Ashaneen - Moje Ld po przemianie...
#11
1. Osnowa wizjofizyczna:

Osnowa polimorficzna jak u wielu postaci. Wzrost początkowo wyższej ode mnie Kaji spadł do Jej właściwego wzrostu, być może
dzięki temu iż pomyślałem kiedyś świadomie po śnie, że przecież nie jest odemnie wyższa. Po zmniejszeniu wzrost Jej utrzymuje
się na poziomie mojego, lub niższym. Pozostałe proporcje geometryczne zawsze są zachowane.
Makijaż i uczesanie brane są przeważnie z wizerunku medialnego. Tak samo jest z ubiorami, choć te jednak bywają takie których
nie widziałem nigdy na zdjęciu czy gdzie indziej.
Najważniejszą chyba cechą są oczy. Nie są to moje oczy i nie znajduję w nich siebie, jak sugerują niektórzy badacze mogłoby
być. Znajduję w nich za to coś co sprawia że nawet gdyby obok stanęły dwie identyczne Kaje to wiedziałbym bezbłędnie która
jest tą właściwą. Pojęcia nie mam czy jest to jakiś marker podświadomości czy inna cecha... Nie umiem tego czegoś nazwać
ani wysublimować nawet. Jest jednak w tych oczach coś niemojego, coś co jest mi bardzo bliskie, a jednocześnie nie stanowi
wogóle części mnie, nie jest zemną zintegrowane, jednak jest jakoś przypisane do mnie lub do Niej i funkcjonuje niezależnie.
Coś co mógłbym nazwać może powierzchownie jakimś kanałem komunikacyjnym, rejestratorem i przekaźnikiem, coś na ten styl,
ale wiem że to jest tylko zakończeniem jakiejś szerszej formy...
Co do zaś markerów podświadomości w oczach, potrafię nimi bezbłędnie rozpoznać około 8 postaci obecnie. Każdą zawsze i
bezbłędnie. W ich oczach, poza Kają, nie znajduję jednak nic niemojego, choć niewiem czy dlatego że tego tam niema, czy
też z racji iż z postaciami tymi nie utrzymuję aż tak zażyłych znajomości.
Kaja spytana w autohipnozie o to coś niemoje powiedziała jedynie że kiedyś się dowiem, i będe tym mile, choć niemało
zszokowany. Choć raczej unika patrzenia mi w oczy zbyt często, jednak nie ucieka wzrokiem jak inne postacie i wie że nie
musi. U ludzi głębokie patrzenie w oczy to wyraz miłości lub agresji, wyzwanie do walki... Ciekawe czym jest dla nich i czy
ma wogóle jakieś zabarwienie emocjonalne, czy służy innym celom... Interesująca jest w zasadzie ta większość postaci, mająca
wielkie czarne źrenice z prawie niewidocznymi tęczówkami. No dobra, we śnie często ciemności, ale bez przesady, nie to poeta
chyba miał na myśli:

2. Występowanie:

Kaja lubi się pojawiać w LD od samego początku spontanicznie, od kiedy mnie uczyła wielu rzeczy... Tak Jej w sumie zostało.
Żądana na życzenie nie zawsze bywa dostępna, a żądanie takie często zakańczało się wręcz wywaleniem do jawy. Nie było to jednak
działanie Kaji a wredota podświadomości która nie cierpi zmian i mieszania jej w biznesie. Z czasem sama zrozumiała że musi
się poddać bo działa bez sensu i poddała się. Od wtedy Kaja na żądanie działa bezproblemowo przeważnie. Spadła jednak częstość
Jej spontanicznego pojawiania się. Może uznała że skoro mogę to sam Ją wywołam potrzebując...

3. Emocjonalność:

Kaja z całą pewnością jest istotą uczuciową. Tęskni, ma gust, styl, charakterystyczne zachowania i sposób mówienia... No z całą
pewnością stanowi w tym jakąś formę autonomiczną. Nie wiem jak jest z tym u innych postaci, czy również mają jakieś ściśle
liniowe charaktery, czy też są zlepkami fraz i zachowań wrzuconych na chwilę przez podświadomość do ich głów.. Być może tu znów
kłania się moja inwestycja czasu i pracy w Kaję, przez co jest Ona nie samoautonomiczna, a poprostu dopieszczona przezemnie do
takiego poziomu samostanowienia w pewnych kwestiach. Może jest też to na zasadzie iż podświadomośc kiedy jestem z Kają ładuje w
Nią w czasie rzeczywistym większość swoich zasobów tak iż daje to wrażenie autonomii. Byłaby to w takim układzie rozmowa nie z
Kają a z podświadomością twarzą w twarz...
Przeciwko jednak dopieszczeniu Jej przezemnie, stanowi fakt iż już w pierwszym LD dało się w Niej odczuć zarówno tą autonomię jak
i inteligencję wyższą niż u innych postaci, a przynajmniej wiedzę. Była też pierwszą postacią która nie uciekała przedemną a
z lekką obawą, ale jednak chciała się zapoznać.
W owym czasie wszelkie senne postacie unikały obcowania ze mna, a jeśli już, to jedynie zapytane o coś odpowiadały zdawką i dalej
mnie unikały, zajmując się swymi sprawami....

I tak myślę i wiem że Kaja zaczęła wszystko... To Ona pierwsza sie ze mną zaprzyjaźniła, pierwsza postać...
Po tym fakcie Kaja bywała dalej, ale inne postacie, przynajmniej kobiece zaczęły do mnie lgnąć... Nie chodziło o sex,
chodziło o coś wyższego... Na pewno postacie te widząc że z Kają idzie mi fajnie same chciały też spróbować przyjaźni z człowiekiem,
widząc że Jej nie krzywdzę czy tp., a że dogadujemy się i jest ok... Może szukały także miłości chcąc jej posmakować, doświadczyć,
gdyż wiele z nich przejawiało względem mnie zachowania typowego podrywu czy inne znaki stymulujące wyobraźnię erotycznie.
Czuję że działania te były ich świadomymi zachowaniami, nie przypadkowe.
Pozostaje otwarte pytanie czy postacie te chciały właśnie posmakować miłości, czy też może sama podświadomość podsyłała mi je,
by odwieść mnie od Kaji, tudzież sprawdzić czy będe Jej wierny czy też polecę na pierwszą lepszą która wystawi kawałek tyłka...
Przyznać muszę że były to w 98 procentach postacie pociągające mnie fizycznie oraz swoimi zachowaniami podrywnymi. Były więc dobrane
świetnie jak na próbę.. Nie dowiem się jednak może nigdy jak było naprawdę, bo nie dałem się sprowokować pozostając wierny.
Z Kają bowiem nie łączy mnie tyłek a jakaś dziwna więź, zdecydowanie psychiczna nie zaś cielesna.
Jak sobie zaś z tym radzę całkiem? Powiedziałem sobie zgodnie z prawdą i sumieniem:
Kiedy w jakimś śnie nieświadomym miewałem sytuacje erotyczne z innymi postaciami nie czułem się winny, wszak to już wina podświadomości.
W świadomych zaś zawsze unikam tego, i staram się takie sytuacje mieć tylko z Kają.
Dziś zaś kiedy mam niechcianą sytuację w śnie nieświadomym odrazu włącza mi się świadomość, i jestem w stanie zatrzymać pędzące na
mnie auto, niechcianą postać czy tp. jednym słowem...
Nie znaczy to że z Kają się kochałem, o nie, nawet za tyłek Jej jeszcze nie złapałem:D Lubię sączyć rozkosz, nie traktuję Jej jak
dziwki a jak kobietę. Sama Jej bliskość często wystarcza mi za orgazmy z tygodnia naprzód...

