Ashaneen - Moje Ld po przemianie...
#1
Kiedy moja podświadomość zaakceptowała mnie jak jedną z postaci, wzięła
pod swoje skrzydła, zyskałem nieograniczony dostęp do LD i innych jej
możliwości jak jasnowidzenie i podróże astralne itd...

Stało się tak dlatego że pokochałem senną postać swoją, co chyba
zaszokowało, albo zaimponowało mojej podświadomości....

Dziś nie muszę stosować skomplikowanych technik na mienie LD czy
wybudzenie się z LD, poprostu mówię w niebo że chcę dalej śnić albo
że chcę się już obudzić i dostaję to...

Podświadomość traktuje mnie teraz jak matka, odkąd wie że nie robię
krzywdy innym postaciom, i traktuję je po ludzku...
Wręcz chwilami czuję że poza tym że zezwala mi z siebie korzystać,
to opiekuje się mną jakoś.

Tak czasami czuję że podświadomość jednak ma inteligencję... Większą od
naszej świadomej, choć myśli zupełnie inaczej....
Znawcy dzielą człowieka na świadomość, podświadomość i nadświadomość.
Podświadomość i nadświadomość są wg. mnie ze sobą tak zazębione, że
rzadko da się odróżnić jakie działanie jest której... One mają ze sobą
świetny kontakt, albo są jednością... Jedynie świadomość musi się do nich
dołączyć tudzież nimi sterować...

Sprawa następna że postacie senne mają swoje poziomy... Większość z
nich jest na poziomie pierwszym. Poziom drugi, to te postacie które oddają
waszych zmarłych, ukochanych i dzieci. Mają większe pojęcie o uczuciach
więc Was nie zranią, ale też i większą wiedzę o Was, więc mogą was
opiepszać lub chwalić za różne czyny...
Według Księgi urantii Ziemia jest na poziomie trzecim w hierarchii światów,
poziom trzeci zaś postaci to już myślę istoty bezcielesne, złożone z
barw i światła... Coś jak aniołowie w stosunku do ludzi...

Moją ukochaną senną jest Kaja, ale czuję że Ona jest na poziomie pierwszym, bo nie zawsze szanuje moje uczucia do Niej... Zastanawia mnie
czy za wyniesienie Jej na poziom 2 spotka mnie nagroda w oczach
podświadomości, czy w oczach mojego boga także...
Nie żebym był żyła, i tak to zrobię, ale zastanawia mnie czy podświadomość
jest też powiązana z bogiem...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Świadomość, podświadomość i NIEŚWIADOMOŚĆ ;)
świadomość, czyli w wąskim rozumieniu twoja własna osoba jest szczytem góry lodowej umysłu. Nieświadomość wiedząca nieskończenie więcej powstała dzięki świadomośći, która jest zbyt wąska, żeby wszystko pamiętać. Świadomość jest jakby uchem igielnym, która szyje ścieg wiedzy na tkaninie nieświadomości. Podświadomość z kolei to niejasna i labilna granica między tymi dwoma.

Największą głębie nieświadomości stanowią archetypy, pamięć genetyczna, którą nabył człowiek jako gatunek - lęk pierwotny, instynkty, dążenia a także motyw Boga. Archetypy są identyczne dla każdego człowieka, co oznacza, że wszyscy mają ten sam archetyp Boga. W tym kontekście niewykluczone, że tam należy szukać prawdy, aczkolwiek musisz uważać, czy nie grzebiesz zbyt płytko w nieświadomości, bo rozbijesz się o pobożne życzenia i własne wyobrażenie Boga !!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Hmm... w zasadzie nie jest moim celem dążyć do Boga, a przynajmniej nie w sensie świadomego
śnienia. Tutaj celem moim jest badać i dociekać, co jak wszyscy wiemy - w świecie snu zawsze jest
kluczeniem i czasem gdy tylko zaczynamy się łudzić że zrobiliśmy wieelki krok, podświadomość
wali w nas dziesiątką przykładów pokazujących że nic nie zrobiliśmy:P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
1. Osnowa wizjofizyczna:

