09-09-2011, 13:04
Niepotrzebnie odkładałem zapisywanie ld, bo teraz mam ich 5 
To w skrócie:
1. Szeroki ocean, sześcienna struktura z pionowych żelaznych pali ku morzu rozgałęziająca się trochę jak drzewa, ku niebu każdy pal kończy się rzeźbą jakiejś głowy w koronie, w ten sposób każdy bok sześcianu składa się z dziesięciu królewskich głów.
2.W fabule snu musze wspiąć się na wielkie drzewo figowe zakończone skocznią , żeby móc wzlecieć. Jednak kontrola jest tak niska, że ze szczytu spadam na dno jak kamień
3. Porozmawiałem trochę z nieprzyjemnym głosem z hipnagogii, który w końcu przedstawił się jako "Tsirio " Przynajmniej jakoś tak to brzmiało, ale alfabet to pewnie za mało, żeby to napisać
W każdym razie straciłem na to trochę trzeźwości i zdążyłem pare sekund polatać nad skarpą w oślepiejącym słońcu, wśród chmur w kształcie eksplozji.
4.Ostry spad terenu w całości złożony z pól buraków, po których brodziły flamingi
5.Muzeum barokowe. Zyskałem w tym miejscu świadomość, lecz próbując dolecieć do wyjścia natrafiłem na ślepy zaułek i nie mogłem stworzyć sobie żadnego wyjścia. Z każdą chwilą w tej ciasnej stabilnej ( nie zmieniała się po odwróceniu się ) przestrzeni gromadził się coraz większy tłum. Zrobiłem 3 rundki tam i z powrotem licząc, że w końcu coś się zmieni i coraz bardziej traciłem świadomość. W końcu zaczęły mnie zaczepiać dotychczas usłużne projekcje. Jedna nie dała przejść z powrotem. Pomyślałem , że musze zwiększyć trzeźwość, i może zrobie TR z nosem.
Wciągnąłem nosem powietrze i faktycznie projekcje rozproszyły się jakby w podziwie, ale mnie napompowało powietrze, straciłem kontrolę ruchu i unosiłem się bezwładnie aż do sufitu po czym najpewniej pęknąłem bo sen się skończył

To w skrócie:
1. Szeroki ocean, sześcienna struktura z pionowych żelaznych pali ku morzu rozgałęziająca się trochę jak drzewa, ku niebu każdy pal kończy się rzeźbą jakiejś głowy w koronie, w ten sposób każdy bok sześcianu składa się z dziesięciu królewskich głów.
2.W fabule snu musze wspiąć się na wielkie drzewo figowe zakończone skocznią , żeby móc wzlecieć. Jednak kontrola jest tak niska, że ze szczytu spadam na dno jak kamień

3. Porozmawiałem trochę z nieprzyjemnym głosem z hipnagogii, który w końcu przedstawił się jako "Tsirio " Przynajmniej jakoś tak to brzmiało, ale alfabet to pewnie za mało, żeby to napisać
W każdym razie straciłem na to trochę trzeźwości i zdążyłem pare sekund polatać nad skarpą w oślepiejącym słońcu, wśród chmur w kształcie eksplozji.4.Ostry spad terenu w całości złożony z pól buraków, po których brodziły flamingi
5.Muzeum barokowe. Zyskałem w tym miejscu świadomość, lecz próbując dolecieć do wyjścia natrafiłem na ślepy zaułek i nie mogłem stworzyć sobie żadnego wyjścia. Z każdą chwilą w tej ciasnej stabilnej ( nie zmieniała się po odwróceniu się ) przestrzeni gromadził się coraz większy tłum. Zrobiłem 3 rundki tam i z powrotem licząc, że w końcu coś się zmieni i coraz bardziej traciłem świadomość. W końcu zaczęły mnie zaczepiać dotychczas usłużne projekcje. Jedna nie dała przejść z powrotem. Pomyślałem , że musze zwiększyć trzeźwość, i może zrobie TR z nosem.
Wciągnąłem nosem powietrze i faktycznie projekcje rozproszyły się jakby w podziwie, ale mnie napompowało powietrze, straciłem kontrolę ruchu i unosiłem się bezwładnie aż do sufitu po czym najpewniej pęknąłem bo sen się skończył






