Śniło mi się, że wskoczyłem na koński grzbiet, a na nim w jogicznej pozycji stanąłem na głowie. Wtedy koń stał się pegazem i zaczął latać. Tak leciałem stojąc na głowie na grzbiecie latającego konia, i wcale nie odczuwałem strachu.
Mój były psychoterapeuta był fanem jogi, 3 lata temu na jakiś czas namówił mnie bym ćwiczył jakieś asany. Ten terapeuta ciągle uważał, że ja mam problemy z wypartym gniewem. Jak się obudziłem to ta pozycja od razu mi się z nim skojarzyła.
Z tego snu przebrzmiewa tylko podniosły mistyczny nastrój, nie potrafię go powiązać ani z terapeutą, ani z żadnym gniewem . Skąd wziął się u Ciebie ten nastrój - odpowiedź pewnie leży w sennych wydarzeniach poprzedzających motyw jogi, mitycznego konia i latania. Powinieneś być też w stanie przypomnieć sobie co się działo w twoich myślach podczas lotu.
(22-06-2019, 20:18 )incestus napisał(a): Powinieneś być też w stanie przypomnieć sobie co się działo w twoich myślach podczas lotu.
Właśnie nie. W ogóle moja pamięć snów leży i kwiczy, zawsze pamiętam piąte przez dziesiąte.
Krótko przed snem zacząłem nową pracę, także lot kojarzy mi się ze wzlotem zawodowym. A joga z zachowaniem równowagi. Wcześniej zdarzało mi się tracić pracę przez wybuchy gniewu, więc równowaga psychiczna w pracy jest dla mnie ważna.
To tak nam się nie uda tego snu zinterpretować. Nie mogę jednak nie zauważyć tego połączenia - pozycji jogicznej oraz mitycznego stworzenia. To tylko da się kojarzyć z jakimś olśnieniem, wyższością, byciem kimś szczególnie uduchowionym. Czy twoje myśli na jawie nie krążą wokół takich tematów ?
(23-06-2019, 10:49 )incestus napisał(a): To tylko da się kojarzyć z jakimś olśnieniem, wyższością, byciem kimś szczególnie uduchowionym. Czy twoje myśli na jawie nie krążą wokół takich tematów ?
No miałem w pracy takie myśli: jestem intelektualistą, a tu dokumenty do urzędu noszę.
Może i o to chodzi, ale mam na myśli konkretniejsze nastawienia, dotyczące wyższości w tematyce duchowej lub moralnej. Ktoś kto widzi więcej, albo ktoś kto zasługuje na wyniesienie ponad resztę.
(23-06-2019, 14:39 )incestus napisał(a): Może i o to chodzi, ale mam na myśli konkretniejsze nastawienia, dotyczące wyższości w tematyce duchowej lub moralnej. Ktoś kto widzi więcej, albo ktoś kto zasługuje na wyniesienie ponad resztę.
Byłem przez jakiś czas na pewnym forum dla gejów i starałem się ich nawracać. Akurat ten sen miał miejsce po moim odejściu z tamtego forum, także się zgadza.
No to już dużo bliżej. Możesz się zastanowić czy to nie sięga jeszcze głębiej : czemu chciałeś ich nawracać ? Skąd ta misja ? Sam też się kiedyś nawróciłeś ?
Sen strasznie mi się podoba, jednak nie wiem, co ma do tego nawracanie gejów. Na czym ono polega i jaki ma właściwie sens?
Odnośnie gejostwa mam jeszcze jedno pytanie. Zastanawiam się, czy homoseksualistę podniecają tylko inni homoseksualiści, czy także osoby hetero tej samej płci? Czy można zakochać się w osobie o innej orientacji?
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00
Chodzi o motyw nawracania. Rozumiem, że autor wątku narzucał gejom jedyną prawdziwą orientację ze względu na przekonania religijne, lub po prostu przekonanie o świętej racji. Stąd motyw jogina do góry nogami na latającym koniu - to przecież groteskowy symbol świętego mędrca
Miałem pacjenta, który twierdził, że podniecają go mężczyźni, ale zakochuje się w kobietach. Teraz nie wydaje mi się, żeby to końca był homoseksualizm. Sytuacja, którą Ty opisujesz to biseksualizm. Poza tym homoseksualiści bardzo często wchodzą w związki homoseksualne dla wymogów kulturowych. Kochają partnera w ten nieemocjonalny sposób, a seks heteroseksualny im nie przeszkadza.