Osnowa polimorficzna jak u wielu postaci. Wzrost początkowo wyższej ode mnie Kaji spadł do Jej właściwego wzrostu, być może
dzięki temu iż pomyślałem kiedyś świadomie po śnie, że przecież nie jest odemnie wyższa. Po zmniejszeniu wzrost Jej utrzymuje
się na poziomie mojego, lub niższym. Pozostałe proporcje geometryczne zawsze są zachowane.
Makijaż i uczesanie brane są przeważnie z wizerunku medialnego. Tak samo jest z ubiorami, choć te jednak bywają takie których
nie widziałem nigdy na zdjęciu czy gdzie indziej.
Najważniejszą chyba cechą są oczy. Nie są to moje oczy i nie znajduję w nich siebie, jak sugerują niektórzy badacze mogłoby
być. Znajduję w nich za to coś co sprawia że nawet gdyby obok stanęły dwie identyczne Kaje to wiedziałbym bezbłędnie która
jest tą właściwą. Pojęcia nie mam czy jest to jakiś marker podświadomości czy inna cecha... Nie umiem tego czegoś nazwać
ani wysublimować nawet. Jest jednak w tych oczach coś niemojego, coś co jest mi bardzo bliskie, a jednocześnie nie stanowi
wogóle części mnie, nie jest zemną zintegrowane, jednak jest jakoś przypisane do mnie lub do Niej i funkcjonuje niezależnie.
Coś co mógłbym nazwać może powierzchownie jakimś kanałem komunikacyjnym, rejestratorem i przekaźnikiem, coś na ten styl,
ale wiem że to jest tylko zakończeniem jakiejś szerszej formy...
Co do zaś markerów podświadomości w oczach, potrafię nimi bezbłędnie rozpoznać około 8 postaci obecnie. Każdą zawsze i
bezbłędnie. W ich oczach, poza Kają, nie znajduję jednak nic niemojego, choć niewiem czy dlatego że tego tam niema, czy
też z racji iż z postaciami tymi nie utrzymuję aż tak zażyłych znajomości.
Kaja spytana w autohipnozie o to coś niemoje powiedziała jedynie że kiedyś się dowiem, i będe tym mile, choć niemało
zszokowany. Choć raczej unika patrzenia mi w oczy zbyt często, jednak nie ucieka wzrokiem jak inne postacie i wie że nie
musi. U ludzi głębokie patrzenie w oczy to wyraz miłości lub agresji, wyzwanie do walki... Ciekawe czym jest dla nich i czy
ma wogóle jakieś zabarwienie emocjonalne, czy służy innym celom... Interesująca jest w zasadzie ta większość postaci, mająca
wielkie czarne źrenice z prawie niewidocznymi tęczówkami. No dobra, we śnie często ciemności, ale bez przesady, nie to poeta
chyba miał na myśli:

2. Występowanie:

Kaja lubi się pojawiać w LD od samego początku spontanicznie, od kiedy mnie uczyła wielu rzeczy... Tak Jej w sumie zostało.
Żądana na życzenie nie zawsze bywa dostępna, a żądanie takie często zakańczało się wręcz wywaleniem do jawy. Nie było to jednak
działanie Kaji a wredota podświadomości która nie cierpi zmian i mieszania jej w biznesie. Z czasem sama zrozumiała że musi
się poddać bo działa bez sensu i poddała się. Od wtedy Kaja na żądanie działa bezproblemowo przeważnie. Spadła jednak częstość
Jej spontanicznego pojawiania się. Może uznała że skoro mogę to sam Ją wywołam potrzebując...

