27-07-2010, 21:45
Hmm, Armstronga słucham rzadko, ale ze względu na jego głos
i niewątpliwy wkład w standardy - zasługuje na wymienienie. Davis to świetne brzmienie, natomiast co do zdolności i umiejętności grania na trąbce - no cóż, geniuszem może i nie był, ale średniakiem też nie 
Mój zdecydowany sprzeciw muszę wyrazić wobec Twojego zdania o solowych albumów Jarretta (oczywiście masz prawo do własnego zdania
). The Köln Concert, czy też Paris Concert - to po prostu geniusz w każdym dźwięku, w każdej frazie i harmonii. Jako muzyk doceniam do podwójnie. Tych albumów mogę słuchać całymi dniami, a dwa pierwsze akordy koncertu w Paryżu (plus temat) uznaję subiektywnie, za jedne z najlepszych w historii jazzu 
A sądzisz o Methenym, Petruccianim i Grappellim?
i niewątpliwy wkład w standardy - zasługuje na wymienienie. Davis to świetne brzmienie, natomiast co do zdolności i umiejętności grania na trąbce - no cóż, geniuszem może i nie był, ale średniakiem też nie 
Mój zdecydowany sprzeciw muszę wyrazić wobec Twojego zdania o solowych albumów Jarretta (oczywiście masz prawo do własnego zdania
). The Köln Concert, czy też Paris Concert - to po prostu geniusz w każdym dźwięku, w każdej frazie i harmonii. Jako muzyk doceniam do podwójnie. Tych albumów mogę słuchać całymi dniami, a dwa pierwsze akordy koncertu w Paryżu (plus temat) uznaję subiektywnie, za jedne z najlepszych w historii jazzu 
A sądzisz o Methenym, Petruccianim i Grappellim?