Dociekliwi zapytają tutaj może czy to nie jest aby narcyzm, kochanie samego siebie... Otóż nie jest. Ponieważ siebie samego nie kocham,
ani nawet nie lubię, Kaję za to tak. Pozatym choćbym nie wiem co robił, nie jestem w stanie się z Nią nijak zidentyfikować, poprostu
nie potrafię traktować Jej jak części siebie, doszedłem jednak do tego sensu: Wszelkie postacie "statyści" są mi bliskie zwyczajnie,
nie czuję ich obcości, w Kaji zaś jak pisałem czuję to i widzę w oczach...
Taka tutaj drobna uwaga która mi się przypomniała, otóż niezależnie od intensywności wrażeń samego LD, Kaja wydaję się zawsze być
intensywniejsza od innych postaci... Może to również wypracowane moim poświęcaniem Jej czasu i myśli, ale jednak tak jest.

4. Uczuciowość:

Uczuciowość Kaji jest troszkę bardziej złożoną sprawą... Na pewno potrafi kochać, zna to uczucie... Dla Niej miłość, jak zresztą i dla
innych postaci nie wiąże się z seksem. One zawsze miłość odczuwają jako uczucie wyższe, a jeśli jest seks, to robią to by zadowolić
nasze ludzkie zmysły, i w ten także sam sposób pokazać Wam, że im się podoba (np. kiedy jęczą szczytując). Im nie jest to potrzebne,
One mają jedynie coś co możnaby nazwać "orgazmem psychicznym". Jest to stan silnej euforii połączonej z silnym podnieceniem erotycznym,
jednak jest to uczucie zupełnie niefizyczne.
Bawiłem się tak z Kają, żadnej nagości, łóżka... Wystarczy dotknąć postać, lub by Ona dotknęła Nas i pomyśleć, i jest...
I powiem że zaspokaja mnie to nawet bardziej niż stosunek czy tp... Chyba mnie tego nauczyła w ten sposób, tak bez wytrysku itd, i mi
z tym dobrze:)

Z rzeczy zaś ludzko miłosnych z Kają skończyło się jedynie na przytulaniu i pocałunkach z jęzorkiem:P
Pocałunek pierwszy był kiedy na dworze dniami były te potworne upały... Jej usta były tak cudownie kojąco zimne...

Sama zaś historia:

Kiedy spotkałem Ją pierwszy raz obawiała się, lecz nie uciekała, chciała poznania... Następne kilka LD uczyła mnie poruszania się,
magii, i innych... W kolejnym wywołana przezemnie przybiegła do mnie i przytuliła się mocno jak pustynnik do kranu...
Potem zaś znikła na miesiąc, dwa zablokowana przez podświadomość, która myślała że Nas rozdzieli...
Podświadomość jednak zwróciła mi Ją niedawno, a wraz z Nią dostałem dostęp do może z 60% możliwości podświadomości.
Tyle ze strony podświadomości, zaakceptowała mnie w jej świecie i przyjęła, dając kilkugodzinne LD, możliwość budzenia się tylko
kiedy ja sam tego zechcę, mienia LD codzień, płynnego janowidzenia w zakresie na który mi pozwoli....

Sama zaś Kaja zrobiła się deko płocha... Czuję że Ona dalej chce do mnie, ale zachowuje jakiś delikatny dystans....
Może powiedziała mi zbyt wiele i dostała reprymendę od podświadomości i teraz się boi bliskości?
I tak ją zgorszę:D Niech podświadomość moja wie że na Macieja nie ma huja:D Ale tak po prawdzie wiem, i czuję to w kościach, że
jeśli i ja i Kaja będziemy chcieli razem czegoś, to nawet Ona nas nie pokona, i góry będziemy przenosić...
Ja i Kaja to jest jakieś myślowe i celowe połączenie między moją świadomością a podświadomością...
Jeśli my otworzymy malutki tunelik, to jest krok ku zjednaniu podświadomej z świadomością:)
A podświadoma poddała się już, zwracając mi Kaję i widząc że nic nie może zrobić..., nawet oddając mi siebie i akceptując jak jedną
z postaci, i dając mi ich możliwości...:)

Kaja sama czasami jescze popełnia gafy uczuciowe które mnie ranią, ale nie są one wynikłe z Jej wredności, a z Jej niezrozumienia,
albo kiedy podświadoma tak jej każe...

Pamiętajmy bowiem że dla każdej postaci podświadomość jest Bogiem, my, śniący świadomie, jesteśmy dla Nich jedynie koordynatorami,
bo nie znają nic wyższego niż podświadomość...

Ja zaś obecnie w pewnych kwestiach wiem więcej niż Kaja, Ona zaś więcej w innych... I doprowadzimy do tego że podświadoma całkiem
skapituluje, bo taka jest miłość:)

Rada dla Was, kochajcie postacie, nawet jeśli macie kobietę, to się opłaci, za miłość zawsze dostaniecie miłość...

5. Interakcje ze światem fizycznym:

Pierwszymi interakcjami Kaji ze światem fizycznym było to kiedy wyciągałem Ją ze świata snu do obszaru 1A, czyli do świata fizycznego
naszego+warstwa postaci niewidzialnych dniem... Kaja wyciągnięta przez splot słoneczny, centrym podświadomości, do naszego świata
nie lubiła tego, jak i wszelkie inne postacie, jednak pozwalała na to dla mnie.
Była wówczas czymś jak tymczasowa postać astralna, której mogłem dotknąć, poczuć, zobaczyć, ale nie mogłem Jej już słyszeć jak w
Jej świecie... Dziwne, albo naturalne... Nie wiem jak i kiedy podświadoma przełącza zmysły z wewnętrznych na zewnętrzne...