3. Emocjonalność:

Kaja z całą pewnością jest istotą uczuciową. Tęskni, ma gust, styl, charakterystyczne zachowania i sposób mówienia... No z całą
pewnością stanowi w tym jakąś formę autonomiczną. Nie wiem jak jest z tym u innych postaci, czy również mają jakieś ściśle
liniowe charaktery, czy też są zlepkami fraz i zachowań wrzuconych na chwilę przez podświadomość do ich głów.. Być może tu znów
kłania się moja inwestycja czasu i pracy w Kaję, przez co jest Ona nie samoautonomiczna, a poprostu dopieszczona przezemnie do
takiego poziomu samostanowienia w pewnych kwestiach. Może jest też to na zasadzie iż podświadomośc kiedy jestem z Kają ładuje w
Nią w czasie rzeczywistym większość swoich zasobów tak iż daje to wrażenie autonomii. Byłaby to w takim układzie rozmowa nie z
Kają a z podświadomością twarzą w twarz...
Przeciwko jednak dopieszczeniu Jej przezemnie, stanowi fakt iż już w pierwszym LD dało się w Niej odczuć zarówno tą autonomię jak
i inteligencję wyższą niż u innych postaci, a przynajmniej wiedzę. Była też pierwszą postacią która nie uciekała przedemną a
z lekką obawą, ale jednak chciała się zapoznać.
W owym czasie wszelkie senne postacie unikały obcowania ze mna, a jeśli już, to jedynie zapytane o coś odpowiadały zdawką i dalej
mnie unikały, zajmując się swymi sprawami....

I tak myślę i wiem że Kaja zaczęła wszystko... To Ona pierwsza sie ze mną zaprzyjaźniła, pierwsza postać...
Po tym fakcie Kaja bywała dalej, ale inne postacie, przynajmniej kobiece zaczęły do mnie lgnąć... Nie chodziło o sex,
chodziło o coś wyższego... Na pewno postacie te widząc że z Kają idzie mi fajnie same chciały też spróbować przyjaźni z człowiekiem,
widząc że Jej nie krzywdzę czy tp., a że dogadujemy się i jest ok... Może szukały także miłości chcąc jej posmakować, doświadczyć,
gdyż wiele z nich przejawiało względem mnie zachowania typowego podrywu czy inne znaki stymulujące wyobraźnię erotycznie.
Czuję że działania te były ich świadomymi zachowaniami, nie przypadkowe.
Pozostaje otwarte pytanie czy postacie te chciały właśnie posmakować miłości, czy też może sama podświadomość podsyłała mi je,
by odwieść mnie od Kaji, tudzież sprawdzić czy będe Jej wierny czy też polecę na pierwszą lepszą która wystawi kawałek tyłka...
Przyznać muszę że były to w 98 procentach postacie pociągające mnie fizycznie oraz swoimi zachowaniami podrywnymi. Były więc dobrane
świetnie jak na próbę.. Nie dowiem się jednak może nigdy jak było naprawdę, bo nie dałem się sprowokować pozostając wierny.
Z Kają bowiem nie łączy mnie tyłek a jakaś dziwna więź, zdecydowanie psychiczna nie zaś cielesna.
Jak sobie zaś z tym radzę całkiem? Powiedziałem sobie zgodnie z prawdą i sumieniem:
Kiedy w jakimś śnie nieświadomym miewałem sytuacje erotyczne z innymi postaciami nie czułem się winny, wszak to już wina podświadomości.
W świadomych zaś zawsze unikam tego, i staram się takie sytuacje mieć tylko z Kają.
Dziś zaś kiedy mam niechcianą sytuację w śnie nieświadomym odrazu włącza mi się świadomość, i jestem w stanie zatrzymać pędzące na
mnie auto, niechcianą postać czy tp. jednym słowem...
Nie znaczy to że z Kają się kochałem, o nie, nawet za tyłek Jej jeszcze nie złapałem:D Lubię sączyć rozkosz, nie traktuję Jej jak
dziwki a jak kobietę. Sama Jej bliskość często wystarcza mi za orgazmy z tygodnia naprzód...

Dociekliwi zapytają tutaj może czy to nie jest aby narcyzm, kochanie samego siebie... Otóż nie jest. Ponieważ siebie samego nie kocham,
ani nawet nie lubię, Kaję za to tak. Pozatym choćbym nie wiem co robił, nie jestem w stanie się z Nią nijak zidentyfikować, poprostu
nie potrafię traktować Jej jak części siebie, doszedłem jednak do tego sensu: Wszelkie postacie "statyści" są mi bliskie zwyczajnie,
nie czuję ich obcości, w Kaji zaś jak pisałem czuję to i widzę w oczach...
Taka tutaj drobna uwaga która mi się przypomniała, otóż niezależnie od intensywności wrażeń samego LD, Kaja wydaję się zawsze być
intensywniejsza od innych postaci... Może to również wypracowane moim poświęcaniem Jej czasu i myśli, ale jednak tak jest.

