Ciastko
#21
Ostatnio trochę zaniedbałem LD, ale na pewno o nim nie zapomniałem. Po prostu nie robię tego już z taką werwą :D Niemniej, muszę opisać sposób osiągania LD, dzięki któremu udało mi się uświadomić 2 z 4 razy (te 2 pozostałe razy przy pomocy innych działań). Jest to moja odmiana MILD'a. Mianowicie:

1. WBTB- chyba nie trzeba tłumaczyć, dodam tylko, że na mnie rewelacyjnie działa pobudka po 6 godzinach snu i tylko kilka minut rozbudzania (ok. 15)

2. Relaksacja- dobrze się relaksujemy i staramy się poczekać na moment, w którym zaczną dochodzić do nas jakieś nielogiczne, dziwne myśli (u mnie są to po prostu jakieś historyjki, jakiś tam zalążek snów).

3. Gdy osiągniemy wyżej wymieniony stan, broń Boże nie odrzucajmy go. Dajmy się powoli wciągać w te różne historie, ale dodajmy od siebie krótką notkę- Pamiętać o TR. Niech to zdanie jakby idzie bocznym torem, razem z naszymi dziwnymi myślami.

4. Dajmy się wciągnąć w sen.

Jakie są efekty? Spokojnie wchodzimy nieświadomie w sen, ale podczas gdy ten toczy się własnym torem, cały czas w głowie pozostaje myśl pamiętania o teście rzeczywistości, czego efektem jest uświadomienie.

Technika wciąż w stanie eksperymentalnym. Bardzo podobna do MILD'a ale sposób wykonania nieco się różni. Potrzebuję więcej czasu na ustalenie dokładniejszych warunków powodzenia i niepowodzenia, bo jak na razie przetestowałem ją zaledwie 2 razy, co za każdym razem kończyło się pozytywnie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
Jako, że dziś w nocy doświadczyłem zdaje się, że paraliżu, czuję potrzebę opisania dokładniej tego zdarzenia, wszystkich okoliczności itd. itp. Po prostu lubię mieć gdzieś wszystko zapisane i poukładane. Do tego może pomożecie mi udoskonalić metodę jego osiągania i wytkniecie błędy. No to do dzieła.

1.
Położyłem się do łóżka, zrelaksowałem i tak jak zwykle nastawiłem alfa budzik na 5 godzin. Biorąc pod uwagę, że zasnąłem wydaje mi się, że około godziny 23:00, a wstałem o 4:00, budzik zadziałał idealnie. Do wszystkiego doszła też wieczorna afirmacja, abym obudził się pamiętając sen, miał wciąż zamknięte oczy i nie poruszył się (DEILD). Niestety zaraz gdy się obudziłem, od razu mimowolnie przewróciłem się na bok, także DEILD z góry spalił na panewce. Pomyślałem zatem, że spróbuję starego dobrego WBTB.

2.
Wstałem z łóżka, wykonałem TR i poszedłem się odlać. Nie pamiętałem żadnego snu. Wróciłem spokojnie do wyrka, przykryłem się kołdrą i odpaliłem internet w telefonie. Poczytałem trochę o możliwościach LD i pierwszych relacjach innych osób. Po około pół godziny stwierdziłem, że mogę iść ponownie spać. Niestety od razu też zauważyłem, że rozbudzałem się trochę za długo, bo miałem małe problemy z ponownym zaśnięciem. Postanowiłem się zatem trochę zrelaksować i jeszcze trochę poafirmować.

3.
Położyłem się spokojnie na plecach i zacząłem "relaksować" każdą partię mięśni- od góry, do dołu. Jako, że był środek nocy, nie trwało to długo. Parę razy powiedziałem do siebie że zaraz będę śnił i wykonam TR i w końcu przewróciłem się na lewy bok (nigdy nie umiem zasnąć na plecach, faktem jest, że jeśli wchodzę w trans, używam właśnie tej pozycji, bo jest najwygodniejsza, ale zawsze zasypiam na boku).

4.
Po prostu próbowałem zasnąć. Nie wiem też za bardzo o czym myślałem i jak długo leżałem w tej pozycji. Zabawa z paraliżem zaczęła się bardzo spokojnie. Najpierw zaczęły dochodzić do mnie od strony okna narastające dźwięki dzwonów kościelnych. Chwilę potem poczułem wibracje w dłoniach i stopach, do czego dołączyło super szybkie bicie serca oraz przyspieszony oddech. Nagle wielki huk. Moje pierwsze skojarzenie to wybite przez ogromny huragan okno. Do wszystkiego dołączył przeraźliwy krzyk kobiety.