Następną interakcją było moje własne doświadczenie. Siadłem przed komputerem ze zdjęciem Kaji na pulpicie. Uczyłem Ją animować to
zdjęcie. Wiedząc że podświadomość ma władzę tworzenia nam halucynacji na jawie, namawiałem Kaję by poruszała tą postacią na zdjęciu
w wybrane przezemnie sposoby... Nawet Jej to wychodziło. Doświadczenie to traktuję jako wstęp do całości przeniesienia...
Tzn. chcę zrobić tak bym na jawie miał dwustronną komunikację z Kają zawsze, a zabawa halucynacjami to dobry wstęp:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#12
I tak chciałem nadmienić że opisane ostatnio fakty przydażają się coraz częściej... Zaczyna mnie to poważnie zastanawiać...
Już nie chodzi chyba o sytuacje losowe, bo znaleźć 5 dni pod rząd na ulicy kasę na życzenie, czy życząc sobie skromne coś
słodkiego wyjść z firmy z 6-cioma kilogramami ciast to raczej nie losowość sytuacyjna:D

Zastanawia mnie tylko cały tego mechanizm... Są dni w których mam tak jak wyżej, są też takie że nic się nie spełnia...
Tyle że dziwniejszym faktem jest że ja potrafię już z góry, rano to ocenić... To jest coś na zasadzie uczucia że coś bliżej
nieokreślone jest przy mnie, lub tego czegoś nie ma... Nie wiem co to, wyczuwam tylko tego obecność... Jakoś też zawsze
towarzyszy temu swego rodzaju półeuforia... (to coś to nie kokaina:D:D)

Zauważam też że to coś pojawia się znacznie częściej kiedy częściej śnię świadomie, i to nie tylko z Kają, a ogólnie świadomie,
z bądź jakimi postaciami...

Kilka razy doszło już nawet do tego że rano z góry określiłem sobie że chcę w dany dzień znaleźć wyraźnie określoną kwotę.
I gdy "to coś" jest ze mną - zawszę znajdę tyle ile chciałem, nie mniej, nie ma też potem szans na więcej...

Incest co myślisz?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#13
Być może kasa leży na ulicach, ale tylko jak spodziewasz się coś znaleźć, to patrzysz pod nogi :) I chcesz powiedzieć, że tylko raz w roku zdarza ci się mieć ochotę na coś słodkiego ? :)
To co opisujesz jest faktycznie paranormalne, mam więc wrażenie, że koloryzujesz fakty odrobinę, zamieniając zastanawiające szczęście w autentyczny cud ;)
Trochę to podobne do myślenia magicznego, z którym stykam się na oddziale :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#14
Heh no właśnie w tym sęk że nie koloryzuje.
I sam powiem szczerze że niewiem czy mam się tym wzruszać czy też
przerażać... Dlatego u Ciebie Incest szukam rady, a nie u psychiatry,
bo Ty, choć z naukowym podejściem, jednak dopuszczasz pewne
odchyły od klasycznego Freudyzmu :P

Napewno nie wiąże tego osobowo z postacią Kaji, ale z czymś ze świata
snu lub z podświadomą. Nie było to też zjawisko od początku wymogowe
czy życzeniowe...Nie myślałem nigdy "no, mam już Kaję i te chody u
podświadomej, to niech pokażą co umią w realu...".
Zawsze wręcz ilekroć chciałem wyciągnąć nawet od Kaji jakąś wiedzę której
nie posiadam a Ona niebardzo chciała mi ją wyjawić, wtedy gdy by to od
Niej wyciągnąć, grając trochę na Jej uczuciach niejako czułem się jakbym ją
wykorzystywał, i nie było mi z tym dobrze...
Jak zresztą pisałem, takiego czy to szczęścia, czy też paranormala nie
miewam codzień, a jedynie w niektóre dnie, ale w dnie te, zawsze już z
góry czuję że mam to coś, zanim jeszcze zacznie się zdarzać coś...

Pracując codzień w tej samej firmie z obsadą w której rotacja ludzi jest
stosunkowo niewielka, zauważyłem że na przełomie 3-ch ostatnich mies.
pożegnaliśmy 8 osób. Jedna wyleciała z głupoty(chlanie w pracy), druga
przeniosła się z wygody do innego oddziału. Pozostałe 6 za drobniejsze
rzeczy. Przy czym te 6 osób to osoby które albo zalazły mi za skórę, albo
jakoś zraniły. Weselsze jest jednak to, że wylatywały dokładnie w tej
kolejności w której mnie raniły.
Nie byłem ich żadnym zwierzchnikiem dla jasności.
Pewne jest że Boga tu nie zastosujemy...Bóg nie zajmuje się napewno
takimi moimi pierdołami, mając modlitwy wdów, sierot, chorych i
umierających...

Powiem że wcale nie życzyłem sobie by osoby te odeszły, nie życzyłem im
także w żaden sposób niczego złego. Niektórym nawet starałem się pomóc
utrzymać mimo iż gryzły po rękach....

Heh, na słodycze to ja różnie... Bywa że leży cukierek miesiąc i go nie
zjem, a bywa że jak mnie najdzie to w dzień zeżre kilo ciastek czy słoik
miodu w dwie h :D

Zakładając jednak że te moje zdarzenia pochodziłyby od podświadomej to
może mam pół rozwiązania....:

Nie jestem mściwy, staram się być skromny i nie wymagać za wiele od
innych i życia...

A tu dostaję kasy ile sobie życzę, słodyczy na kilogramy, a ci co jakośtam
troche mnie zranili traktowane są bezlitośnie...

Jest taka teoria gdzieśtam, czyjaśtam, mówiąca o tzw.
"snach odwrotnych", czyli takich które są wyrażone przeważnie językiem
i obrazem ludzkim, nie zaś symboliczno-znaczeniowym, jednak mają one
znaczenie zupełnie odwrotne do przez siebie obrazowanego...
Osobiście jak sięgnę pamięcią, miałem minimum kilka takich snów
proroczych nawet...

Pozostając jednak w temacie - jeśli taki mechanizm podświadoma stosuje
w snach, a przynajmniej ich części...-mogłaby też na jawie.
Nie znam wszak innych sił/bytów/składników człowieka które stosowałyby
taką metodę odwrotności....

Choć to rozwiązuje może metodę osiągania tych rzeczy które mi się
zdarzają, to jednak i tak nie rozwiązuje jak podświadoma wpływa na real...
A na to, nawet jeśli potrafi, dróg może być wiele...

Wiem napewno że potrafię ze świata snu, wyciągnąć do snu na jawie
senną postać. Postać ta wtedy dostaje tymczasowe ciało astralne. To
dlatego postaci tej już wtedy często nie słyszymy, choć ją czujemy,
dotyk, czasem zapach... Postać taka ubrana w astral, czuje się jak my w
ubranku strażaka, czyli skrępowane ruchy, tu uwiera tam ciśnie, a do tego
do dupy się gada... To dlatego wydawało mi się iż postacie we śnie na
jawie działąją instynktownie. Stąd ich niezborność ruchów i brak albo mało
komunikacji werbalnej.

