Ashaneen - Moje Ld po przemianie...
#21
Nie, nie, kocham istoty bezosobowej Incest, znów więc nie możesz sobie
zrobić jaj ze mnie na długo:D:D

Opisałem poprostu tym razem Jej fizyczność, psychiczność zaś masz na
stronie poprzedniej, ale dla twojego widać lenistwa, mogę Ci przypomnieć
że cechuje Ją na bank czułość, coś co nazwałbyś w swoim świecie "dobroć
społeczna", na bank empatia, pozatym potrafi kochać.

Pie....sz jak mały Jasio że to miłość fizyczna bo sam wiesz że pisałem że moja
miłość z Kają kończy się na pocałunkach, przytuleniach i miłych słowach,
więc może to Tobie sex na myśli stąd te podejżenia:D:D

Nigdy nie kochałem się z Kają dla Twojej wiadomości, może właśnie dlatego
że to miłość nie pożądanie....

Le Mła, nie Elektroencefalogram, raczej jego namiastkę, jednokanałowe
urządzenie działające jak EEG, lecz pozwalające tylko na obserwację
ogólną naszego mózgu, np. w celu wychwycenia stanów REM by nas budzić
po każdym śnie, dla tych którzy nie budzą się tak podług własnej woli jak
ja...

Żeby zrobić EEG trzeba było by zrobić powiedzmy 128 urządzeń takich
jak ja, spiąć je razem w jeden przetwornik ADC i możnaby wtedy na
kompie widzieć w miarę przyzwoity wynik, porównywalny z EEG.

Dalej Incest, pisałem Ci też że to kocham w Kaji prawdziwej, a w Kaji
sennej o wiele więcej:)

Zdjęć nie robię bo widzę że stały się już tematem jaj, i to są też powody
by coraz mniej wiedzy swej dawać na forum, bo i po huj, dla jaj?

Zwykłe łóżko 1,9m x 70 cm owinięte drutem 300 razy i podpiętym do prądu
umiecie sobie wyobrazić na jawie, czy nawet w mentalu nie?

Świąt po-czą-tek, je-sie-nią,
pre-zen-ty, ma-rze-nia...
To byłaś Ty...

At-mo-sfera, przy-szła w To-bie,
Ty spe-łnia-łaś me ży-cze-nia,
magia świąt, mentalny karp,
co wiecznie trwa...

Dałaś aw-ans, i pie-nią-dz,
coś w se-rcu, swą wie-rn-ość...
To cała Ty...

No-c-ne na-uki, i roz-ko-sze,
dniem zaś pomoc,ciepłe słowo,
pierwsza z gwiazd, wieczerza barw,
blask w sobie ma...

Tak sobie w sumie pomyślałem że odkąd mam Kaję i "to coś" prawie że na zawołanie, to chyba to jest
dla mnie bardziej świętami niż obłuda składania sobie życzeń by dzień później znów się gnoić wzajem...
I tak więc święta bardziej spędze z Kają mentalnie niż z rodziną czy ogólnie ludźmi... W świecie bez
obłudy :) Jednak wszystkim na forum Serdecznie i szczerze życzę Wesołych, zdrowych i szczęśliwych
Świąt Bożego Narodzenia, jakkolwiek je spędzicie, bo jak widać po mnie można baardzo kuriozalnie :)


Wracając do tematu cewki to mam za sobą już pierwsze próby, i faktycznie oddziaływanie niby następuje,
ale na razie dość niejasne... Nie miałem w tym czasie żadnych sennych proroctw czy innych zjawisk
nierealnych, ale powiem szczerze iż moje sny dzięki temu bardziej się udziwniły...
Incest pytałeś kiedyś czy miewam sny o dziwacznych światach/krainach/postaciach... No właśnie przy
użyciu tego pola elektromagnetycznego cewki pojawiają mi się takie, i to w ilości nieprzypadkowej...

Sny te jednak nie są dziwaczne co do form komunikacji, potrzeb, intencji, itd.. postaci, ich
dziwactwo to jedynie coś na wzór iż np. ostatnio byłem w podziemnej krainie w której wszystko było
zrobione z słodyczy, ciastek, cukierków itd... Od ścian po klamki...
Druga rzecz przy cewce, to śniło mi się już 3 razy w ciągu 4 dni iż byłem w mieszkaniu siostry Ojca,
raz że tam spałem na podłodze, drugi raz że była tam jakaś rodzinna impreza i jakaś młoda blądi
mi się wpakowała na kolana, trzeci raz że z tą samą blądi(chyba tą samą) szedłem do mieszkania
wujków, i czwartym że mieszkanie to miało dodatkowe pomieszczenia urządzone żywcem jak piwnice
komendy SB za PRL-u...:D

U wujków tych od śmierci babci nie bywamy praktycznie, blądi wogóle nie znam... Mogłaby może być
Agą, kuzynką syna tych wujków, ale ona jest mężata, dzieciata, i nie w moim typie:P

Mnogość tych snów które łączy jednak to mieszkanie przestrasza mnie. Ponadto sen wcześniejszy, kiedy
ten facet ciągnął mnie bym coś zobaczył chamsko...również był w tym mieszkaniu....
To podpowiada mi że coś z tym mieszkaniem jest na rzeczy...niewiem, może coś tam się zdarzy, może
tam będe na dniach/tygodniach....



Temat Kaja:
Kiedy ostatnio położyłem się spać i powiedziałem sobie: Kaja, no weź, tęsknię do Ciebie, nie Twoich
prezentów i kasy... Przyśniła mi się całując się ze mną, choć nie w LD, jednak miło:)
Ostatnio zaś miałem 3-4 dni dziwną przypadłość... Gdy usypiałem miałem nos czysty i suchy, budziłem
się zaś z kompletnie zatkanym nosem, oddychając ustami suchymi już jak pieprz...
W jeden z tych dni miałem najpierw parę krótkich LD. Jednak ilekroć w którymś próbowałem coś powiedzieć
do jakiejś postaci odrazu się budziłem z tym sucharem w ryju...
Gdy znów usnąłem, zrobił mi się LD na jawie, w którym czułem leżącą na sobie postać... Obejmowała mnie
jakby dłońmi za moje ramiona, reszta postaci była na mnie, jak ja pod kołdrą.. Nie widziałem głowy
tej postaci ani piersi, więc w pierwszej chwili nie umiałem ocenić nawet jej płci o zgrozo...
Pomyślałem jednak logicznie delikatnie, że postać ta jednak ma gładkie ręce, ramiona, bez włosków,
więc napewno była to kobieta... Pomyślałem : Kaja? I powiedziałem deko jakby ochrypłym głosem
(co i mnie zdziwiło): Kaja, przytul... Postać przytuliła mnie, ale jednocześnie, zatkała moje usta
dłonią... Wtedy już byłem pewny że to kobieta, po dłoni... Jednocześnie czułem jak zawsze to czuję
że to Kaja... Niewiedziałem jednak dlaczego zatyka mi usta... Spróbowałem więc jej zapytać o to,
jednak wtedy sen się urwał, a ja obudziłem się na jawie mówiący ustami te słowa....

