Elvisa mam dwupłytowy the best i kilka płyt katalogowych. Michaela Jacksona mam płytę Bad, thriller i Off the wall. Sabbathów mam wszystkie LP z Ozzym (BTW: Kocham wokal Ozziego ^^) a Beatlesów mam prawie całą dyskografię wydaną na Odeonie (jedno z droższych wydań )
O ja Cię.... ;oo Ale zazdroszczę.. To zupełnie inaczej posłuchać tego sobie w oryginale, na gramofonie, niż tak jak ja teraz słucham Black Sabath na słuchawkach... ;//