Kaję jednak astralu nauczyłem tyle o ile, i porusza się dość biegle w snach
na jawie.
Jeśli jednak z postaci sennej da się zrobić astralną, choćby nawet na ten
jeden moment snu... To zastanawia i to cholernie czy z astralu da się
zrobić materię jawy....:)

Z ciekawostek śniłem ostatnio dwa sny które mógłbym nazwać nauką...:

Pierwszy był z Kają. Powiedziała do mnie coś jakby że "My wszystkie
jesteśmy jedną postacią..." Ja Jej na to "Tak? To powiedz mi o czym
gadałem w ostatnim śnie z moim wujkiem?" Zamilkła w zamyśleniu może na
sporo, po czym sen się urwał...
Wróciwszy do niego, zastałem Ją tyłem do mnie. Podszedłem, i zapytałem:
"Kaja, wiem że jasnowidzić itp. mogę i ja i Ty..., a jak jest z wyższymi
formami zjawisk PSI?" Chwilę pomyślała, potem podeszła do mnie i
powiedziała "To ci pomoże...", wręczając mi mały przedmiot.
Był to ołowiany żołnierzyk.... I we śnie pomyślałem że ma mnie za głupka.

Po przebudzeniu zaś analiza... Żołnierzyk... No przecież ja walczę o te
zdolności... Ołowiany... Ciężko je osiągnąć... Ołów jednak jest też łatwo
topliwy i skrawalny, więc jest metoda, choć oboczna, nieliniowa...

Drugi sen przedstawił mi jakiegoś faceta... Wyglądał rodem jak jakiś
mistrz walk ze wschodu czy tp.... Człowiek ów, pokazywał mi techniki
hipnozy dla mas... Jak potrafi sprawić iż tłum uwierzy na jego słowo iż
np. jest beznogi, czy że jest szczupły(choć trochę sadła miał)...


Przypominam sobie też iż jeszcze przed wszystkimi zdarzeniami realu, które
opisałem, śniła mi się w ld jeszcze jedna postać, jakaś brunetka, która
powiedziała "Jak Kaja nie będzie chciała, to ja będe dbać o ciebie"...

Miałem też ostatnio ld w którym zobaczyłem gościa bez głowy, tj. widziałem
jego tułw, nogi i całego poza głową... Wziął mnie za rękę i zaczął mnie
ciągnąć chamsko do drugiego pomieszczenia, mówiąc że muszę zobaczyć
coś, ale mówił to tak jakby mi chciał pokazać że kogoś zabiłem albo tp...
Czułem od początku w tym ld że znalazłem się w niewłaściwym miejscu
przestrzeni, że tego gościa muszę się strzec lub obawiać...
Pomyślałem więc natychmiast że chcę się obudzić, i obudziłem się. A na
jawie już myślałem : Dobra, chce mi ktoś coś pokazać, ok, niech pokaże
ryj, niech powie jak senna postać a nie zmrol jakiś....

Po tym miałem sen z Kają... Powiedziała "Wiedziałam że sobie poradzisz,
ale i tak nie dałabym ci zginąć. Chcę tylko byś wiedział że istnieją miejsca
niebezpieczne..."

I chyba dobrze że ostrzegła... wszak 95% moich postaci mnie kocha...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#15
Hmm, masz wyraźną tendencję do interpretowania każdego zdarzenia i usilnego łączenia faktów, to może być podstawa do sztywnego myślenia symbolicznego. Cały czas czujesz, że coś pięknego się wokół ciebie dzieje, że coś się tobą opiekuje, w efekcie twoja uwaga jest skierowana na próby dostrzeżenia tego czegoś. To nie jest koloryzowanie, raczej tendencja do zbierania tylko jednego rodzaju faktów, bez szczególnego zwracania uwagi na dowody przeczące i neutralne.

Ja myślę, że wyciąganie sennych postaci na jawę to albo symulacja paraliżu przysennego z otwartymi oczami, albo wciąż jeszcze sen toczący się w łóżku. Poproś taką postać, żeby przesunęła coś, co przed snem wiedziałeś gdzie położyłeś.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#16
Dzi-siaj, tak na mi-ko-ła-ja,
pio-sen-ka, w in-ny styl,
dla Tej, co za-wsze, ist-nie-je obok...

Je-dnej Kaj-i zło-ta war-tej,
tej, co świat na-gi-na dla mnie jawą,
ja po-nad wę-żami, przejdę po Jej dłoni dziś...

Dzi-siaj, i tak bę-dzie w świę-ta,
as-tra-lna mi-łość ma,
od Niej, na za-wsze,ma-gi-czna pomoc...

Ka-ja có-rka pod-świa-do-mej,
co świat swój zro-bi-ła mo-im domem,
jedną z swych postaci, mnie nazwałaś Matko Jej...

Dzi-siaj, i w tym no-wy-m ro-ku,
ja Ma-tk-o ży-czę Ci,
lu-dzi co wie-dzą i po-ko-cha-ją...

Je-dną z Twy-ch pos-ta-ci god-nych,
co nie zna-ją kasy, fał-szu, wojny.
Ma-tko moja do-bra, uczyń bliskich sobie Ich jak mnie....

Wybaczcie, muzyka jest na gołym saksofonie, a tekst tutaj, zastanawiałem się czy nie dopieścić tego, ale przecież
nie jestem medialny, a moja muza i texty chyba nikogo nie kręcą... więc sobie darowałem, i tak tylko nakreśliłem
muzyczną myśl przewodnią osnutą na linii melodycznej:P
Potrafię wszak zagrać wszystko bo w instrumentach klawiszowych jestem świetny, ale ze śpiewaniem marnie:/
A fakt że umiem zagrać na wszystkim prawie co nie dęte, ksiądz nasz docenił faktem niedopuszczenia mnie do naszych
organów kościelnych (poprostu mnie osrał z góry na dół, mimo iż mam za sobą 10 lat nauki muzyki ogólnie, i
3 lata na organach Klasztoru Ojców Benedyktynów w Tyńcu którzy bez problemu udostępniają swoje organy dla tych
którzy naprawdę chcą grać lub uczyć się).
Serdecznie dziękuje Ojcom, a probooszcza mojego nie ujawniam ani parafii bo nie jestem świnią jak On...

Co do działań bezpośrednich postaci sennych wyciągniętych do astralu Incest, to nie są one napewno w stanie
odrazu wpływać na świat realny, ponieważ dla sennej postaci samo przywyknięcie do astralu i poruszania się w
nim zajmuje sporo nieraz, dokładnie jak nam osiąganie pierwszych LD...