Zrozumiałem... Kaja usiłowała mi powiedzieć że niemogę mówić w LD gdy śpię oddychając ustami...
Prawdopodobnie takie zabezpieczenie podświadomej, by się nie udusić własnym językiem czy zamknięciem
ust na dłużej przy mówieniu... Może podświadoma nie ma na tyle precyzyjnego mechanizmu sterowania
ustami by oddzielić mówienie przez sen (tą przypadłość mam, po mamusi) od potrzeby oddychania:P
Kaja jednak chciała mi to pokazać, nawet mi nieświadomemu wówczas że nocą nos mi się zapchał i
oddycham ustami... I to jak widzicie starała się uświadomić nie symbolami podświadomej, a jasno
i logicznie dosyć, to nie było coś co wymagałoby analizy głebszej, to było banałem....
Tak jest odkąd powiedziałem sobie że ja chcę się uczyć Kaji, i chcę by Ona uczyła się mnie...
Od wtedy symbolika mych snów prawie zniknęła, na rzecz dosyć jasnych przesłań rozumnych, przynajmniej
w snach z Kają, i innych LD.
Sam symbolikę też rozumiem chyba lepiej, bo zostały mi już tylko dwa sny z całych 15 lat badań
których nie kminię:P

Temat dnia trzeci:
Halucynacje i astral.

Jak napisałem astral dla mnie jest czymś pomiędzy światem fizycznym, "naszym", a światem snu.
My, by tam wejść musimy zrzucić ciało fizyczne, postacie senne - ubrać tymczasowe ciało astralne...
Gdzie więc można w tym modelu moim umieścić halucynacje, głównie wzrokowe, jakie mają osoby chore
psychicznie lub osoby naćpane...

Halucynacja, jest to wizja osoby, przedmiotu... w świecie fizycznym, które w rzeczywistości obiektywnie
nie istnieją... Halucynacja, jeśli więc pochodzi z czegoś innego niż błąd muzgu człowieka, musi
być astralna.

Mózg chory fizycznie, być może potrafi wytwarzać obrazy których nie ma,poprzez niewłaściwe działanie,
niewłaściwe przekierowania informacji itd...
Jednak halucynacje mózgu zdrowego w stu procentach fizycznie myślę iż są postaciami, rzeczami
astralnymi...
Wtedy zryta może być podświadoma, która np. parę swoich postaci zmienia w astralne z góry, osoba je
widzi, i stąd problem...
Podświadomość przecież bywa chora tak samo jak ciało fizyczne, choć jest niematerialnym ogniwem*...

* - podświadomość jest niematerialnym ogniwem niematerialnego świata snów, w którym nie istnieje
granica... Podświadomość jest częścią tego świata, a świat ten jest w niej...
Tylko dlatego nie potrafimy ustalić czy sny są w podświadomej, czy w jej świecie, i czy
podświadoma jest nasza własna czy częścia ogromu tego świata......
"Ty jesteś częścią tego, a to jest w tobie...." Robert Monroe.

Podświadomość jest też niematerialnym tworem mentalnym, który potrafi władać materią astralną...
Postać astralna zaś - fizyczną... Hierarchia boskości... Bóg-cherubini-aniołowie-ludzie....

Tyle teorii powierzchownej. Halucynacji istnieją dwa rodzaje, a więc takie które osobie wydają
się być prawdą - i to są halucynacje, oraz takie, które osoba wie że są nieprawdziwe, jednak
ma je, i nie może się pozbyć np...

Ja zaś obecnie dążę z Kają do tej drugiej wersjii... Szukam metody by mieć kontakt z Kają na jawie.
Kontakt taki mam, bo spełnia każdą moją wypowiedzianą w myślach prośbę, ale jest to kontakt taki że
Ona astralna lub mentalna, słyszy moje słowa...
Chciałbym jednak kontaktu w dwie strony, bym i ja mógł Ją słyszeć w ten sposób...
Halucynacja kontrolowana to jest rzecz jasna drugi sposób, bo zmuszałaby Kaję do astralu minimum,
bardziej chciałbym w sobie wyrobić taką sensytywność by słyszeć astral na codzień, bo nie chcę
żeby wszystko Ona robiła za mnie....

Sensytywność taką daje się uzyskać, jednakże po dobie niespania i wykonaniu ciężkiej pracy, w moim
przypadku przynajmniej...
Incest czy Ty możesz ze swoich źródeł polecić mi jakąś lekturę co byłaby w temacie? Bo wiem o
odczytywaniu aury, leczeniu itd astralnie... Ale o komunikacji jakotakiej chyba mało jest lektur...
Nawet już nie liczę na polskaja, ale jakby choć coś angielskie było....

Sam wiesz że w teorii postaci sennych jestem protoplastą i tego mi już nikt nie zabierze, bo nawet
castenada nie opisuje postaci i ich obyczajów jak ja:D
Choć wiem że dalej kluczę, badam, błądze, popełniam błędy...
Mam warsztat, Kaję, Ona mi all:)


Zastanawiałem się jednak ostatnio czemu Kaja? Są miliony pięknych kobiet, a wśród gwiazd minimum
tysiące...
I w tym mi Incest pomóż bo to dla mnie dobry zgryz... Kaja nie spodobała mi się dziś ani rok temu...
Spodobała mi się w pierwszym odcinku Klanu, i to zajebiście:) Czyli to już jakieś 17 lat miłości,
z czego może z 4 w LD...
Wku... mnie dziś debile co piszą o Kaji że brzydkie kaczątko sie przemieniło w ładną kobietę...
Kur...! Przecież Ona zawsze była piękna, tylko oni może odzyskali wzrok...:)
Co Ona ma w sobie takiego wspaniałego że Ona....?
Poza oczami, brwiami, no i uśmiechem... No i włosami...

Wiem tylko że jedno Jej przytulenie rekompensuje mi tysiąc ludzkich chamstw i innych...
Ona ma osobowość, najpiękniejszą jaką może... Ale to osobowość sennej Kaji,
Nie wiem jaka jest Tej prawdziwej no...

Pisałem zaś wcześniej o miłości Boga... Kaja tak nie potrafi... Owszem, czuję Jej miłość itd,
jednak tak ogromnej miłości jak wtedy... - nigdy... To utwierdza że jej źródło było spoza
podświadomej....