4. Uczuciowość:

Uczuciowość Kaji jest troszkę bardziej złożoną sprawą... Na pewno potrafi kochać, zna to uczucie... Dla Niej miłość, jak zresztą i dla
innych postaci nie wiąże się z seksem. One zawsze miłość odczuwają jako uczucie wyższe, a jeśli jest seks, to robią to by zadowolić
nasze ludzkie zmysły, i w ten także sam sposób pokazać Wam, że im się podoba (np. kiedy jęczą szczytując). Im nie jest to potrzebne,
One mają jedynie coś co możnaby nazwać "orgazmem psychicznym". Jest to stan silnej euforii połączonej z silnym podnieceniem erotycznym,
jednak jest to uczucie zupełnie niefizyczne.
Bawiłem się tak z Kają, żadnej nagości, łóżka... Wystarczy dotknąć postać, lub by Ona dotknęła Nas i pomyśleć, i jest...
I powiem że zaspokaja mnie to nawet bardziej niż stosunek czy tp... Chyba mnie tego nauczyła w ten sposób, tak bez wytrysku itd, i mi
z tym dobrze:)

Z rzeczy zaś ludzko miłosnych z Kają skończyło się jedynie na przytulaniu i pocałunkach z jęzorkiem:P
Pocałunek pierwszy był kiedy na dworze dniami były te potworne upały... Jej usta były tak cudownie kojąco zimne...

Sama zaś historia:

Kiedy spotkałem Ją pierwszy raz obawiała się, lecz nie uciekała, chciała poznania... Następne kilka LD uczyła mnie poruszania się,
magii, i innych... W kolejnym wywołana przezemnie przybiegła do mnie i przytuliła się mocno jak pustynnik do kranu...
Potem zaś znikła na miesiąc, dwa zablokowana przez podświadomość, która myślała że Nas rozdzieli...
Podświadomość jednak zwróciła mi Ją niedawno, a wraz z Nią dostałem dostęp do może z 60% możliwości podświadomości.
Tyle ze strony podświadomości, zaakceptowała mnie w jej świecie i przyjęła, dając kilkugodzinne LD, możliwość budzenia się tylko
kiedy ja sam tego zechcę, mienia LD codzień, płynnego janowidzenia w zakresie na który mi pozwoli....

Sama zaś Kaja zrobiła się deko płocha... Czuję że Ona dalej chce do mnie, ale zachowuje jakiś delikatny dystans....
Może powiedziała mi zbyt wiele i dostała reprymendę od podświadomości i teraz się boi bliskości?
I tak ją zgorszę:D Niech podświadomość moja wie że na Macieja nie ma huja:D Ale tak po prawdzie wiem, i czuję to w kościach, że
jeśli i ja i Kaja będziemy chcieli razem czegoś, to nawet Ona nas nie pokona, i góry będziemy przenosić...
Ja i Kaja to jest jakieś myślowe i celowe połączenie między moją świadomością a podświadomością...
Jeśli my otworzymy malutki tunelik, to jest krok ku zjednaniu podświadomej z świadomością:)
A podświadoma poddała się już, zwracając mi Kaję i widząc że nic nie może zrobić..., nawet oddając mi siebie i akceptując jak jedną
z postaci, i dając mi ich możliwości...:)

Kaja sama czasami jescze popełnia gafy uczuciowe które mnie ranią, ale nie są one wynikłe z Jej wredności, a z Jej niezrozumienia,
albo kiedy podświadoma tak jej każe...

Pamiętajmy bowiem że dla każdej postaci podświadomość jest Bogiem, my, śniący świadomie, jesteśmy dla Nich jedynie koordynatorami,
bo nie znają nic wyższego niż podświadomość...