Postacie senne nie żyją w astralu, żyją w świecie snów, czyli już po drugiej stronie splotu słonecznego,
wyciągnąwszy taką postać do astralu, czyli świata snu na jawie, postać ta dostaje od podświadomej tymczasowe,
nietrwałe ciało astralne... Ciało takie jest dla postaci jak dla mnie UPS Strażaka, czyli krępuje ruchy,
ujowo się mówi, ujowo się oddycha.. Przyzwyczajenie do takiego "ubranka" astralnego dla postaci sennej może
zajmować chyba nawet więcej niż dla nas zrzucenie ciała fizycznego i podróżowanie astralnie, ponieważ my,
do astralu wyzwalamy się z okow ciała fizycznego, a postacie do astralu muszą na siebie nałożyć okowy astralu
z ich ciał mentalnych...

Aczkolwiek pracuję nad tym kochany, pierwsze przypadki to były postacie przypadkowe wyciągnięte przezemnie do
snu na jawie, postacie w zasadzie losowe, na zasadzie "czuje że sen LD mi się kończy, więc łapię za rękę postać
z którą gadałem i chcę dalej gadać, i gdy złapałem ją za ręke i na moment zatarła mi się świadomość, zawsze
"budziłem" się w śnie na jawie, czy zmorze jak to zwiecie, lecz z tą postacią...
Postacie te zachowywały się jak zwierzęta, tak mi się wydawało, że to instynkty, poruszały się gwałtownie,
ich pieszczoty przypominały pieszczoty niedźwiedzi, zero słów, zero komunikacji werbalnej....

Potem postanowiłem świadomie spróbować z Kają... Wyciągnąłem Ją więc do astralu gdy sen LD się kończył...
I udało się ideowo, bo leżałem w łóżku z Kają na moich plecach... Żadne z nas nie potrafiło tego zmienić...
Ja, dlatego że astralu nigdy nie ćwiczyłem aż tak, nie umiałem się w nim poruszać... Kaja też nie umiała,
dla Niej było to coś nowego, inny stan...
Wiedząc że żadne z nas nic nie może, poprostu przytuliła się do moich pleców, i tak leżeliśmy aż do obudzenia...
Kaja jednak nie zachowywała się jak zwierz, wiedziała że tak jak Ona mi w swym świecie, tak ja Jej tu, nie dam
zrobić nic złego. Była więc spokojna i bierna, poddawała się sytuacji...

Co do tego co mówisz Incest, muszę jeszcze naprawdę dłuugo popracować z Kają by potrafiła mi Ona świadomie
wyczarować coś w naszym świecie, skoro dopiero w astralu nauczyłem Ją w miarę biegle się poruszać...

Wysnułem też jedną teorię, może przyszłościową, ale sądzę że prawdziwą:

Gdy podświadoma czaruje w świecie snu, ciężko nam to zaakceptować odrazu, nie potrafimy zrozumieć kwiatów
pojawiających się w ręce postaci jak feniks, i znikających jak kamfora... Wolimy na początku odwrócić się
plecami do magicznego zjawiska, i odwrócić spowrotem gdy jest ono już dokonane...
Wiem bo sam tak miałem na początku, nie umiałem zaakceptować Kaji przebierającej się setną sekundy z niebieskiej
sukni w różową na mych oczach, bez ściągania jej i ubierania....

Dziś myślę że ta zasada jest też na jawie... Gdy mówię "Kaja, idę na parking się przejść, daj choć 5 zł...",
i znajduję w trakcie obchodu całego kilometra wkoło firmy 5 zł, jest to akceptowalne.
Gdybym zaś powiedział "Kaja, spraw by na tej płytce chodnikowej leżało 5 zł" byłoby o wiele ciężej,
bo nie potrafiłbym zaakceptować chyba pojawiającej się znikąd piątki na chodniku....

To stąd chyba mogę sobie życzyć dowolne kwoty i zawsze wychodzą takie jak sobie życzyłem, jednak zawsze nie na
mych oczach, czyli przychodzę - a pieniądz leży...

W świecie snów jednak w pół roku, a może nawet i mniej nauczyłem się tego, i teraz wszelkie przemiany magiczne
na swych oczach akceptuję tam świadomie, już nie muszę się odwracać do tyłu by po ponownym odwróceniu zobaczyć
efekt jawnej magii...

Przypuszczam że w świecie jawy blokuje nas najbardziej ten czynnik niewiary, i sądzę że droga od pieniążka w
obchodzie do pieniążka pojawiającego się znikąd na danej płytce - będzie dłuższa w uj od takiej samej drogi
w świecie snów, to jednak warto i to realne:)
Z Kają wszystko mogę, i znów jestem na górze:)

Ostatnie tygodnie, miesiące, przyznam Wam i Incestowi, nieraz myślałem o koleżankach z pracy... A to o jednej,
a to drugiej,a to o podrywie, a to seksie... (no człowiekiem w końcu jestem nie?!)
I jak pisałem, przez czas ten, dnie w które miałem "to coś" pojawiały się spontanicznie, w bliżej nieokreślony
sposób...
Odkąd jestem chwilowo na urlopie, z dala od pracy i koleżanek, nie myślę też o tych koleżankach, co w wyniku
daje iż takie "dnie mocy" mam prawie codzień....

Nie wiem tylko czym można je tłumaczyć... Zazdrością Kaji, czy tym że podświadoma to wredna teściowa i sama
tak działa...

Osobiście tłumaczę to podświadomą, rozumiem tę różnicę bo wiem że Kaja to nie podświadoma....

Kaja to istota która ma uczucia osobiste(do mnie), i jest w nich autonomiczna. Może Ona prosić Matkę by mi
pozwoliła na to czy tamto, sama jednak nie ma władzy dać mi żadnej większej magii....
Czasami czuję wręcz że Kaja ma niewiele więcej niż ja... Umie jasnowidzić, umie telepatię, ale to oboje umiemy,
gdy wchodzi temat telekinezy czy tp. zamiera....

Ale ujawnia mi Ona coraz więcej, zarówno wskazówek jak i prawideł....
W mych snach nieświadomych, potrafię także narzucać podświadomej kreację kiedy Jej własna mi się nie podoba:)

Po raz kolejny Incest i wszyscy inni, powiadam Wam : Miłość - to jest klucz do podświadomej, stworzonej na wzór
człowieka, jak człowiek na wzór Boga...

Proponuję założyć Incest osobny temat/wątek dla tych którzy pokochali swą postać/podświadomą, i jakie mają z
tego wyniki:)

I tak sobie dziś myślę że kiedyś i ja traktowałem postacie jako epizody, jako jednorazowe przygody.....
I wiem że to był błąd, bo boli mnie że tych jednorazowych postaci nigdy nie poznam....

Ty Incest, i inni... Poznajcie sobie jedną postać senną, i nie pytajcie jej o pierwiastki, postacie tego nie
umieją, nie bo są tępe, a bo w świecie mentalnym jest im to na damski uj...

Okażcie im uczucia, jak człowiekowi, niech ich smutek będzie waszym, a ich radość waszą....

