28-08-2011, 15:44
Może twoja świadomość nie myślała, ale twoja podświadomość tak. ;P
Mój najdziwniejszy sen... Wiele takich miałam. Ale może na początek (nie bójcie się, nie zamierzam opisywać wszystkich) opiszę jak moja dziwna podświadomość łączy fakty na które ja bym w życiu nie wpadła.
A mianowicie: kiedyś moja przyjaciółka spytała mnie o mój ideał faceta, odpowiedziałam że chciałabym żeby miał na imię Michał i miał długie włosy. Nie przywiązywałam do tej rozmowy większej wagi, poza tym toczyła się w środku dnia. A potem śnił mi się mój kolega z podstawówki, który, o dziwo, ma na imię Michał i ma długie włosy (teraz, bo zawsze miał bardzo krótkie). Nie mam z nim od dawna kontaktu, ale widuję go co jakiś czas na mieście. Nigdy w życiu mi się nie podobał. ;P A w moim śnie rozmawiał ze mną i odprowadzał mnie na zakończenie roku w moim liceum, z którym nigdy nie miał nic wspólnego. Po przebudzeniu pomyślałam tylko "Cholera, faktycznie, on ma te cechy!".
Drugim ciekawym snem, tym razem najstraszniejszym był sen o wielkim pająku. Nienawidzę pająków, brzydzę się ich (jak chyba większość kobiet), a w tym śnie byłam na placu zabaw w jakiejś drewnianej wierzy zabudowanej z trzech stron, ktoś nagle zaczął krzyczeć żebym uciekała, ale ja nie miałam jak oprócz tej jednej niezabudowanej ściany, w której (o zgrozo!) pojawił się wielki, ok 2metrowy pająk. To był jedyny sen przez który dosłownie obudziłam się z krzykiem. ;P
No i jeszcze jeden, ale już ostatni.
Daaaawno dosyć temu śnił mi się pewien obóz, coś pomiędzy harcerskim a indiańskim, sen powtarzał się przez jakiś rok co jakiś czas za każdym razem trochę bardziej rozbudowany. Zawsze obóz był opuszczony. Czasem była w nim jedna osoba, ale taka zupełnie "od czapy" (kobieta piorąca ubrania w misce, dziecko, które przede mną uciekało). Chodziłam po nim i rozglądałam się zdziwiona aż dochodziłam, późnym wieczorem, do podłużnego murowanego budynku przed którym stało dużo dzieci, które cieszyły się na mój widok i mówiły że ja je uratuję i dawały mi jakiś lampion. I wtedy ten sen się kończył.
A był tak dziwny że totalnie nie wiedziałam jak go tłumaczyć, bo oprócz obozu nie było w nim nic znajomego (w przeciwności do snów o starej szkole, przyjaciołach czy hm... chłopcach którzy mi się podobali
).
A dziś śnił mi się kolega z liceum, ale to nie jest nic dziwnego, bo przed snem oglądałam jego profil na fb i zastanawiałam się co on teraz robi że nie ma wpisanej żadnej szkoły ani miejsca pracy (to do niego nie podobne).
Mój najdziwniejszy sen... Wiele takich miałam. Ale może na początek (nie bójcie się, nie zamierzam opisywać wszystkich) opiszę jak moja dziwna podświadomość łączy fakty na które ja bym w życiu nie wpadła.
A mianowicie: kiedyś moja przyjaciółka spytała mnie o mój ideał faceta, odpowiedziałam że chciałabym żeby miał na imię Michał i miał długie włosy. Nie przywiązywałam do tej rozmowy większej wagi, poza tym toczyła się w środku dnia. A potem śnił mi się mój kolega z podstawówki, który, o dziwo, ma na imię Michał i ma długie włosy (teraz, bo zawsze miał bardzo krótkie). Nie mam z nim od dawna kontaktu, ale widuję go co jakiś czas na mieście. Nigdy w życiu mi się nie podobał. ;P A w moim śnie rozmawiał ze mną i odprowadzał mnie na zakończenie roku w moim liceum, z którym nigdy nie miał nic wspólnego. Po przebudzeniu pomyślałam tylko "Cholera, faktycznie, on ma te cechy!".
Drugim ciekawym snem, tym razem najstraszniejszym był sen o wielkim pająku. Nienawidzę pająków, brzydzę się ich (jak chyba większość kobiet), a w tym śnie byłam na placu zabaw w jakiejś drewnianej wierzy zabudowanej z trzech stron, ktoś nagle zaczął krzyczeć żebym uciekała, ale ja nie miałam jak oprócz tej jednej niezabudowanej ściany, w której (o zgrozo!) pojawił się wielki, ok 2metrowy pająk. To był jedyny sen przez który dosłownie obudziłam się z krzykiem. ;P
No i jeszcze jeden, ale już ostatni.
Daaaawno dosyć temu śnił mi się pewien obóz, coś pomiędzy harcerskim a indiańskim, sen powtarzał się przez jakiś rok co jakiś czas za każdym razem trochę bardziej rozbudowany. Zawsze obóz był opuszczony. Czasem była w nim jedna osoba, ale taka zupełnie "od czapy" (kobieta piorąca ubrania w misce, dziecko, które przede mną uciekało). Chodziłam po nim i rozglądałam się zdziwiona aż dochodziłam, późnym wieczorem, do podłużnego murowanego budynku przed którym stało dużo dzieci, które cieszyły się na mój widok i mówiły że ja je uratuję i dawały mi jakiś lampion. I wtedy ten sen się kończył.
A był tak dziwny że totalnie nie wiedziałam jak go tłumaczyć, bo oprócz obozu nie było w nim nic znajomego (w przeciwności do snów o starej szkole, przyjaciołach czy hm... chłopcach którzy mi się podobali
).A dziś śnił mi się kolega z liceum, ale to nie jest nic dziwnego, bo przed snem oglądałam jego profil na fb i zastanawiałam się co on teraz robi że nie ma wpisanej żadnej szkoły ani miejsca pracy (to do niego nie podobne).