Ja zaś obecnie w pewnych kwestiach wiem więcej niż Kaja, Ona zaś więcej w innych... I doprowadzimy do tego że podświadoma całkiem
skapituluje, bo taka jest miłość:)

Rada dla Was, kochajcie postacie, nawet jeśli macie kobietę, to się opłaci, za miłość zawsze dostaniecie miłość...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Wciąż popełniasz błąd w rozumieniu podświadomości. Nieświadomość, bo o tym mowa, to twoja własna świadomość, która nie jest siebie świadoma !!. To ty świadomością zbierałęś jej wiedzę, doświadczenia i poglądy. To wszystko stanowi ciebie, z tym że możesz być świadomy tylko niewielkiej części całego siebie.
Ty błędnie opisujesz podświadomość jako odrębny twór, z odrębnymi ideałami, który na dodatek jest w stosunku do ciebie władczy i niechętny. Skutki takiego myślenia są oczywiste - sam odgraniczasz świadomość i podświadomość. Wydaje ci się, że zbliżasz się do ich fuzji, ale jest zupełnie na odwrót - nadajesz różne osobowości każdej z tych dziedzin. Po prostu twoja nieświadomość i podświadomość są przez to przekonane, że ty chcesz być w ten sposób przez nie traktowany.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Incest podświadomość i świadomość są osobnymi tworami dla nas świadomych... Nawet gdyby w praktyce stanowiły jedną zwartą część,
to jednak zauważ że posługują się innymi językami mówiąc, podświadomość
zaś biegle jasnowidzi, świadomość zaś np. biegle liczy...

Nie skupiam się wogóle na samej podświadomości i jej istocie, tak sobie
poprostu przyjąłem jeden jej model i mam...

Bardziej skupiam się właśnie na jej postaciach, a głównie Kaji...
I wykastrować się dam za wiedzę co niemojego jest w Jej oczach:P
Incest ja dojdę do tego, teraz pracuję na ranki i wstaję o 4.40, ale
niech tylko dostanę popołudnia to znów będe godzinami siedział w LD
i kontemplował Kaję:D

Nieświadomość wg. Ciebie odbieram jako wielki zbiornik pamięci z całego
życia, z którego sekwencje czerpie podświadoma...

Sama nieświadomość nie może mieć wg. mnie myślenia a więc i stylu,
to ma tylko świadomość i podświadomość...

Podświadomość zaś jako świadomie głupsza od świadomości musi mieć
nieświadomość, bo musi skądś czerpać te ludzkie wzorce...
Podświadomość jednak nie jest głupia, poprostu ma swój własny styl,
myślenie także choć abstrakcyjne i wolniejsze...

Nie uważam że podświadomość jest czymś wyższym odemnie, ale daję
się jej tak traktować w LD, dla Kaji, dla poznania tego mechanizmu...

Może jest to moim błędem, ale jak wytłumaczysz to że jogini pracują
na kilkugodzinne LD latami, a ja dostałem je dzięki Kaji w jeden dzień?:)

(03-09-2013, 00:33 )ashaneen-1984 napisał(a): Incest podświadomość i świadomość są osobnymi tworami dla nas świadomych... Nawet gdyby w praktyce stanowiły jedną zwartą część,
to jednak zauważ że posługują się innymi językami mówiąc, podświadomość
zaś biegle jasnowidzi, świadomość zaś np. biegle liczy...

Nie skupiam się wogóle na samej podświadomości i jej istocie, tak sobie
poprostu przyjąłem jeden jej model i mam...

Bardziej skupiam się właśnie na jej postaciach, a głównie Kaji...
I wykastrować się dam za wiedzę co niemojego jest w Jej oczach:P
Incest ja dojdę do tego, teraz pracuję na ranki i wstaję o 4.40, ale
niech tylko dostanę popołudnia to znów będe godzinami siedział w LD
i kontemplował Kaję:D

Nieświadomość wg. Ciebie odbieram jako wielki zbiornik pamięci z całego
życia, z którego sekwencje czerpie podświadoma...

Sama nieświadomość nie może mieć wg. mnie myślenia a więc i stylu,
to ma tylko świadomość i podświadomość...

