17-08-2011, 22:52
[center]~17 sierpnia 2011~
00:30-9:30[/center]
Sen nr 1
Szlam przez jakis trawnik i w pewnej chwili pomyslalam sobie, ze poszukam 4-listnej koniczynki. Przed moimi oczami od razu sie ona ukazala. Zerwalam i poszlam do domu z pomyslem na swietnego demota. Jeden listek tej koniczyny byl uschniety jakby, nie byla to czesc innej roslinki. Podpis pod obrazkiem mial byc cos w stylu, ze widac tylko te wielkie szczescie (fakt znalezienia koniczyny), a nie widac malego nieszczescia (usychala powoli). Wiem, ze myslalam, ze demot bedzie super i trafi na glowna
pozniej nie pamietam czesci, ale znow znalazlam sie na tej polance i znalazlam kolejna koniczyne.
Refleksje?
Zeby nie bylo, nie jestem dzieckiem neo przesiadujacym na demotach 24h na dobe, czasem wejde zobaczyc co nowego sie pojawilo. Nie wiem, skad ten motyw, ale co do koniczyny, to troche szczescia ostatnio by mi sie przydalo...
Sen nr 2
Byl to drugi sen, aczkolwiek troche powiazany z poprzednim. Jechalam z bratem i jego dziewczyna samochodem. Ja siedzialam za kierownica i mialam ich zawiezc na wesele do kumpla. Po drodze (lacznie jakos z 80km) jest troche rozkopana droga, wysokie i bardzo waskie pobocze, nieco nizej znajdowala sie woda w powykopywanych dolach. Jechalam dosc szybko i zjechalam na pobocze, odwrocilo mi samochod i tyl znalazl sie w wodzie. Ja jakos wysiadlam i zaczelam panikowac, brat szybko z tego dolu probowal wyjechac i pamietam jak mowilam 'na co mi byly potrzebne te koniczyny jak i tak rozwalilam samochod'.
Refleksje?
Brat z dziewczyna odwiedzili nas mialam z nimi jako taki kontakt, wiec dlatego oni sie pewnie pojawili we snie. Sytuacja z wiezieniem ich na wesele tez miala miejsce pare dni temu, z ta roznica ze za kierownica siedzial brat. A pojawienie sie wypadku spowodowanego przeze mnie moglo sie tu pojawic, poniewaz po raz pierwszy od miesiaca wsiadlam za kierownice mamy samochodu, dawno nim jezdzilam :roll:
Zapamiętanych snów: 2
Przespanych godzin: 9
LD: 0
00:30-9:30[/center]
Sen nr 1
Szlam przez jakis trawnik i w pewnej chwili pomyslalam sobie, ze poszukam 4-listnej koniczynki. Przed moimi oczami od razu sie ona ukazala. Zerwalam i poszlam do domu z pomyslem na swietnego demota. Jeden listek tej koniczyny byl uschniety jakby, nie byla to czesc innej roslinki. Podpis pod obrazkiem mial byc cos w stylu, ze widac tylko te wielkie szczescie (fakt znalezienia koniczyny), a nie widac malego nieszczescia (usychala powoli). Wiem, ze myslalam, ze demot bedzie super i trafi na glowna
pozniej nie pamietam czesci, ale znow znalazlam sie na tej polance i znalazlam kolejna koniczyne.Refleksje?
Zeby nie bylo, nie jestem dzieckiem neo przesiadujacym na demotach 24h na dobe, czasem wejde zobaczyc co nowego sie pojawilo. Nie wiem, skad ten motyw, ale co do koniczyny, to troche szczescia ostatnio by mi sie przydalo...
Sen nr 2
Byl to drugi sen, aczkolwiek troche powiazany z poprzednim. Jechalam z bratem i jego dziewczyna samochodem. Ja siedzialam za kierownica i mialam ich zawiezc na wesele do kumpla. Po drodze (lacznie jakos z 80km) jest troche rozkopana droga, wysokie i bardzo waskie pobocze, nieco nizej znajdowala sie woda w powykopywanych dolach. Jechalam dosc szybko i zjechalam na pobocze, odwrocilo mi samochod i tyl znalazl sie w wodzie. Ja jakos wysiadlam i zaczelam panikowac, brat szybko z tego dolu probowal wyjechac i pamietam jak mowilam 'na co mi byly potrzebne te koniczyny jak i tak rozwalilam samochod'.
Refleksje?
Brat z dziewczyna odwiedzili nas mialam z nimi jako taki kontakt, wiec dlatego oni sie pewnie pojawili we snie. Sytuacja z wiezieniem ich na wesele tez miala miejsce pare dni temu, z ta roznica ze za kierownica siedzial brat. A pojawienie sie wypadku spowodowanego przeze mnie moglo sie tu pojawic, poniewaz po raz pierwszy od miesiaca wsiadlam za kierownice mamy samochodu, dawno nim jezdzilam :roll:
Zapamiętanych snów: 2
Przespanych godzin: 9
LD: 0
Kod:
OGÓŁEM
[color=#80BF00]Ilość zapamiętanych snów:[/color] 27
[color=#80BF00]Ilość snów świadomych:[/color] 1
[color=#80BF00]Liczba przespanych godzin:[/color] 145,5




