06-11-2017, 13:34
Ok. Dzisiejszej nocy poeksperymentowałem trochę.
Nie wiem czy to jest jakaś technika to co ja zrobiłem ale po kolei.
Położyłem się, wziąłem tel i oglądałem parę krajobrazów i miejsc wyobrażając sobie że tam jestem.
Po 10 min oglądania google grafika tel. odłożyłem i ułożyłem się w dogodnej dla mnie w tamtej chwili, pozycji.
Rozpocząłem robienie tych wdechów 4-7-8, podczas tego procesu wymawiałem w myślach mantrę ''Będę pamiętał żeby zrobić TR'' i w tym samym czasie latały mi po mózgu pewne sytuacje i krajobrazy, które chciałbym zobaczyć. Niestety mój mózg płata mi figle no i na przemian z tymi obrazami przewijały się też obrazki i sytuację których strasznie się bałem w dzieciństwie (???). W końcu nadszedł chyba paraliż senny. Nie mogłem ruszać dłońmi i nogami, niczym. Oddech sam się nawet... Oddychał? XD Był wolny i jednostajny. Dalej jednak byłem w pełni świadomy i jedynie co mogłem zrobić to przełknąć ślinę i otworzyć oczy. Te jednak stały się w końcu suche tak samo jak gardło. Nie podniosłem powiek, ale pozwoliłem sobie przełknąć ślinę. Miałem wrażenie że takie przełykanie śliny oddalało mnie od całkowitego zaśnięcia. Powoli chyba traciłem świadomość bo choć ciągle powtarzałem w myślach mantrę (Która się zmieniała w słowach ale tyczyła się tego samego celu) to pojawiały się myśli, obrazy i sytuację, o których nie myślałem dobrowolnie. Tak jak by same przyszły. Próbowałem ogarnąć się i skupić na mantrze co się w sumie udawało, bo powtarzałem ją bez przerwy ale i to mieszało się z tymi randomowymi myślami. Jednak niestety do czasu, gdy usłyszałem dziwny dźwięk. Tak jak by strzeliło drzewo. Dźwięk był krótki i dość głośny. Wiadomo, adrealinka podskoczyła. Nie wiem co się stało z moimi oczami bo zaczęły pod powiekami energicznie się ruszać w każdą stronę. Próbowałem robić zeza i skupić się na jednym punkcie, ale to było strasznie męczące i gałki zaczęły boleć. Męczyłem się tak przez dość długi okres, aż suchość w gardle i na oczach, oraz dyskomfort w innych częściach ciała był za duży, i to zmusiło mnie do otworzenia oczów i zresetowania całego procesu. Zmusiłem się do ruchu, powiedziałem sobie, uwaga cytat, ''ch*j z tym, spróbuję jutro'' no i poszedłem spać w w takiej formie jakiej chodziłem zawsze. Dodam jeszcze że robiłem TR z nosem po zrezygnowaniu z eksperymentu. Nie pamiętam jak zasnąłem i o czym myślałem, ale nie przyśniło mi się to o co prosiłem swoją podświadomość, dostałem dość mroczny sen, który pamiętam tak na 3/10. Pamiętam że próbowałem w śnie robić TR, nie pamiętam dokładnie z jakim skutkiem ale chyba skończyło się na tym że myślałem że to normalne.
Dobra, historyjka napisana, teraz parę pytań
1.Może ktoś mi wytłumaczyć co się ze mną działo?
2.Co konkretnie zjebałem i co w sumie próbowałem robić?
3.Czy TR z nosem, który robię codziennie po kilkanaście razy, wykonuje z dobrym podejściem?
Nie potrafię zwątpić w rzeczywistość danej chwili, więc robię TR z nadzieją że po teście okaże się że to sen.
Tzn chodzi mi o to że nie sprawdzam rzeczywistości, nie wiem jak to określić. Robię te TR odwrotnie?
4.Jakieś porady i przemyślenia?
Nie wiem czy to jest jakaś technika to co ja zrobiłem ale po kolei.
Położyłem się, wziąłem tel i oglądałem parę krajobrazów i miejsc wyobrażając sobie że tam jestem.
Po 10 min oglądania google grafika tel. odłożyłem i ułożyłem się w dogodnej dla mnie w tamtej chwili, pozycji.
Rozpocząłem robienie tych wdechów 4-7-8, podczas tego procesu wymawiałem w myślach mantrę ''Będę pamiętał żeby zrobić TR'' i w tym samym czasie latały mi po mózgu pewne sytuacje i krajobrazy, które chciałbym zobaczyć. Niestety mój mózg płata mi figle no i na przemian z tymi obrazami przewijały się też obrazki i sytuację których strasznie się bałem w dzieciństwie (???). W końcu nadszedł chyba paraliż senny. Nie mogłem ruszać dłońmi i nogami, niczym. Oddech sam się nawet... Oddychał? XD Był wolny i jednostajny. Dalej jednak byłem w pełni świadomy i jedynie co mogłem zrobić to przełknąć ślinę i otworzyć oczy. Te jednak stały się w końcu suche tak samo jak gardło. Nie podniosłem powiek, ale pozwoliłem sobie przełknąć ślinę. Miałem wrażenie że takie przełykanie śliny oddalało mnie od całkowitego zaśnięcia. Powoli chyba traciłem świadomość bo choć ciągle powtarzałem w myślach mantrę (Która się zmieniała w słowach ale tyczyła się tego samego celu) to pojawiały się myśli, obrazy i sytuację, o których nie myślałem dobrowolnie. Tak jak by same przyszły. Próbowałem ogarnąć się i skupić na mantrze co się w sumie udawało, bo powtarzałem ją bez przerwy ale i to mieszało się z tymi randomowymi myślami. Jednak niestety do czasu, gdy usłyszałem dziwny dźwięk. Tak jak by strzeliło drzewo. Dźwięk był krótki i dość głośny. Wiadomo, adrealinka podskoczyła. Nie wiem co się stało z moimi oczami bo zaczęły pod powiekami energicznie się ruszać w każdą stronę. Próbowałem robić zeza i skupić się na jednym punkcie, ale to było strasznie męczące i gałki zaczęły boleć. Męczyłem się tak przez dość długi okres, aż suchość w gardle i na oczach, oraz dyskomfort w innych częściach ciała był za duży, i to zmusiło mnie do otworzenia oczów i zresetowania całego procesu. Zmusiłem się do ruchu, powiedziałem sobie, uwaga cytat, ''ch*j z tym, spróbuję jutro'' no i poszedłem spać w w takiej formie jakiej chodziłem zawsze. Dodam jeszcze że robiłem TR z nosem po zrezygnowaniu z eksperymentu. Nie pamiętam jak zasnąłem i o czym myślałem, ale nie przyśniło mi się to o co prosiłem swoją podświadomość, dostałem dość mroczny sen, który pamiętam tak na 3/10. Pamiętam że próbowałem w śnie robić TR, nie pamiętam dokładnie z jakim skutkiem ale chyba skończyło się na tym że myślałem że to normalne.
Dobra, historyjka napisana, teraz parę pytań

1.Może ktoś mi wytłumaczyć co się ze mną działo?
2.Co konkretnie zjebałem i co w sumie próbowałem robić?
3.Czy TR z nosem, który robię codziennie po kilkanaście razy, wykonuje z dobrym podejściem?
Nie potrafię zwątpić w rzeczywistość danej chwili, więc robię TR z nadzieją że po teście okaże się że to sen.
Tzn chodzi mi o to że nie sprawdzam rzeczywistości, nie wiem jak to określić. Robię te TR odwrotnie?
4.Jakieś porady i przemyślenia?






