12-09-2011, 13:25
Czy tak wyglądają LD po 10godz snu?
Praktycznie z Wilda ( Ale Wild robiony był w innym śnie
)
Pojawiam się gdzieś przed swoim domem rodzinnym. Dach jest tak wysoko, że przesłania niebo za domem. Wzlatuje w górę by go ominąć, lecz szczyt tego budynku odsłania dalszą jego część, i tak pędzę w górę z prędkością rakiety a nieba nie da się dojrzeć bo budynek na moim widoku pnie się w nieskończoność, ciągle w motyw dachu. Poddaje się i obracam się - całe niebo za mną jest nagle pokryte kontynuacją dachu wystającego znowuż z tamtego budynku.
Wymykam się z pełną petą przez furtkę w płocie na przeciwko. Lecę poziomo a sen tworzy przez wiele kilometrów pola tych samych furtek, i to praktycznie na bieżąco, jakby nie miał pomysłu, jakby skończyła mu się twórczość.
Potem było już dużo lepiej - pojawiło się otwarte niebo, był cyrk i jarmarki, gumowe kolorowe zamki zamiast domów, delfiny zwisające z nich na sznureczku i kiełbaski na sznurkach przywiązane do rynien, jak helowe baloniki.
Ale i tak do końca snu musiałem flegmatycznie przesuwać wzrok, bo sen tworzył cały czas powtarzalne motywy tego co zobaczyłem przed chwilą. Nie muszę oczywiście mówić, że nawet mała część starego obrazu nie zostawała po odwróceniu się.
Zero stabilności.
Praktycznie z Wilda ( Ale Wild robiony był w innym śnie
)Pojawiam się gdzieś przed swoim domem rodzinnym. Dach jest tak wysoko, że przesłania niebo za domem. Wzlatuje w górę by go ominąć, lecz szczyt tego budynku odsłania dalszą jego część, i tak pędzę w górę z prędkością rakiety a nieba nie da się dojrzeć bo budynek na moim widoku pnie się w nieskończoność, ciągle w motyw dachu. Poddaje się i obracam się - całe niebo za mną jest nagle pokryte kontynuacją dachu wystającego znowuż z tamtego budynku.
Wymykam się z pełną petą przez furtkę w płocie na przeciwko. Lecę poziomo a sen tworzy przez wiele kilometrów pola tych samych furtek, i to praktycznie na bieżąco, jakby nie miał pomysłu, jakby skończyła mu się twórczość.
Potem było już dużo lepiej - pojawiło się otwarte niebo, był cyrk i jarmarki, gumowe kolorowe zamki zamiast domów, delfiny zwisające z nich na sznureczku i kiełbaski na sznurkach przywiązane do rynien, jak helowe baloniki.
Ale i tak do końca snu musiałem flegmatycznie przesuwać wzrok, bo sen tworzył cały czas powtarzalne motywy tego co zobaczyłem przed chwilą. Nie muszę oczywiście mówić, że nawet mała część starego obrazu nie zostawała po odwróceniu się.
Zero stabilności.