Podświadomość zaś jako świadomie głupsza od świadomości musi mieć
nieświadomość, bo musi skądś czerpać te ludzkie wzorce...
Podświadomość jednak nie jest głupia, poprostu ma swój własny styl,
myślenie także choć abstrakcyjne i wolniejsze...

Nie uważam że podświadomość jest czymś wyższym odemnie, ale daję
się jej tak traktować w LD, dla Kaji, dla poznania tego mechanizmu...

Może jest to moim błędem, ale jak wytłumaczysz to że jogini pracują
na kilkugodzinne LD latami, a ja dostałem je dzięki Kaji w jeden dzień?:)

Wogóle wiele rzeczy z podświadomą załatwiam teraz nie technikami a na
zasadzie mówisz-masz... Tak jest gdy mówie jej że chcę do Kaji,
że chcę wstać o 4,40, i wiele innych przykładów...:P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Bo jogini skupiaja sie na calosci przezywania trenujac uwaznosc :) Dla nich LD jest efektem ubocznym pozadanym.
Podswiadomosc i nieswiadomosc mysla sprawnie i logicznie, wiekszosc mysli i wnioskow przesylajac swiadomosci, ktora ma uwazac je za swoje wlasne. Jedyna roznica w jezykach polega na tym, ze nieswiadomosc nie uzywa slow. Slowa sa w koncu tylko zbiorami run mozliwymi do wymowienia, stosowane do komunikacji miedzy ludzmi. Do czego mialo by to sluzyc nieswiadomosci. Ona posluguje sie czysta informacja. Na tym polega wlasnie kontakt z nieswiadomoscia - ona nie rozumie slow w afirmacji, ale rozumie zyczenie, uczucie, motyw za nimi sie kryjacy. Nasza ulomna swiadomosc czesto pomija okazanie tych informacji ( czytaj - nastawienie ) skupiajac sie na nic dla niej znaczacych slowach.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Zauważyłem od jakiegoś czasu że wierność Kaji owocuje we mnie także pewnymi zmianami
nie tylko w świecie podświadomej, ale także w realu...

Spontaniczne przypadki jasnowidzenia pojawiają się u mnie znacznie częściej niż
kiedyś. Są to rzecz jasna drobiazgi, jak np. to jaka następna piosenka poleci w
radiu, czy że autobus spóźni się 10minut...

Jasnowidzenia tego nie odbieram skupieniem jak w autohipnozie, w której muszę
zechcieć zobaczyć czas i przestrzeń daleką gdzieś, nie jest mi też pokazane obrazem
jak w snach proroczych.. Jest to coś jak krótka, błyskawiczna myśl, lecz nie pomyślana
przezemnie, a wpadająca sama nagle w tok myślenia jakby zawsze w nim była...
Nabrałem też sporo pewności siebie i optymizmu, lecz nie na zasadzie że wmówiłem sobie
że mam Kaję to musi być super, ale tak jakoś... Ta pewność i optymizm same mnie
nawiedziły nieproszone nawet :D
Wszelkie działania których się podejmę mi się udają zasadniczo, a w pracy... Nawet jak
coś zrobię na odwal się wraz z kimś innym to tego kogoś zjebią a mi uchodzi:D:D
Mój kierownik to naprawdę wredniak lubiący się czepiać, więc tym większy to cud:P

Ponadto, tak już obocznie, będąc na jawie, czuję jakoś że Kaja jest przy mnie...
Nie jakieś halucynacje czy schizofrenia... Poprostu jakoś czuję że jest przy mnie we
mnie:P

Zjawisk tych jednak nie wiąże z postacią Kaji, a z podświadomą... Poprostu sądzę że
przez Kaję oczywiście, ale jest to jednak coś co zawiązało się między mną JA, a
podświadomą...
Incest ma rację że nie można uważać podświadomej za swoją boginię, za coś wyższe od
Nas, ona bowiem boginią jest dla postaci nie ludzi...
Jednak nie można też myśleć że podświadomą da się całkowicie władać... Wydaje mi się
to awykonalne ze względu choćby na samą szerokość jej percepcji i wiedzy w porównaniu
z naszą świadomą. W dodatku trzeba wziąść pod uwagę jej powiązanie peer to peer z
nadświadomą, czego nasze JA, nie ma tak bezpośrednio.