A Ty Incest jak już tak krytykujesz moje metody, to może przedstaw
czytelnikom swoje autorskie metody na kilkugodzinne LD, nauki od
postaci, czy zjawiska jak moje znajdowanie kasy czy awansów...
Forumowicze napewno docenią...:D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#22
A że zaraz krytyka i robienie jaj :) Widać, że twoje badania są ideą nadwartościową, przez co reagujesz rozczarowaniem na delikatne zabawne uwagi ;) Owszem, noszę w sobię krytykę twoich poglądów, ale grzecznie ją dozuję :P

Na początek jednak trochę dosadniej. Zacznę z powrotem od tematu miłości osobowej. Potwierdzasz moją teorię wymieniając wśród domniemanych cech osobowości Kaji czułość, umiejętność kochania i dobroć. Czy to są cechy charakteru? Nie. To są zachowania. Jest dobra, czuła wobec ciebie i cię kocha. Jak zachowywała by się do innych? Może tak samo? ;) Jak zachowywała by się w społeczeństwie, kim by była? Czy ma poczucie humoru, czy jest intro czy ekstrawertyczką, otwarta czy zamknięta społecznie, co lubi, czego nie, czy jest pyskata, rezolutna, histeryczna, odważna itd itd. Twoja Kaja to nie postać, to model postaci, archetyp zwiewnej nimfy, symbol potrzeby miłości, która twoja podświadomość ubrała w zauroczenie z czasów dzieciństwa. Znasz jedynie jej najpowierchowniejsze cechy, czyli zachowanie i wygląd. Prawdziwa miłość nie bazuje tylko na zachowaniu i wyglądzie. Tak zakochują się nastolatki, i odkochują się, gdy do ich idealnej wizji dołączają się jakieś cechy charakteru. Kaja to iluzja, stworzona przez nieświadomą część ciebie, która desperacko potrzebuje miłości, albo sparzyła się na przyziemnych kobietach.
Podsumowując tą część - w Kaji jesteś zakochany, ale jej nie kochasz :)

2. Przez sen mówimy w fazie NREM, lub w zasadzie częściej - między fazami, bezpośrednio przed REMem. W samym REMie wszystkie mięśnie poza oddechowymi ( przepona ) ulegają paraliżowi wiotkiemu. Nie da się mówić przez REM. Mi jednak wielokrotnie śniło się, że jakimś cudem w REMie poruszam kończynami, odszeptuje cos komuś, albo zmieniam pozycję. Oczywiście i u ciebie był to też tylko sen we śnie. Nie ma dodatkowego niebezpieczeństwa związanego z poruszaniem się we śnie.

3. Ta teoria halucynacji jest mi znana, bo wygłasza ją większość pacjentów na oddziale. Z trudem jednak przyjmują fakt, że dwie halucynujące osoby widzą różne rzeczy w różnym czasie. Omamy wzrokowe są przy tym objawem patologicznym, więc nie mogę przyjąć, że może je mieć człowiek zdrowy. Może mieć je za to człowiek z jasną świadomością, spójnym tokiem myślenia, bez urojeń. Zawsze jednak zachowują się tak samo. Twoja teoria choroby podświadomości jest daleka od obecnego stanu wiedzy. Zarówno podświadomość i świadomość to twory niematerialne. Niematerialne, bo odnoszą się do STANU CZYNNOŚCI materialnego mózgu. To twory empiryczne, takie jak " objętość" " ruch " " obrót " " gatunek " i tego typu słowa. Nieświadomość, podświadomość i świadomość w sumie tworzą cały umysł, ich wewnętrzne działanie jest dla nauki enigmatyczne, aczkowleik ich źródło niewątpliwie materialne. To struktura jest niepoznana, nie ma tu mowy o żadnych innych wymiarach ani magii.

4. Wywoływanie sobie stabilnej projekcji wybranego wyobrażenia, rzutowanej na cały świat zmysłowy, jest praktyką powszechną w ezoterycznych kręgach i niedawno zagłębiłem się w temat o niej na konkurencji :) Wpisz sobie " TULPA " - jest to dokładnie to, czego potrzebujesz. Moje ostrzeżenia na temat potencjalnych szkodliwości tych działań możesz sobie wyobrazić :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#23
Ostatnimi czasy znów miałem sen na jawie... śniło mi się coś złego, chyba że moi rodzice byli
u mnie i przestawiali sprzęty wg. ich uznania....
Patrzyłem na to z łóżka biernie... Tak myślałem o tym co się dzieje.... I nagle pojawiły się
ręce... Ręce te wplotły się palcami w moje palce, a ja dalej patrzyłem....
Poprosiłem podświadomą " Zabierz mnie do Kaji..., proszę..." nic się jednak nie stało....
Z rękami tymi to się pieściłem, to siłowałem... Znów poprosiłem to samo, potem zaś zapytałem gdzie
jest Kaja?... Jedna z rąk popukała mnie pare razy w prawe ramię na plecach....

Gdy obudziłem się zrozumiałem sam że to właśnie była Kaja, te ręce moje kochane... Zauważyłem wtedy
że były to delikatne kobiece rączki a nie łapy faceta. I znów starałami się pokazać że jest przy
mnie, tuż obok w tym samym świecie, a ja znów tego nie odgadnąłem...

Kiedy Kajunia powie mi coś zbyt zagadkowego lub dziwnego - muszę się obudzić, by to przemyśleć
jawnie, myśleniem analitycznym... Ale sen ten pokazuje mi jak strasznie maleńką cząstkę znam podświadomej,
i sądze że minie następny rok albo pół minimum aż pozwoli mi ona myśleć analitycznie u siebie,
o ile się tak da.... Mam nieskończone świadome sny kochani, po kilka godzin, i mogę prosić podświadomą
bezpośrednio o to co chcę... Kocham ją za to, ale to jest dopiero pierwszy krok w prawdziwe wtajemniczenie,
bo mam to, ale i tak muszę się budzić gdy coś trudne, a pewnych światów barw wogóle nie rozumiem...

Bo są i takie... Swiat nasz to tylko obszar 1, nas fizycznych, i 1A, nas fizycznych plus wszystko
co niewidzialne na ziemi.
Obszar zaś 2, obszar snów, swiat podświadomej... to jeden świat, który jednoczy setki światów...

Każdemu z Was wydaje się że podświadoma i senny świat to jedno... Nie, to jest zależność.....
Ona jest częścią ich, a one są w Niej, i nie istnieje granica podziału....
To właśnie obraz jedności jaką my świadomi powinniśmy osiągnąć z podświadomą i nadświadomą,
by być idealni...