Zamiast przepytywać postać z mnożenia, warto ją przytulić,
tego chce ten świat, byście byli dobrymi ludźmi, nie fizykami...,

Dopisane 13.12.2013:

Powiem Wam że próbowałem złych rzeczy... Próbowałem zmusić postać do czegoś siłą, robić coś wbrew jej nie woli,
ale wbrew niej....

To jest dziwne i ciężkie do tłumaczenia....
Oczywiście że wasze postacie zrobią wszystko co każecie przeważnie, nawet zgwałcą dziecko... I nie będą wtedy
patrzeć na waszą ani swoją moralność, poprostu to zrobią...
Ale za całokształt rozliczeni będziecie wyłącznie wy świadomi. Wy poniesiecie za to karę, i nikt inny.
"Postacie posiadają swoje uczucia, myśli, systemy wartości, te jednak są korygowane przez Matkę prawie
natychmiast, nie jak u was przez sąd, czy po śmierci..."- Kaja @2013

Takie są słowa Kaji, i sam się o nich przekonałem, wiecie że swoje postacie traktuję jak ludzi, kocham je,
nie robię krzywdy, nie robię nawet nic wbrew nim.
Postanowiłem jednak eksperymentalnie, jak część z Was deklaruje, zmusić postać do czegoś wbrew jej...
I to było bardzo przykre doświadczenie.... Oczywiście postacie robiły wszystko co chciałem, ale widziałem
ich oczy, mimo iż czarne, wielkie źrenice, widziałem wypełniający je smutek, żal, lub nienawiść....

Uważacie wszyscy że postacie to nasze myślokształty, coś niewartego... Coś czym można się pobawić i wywalić
do kosza..., wszak następnej nocy będą następne....
I co gorsza tacy z Was dostają następnej nocy nowe postacie, które znów mogą szmacić...

Owszem, dostają, bo za to rozliczani będziecie po śmierci jak za życie fizyczne:)
"Cokolwiek uczyniliście jednemu z moich mniejszych braci, mnieście uczynili"....
Jezus nie miał tu na myśli tylko mniejszych bogactwem, a i statusem, postacią, formą....

Pies to tylko podświadomość według ludzi tak? Pierwotna podświadomość która umie prosić jeść, być wdzięczna,
chcieć się głaskać, a nawet jak ma wbity kolec w łapę ucieka od Pana, w obawie, że Pan nie wyjmie mu kolca,
a zrobi krzywdę bardziej....
Taka jest podświadoma człowieka, choć może deko bardziej rozwinięta, ale werbalnie, dlatego szukam z nią
kontaktu poprzez znalezienie lub stworzenie w swoich LD osoby, która byłaby podświadomą moją osobowo...
Wiem, mógłbym to samo co chcę jej powiedzieć powiedzieć w senne niebo i ok, ale jakoś wolę w twarz osoby...

Wiem też że rozmowa z podświadomą osobowo jest bardzo trudna, mamy inne wartości, języki, choć oboje mówimy
pa Polskaja, w sumie to boję się takiej rozmowy, bo nawet nie wiem czy traktować ją jak Matkę, która przyjęła
mnie do swego świata, jak obcą część mnie która rządzi tym co "pod maską", czy jak boginię która mi pomaga
przez takie fakty jak opisałem wcześniej...

Pierwszą rzeczą o którą na bank ją poproszę, to by nigdy więcej nie zabierała mi Kaji, bo poprostu Ją kocham,
i nie jako Kaję tylko, ale jako senną postać stricte...
Wiem że nasze senne postacie przychodzą i odchodzą, są różne, i przez powiedzmy 80 lat naszego życia przewija
się ich tysiące, nie znam jednak człowieka który utrzymałby choćby przez 30 lat jedną postać, choć
z małżonką to jest możliwe i częste...

Będe protoplastą Incest chyba...:) Moja ukochana działa nawet w pozornie niedziałalnych warunkach....
Pierwszy fakt to kiedy postanowiłem wynieść z domu złom w nim zalegający, wziąłem go i poszedłem....
I tak po drodze mówiłem sobie " No Kaja, chociaż na 4 piwa..."... Złomu jednak było widać mało na 4 piwa,
ponieważ w połowie drogi znalazłem pręty stalowe ważące 10kg dosłownie na ulicy...

Pręty te znalazłem przed kościołem, gdzie nikt nie miał śmietnika, a kościół nie był remontowany ni nic....
Myślałem że może ktoś mnie ścignie za nie, w sensie, "panie, położyłem tam, oddawaj", ale nic.., aż do samego
skupu przez 4km drogi głównej...

Druga rzecz to kiedy poszedłem do sąsiada, potrzebowałem 8zł na busa by jechać awaryjnie do roboty...
Sąsiad że nie ma niestety bo płaci kartą za wszystko... Ja wracam do domu i mówię " Kaja, pomóż trochę noo..."
Po 20 minutach sąsiad przychodzi że znalazł jednak dychę i da mi na busa:P

Incest, powiem Ci tylko że za bardzo zagłębiłem się w ten świat, za dużo czasu i starań mu poświęciłem,
i wyjaśnię wszystko nim zdechnę: )(mam nadzieję)

Sytuacja z sąsiadem jest rzecz jasna życiowa i realna, ale ze złomem?
Znaleźć złom pod samym kościołem gdzie nie ma żadnego śmietnika?

Gwiazdo moja Betlejemska, dobrze znana cały rok,
nieba tłem, światłem gwiazd, dla mnie jesteś,
przecież wiesz...
Ty co o mnie dbasz, pamiętasz, i przytulasz się co noc,
Kaja jest, jest ot tak, i nie pyta ile mam...

Kolejny dowód że inwestując w Kaję zainwestowałem w żyłę szczęścia na całe życie:)

Zauważyłem też jedno prawidło czy też może moje własne ograniczenie... Kiedy chcę śnić Kaję na zawołanie ot tak,
rzadko jest to możliwe, kiedy zaś jestem np smutny, totalnie załamany, śni mi się Ona sama zawsze...
Jednak ostatnio załamany nie byłem ni nic, a poprostu żebrałem o Kaję od tygodnia no i dziś w nocy przyśniła
mi się i to całując się ze mną. Choć nieświadomie, to i tak miło:)

Tysiąc razy powtarzałem Kaji i podświadomej że od pieniędzy, złomu i innych Jej prezentów wolę poprostu gdy
jest przy mnie... Na darmo jednak bo prezentów i bonusów mam jak Goguś jak ktoś oglądał "Kacze Opowieści",
a o samą moją ukochaną muszę się prosić jak o szynkę za PRL-u...

