2 stronie krateru, a ich strzały rozbijały się o Granit.
Niedługo potem z dziwnych skał, które były puste w środku i podziurawione jak ser, zaczęły wychodzić czworonożne roboty. Marines zostali przez nie rozgromieni, podczas gdy my byliśmy już daleko.
z dzisiejszej nocy pamiętam tylko to niestety.
sen:
Na świecie oprócz ludzi, ledwo podnoszących się po wojnie nuklearnej, istniała nacja obcych.
Mieszkaliśmy ( z kumplami) w Ameryce w małym miasteczku, jednak po długiej naradzie zdecydowaliśmy się na powrót do Europy.
Każdy z nas zdawał sobie sprawę z tego, że to podróż w nieznane, po wojnie wszelkie informacje z poza kontynentu zostały wstrzymane.
Zebraliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i wyruszyliśmy w podróż.
Po jakimś czasie marszu natknęliśmy się na urwany most ponad niedużym kraterem.
Krater był eliptyczny,na brzegach znajdowały się półki skalne, po których można było bezpiecznie przejść na drugą stronę.
W jego środku była baza wojskowa, wszyscy wiedzieli że jeżeli nas zobaczą, to zabiją od razu.
Próbowaliśmy przemknąć się po brzegach krateru, byliśmy już właściwie na drugiej stronie, gdy któryś z żołnierzy wspiął się na górę (aby pełnić wartę ?).
Natychmiast wszczęto alarm, jednak my byliśmy już po 2 stronie krateru, a ich strzały rozbijały się o Granit.
Niedługo potem z dziwnych skał, które były puste w środku i podziurawione jak ser, zaczęły wychodzić czworonożne roboty. Marines zostali przez nie rozgromieni, podczas gdy my byliśmy już daleko.
z dzisiejszej nocy pamiętam tylko to niestety.