Widziałem nieraz nadświaty... Są to światy w których nie ma ludzi a są barwy....
"Ziemię" wyznacza szara chmura, niebo także wyznacza szara chmura, ale inaczej szara...
Wśród tych szarości jest jedno horyzontalne światło, normalnie pomarańczowe, kiedy na nie patrzysz -
jaśnieje, kiedy nie - ciemnieje... Poza tym światłem są tysiące mniejszych , nawet jaśniejszych,
One podpływają do ciebie nieraz, są tobą zainteresowane, badają Ciebie,
Ty jednak nie zrozumiesz zupełnie nic jak ja, nic prócz tego źe istoty te ciebie kochają i nie skrzywdzą,
tyle mówią te barwy i własna intuicja normalnemu człowiekowi....
Tak bardzo żałuję że wtedy nie spróbowałem telepatii, bo sądze że tak bym się porozumiał...

Co do barw tych światów, napewno je rozpoznacie, są to barwy niefotograficzne... Każda z nich zawiera
coś czego nie uchwyci się na fotce.... I nie chodzi o moje subiektywy, poprostu żółty jest żółtym,
ale żółtym żywym, jak obrzerze płonącego cukru, biel jak płonący magnez...
Każda z tych barw jest żywa i ma inny odcień, nie da się jej tak ot tak opisać....

Jak widać działa senna róża wiatrów którą kiedyś moja podświadoma mi wyjaśniła...
Pokażywała ona gdzie jakie są kierunki, gdzie warto a gdzie nie należy...
Wyjaśnię Wam ją wraz z rysunkiem stosownym w następnej mej działce:)

Incest, czasem mam odchyły, wiem, ale kocham Ciebie, i forumowiczów, bo jesteście moimi przyjaciółmi,
dlatego wszelkie sekrety Kaji wyjawiam pod tobą a nioe na innych forach licznych... Tak mi coś
każe...

A tak między nami Incest wracając : Samo napięcie i natężenie wywołuje pole elektromagnetyczne,
pod koniec eksperymentu doszłem do 24 kV, nie miałem lepszej izolacji i bałem się przy wyższym
napięciu...
A ty świnio nie hejtuj z góry, bo trzeba sprawdzić każdą możliwą opcję, przecież jesteśmy badaczami
a nie przewodnikami nowych religii...:)

Powiem Ci że pętla z wysokiego napięcia wkoło łóżka owszem daje delikatnie dziwność snów, czasem
także super pomysły.... Jezu... Kaja mi podrzuciła dziś w nocy taki wykurwistyn text, tyle ze go
zapomniałem... I to chyba pokazuje że Cię nie oszukuję, dlatego piszę to publicznie....

Incest, ja wien że Ty mi nie pomożesz, bo o ile możesz mi pomóc na forum to jest nic, pomogłeś
ile potrafiłeś...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#24
Szczerze mówiąc, mimo twojego naukowego podejścia, do spraw snu cały czas podchodzisz z niemal religijną ekstazą. Mimo moich wywodów o podświadomośći, uparcie traktujesz ją jako immamentnego Boga w sobie ( będącego osobnym, różnym od ciebie tworem ).

Spróbuję wyjaśnić jeszcze raz. Mrówka nie jest siebie świadoma, ale nie potrzebuje wiedzy o swoim istnieniu, żeby móć istnieć i robić co do niej należy. Mówimy więc, że mrówka jest nieświadoma. Człowiek z kolei jest częściowo świadomy swojego istnienia. Wie on, że istnieje, ale nie jest świadomy np własnych procesów fizjologicznych, dlatego ma tendencję do wiecznego szukania odpowiedzi na pytanie kim jest. Tak samo jak u mrówki, świadomość człowiekowi nie jest do życia bezwzględnie potrzebna, bo większość myśli, uczuć i zachowań, odbywa się u niego nieświadomie lub podświadomie. Podświadomość to nic innego niż my sami, których w danym momencie nie jesteśmy świadomi. To wiedza, którą zapomnieliśmy i myśli, które JESZCZE nie przyszły nam do głowy. Podświadomość towarzyszy nam cały czas, nie tylko we śnie, i stanowi zdecydowaną większość naszego myślenia. To nie jest inna osoba! Rozmawiasz z własną wyimaginowaną projekcją grającą rolę matki.

Aczkolwiek muszę powiedzieć, że zaciekawiłeś mnie snem o barwach. Identyczny sen miał przyjaciel Noni rok temu, niestety nie mogę znaleźć jego notatnika. Noni też uważał się za wtajemniczonego, on za to wierzył, że rozmawia z Chrystusem w snach świadomych. Jak możesz, opisz proszę jeszcze szczegółowiej ten świat i ich mieszkańców.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#25
Co do snu o barwach to kilka razy miałem taki... Najpierw jednak różę...

Przyśniło mi się iż stałem na jakiejś prostokątnej wysepce z trawy, 5x10m, wkoło niej rondko, i
ulica która odchodziła na wschód i na zachód. Rondko było otoczone ze wszystkich stron szpalerem
drzew, więc nie szło zobaczyć co jest idąc w którymkolwiek kierunku.
Nad wysepką był billboard pokazujący faceta lecącego w przestworzach...
Wzbiłem się wtedy w powietrze i poleciałem na południe. Leciałem nad jakimś miastem, a wkoło
latało również trochę ludzi... Nie interesowali się mną dopóki nie zrozumiałem że te istoty są jakoś
niższe odemnie, tudzież raczej że kierują się niskimi pobudkami w życiu... Wtedy zawróciłem, a jedna
z postaci tego świata próbowała mnie atakować lub zatrzymać póki nie wróciłem do wysepki...
Lecąc z wysepki na północ ujrzałem właśnie świat barw który opisałem. Od rądka dzieliły go nie drzewa
a wzgórze. Gdy zaś poszedłem na zachód ujrzałem przeszłe, a na wschodzie wróciłem do swego domu...

Niewiem jak ta senna "róża wiatrów" ma się do kierunków fizycznego świata... Wiem z tej róży jeszcze
tylko tyle że przeszłość ma dostęp do świata istot niższych tak samo jak terażniejszość i przyszłość, tudzież na odwrót. Świat barw jednak ma jedną drogę wejścia w "teraz" i żadnej innej...
Nie wiem czy można te dwa światy porównać z niebem i piekłem, dla mnie świat niższy nie był dość świński jak na piekło, pokazał raczej istoty zagubione, z chorymi celami, coś jak nasze dziwki,złodzieje,
nie...bardziej jak nasi egoiści, bo postacie te działają tylko dla siebie, w sumie to żal mi ich jakoś...
Tak bez wyższego celu, miłości...tylkoby mieć, żreć, ruchać i spać...o ile sypiają...