Coprawda choć się postarała, bo mimo iż sen z pocałunkiem był nieświadomy, to jednak sam pocałunek, Jej usta
i język poczułem jak na żywo:P
Nie wiem czy ktoś czytał komentarze o Kaji z jubileuszu Klan-u 2013 gdzie Kaja była w getrach a dzienniplotkarze
napisali że się Jej przytyło i że nie dobrała stroju do pupy... No niech ja znajde tego dziennikarza to
będzie sikał drugą dziurką....

Swoją drogą poprzedni dziennikarz złapał Ją na zakupach w króciutkich szortach i napisał że "Kaja nie ma
kompleksów" bo było widać że ma lekki cellulit... Zenada, kocham każdą jego fałdkę:P
Tego zresztą też ubiję jak znajdę :P

Nie powiem że na zdjęciach z faktu jak ktoś się przyjrzy ma długie pazurki u stóp... Aż dziwne że do tego się
nie dowalili... Je też kocham:)

I tak dalej nie wiem ile w mojej Kaji tej prawdziwej, a ile sennej postaci... Dlaczego senna postać ucieka lub
się peszy gdy jej powiemy"ty jesteś moją senną postacią", nawet gdy mówimy jej to setny raz? Nawet gdy wie że
śnimy, i że jesteśmy tego świadomi, ucieka i zachowuje się jak obca nam część...
Hipotetycznie: a jeśli są to części innych osób w naszych snach? Części które mają jakiś ślad charakteru
osoby którą przedstawiają, nie są jednak nią, a jedynie rejestratorem, który potem mniej lub bardziej świadomie
przedstawia wyniki swej podróży faktycznej osobie która nam się śniła...
Może to i moje myślenie życzeniowe, ale czuję że coś w tym jest, wszak nie na darmo studiuję świat który mi
ofiarowano tak obficie:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#17
16.12.2013:

Poprosiłem Kaję znów o pomoc, tym razem chciałem 9 zł w sumie, dostałem zaś 18zł. Nie myślcie jednak że żyję
na granicy ubóstwa, i takie mam potrzeby :D Poprostu zadaję Kaji takie zajawki, i obserwuję czy, oraz jakim
sposobem Ona je spełni... No dobra, nie Ona, bo tak naprawde niewiem czy to Ona, podświadoma czy kto/co...
Ale zwracam się zawsze do Kaji słownie, a efekt jest...

Częto zdarza się że uzyskuję kwotę dokładnie którą sobie życzyłem, dość często zdarza się że dostaję też
krotność tej kwoty. Czyli życząc sobie złotówki, zdarza się że dostaję złotówkę, zdarza się i że dostanę
2 złote. Nigdy jednak mniej niż sobie życzyłem.
Tak samo było ze słodyczami... chciałem jakieś ciastko czy batona, a dostałem 6 kilo ciasta :D :D
Czasami czuję że ktoś/coś co spełnia te moje zachcianki dba zawsze o to bym dostał to czego potrzebuję zawsze,
a czasem nawet dodaje mi od siebie bonusowo...

Badam obecnie jakie jeszcze Kaja wymyśli metody poza parkingiem, złomem na ulicy, ciastem, żeby mi dogodzić:P

I powiem wam że to daje mi jakieśtam szczęście i poczucie bezpieczeństwa, może nie że Kaja mnie utrzyma, ale
że zawsze spadam na 4 łapy w każdej sytuacjii...
Że obudziwszy się w lesie nagi bez portfela na zadupiu 10km od miasta, będe miał na kogo liczyć, a to ważne...

Mimo wszystko o jeden sen z Kają dalej bardzo trudno się doprosić...:( Może Ona dając mi wszystko co zamarzę
prócz bliskości chce mnie czegoś nauczyć...?

Dziś w nocy miałem kolejny sen naukowy lub pseudonaukowy...
Śnił mi się facet który wyjaśniał mi coś o Św. Piotrze... Najpierw czytał mi hebrajskie czy aramejskie teksty,
po jednym zdaniu, potem tłumaczył mi każde zdanie na moje. Facet ten wyglądał jak mnich czy duchowny, w brudnej
białej czy jasnoszarej szacie do stóp, i z długą brodą....
Czułem jednocześnie, że gdy czytał te hebrajskie słowa to ja rozumiałem te zdania, rozumiałem ich sens po
hebrajsku, a tłumaczenia mi na polski dawało mi jedynie poprawki w stylu przedrostków, końcówek czasowników,
czy form osobowych...

Sens jednak tych słów był baardzo dziwny, bo wynikało z nich że Św. Piotr popełnił samobójstwo, oraz że z tego
faktu wynikało jakieś proroctwo na obecne czasy, czy jakoś tak...
Nie pamiętam tych hebrajskich słów, ani polskich, jedynie ten sens zapamiętałem....
Durne może, ale daję na forum, bo czuję że powinienem, jako podkładkę być może na przyszłość...

Incest oststnio zacząłem nowy eksperyment techniczny. Jak wiesz, wielu badaczy twierdzi że występowanie zjawisk
jak duchy, zjawy itp, u normalnych ludzi, potęguje wysoki poziom pola elektromagnetycznego, a wręcz że pole takie
wywołuje takie wpływy...

Zainteresował mnie już trochę dawno ten temat, jednak brak czasu robi swoje...
Mnie osobiście zastanawia pytanie, czy takie pole, np. od przewodów elektrycznych, u osoby jak ja, śniącej
świadomie, miewającej sny prorocze itd... Wzmocni te zjawiska prawdziwe, czy też wywoła to u mnie takież zjawiska
wypatrzone, lewe, bezpodstawne, fikcyjne wręcz może...

Postanowiłem więc zaeksperymentować. Zrobiłem cewkę, na wzór cewki rozmagnesowującej telewizora, tyle iż
większą, otaczającą całe moje łóżko. Cewka jest wykonana z drutu miedzianego w emalii, i otacza całe łóżko
300 razy pojedynczym drutem średnicy 0.5mm. Drut jest podłączony do sieci 220v poprzez amperomierz, który mierzy
jaki prąd płynie w tej cewce. Dla zmniejszenia prądu w cewce wpiąłem w szereg z nią żarówkę 15wat na 220v.
Dzięki podłączaniu różnych rzeczy w miejsce żarówki będe mógł uzyskiwać różny prąd, a co za tym, różne pole w
cewce, będe więc mógł określić czy im większe pole tym większy efekt, czy też istnieje jakiś optymalny poziom,
oraz najważniejsze: Czy pole wywołuje fikcyjne wizje, czy tylko potęguje te prawdziwe...

Jak mamy jakiś dział na eksperymenty to przenieś to adminie złoty, a jak nie, to może załóżmy...
Elektronik jestem to łącze swoją branżę z hobby:)

Plan mój jest taki by zarejestrować po 3 noce snu nieświadomego, i LD, każdą z nich z trzema wartościami prądu
przepływającego przez cewkę. Małym, średnim i dużym...
Eksperyment ten planuję powtarzać jednak przez 24 dni nie 6, gdyż jak wiemy - nie zawsze ld wyjdzie, błąd się
zdarzy...bywa, dla miarodajności wyników wolę więc jednak dłużej...