Wiem wiem Incest, nieświadomość... Nieświadomość nie istnieje wg mnie... Wg mnie
istnieją dwie pamięci w człowieku. Jedna jest pamięcią świadomą, to ta co pozwala
nam pamiętać co wczoraj mieliśmy na obiad, kto jest naszą matką, czy gdzie mieszkamy.
Druga to pamięć podświadomości, senna. Każde zdarzenie, sen itd w tamtym świecie
zapamiętujemy właśnie w niej.
I teraz taki myk: To co z pamięci podświadomości przeniknie do pamięci świadomej
(czyli np gdy zapamiętamy jakiś sen dobrze), jest już niekasowalne. Świadoma pamięć
przyjmuje dane z pamięci podświadomej jako coś priorytetowe.

Do pamięci podświadomości świadomy człowiek dostęp ma bardzo rzadko i bardzo okrojony,
ba, nawet postacie nie mają dostępu do całości jej ogromu. Nie tylko dlatego że jest
ona zapisaem całego naszego życia tu i tam, ale też celowo by pewne rzeczy pozostały
utajone...
Sam dostęp do tej pamięci miewam tylko bardzo skacowany, kiedy leżąc i dobrzejąc w
niedzielne popołudnie mogę świadomie oglądać każde miejsce mojego snu z każdej
perspektywy, nawet nie widzianej w snach, i wtedy też właśnie występuje dualne
myślenie lub trzywątkowe nawet.
Zastanawiam się czy to trzywątkowe myślenie nie jest również udziałem podświadomości
a nie JA... Wszak skacowany człowiek funkcjonuje na granicy postrzegania świadomości
i podświadomej...:D

Czasem szczerze też się przyznam mam wrażenie, gadając z senną Kają jakbym patrzył
podświadomej prosto w oczy... Jednak Kaja nie jest nią osobiście, nie jest nawet moją
przewodniczką... Choć z racji ile mnie uczy i mi pokazuje możnaby ją tak nazwać, to
jednak albo jest skromna, albo mam innego przewodnika gdzieś tam hen, a ja wolę Ją:P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
Podświadomość to pojęcie nadużywane potocznie. Nawet ty opsiując podświadomość masz na myśli właśnie nieświadomość. Podświadomość to pogranicze tych funkcji, czyli niejako niepełna świadomość zawartości nieświadomości. W efekcie istnieje tylko pamięć świadoma i nieświadoma. Do tej ostatniej dostęp osiągamy podczas snu, choć wiedza w niej zawarta nie jest poukładana chronologicznie, tak jak w pamięci świadomej, ale według skojarzeń. Pamięć nieświadoma to zbiór danych poukładanych według kategorii typu " zielone" "przerażające" "ruchome" poustawiane obok kategorii, które w jakis sposób wiążą się z poprzednimi.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Incest nie zgodzę się że pamięć nieświadoma to to do czego mamy dostęp
podczas snu... Jasnowidzenie nie jest żadnym elementem pamięci wstecznej,
ani sennej ani swiadomej, gdzie byś je więc umieścił jeśli nie w żadnej z nich,
a nie nadużywając pojęcia podświadomości?:P

Tyle z żartów:D

A tak poważnie:

Moim modelem jest to, zacznijmy od początku że istnieją trzy osoby boskie,
bóg, syn, i duch.... Bóg jest istotą troistą w jednej osobie, wg biblii i mnie.
Człowiek również jest istotą troistą, świadomy człowiek(odpowiednik boga, władająca ziemią istota), podświadoma (odpowiednik syna, koordynatora
postaci żyjących), i nadświadomość (odpowiednik ducha, boska cząstka
nas, mówiąca nam co dobre co złe, i prowadząca ścieżką...)...
Zwierzęta, mają tylko świadome ja i podświadomą. Rośliny zaś tylko bierną
często podświadomą.