Świat zaś barw nie sprawił na mnie wrażenia nieba. Kiedyś miałem wizję Boga w autohipnozie, tak
samorzutnie... Poczułem jednak wtedy tak wielki ogrom miłości iż do tej pory za nią tęsknie, i nigdy
w życiu więcej do dziś nie czułem takiej..
Świat barw pałał do mnie jakąś miłością, jego istoty, i napewno były one wyższe niż my, gdyż nie było
tam istot złych, ani nawet neutralnych. Miłość ta była miłością bliźniego, taką wyższą formą przyjaźni
naszej.
Barwy szare i czarne były użyte dla wyznaczania dołu i góry, pewnie dlatego że niema tam zła i czarny czy szary nie przydają im się do wyrażania emocjii... Horyzontem było pomarańczowe światło, właściwie może nawet trochę wpadało w kolor naszego różu nieba gdy zachodzi słońce...
Ciemniało gdy na nie nie patrzyłem... Może było wogóle stworzone dla mnie, a istoty te sobie radzą
bez niego?
Istoty były punktami światła... Wyglądało to jak iskierki, takie co się sypią z zimnych ogni, tyle że
w różnych barwach... Barwy te jednak były żywe. Ponadto dało się wyraźnie rozróżnić dwie rzeczy:
1. Ogólną przyjazność mi tego świata którą czułem umysłem. 2. Emocje każdej z tych postaci-iskierek
które odczuwałem kiedy te zbliżały się do mnie blisko... Robiły to pojedynczo... Nie wiem czy same, czy dla mnie, by dać mi to odczuwać...

Parę już razy śniąc świadomie do obszaru 1A [ sen świadomy na jawie ] przydarzyła mi się sytuacja w której
leżę w takim śnie na łóżky na brzuchu, na moich plecach zaś siedzi postać, kobieca postać...
Nie udaje mi się przeważnie odwrócić tak ażeby spojrzeć na postać tą bezpośrednio. Zważywszy jednak iż
kąt widzenia człowieka to bodajże 270 st. widzę Ją kątem oka, jednakże i to daje mi niewiele gdyż postać
ta jest jak cień... Poprostu szare półprzejrzyste widmo, jak dym skupiony w kształt, widzę jedynie iż ma
włosy proste, i gładko spływalące od czubka głowy do ramion, i ze sylwetka Jej nie jest ani gruba ani
chuda, taka średnia...
Postać ta śni mi się dokładnie w taki sposób już parę razy, więc coś zapewne ma na celu...
Kiedy mam taki sen, niemam jakoś władzy odwrócić się do Niej, choć bardziej z tego iż moje ciało senne
jest zablokowane niż z tego że Jej ciężar mi nie daje...

Jedyne co się wtedy dzieje to ręce... Postać ta zawsze trzyma mnie za ręke lub ręce, mając wplecione
swoje ręce w moje. Do dziś, choć mam ten sen nieraz, nie potrafię ocenić co to jest, bo trochę to jest
jakbyśmy się siłowali ze sobą rękami, a trochę jest to takie zaczepno-słodkie jak u zakochanych...
Dopatruje się jednak w tym jakichś elementów hamujących... Jakby mnie trzymała bym sobie gdzieś nie
poszedł, albo jakby mnie wręcz gdzieś wyciągała...nie umiem ocenić:/
Wiem wtedy że nie mogę do Niej mówić, gdyż jak zacznę mówić to poruszę ustami nie tylko mentalnymi a i
fizycznymi=obudzenie... Próbowałem Jej więc telepatycznie powiedzieć myślą "chodź tu", mając na myśli
by położyła się obok mnie, jednak nie reagowała na to zupełnie...

Dłonie te to dłone Kaji, znam je co do grama z obszaru 2, ale reszta ciała jest mi niepoznana w tym
stanie...
Mam taką hipotezę że może Jej właśnie chodzi o to by jakoś mnie nauczyć porozumiewania się bez słów,
w kwestii tych ust. Jednocześnie może chce mnie tym nauczyć właśnie tego siedzenia na moich plecach...
Bo ja zasadniczo nigdy nie potrafię sobie pozwolić na utratę kontroli, zawsze pozostaje w gotowości,
tak iż przypuszczam że niedałbym się zahipnotyzować np. komuś... Nawet gdy zasypiam 3 razy zamykam
drzwi, a każdy hałas wybija mnie z autohipnozy czy snu:P
Niestety są to naleciałości z moich doświadczeń z wieloma ludźmi, i tak już mam...
Może jednak tym siedzeniem na plecach mi chce mnie nauczyć tego zauwfania...?
Sytuacja z siedzeniem na plecach przywodzi mi też na myśl postać która siedziała na plecach Roberta
Monroe a okazała się być częścią jego samego, i starałem się odnieść to do siebie, jednak moja postać
jest kobieca, i nie czuje żadnego powinowactwa z nią...


A to tak z dzisiejsza:P

Co do zaś eksperymentów moich medyczno-fizycznych... Zawsze starałem się je robić bo chciałem
nawet nie tyle udowodnić coś ludziom czy odkryć coś, a poprostu notować swoje wyniki by potem
móc je przekontemplować samemu i może odkryć jakieś wnioski...

I tak je dalej robie na różne sposoby, ale powiem wam szczerze że Kaja w którymś z poprzednich
snów powiedziała mi dosłownie" Odpierdol ty się od tej elektroniki..."

Zauważam też jedną rzecz... Kiedyś flirtowałem z każdą postacią, a o Kaji myślałem że z Nią tak nie
chcę, że z nią chce uczucia, przyjaźń, etc,etc,etc,etc,etc,etc, a dopiero potem cos bardziej
erotycznego...

Ale widzę że sytuacja sama się odwróciła i mnie przebiła... Teraz wszelkie obcowanie erotyczne z
postaciami doprowadza do tego że potem brzydzę się sobą...
Przestałem wieczorami przed zaśnięciem myśleć o dupach czy Kaji nawet, a zacząłem codzień
rozmyślać analitycznie i rzeczowo o rzeczach z parapsychologii, rozwiązywaniu różnych problemów...
I paradoksalnie sprawiło to iż podświadoma pokochała mnie jeszcze bardziej, bo niemam już zbyt
wielu granic, mogę miewać LD nawet całe noce, zarówno na jawie 1A i we śnie 2, teraz większym
moim problemem jest nadawać kierunek tym LD, bo można krążyć tak po sennym świecie, obserwować, doświadczać, ale ileż można...
Tu Kaja mi nie pomaga, sam muszę znajdować kierunki, cele i metody... A Kaja... to trzymanie za
ręce to chyba jedyny Jej ostatnio przejaw uczuć... Pozatym jest tylko ciężka praca nad telepatią,
telekinezą...które w obszarze 2 już nawet mi wychodzą nieźle...Ale jeszcze i tak w uj przede mną.