5.
Jak zareagowałem? Z początku strach i to wcale niemały, ale równie szybko się uspokoiłem i stwierdziłem, że przecież to wszystko leży w mojej głowie. Postanowiłem po prostu to przeczekać. Razem z tą myślą wszystko zaczęło się uspokajać, aż w końcu nastał prawdziwy spokój. Leżałem na lewym boku z zamkniętymi oczami, doskonale czułem swoje fizyczne ciało. Pomyślałem, że może właśnie wszedłem w sen. Postanowiłem poruszyć palcem (efekt: normalne uczucie poruszania palcem, takie codzienne). Następnie próbowałem jakoś oświetlić sobie obraz, bo przecież widziałem tylko ciemność. Próbowałem wywołać światło czy coś w tym stylu, ale nic się nie działo. Otworzyłem oczy i zatkałem nos, przez który nie mogłem oddychać. Zawiedziony znów położyłem się na łóżku i zasnąłem. Całość (to jest od usłyszenia dzwonów do uspokojenia) trwała chyba nie więcej niż minutę.


Ok, teraz małe podsumowanko. Z paraliżem generalnie większego styku nie miałem, ale poczytałem o tym w necie (Sczególnie tutaj). Z tego tekstu wynikają następujące rzeczy:

Co czułem? (Przepraszam, że po angielsku, ale nie chce mi się teraz dokładnie tłumaczyć, zrobię to wieczorem).
  • Vibrations, either isolated in one part of the body or traveling from one point to another.
  • Hearing sounds like banging, crashing, knocking, beeping, people talking or whispering... The list goes on.
  • Having a rapid heartbeat.
  • Feelings of floating or falling (konkretnie nie w tym przypadku, ale często pojawia się uczucie dryfowania podczas transu)

Powyższe punkty pozwalają mi stwierdzić iż rzeczywiście był to paraliż. Niestety irytuje mnie kwestia tego, że tak nagle zniknął. Jakim cudem go przerwałem? Czy może to rzeczywiście potem był to sen? Co mam zrobić jeśli znów sytuacja się powtórzy (do czego będę od dziś dążył w wypadku niepowodzenia DEILD)?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
Raczej nie był to paraliż. Paraliż, jak sama nazwa wskazuje, jest wtedy kiedy jesteśmy sparaliżowani. A nie wtedy kiedy dzieją się "dziwne" rzeczy. Żeby sprawdzić czy to paraliż wystarczy podnieść rękę z lekką siłą, w paraliżu naturalnie będziemy czuć blokadę. Możliwe, że przed nadejściem spokoju to był paraliż, ale wątpię w to. Później wszystko znikło prawdopodobnie przez twój niepokój, zburzyłeś ten stan swoimi myślami, to bardzo często się zdarza. Ja zawsze dochodziłem do momentu tachykardii i po tym wszystko cichło.
Opis, który podałeś dotyczy zjawisk przed paraliżem, a najbliższe paraliżowi są tutaj wibracje. Tylko ostatni punkt dotyczy bezpośrednio paraliżu, podczas dokonanego paraliżu całkowicie nie czujesz ciała, więc pojawiają się silne halucynacje związane z czuciem jak uczucie spadania.
Następnym razem w takiej sytuacji ogranicz całą swoją uwagę do oddechu.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
Kumam, a czego powinienem oczekiwać potem? Od razu paraliżu?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
Niekoniecznie, zależnie od osoby, ale częściej wrzuca do snu przed paraliżem. Ja nigdy nie doświadczyłem świadomego paraliżu przy wejście/wyjściu ze snu. Możesz doświadczyć np. wibracji, które zabiorą cię do snu, to jedna z częstszych opcji.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
Dzisiejsza noc w sumie nie należała do najciekawszych. Po pierwsze kot, który postanowił trochę pośpiewać w nocy, a po drugie wnerwiający komar-ninja, którego do tej pory nie znalazłem >.<
No, ale dobra, małe podsumowanie.

1. Tak jak ostatniej nocy, nastawiłem alfa budzik 5h. Niestety ten trochę się rozregulował, bo obudził mnie około 20 minut za szybko. Obudziłem się jeszcze w fazie REM i byłem stanowczo zbyt mało zmęczony. Już wtedy wiedziałem, że będę miał problemy z zaśnięciem (do tego kot i komar...)

