23-11-2014, 14:26
Ok, zacznijmy od początku.
Miałem ochotę na LD, więc postanowiłem się za to porządnie zabrać. Przypomniała mi się moja stara technika na LD, czyli afirmacja na niższych częstotliwościach fal mózgowych. Położyłem się na plecach i zacząłem się relaksować. Zacząłem od rozluźnienia mięśni. Myślałem o każdym mięśniu mojego ciała, wszystko sobie w głowie wizualizowałem aby wzmocnić efekt. Potem gdy już byłem odprężony, zacząłem odliczanie od stu do zera, wraz z wizualizacją. Wyobrażałem sobie, że spadam i spadając liczyłem te liczby. Z każdą liczbą doświadczałem coraz silniejszego uczucia spadania. Doszedłem do liczby dziesięć, tutaj moje mięśnie zaczęły sztywnieć, w głowie zaczął pojawiać się jakiś dziwny szum. Postanowiłem bardzo szybko przeprowadzić afirmacje przy okazji poruszając dłońmi ze względu na strach przed paraliżem.
Skończyłem zbyt szybko, afirmacja nie miała większych efektów. Położyłem się więc na bok z intencją zaśnięcia. Moje mięśnie szybko zesztywniały. Kilka minut później, ciężko powiedzieć ile tak leżałem zacząłem doświadczać dziwnych, drobnych hipnagogów. Słyszałem jakieś drobne dźwięki, jakieś dziwne odczucia kinestetyczne. Otworzyłem oczy, by zobaczyć czy nie ma żadnych halucynacji wizualnych, nie było. Nie byłem w stu procentach świadomy, ale pewną świadomość zachowałem. Wątpię żeby był to paraliż, bo brakowało mi uczucia ucisku na klatce piersiowej, a i nie pokusiłem się do sprawdzenia czy mogę poruszyć ciałem. Zacząłem manipulować tymi hipnagogami. Czułem fizycznie wszystko co sobie wyobraziłem. Mocne objęcie, unoszenie się i różne inne rzeczy, z czasem to przeminęło.
Moje pytanie brzmi tak:
Co to było za zjawisko? Czy był to pół-sen?
Miałem ochotę na LD, więc postanowiłem się za to porządnie zabrać. Przypomniała mi się moja stara technika na LD, czyli afirmacja na niższych częstotliwościach fal mózgowych. Położyłem się na plecach i zacząłem się relaksować. Zacząłem od rozluźnienia mięśni. Myślałem o każdym mięśniu mojego ciała, wszystko sobie w głowie wizualizowałem aby wzmocnić efekt. Potem gdy już byłem odprężony, zacząłem odliczanie od stu do zera, wraz z wizualizacją. Wyobrażałem sobie, że spadam i spadając liczyłem te liczby. Z każdą liczbą doświadczałem coraz silniejszego uczucia spadania. Doszedłem do liczby dziesięć, tutaj moje mięśnie zaczęły sztywnieć, w głowie zaczął pojawiać się jakiś dziwny szum. Postanowiłem bardzo szybko przeprowadzić afirmacje przy okazji poruszając dłońmi ze względu na strach przed paraliżem.
Skończyłem zbyt szybko, afirmacja nie miała większych efektów. Położyłem się więc na bok z intencją zaśnięcia. Moje mięśnie szybko zesztywniały. Kilka minut później, ciężko powiedzieć ile tak leżałem zacząłem doświadczać dziwnych, drobnych hipnagogów. Słyszałem jakieś drobne dźwięki, jakieś dziwne odczucia kinestetyczne. Otworzyłem oczy, by zobaczyć czy nie ma żadnych halucynacji wizualnych, nie było. Nie byłem w stu procentach świadomy, ale pewną świadomość zachowałem. Wątpię żeby był to paraliż, bo brakowało mi uczucia ucisku na klatce piersiowej, a i nie pokusiłem się do sprawdzenia czy mogę poruszyć ciałem. Zacząłem manipulować tymi hipnagogami. Czułem fizycznie wszystko co sobie wyobraziłem. Mocne objęcie, unoszenie się i różne inne rzeczy, z czasem to przeminęło.
Moje pytanie brzmi tak:
Co to było za zjawisko? Czy był to pół-sen?
We are such stuff as dreams are made on. - William Shakespeare