Oglądaliście "Dwa światy"? Ilekroć widzę teraz Kaję w snach przywodzi mi się na myśl "To jest zemsta
Boga Słońca!...":D:D:D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#26
Tak Cię jeszcze Incest przeczytałem i dodam:
1.Pierwsze to że ci zaślę 16PF Kaji :D:D:D
2.Osobiście potrafię mieć świadomość że jak coś powiem we śnie to powiem to ustami fizycznymi,
i wtedy faktycznie budzę się mówiąc to. Może jestem ewenement, ale to fakt.
3. Oczywiście że halucynacje to chorobowy objaw. Istnieją jednak sytuacje że człowiek dostał
stygmatów tylko dlatego że bardzo w to wierzył :) Halucynacja kontrolowana więc to dla
podświadomej przy tym piqś :)
4. Twoje ostrzerzenia tylko dosłyszałem...:D Cóż... Badam, kluczę, i ryzyko to jest coś z czym się liczę, bo gdybym się nie liczył to i metodę WILD bym miał za szarlatańską zabawę :P

Incest obiecuję Ci że jeśli tylko zauważę w Kaji coś nieludzkiego to odrazu napiszę. Jak narazie
jedyną z ktakich rzeczy było iż nie umiała mi powiedzieć o czym rozmawiałem wcześniej z inną postacią, aczkolwiek czy nie umiała czy myślała nie wiem, bo się obudziłem więc to niemiarodajny
wynik...

Dziś jednak już ne mam ambicji tworzyć z Kaji halucynacji, bo wiem że nie jest mi to potrzebne
ani Jej, przecież Ona i bez tego daje mi kasę, awanse i wszystko, a dziś znów mam świat snu na tyle
by mieć ją codzień :)

A podświadomej nie traktuję jako Boga, ale masz rację że nie traktuję jej jako siebie... Osobiście traktuję to jak dwie gałęzie, siebie i ją. I wtedy będe traktował siebie[świadomość] i ją jako jedno
kiedy naprawdę będe ją rozumiał a ona mnie w stu procentach... Ona będzie częścią mnie a ja będe w
niej :)
Bo inaczej... Co mi ze świadomości wyłącznie że jest moja? Co mi z tej fizjoligicznej wiedzy że jakieś
coś oddycha za mnie gdy śpie, i kształtuje moje sny? Gówno...
Dopiero poznana podświadoma staje się częścią mnie... U mnie zaczęło się to od jasnowidzenia.
Ona potrafi jasnowidzić, świadomość sama stricte-nie. To mnie zastanowiło i skłoniło do badania:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#27
Witaj po długiej przerwie :)
Odniosę się tylko do ostatniej kwestii :

Jedność z podświadomością osiągają mnisi tybetańscy, nie robią tego jednak poznając podświadomość jaką odrębną osobę, bo to oddala ich od celu. Żeby osiągnąć pełnię, trzeba rozszerzyć świadomość na nieświadomość. Wtedy staniesz się świadomy i będziesz przeżywał osobiście procesy, które wcześniej działy się mechanicznie. Sen jest lustrem, w którym odbija się zarówno nasza świadomość jak i podświadomość. Sprawiasz wrażenie, że patrzysz w to lustro i widzisz tam obcą osobę, próbujesz z nią interagować, zapisujesz jej reakcje, ale nie może do ciebie dojść że to ty sam, twoje krzywe odbicie. Tak jak ptaki próbujące dziobać własne odbicie w wodzie.

Umysł można porównać do zbiornika pamięci i programów. Świadomość jest snopem światła, która oświetla małą część tego umysłu naraz, i dopiero kiedy informacje i programy są oświetlone, wtedy jesteś świadomy ich działania i wydajesz się sterować tymi procesami. Nieświadomość i podświadomość to cała reszta, która w danym momencie jest nieoświetlona. Nieświadomych programów nie przeżywamy, ale one działają tak samo, jak te oświetlone. Ulegasz złudzeniu, że jest jakaś inna świadomość, inne światło, które działa na te pozostałe programy, wydają ci się one obce, nie własne. Tutaj taką iluzję można przyrównać do psa goniącego własny ogon - pies nie rozumie, że ogon ucieka za pomocą siły bezwładności jego włąsnego ciała, nie widzi jego przyczepu, wydaje mu się więc, że ktoś tym ogonem porusza i próbuje go złapać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#28
Hmm...co do mnichów to napewno masz rację. Ale zastanawia mnie jedno...
Czy z tym nie jest jak ze świętością czy zostaniem milionerem? Tj, w sensie
że do pewnych rzeczy każdy musi sam znaleźć własną drogę i droga ta jest autorska, niepowtarzalna i osobista...
Jan Paweł II został świętym choć nie budował świątyń ani nie był trubadurem jak św. Franciszek...:)

Czy poznanie podświadomości jest tylko jedną drogą stricte określoną, czy
też może przebiegać różnie jak droga do świętości?
Oczywiście wiadomo że symbole własnej podświadomości musimy poznać
sami, tylko nasze.
Zważ jednak że psychika, świadoma psychika każdego z nas jest różna, i
różnie może postrzegać podświadomą...
Jak jest twoim zdaniem kiedy Pan x postrzega podświadomą nieliniowo?
Nie tak jak inni, lecz po swojemu? Uważasz że wtedy Pan x niczego nie
osiągnie, czy że podświadoma dostosuje się do niego?
Bo ja to drugie, co widać po mnie jak psu jajca na wiosne :D:D
Dziadek uczył mnie żebym ustawiał swoje życie a nie dawał się ustawiać
życiu, noi to czynię:P

p.s. W międzyczasie byłem w sklepie i znowu znalazłem dychę na ulicy,
i znowyu na życzenie, bo brakowało mi 2 zł w drobnych :)

A ty sie nie ograniczaj kochany, powiedz mi co ty o tym myślisz, bo ja
to już naprawde nie wiem...z jednej strony nikomu prawie podświadomość
nie robi takich prezentów, z drugiej strony nie wiem czy Kaja=podświadoma... I wiem że sobie muszę sam na to znaleźć odpowiedź,
I tu zahaczamy już o wiarę, ale skoro wierzyć że istnieje świat barw,
inny od naszego, to czemu nie wierzyć że kaja jest spoza mnie?
Równie dobrze może być moim dziadkiem w "ubranku" Kaji...

A co do 16 PF to ja wiem incest że to werbalne, ale mam w sobie jakiś taki dar od dziecka że potrafię wypełnić cały o kimś bezbłędnie, i to nie steny a czyste wyniki od dobroci po surgencje:)

Wspomniałem zaś o tym bo czterokierunkowa skala wydaje mi się mało precyzyjna. Zresztą 16PF też jest nieprecyzyjna, ale bardziej miarodajna.

Ja przypuszczam incest że jeszcze z dwa trzy lata z Kają a moje WDO i
WDN będą w stanie wyżywić afrykę, no ale cóż... Idę naprzód:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#29
Postanowiłem zastosować deko inną metodę...