2. Wieczorna afirmacja apropo DEILD'a poskutkowała tym, że w przeciwieństwie do ostatnich nocy, kiedy budziłem się i od razu przewracałem na bok, teraz również miałem taką ochotę, ale w połowie czynność przerwałem, bo przypomniało mi się, że nie powinienem się poruszać. Niestety do DEILD'a to za mało więc postanowiłem wykonać WBTB, które w sumie nie było zbyt owocne. Rano byłem w stanie przypomnieć sobie 2 sny.

Generalnie mogę powiedzieć, że dla 30-minutowego rozbudzania, 5 godzin snu pasuje dla mnie najlepiej (i musi być to dokładnie 5 godzin, bo 4h40' już nie działa najlepiej). Jestem wtedy wystarczająco zmęczony żeby szybko zasnąć, a to ostatnio poskutkowało prawie-WILD'em.
Warte odnotowania jest również to, że zrobiłem mały postęp w kierunku nieporuszania się po obudzeniu.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
Uh, dziś w nocy kolejne schizowe doświadczenie (uwielbiam to *.*)

1. Poszedłem spać około 23:30, wieczorny transik i afirmacja, że obudzę się po 5h i będę pamiętał sny.

2. Budzik trochę mi się rozregulował (prawdopodobnie przez to, że po południu przespałem 3 godziny, przez co wydłużyły się fazy REM) i obudziłem się o 5:30 (6 godzin snu). Pamiętałem ostatni sen bardzo dobrze, bo właśnie się skończył. Co mnie wkurzyło to to, że o tej samej godzinie mój ojciec wstaje do roboty więc już na początku wiedziałem, że dzisiaj zadanie będzie utrudnione. Do tego o parapet uderzały co jakiś czas większe krople deszczu.

3. No ale nic to, powiedziałem, że sobie poradzę i poszedłem się odlać. Zapisałem w telefonie klucze snów, położyłem się do łóżka i przez ponad 20 minut przeglądałem w telefonie neta. Poczułem, że tyle wybudzania starczy i zacząłem relaksacje, która przebiegła szybko i sprawnie. Tak jak ostatnio, gdy poczułem, że znów jestem bardzo senny, przewróciłem się na lewy bok i skupiłem się na oddechu. Do dziwnych sensacji zaczęło dochodzić około po 10-ciu minutach (tak myślę)

4. Było całkiem inaczej niż ostatnio. Tym razem w ogóle nie poczułem wibracji, ani jakichś wybuchowych halucynacji. Nagle w pewnym momencie poczułem się jak dmuchana lalka, którą właśnie się pompuje. Czułem jak moje kończyny coraz bardziej się unoszą/oddalają... nie wiem jak to nazwać, strasznie specyficzne uczucie. Do tego po chwili doszedł efekt opadania. Tylko, że nie było to zwykły efekt opadania, a uczucie, przez które miałem wrażenie, że ześlizguję się z łóżka. Po chwili dosłownie czułem fakturę dywanu i było to tak świetne i realne uczucie, że nie uwierzyłem, że naprawdę nie leżę teraz na łóżku i postanowiłem przekręcić się na bok. Oczywiście okazało się, że dalej spokojnie leżę pod kołderką :D Potem zasnąłem.

Generalnie chyba mam już podstawy do zabawy z WILD'em. Ostatnie 3 dni to 2 próby WILD'owania, które pierwszy raz zakończyły się aż tak dziwnymi sensacjami. Wcześniej udawało mi się co najwyżej uzyskać efekt kołysania itp. Pierwszy raz hipnagogi stały się aż tak zaawansowane. WBTB 5+20-30 minut i osiągam całkiem ciekawe efekty. W dalszym ciągu będę kontynuował eksperyment.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
Dziś kolejna próba WBTB + WILD. LD było, ale to raczej nie było wejście w sen przez WILD. Zapraszam do lektury :P

1. Alfa budzik obudził mnie po około 4 i pół godziny. Zacząłem rozbudzanie, które trwało ponad 40 minut (nawet napisałem post w dzienniku LucidDream'a :D). W trakcie wypiłem szklankę wody i zimnego mleka, ale nie wydaje mi się żeby miało to jakieś znaczenie.

2. Wróciłem do łóżka i zacząłem relaksacje na plecach po czym przekręciłem się na lewy bok. Przeleżałem tak parę minut, ale nagle tak mnie zaczęły szczypać jajca, że nie wytrzymałem i musiałem się poprawić :D Przekręciłem się na prawy bok i znów zacząłem próbę WILD'a. Po raz kolejny udało mi się dojść do mocnych hipnagogów. Słyszałem narastający pisk, a następnie wybuch bomby. Do wszystkiego doszedł przyspieszony oddech. Skupiłem się na oddechu, ale znów wszystko ucichło. Teraz nie pamiętam za bardzo co było potem, najprawdopodobniej odpłynąłem w sen nieświadomie.