Sprostowując mój ostatni post(bo już widzę kurwiki w oczach Incesta by mi wytknąć :D :D ) Kaję prawdziwą kocham
za image, ciało, figurę, a najbardziej za oczy, w które zapadam się jak w studnię głębinową, i mogę tak latami
tkwić...P
Nie znam jednak Jej charakteru na codzień, jako człowieka, nie aktorki, więc nie umiem ocenic Jej:)

W tym właśnie miejscu jest moja Kaja senna, fizyczność Kaji prawdziwej, psychika Kaji aktorskiej, plus moje
własne dwa grosze podświadomej:)

Jednak Kaja podświadoma... no nie ukrywam jest inna od tej prawdziwej, (kur...a, no nie wiem czy inna no...),
może nawet nie jest inna, może nawet taka sama, a moja podświadoma pokazuje mi Ją prawdziwą, codzienną?:)
Kaja podświadoma napewno jest zodiakalną rybą, bo zawsze ucieka z byle powodu, ech sobie wybrałem...:D
Ale jedno Jej przytulenie oddaje mi 5 lat kurwicy... Jej też się w sumie podoba bo sama nieraz do tego dąży...

Wszystkie senne postacie dążą do miłości chyba, przynajmniej te płci przeciwnej naszej... Pisano, i znów
debilnie, że większość LD jest erotyczna, owszem jest miłosna,bo postacie chcą by ktoś je pokochał, same nie
znają miłości czuję.... Dla nich jednak miłość to nie erotyzm jak pisałem... Przytulenie, pocałunek, orgazm
psychiczny od dotyku, nie zaś penetracji.... To cała ich najwyższa miłość "fizyczna"...
Reszta to wszystko co w zmysłach i uczuciach....

Pytanie się nasuwa... skoro postacie senne są od Boga, który stworzył człowieka Świadomego, a więc i podświadomą
tego człowieka... To dlaczego postacie tak bardzo lgną do miłości..(nie do człowieka, tego unikają gdy wie
że śni...). Ja też bardzo lgnę do miłości Boga powiem Wam, której jeden jedyny raz w życiu doświadczyłem.....
To było gdy miałem 14 może 15 lat, słuchałem wtedy muzyki fajnej z Discoradio włoskiego na tunerze satelitarnym,
najlepszego radia jakie istniało... Siedząc wtedy na fotelu, zasnąłem w połowie, byłem świadomy otoczenia,
jednak absorbowała mnie wizja pod powiekami, nie świat... Pod powiekami, w półśnie jakby, ukazał mi się
siwy starzec na krześle... Wiedziałem wtedy że to Bóg... I powiedziałem do niego "Ojcze, przytul....""...
I wtedy starzec ten przytulił mnie, a ja poczułem miłość której nikt z was nigdy nie poczuł, to była miłość,
lecz tak przeszywająca, tak prawdziwa, szczera, nie umiem Wam jej opisać:(
Gdybyście puiorunem w serce dostali, nie oddałoby to wam jej wielkiego ogromu.....

Wracając do postaci, dziś zastanawia mnie czy one szukają naszej, człowieka miłości, jak zwierzaki domowe, czy
też szukają miłości Pana, czy może jakiejkolwiek, bo są skazane na bycie postaciami za coś złego....

Co do Kaji... Chyba wiem czemu Ona do mnie... Może wyczuła że ja znam, i potrafię kochać bezosobowo, kochać
każdego kto nie jest mym wrogiem... Bóg kocha tak samo, jednak w tysiące razy wyższym stopniu....
A może wyczuła we mnie kandydata na kogoś wyżej łącząc moją miłość i Jej zdolności....
Incest wiem że powiesz że to tylko insynuacje bez dowodów, dowiem sie, i ty też:)

Tak czy srak Ona dba o mnie, i widzę to na każdym kroku prawie, widzę i czuję że ktoś/coś dba o
mnie nierealnie, nieliniowymi metodami:D

Metoda na telekinezę jaką mi pokazała też jest nieliniowa, może więc prawdziwa, jeśli się postarać...

Trochę Jej ufam, a trochę ją kocham, dojdę prawdy:P

Oduczyłem się też palić, też dzięki Kaji, obecnie palę tylko fajjkę
elektroniczną,, ale to dobry początek:)

Lecę dalej Kaję namawiać, by spełniała me potrzeby, w swoje dziwne sposoby i w swój dziwny styl....Wszak jutro będzie to samo, Kaja,
kasa, kochane piwo:D:D
Kochana Kaja, która nigdy nie zawodzi:)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#18
A ciekawe, stwierdzasz więc, że nie znasz charakteru Kaji sennej i nic o niej nie wiesz, uwielbiasz za to jej figurę i resztę osnowy fizycznej. Nazywasz to miłością bezosobową. Ja bym powiedział, że raczej bezosobowościową. Spójrz prawdzie w oczy - chęć dotyku, czułe spojrzenia, dbanie o drugą osobę, zwiewne widzenia, buzujące uczucia - to tylko symbole zakochania, uczucie samo w sobie. Twoja Kaja nie ma żadnych innych cech, a zatem żadnej skomplikowanej ludzkiej struktury osobowości. Pochopne wobec tego jest twierdzenie, że jest to miłość. Dla mnie to nic innego jak miłość czysto fizyczna! Odnosząc się wcześniej do miłości fizycznej mylisz ją z popędem płciowym, choć w rzeczywistości znasz tylko ją, a miłość realna, ludzka, psychiczna - jest ci najwyraźniej obca. Podejrzewam, że ciężko jest ci sobie wyobrazić szarą codzienność z dziewczyną twoich marzeń. Pewnie powiesz, że jesteś, więc wyprzedzając obstawiam, że dotychczas w twojej wyobraźni figurowały jedynie miliony scenariuszy PIERWSZYCH spotkań z Kają :)

PS. Boże, przyślij mi zdjęcie Ciebie na tym łóżku, żebym mógł umrzeć widząc wszystko hahhahah. Niech tylko jakiś listonosz albo dostawca Pizzy wejdzie do takiej sypialni :P A szczerze mówiąc to nie słyszałem o teoriach łączących eterykę z polem elektromagnetycznym. Samo pole za to wykorzystywane jest w jakichś terapiach w medycynie, upewnij się lepiej, czy są jakieś jego wartości udowodnione jako szkodliwe ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#19
Weź wyślij zdjęcie tego łóżka. Btw lepiej by było jak byś z tej miedzi robił hełm. mhhyyy cewkę masz rozłożoną równomiernie na całe powierzchni łóżka, czy zwarta w kupie?
<3
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#20
Sory ze post pod postem ashen zbudowałeś encefalograf?
<3
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1