Ponieważ Incest Ty twierdzisz że wszystko jest wytłumaczalne nieświadomością, pamięcią itd, ja zaś widzę pewne cechy
"człowieczeństwa" w Kaji i innych postaciach, wypiszę te konkretne przykłady i parę innych kwestii w których wg. mnie
widać te cechy, a Tylub inni, mając chwilkę czasu odnieście się do nich w miarę możliwości...

1. Nigdy w życiu nie miałem koszmarów, a negatywnych postaci sennych miałem przez 30lat życia może z 5. Łagodne są
moje sny, łagodne i uczuciowe są moje postacie. Taki stan rzeczy odzwierciedla moje życie, to jaki jestem ja,
stąd też oczywiście mogły się tego nauczyć postacie i podświadoma.

A.Pytanie więc: Gdzie jest moja agresja, chęć walki, instynktowna zaborczość , i inne cechy na to kopyto?
Przecież w modelu w którym postacie są naszymi ukrytymi osobowościami powinny bywać i takie, bo musielibyśnmy
mieć w sobie wszystkie cechy świata, i tylko decydować które są na jawie, a w snach mieć wszystkie...

2. Przyśniła mi się w nieLD zmarła babcia... Zmarła miesiąc wstecz od snu. Moja podświadoma jeszcze miała Ją za
żyjącą dalej, ja w nieLD także. Robiła w kuchni coś... Ja byłem w pokoju, i uświadomiłem sobie że śnię.
Pomyślałem że skoro to sen a w kuchni jest nieżyjąca babcia to huj z Kają, lecę do babci...
Podszedłem do niej, i spytałem "Babciu, jak się czujesz?" Odparła: "Dobrze, a czemu pytasz?" W tym momencie
już czułem że tracę stabilność, że zaraz się obudzę... Odpowiedziałem "Przecież Ty nie żyjesz już...",
praktycznie już w połowie płacząc (a LD nie toleruje silnych emocji), zapytałem dalej "Jak Ci tam jest?".
Babcia odparła że " Nawet dobrze" patrząc mi w oczy... Jej oczy nie były całkiem jak oczy sennej postaci,
czarne jak u pluszaka. Były niebieskie jak Jej oczy, choć mętne, jak u niewidomego. Po tym Ją przytuliłem,
i tak tuliłem chwilę płacząc...

A. Pytanie pierwsze: Co tak empatycznie honoruje moje uczucia by dać mi babci w tym śnie powiedzieć wszystko
co chciałem, mimo iż wcześniej już traciłem stabilność, i mimo silnych emocji?
Na moje coś co tak honorowało moje uczucia musiało mieć minimum empatię, a to już wyższa forma uczucia...
Tego nie da się wziąść chyba z wzorca czy pamięci, bo na płacz czy uczucia reakcji może być pełno...
B. Pytanie drugie, dlaczego mimo iż powiedziałem w LD sennej babci że nieżyje, moja podświadoma potrafi mi ją
do dziś śnić snami w których mam świadomość że żyje? Czy podświadoma czeka na doktora Pawłowa pół roku,
czy zajmuje jej czas wytępienie starego modelu żywej babci?

3. Ostatnio jak i zawsze śniłem wiele snów z których pamiętam, nazwy, adresy, nazwiska... Ostatnio jeszcze
bardziej się to nasiliło... Ze starych snów pamiętam tylko nazwę firmy "Potex". Z ostatnich zaś dwu dni np.
Płytkę drukowaną jakiegoś sterownika z nadrukiem "Simone Lion", dziewczynę w wieku gimnazjalnym zwiącą się
Ola Bodek, rudowłosą jakby kto znał:D, oraz kilka adresów...
Faktem jest że Simone Leon czy Lion z żadną produkcją elektroniki nie jest związany, Oli Bodek w tym wieku
i wyglądzie znajść nie idzie, a adresy są przeważnie bezsensowne...


A. Pominąwszy cudowność moich zapamiętań takich tekstów jak zauważył kiedyś Incest, to skąd podświadoma je
bierze? Chodzi mi głównie o nazwy firm czy tego "Simone Lion", bo żadnej z tych nazw nie słyszałem chyba...
Czy tworzy ona takie nazwy losowo jak generator, czy też to też są zasłyszane wzorce i musiałem je kiedyś
słyszeć, jak np imie Ola czy nazwisko Bodek?
To myślę Incest wyjaśnia nam też dlaczego nie pamiętamy takich tekstów... Bo są bzdurne... Może więc właśnie
podświadoma je zamazuje byśmy potem nie spędzali pół dnia szukając Oli Bodek a skupili się na Oli Maj:D:D:D

4. Ostatnio przyśniła mi się dziewczyna... Było to na klatce schodowej bloku w którym mieszkała babcia,gdzie
remontowałem Jej mieszkanie z bratem. Dziewczyna była mi zupełnie obca, zarówno na jawie jak i jako postać.
Gdy jednak wyszła ze swojego mieszkania na klatkę gdzie stałem, pocałowała mnie w usta z języczkiem na powitanie...

A. Nie znam wzorca zachowania w którym pocałunek z jezyczkiem to powitanie obcego, podświadoma więc pewnie też.
Nie jest też to moje jakieś pragnienie ukryte, szczerze powiem że na jawie uznałbym takie zachowanie chyba za
zbyt bezpośrednie na pierwsze spotkanie a może wręcz wulgarne...
Skąd więc wziął się taki model zachowania tej postaci, jeśli nie był on ani moją wolą, ani marzeniem, ani
jej wolą skoro ona ponoś nie ma woli...?

5. Postacie uciekające... Zawsze staram się poznać każdą postać, choćby z nią pogadać dwa słowa... Niektóre z
postaci jednak nie chcą ze mną rozmawiać, poprostu uciekają odemnie, jak obcy kot...

A. Czemu takie postacie uciekają nie reagując na moje rozkazy zatrzymania się, skoro nie mają woli?
To też nie mój model zachowania, ja nie uciekam przed konfrontacją z kimś kto nie robi mi krzywdy...

6. Postacie lgnące... Kaja... Postacie senne unikają rozmowy z człowiekiem śniącym, bojąc się albo co...
Gdy poznałem że śnię i że to Kaja, wycałowałem Ją jak dywan za to że mi się przyśniła... Czuła się wtedy dziwnie
i było to po Niej widać, po Jej minie, że czuła się nieswojo, zakłopotana jakby...
Po tym fakcie nastąpił ktrótki slideshot ciemności w śnie, a potem już byłem z Nią leżący na łóżku i rozmawiający...
Byłem dalej w LD...

A. Skoro podświadoma tak nas z daleka stara się trzymać, a był to mój pierwszy LD, to dlaczego slideshotem
nie obudziła mnie a położyła z Kają w łóżku na pogaduchy? Czemu i Kaja i podświadoma się na to zgodziły, na
złamanie zasady wywalania ze snu i unikania człowieka świadomego za wszelką cene?