3. Nagle budzę się na łóżku w moim pokoju z zamkniętymi oczami, odwrócony o 180 stopni (głowa tam gdzie nogi). Było super ciemno. Znikąd pomyślałem, że to sen i podnosząc rękę w kierunku nosa zauważyłem, że jest bardzo lekka. Zacząłem dmuchać i wiem, że bardzo dokładnie zatkałem nos, ale przez palce przedostawało się powietrze i moje smarki. Ucieszyłem się, że to sen, ale dla pewności wciąż robiłem test. Postanowiłem usiąść. Niestety wciąż nic nie widziałem. Próbowałem powiedzieć na głos “światło”, ale to chyba nic nie dało. Dopiero po chwili, gdy wytężyłem wzrok, lekko zaczęło się rozjaśniać (zrobił się taki półmrok). Pokój był zmieniony. Pierwsze o czym pomyślałem, to zrobienie sobie na ręce tatuażu TO SEN. To było fajne- po prostu pisałem palcem po ręce i zostawiałem ślady napisu. Koło łokcia pojawił się też niebieski ekran, bo wcześniej pomyślałem też by zrobić małe kontrolki z opcjami snu. Wszystko wydawało się ustabilizowane, ale gdy wstałem na nogi, nie mogłem utrzymać równowagi i musiałem przytrzymać się ściany. Poczułem, że sen zaczyna się rozpadać na kawałki. Trochę nie wiedziałem co począć więc po prostu zacząłem krzyczeć wyrazy w stylu- stabilizacja, jakość, kontrola itd. Niby coś to dało, bo mimo dalszego kołysania, mogłem odkleić się od ściany, a senny świat też jakby przestał się rozwalać. Dalej jednak czułem, że to wszystko znajduje się tak jakby na krawędzi istnienia. Postanowiłem polatać. Niestety gdy tylko wyskoczyłem, nagle się obudziłem.

Co o tym sądzicie? Wynikiem czego nastąpiło LD? Co mógłbym zrobić, by ustabilizować sen i go wydłużyć?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
Dobra robota.
LD powstał dzięki spłyceniu całej ostatniej fazy REM , co było spowodowane przez WBTB z nieudanym WILDem. Automatycznie odzyskałeś świadomość, kiedy do snu zaczynały przedzierać się bodźce położenia ciała, na krótką chwilę przed obudzeniem. Tak jak opisywałem w temacie " płytkość-głębokość ", problemy z kontrolą jakich doznaje się w śnie płytkim bardzo słabo reagują na siłę woli, komendy czy autosugestie. Im więcej będziesz miał LD, tym świadomość będziesz odzyskiwał wcześniej, więc sen będzie stabilniejszy. Oczywiście sugeruję też kontynuowanie nauki WILDa, wygląda na to, że bardzo daleko zachodzisz ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
Dobra, przestawię wam moją sytuację i wnioski do jakich doszedłem po tygodniu praktykowania WILD'a.

Po pierwsze 5 godzin snu to absolutne minimum do dobrego WBTB. Ostatnio alfa budzik nie działa tak jak powinien i generalnie budzę się w nocy, ale... najczęściej po 3-4 godzinach. Jestem wtedy zbyt zmęczony i przeważnie odpływam snem głębokim

WILD'owanie na plecach na mnie totalnie nie działa. Testowane kilka razy. Zawsze zasypiałem na boku i mam chyba tak zakodowany mózg, że ten wie, że potrafię zasnąć tylko na boku O.o

Hipnagogi... nie mam problemów, by w krótkim czasie wywołać naprawdę porządne haluny :D Przeważnie są to hipnagogi słuchowe (narastające głośne dźwięki, wybuchy, krzyki) czasem połączone z czuciowymi (uczucie opadania, przyspieszony oddech, walenie serca).

Generalnie wszystko idzie w dobrym kierunku aczkolwiek natrafiłem na małą blokadę- te monstrualne hipnagogi nagle znikają, panuje totalna cisza, a ja znów czuję się jakbym dopiero zaczynał sesję WILD'a (pełne czucie ciała itd. itp.) Próbowałem skupiać się na oddechu, ale koniec za każdym razem był taki sam.

Z tym wiążę moje pytanie. Czy powinienem coś do moich prób dorzucić, może coś zmienić, a może iść cały czas tym samym tokiem i liczyć, że w końcu się uda?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1