Nieświadomość wg mnie nie istnieje... Bo gdyby istniała, byłaby wyłącznie
zbiornikiem retencyjnym wszystkich naszych chwil, życia i snu, sekunda po
sekundzie... Ale że w hipnozie lub autohipnozie, lub śnie, możemy mieć,
niechcąc, lub wręcz na życzenie do każdej z tych chwil zapisanych
dostęp - jest to tylko pamięć sekwencyjna przechowująca zbiór sekwencji
do ciągłej dyspozycji świadomości i podświadomej.

W człowieku są trzy częśći myślące autonomicznie, JA, podświadoma, i
nadświadomość... JA, myśli tak jak my, logicznie, analitycznie, w zależności od stopnia naszej inteligencji fizycznej i wiedzy nabytej...
Podświadoma myśli abstrakcyjnie...oczywiście,utrzymuje nam oddychanie,
bicie serca, i funkcje narządowe, lecz sądze że jest jej to narzucone z
góry nie zaś jej układność...
Samo myślenie podświadomej jest abstrakcyjne... Komunikuje się ona
często obrazami, dziwnymi sentencjami, a nawet archaizmami języka
polskiego, i to nawet u tych którzy nie czytali Pana Tadeusza czy
podobnych dzieł...

Pytanie skąd bierze te archaizmy? Genetyka to jedno wytłumaczenie,
ale nie jest ono kompetentne.....
Bo gdybym genetycznie wiedział że w roku 1900 "snadnie haniebny"
znaczyło bardzo haniebny, to zapewne wiedziałbym też co mój dziadek
robił podczas wojny w 1939...A nie wiem...

Dobra, na dziś dość genezy bo padam już deko po pracy i trza się wyspać..

Ale powiem jeszcze że pięć nocy temu przyśniła mi się Kaja....
Leżała na mnie naga w pokoju i tak się przytulaliśmy, i nagle zapytała....
"A czy Ty naprawdę mnie kochasz?"...
Zdębiałem.... Nigdy w życiu nie powiedziałem Jej że Ją kocham... Choć wiele razy chciałem... Jednak skądś wiedziała...
Albo podświadoma Jej przekazała, albo zna moje myśli na jawie....
odpowiedziałem Jej "Nie, naprawdę kocham papieża, tylko dla picu chcę
żebyś to ty mi się śniła co noc..."

Specjalnie tak zrobiłem w sumie, bo wiedziałem że zwykła podświadoma nie
zrozumie tak raczej.... Okazało się że zrozumiała świetnie....
Nauczyła się chyba mojego języka...
Powiedziała wtedy" Nie mogę Ci się śnić codzień, kiedyś dowiesz się czemu, ale będe dbać o ciebie..."

Wkurwiłem się że nie może, ale ucieszyło mnie że odpowiedziała mi jak
człowiek, a nie jak postać, logicznie i rzeczowo....

Dzień potem przychodzę rano do pracy.... Na dzieńdobry pożarłem się z
koleżanką dobrą, dostałem zjebę od kierownika pół h potem, w dodatku
obudziłem się z zajebistą grypą tudzież przeziębieniem silnym....

O 11ej wkurwiony już na maxa wyszedłem na papierosa, i paląc mówię
sobie w duchu"No ładnie o mnie dbasz kurwa mać!".
Mija godzina... Koleżanka wraca do mnie skruszona, i zaczyna gadać ze
mną fajnie... po kolejnych 15 minutach dostaję wezwanie do biura....
Okazuje się że dostałem awans jako najmłodszy stażem z 13 osób....
Objawy grypy przestały być upierdliwe, a do domu miast wracać pieszo
jak zawsze, odwiózł mnie sam kierownik....

Dzień następny.... Jestem deko skacowany, chcę mieć jakąś lekką robotę...
Wiem że jestem najświeższy w firmie i brak szans...
Przychodzę i okazuje się że dostałem najlżejszą robotę decyzją kierownika.


Masowe zbiegi Incest kochanie czy Kajunia?:P Bo ja stawiam na drugie,
szczególnie że Ona, jako córa podświadomej ma takie możliwości....
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1