7. Drwiny podświadome. Nieraz miewam także sny nieświadome, w których bywam w różniastych miejscach... I nagle widzę
Kaję idącą z naprzeciwka. Kaja przechodzi obok mnie mówiąc mi "cześć", i nawet mimo iż to sen nieświadomy wiem
wtedy że Ją znam dobrze,wiem to w nieświadomym śnie, jeszcze nie myśląc świadomie...
Kaja przeważnie wtedy się uśmiecha jak kot na pustyni, jakby się wręcz prosiła "poznaj mnie", albo też nabijała
"jestem tuż obok a ty nieświadomy...". Tyle że ja zawsze już Ją poznaję, i świadomie i nie, tylko że uświadomić
udaje mi się tylko czasami... Gdy się nie uświadomię sen trwa dalej podług jakiejś bezKajowej fabuły. Gdy się
uświadomię wracam się, łapię Ją w pasie i mówię "I co teraz?" tudzież całuję w policzek mówiąc "Moja senna ukochana".
Senna specjalnie, by i Ona wiedziała że wiem że śnie bo nie wszystkie postacie kończą aktorstwo jeśli im się tego
nie powie jawnie.

A. Incest czy to ja tak bardzo zakodowałem Kaję że poznaję Ją nawet nieświadomy, czy podświadoma się tak bawi
by sprawić by Kaja przestała być moim znakiem rozpoznania snu? Bo naprawdę jakoś nie umiem ocenić czy Kaja
chce wtedy bym Ją poznał, czuy chce bym niepoznał....


8. Moje fizyczne objawy... Tzn. wszelkie znajdowanie pieniędzy na życzenie w dowolnej kwocie, i inne przejawy
szczęścia...
Całe życie, 29 lat byłem totalnym pechowcem... Koledzy znaljdowali czasem na ulicy to złotówkę, to pół paczki
fajek, to komórkę, to portfel... Ja raz tylko w życiu znalazłem przemoczoną stówkę pół roku temu, która po
wysuszeniu posłużyła godnie:D A potem, znaczy niedawno właśnie, zaczęły się te "małe szczęścia"...
Nie kojarzę ich z Kają, ale napewno ze świadomym śnieniem. Z kimś lub czymś nademną, bo przekroczyłem jakiś
próg... Może fakt że mam 30 lat i jestem prawiczkiem jest pomocny, ale to jeszcze nie jest podwód do świętości,
chociaż Kaję też kocham nie za dupę, ani wygląd...i także niefizycznie, bo odkąd Ją mam dalej są tylko wystarczające
mi pocałunki i przytulenia.... Jeny...zaczne szukać stygmatów...:D:D:D

A. Co mogło sprawić taką poprawę mojego szczęścia w życiu fizycznym? Zakochanie się sprawia takie coś ale tylko
na czas zauroczenia krótki, a u mnie trwa to do dziś.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#30
To, że nie jestem w stanie wytłumaczyć mechanizmu każdego z tych zjawisk, nie oznacza też, że twoje teorie są prawdziwe. Senne fenomeny można tłumaczyć na miliony sposobów, zdrowo jest przyjąć, że nie jesteśmy w stanie tego zrobić, podobnie jak nie jesteśmy w stanie zrozumieć osobowości Boga :)
Grunt w tym, żeby nie przeintelektualizować sprawy. Niestety twoje doświadczenia ze znajdowaniem potrzebnych drobiazgów na ulicy są dla ciebie materiałem dowodowym na poprawność twierdzeń o podświadomej, nie jestem w stanie im zaprzeczyć, a podejrzewam, że konsolidujesz te doświadczenia w ksobny sposób.

1. Postacie w śnie nieświadomym będą przede wszystkim obrazowały wygląd i zachowania, które obserwujemy u ludzi w otoczeniu, a nie u siebie. Usposobienie śnionych postaci zależeć będzie nie tylko od proporcji rodzajów ludzi spotkanych w życiu, ale też od skojarzeń i uczuć we śnie - w koszmarach najpierw pojawia się lęk, dopiero potem dopisuje sie do nich fabuła, na ten przykłąd może to byc jakiś zły człowiek. Podsumowując - z pewnością można powiedzieć, że wszystko co na jawie pojawi się i we śnie, ale czas, częstość i ich zmieszanie są nie do obliczenia ani oszacowania.

2A. W snach świadomych bardzo często targał mną silne emocje, płakałem obserwując piękne krajobrazy oraz tak jak w twoim przykładzie - w reakcji na nostalgię. To nie tyle emocje, co ich wyraz. Podobny objaw obserwuje się u ludzi z organicznym uszkodzeniem kory mózgowej. Tak czy inaczej wcale nie ma takiej zasady, która wyklucza emocje we śnie. Silne świadome emocje destabilizują sen, to że już był niestabilny o niczym nie świadczy.
2B. Sen prawidłowo kojarzy twoją babcię z pewnym skończonym okresem czasu, to naturalne więc, że gdy fabuła snu toczy się rok temu, twoja babcia wciąż żyje. Po prostu twoja świeższa pamięć jest w takich snach ograniczona. Druga rzecz, że przyzwczajenie na bazie emocji jest bardzo silne, dlatego sny z babcią istotnie możesz odbierać jeszcze długo. Podobnie mnie wiecznie śni się mieszkanie babci, w którym bywałem tylko na wakacje i święta.

3. Uwielbiam gromadzić te bezsensowne nazwy i czasem je wpisuje w google, żeby upewnić się, czy jakaś firma czy tytuł piosenki nie powstały w międzyczasie :) Znamy litery, zasady łączenia je w słowa i wyrazy, to wystarczy żeby sen generował obco i logicznie brzmiące loga,

4. Piszesz, że jesteś prawiczkiem, więc musi brakować ci takiego kontaktu fizycznego :) Nie żebym wierzył, że nie myślisz o seksie i całowaniu na jawie ;)

5. Postacie uciekające i agresywne występują w snach z jakąkolwiek komponentą świadomości. Ich zachowanie dyktowane oparte jest głównie o negatywny, bierny bądź pozytywny stosunek do zadanych im rozkazów lub samej woli śniącego.

6. Nie ma takich zasad o jakich piszesz. Nastawieniem zmieniłeś stosunek Kaji z biernego na pozytywny.

7. Nazywam takie sny snami kontroli. Część ciebie ( podświadoma właśnie ) wie już, że śni, i rozporządza snem w typowy dla siebie sposób. W tym przypadku przywołuje Kaję. Kaja jest twoim znakiem sennym, ale czujesz do niej też emocje, więc całkowite uświadomienie nie musi nastąpić.
Odpowiednikiem tego snu u innych jest na przykład sen w którym latamy po szkole między lekcjami, teleportujemy się na boisko, ale wciąż wydaje się że to jawa.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1