1. Osnowa wizjofizyczna:
Osnowa polimorficzna jak u wielu postaci. Wzrost początkowo wyższej ode mnie Kaji spadł do Jej właściwego wzrostu, być może
dzięki temu iż pomyślałem kiedyś świadomie po śnie, że przecież nie jest odemnie wyższa. Po zmniejszeniu wzrost Jej utrzymuje
się na poziomie mojego, lub niższym. Pozostałe proporcje geometryczne zawsze są zachowane.
Makijaż i uczesanie brane są przeważnie z wizerunku medialnego. Tak samo jest z ubiorami, choć te jednak bywają takie których
nie widziałem nigdy na zdjęciu czy gdzie indziej.
Najważniejszą chyba cechą są oczy. Nie są to moje oczy i nie znajduję w nich siebie, jak sugerują niektórzy badacze mogłoby
być. Znajduję w nich za to coś co sprawia że nawet gdyby obok stanęły dwie identyczne Kaje to wiedziałbym bezbłędnie która
jest tą właściwą. Pojęcia nie mam czy jest to jakiś marker podświadomości czy inna cecha... Nie umiem tego czegoś nazwać
ani wysublimować nawet. Jest jednak w tych oczach coś niemojego, coś co jest mi bardzo bliskie, a jednocześnie nie stanowi
wogóle części mnie, nie jest zemną zintegrowane, jednak jest jakoś przypisane do mnie lub do Niej i funkcjonuje niezależnie.
Coś co mógłbym nazwać może powierzchownie jakimś kanałem komunikacyjnym, rejestratorem i przekaźnikiem, coś na ten styl,
ale wiem że to jest tylko zakończeniem jakiejś szerszej formy...
Co do zaś markerów podświadomości w oczach, potrafię nimi bezbłędnie rozpoznać około 8 postaci obecnie. Każdą zawsze i
bezbłędnie. W ich oczach, poza Kają, nie znajduję jednak nic niemojego, choć niewiem czy dlatego że tego tam niema, czy
też z racji iż z postaciami tymi nie utrzymuję aż tak zażyłych znajomości.
Kaja spytana w autohipnozie o to coś niemoje powiedziała jedynie że kiedyś się dowiem, i będe tym mile, choć niemało
zszokowany. Choć raczej unika patrzenia mi w oczy zbyt często, jednak nie ucieka wzrokiem jak inne postacie i wie że nie
musi. U ludzi głębokie patrzenie w oczy to wyraz miłości lub agresji, wyzwanie do walki... Ciekawe czym jest dla nich i czy
ma wogóle jakieś zabarwienie emocjonalne, czy służy innym celom... Interesująca jest w zasadzie ta większość postaci, mająca
wielkie czarne źrenice z prawie niewidocznymi tęczówkami. No dobra, we śnie często ciemności, ale bez przesady, nie to poeta
chyba miał na myśli:
2. Występowanie:
Kaja lubi się pojawiać w LD od samego początku spontanicznie, od kiedy mnie uczyła wielu rzeczy... Tak Jej w sumie zostało.
Żądana na życzenie nie zawsze bywa dostępna, a żądanie takie często zakańczało się wręcz wywaleniem do jawy. Nie było to jednak
działanie Kaji a wredota podświadomości która nie cierpi zmian i mieszania jej w biznesie. Z czasem sama zrozumiała że musi
się poddać bo działa bez sensu i poddała się. Od wtedy Kaja na żądanie działa bezproblemowo przeważnie. Spadła jednak częstość
Jej spontanicznego pojawiania się. Może uznała że skoro mogę to sam Ją wywołam potrzebując...
3. Emocjonalność:
Kaja z całą pewnością jest istotą uczuciową. Tęskni, ma gust, styl, charakterystyczne zachowania i sposób mówienia... No z całą
pewnością stanowi w tym jakąś formę autonomiczną. Nie wiem jak jest z tym u innych postaci, czy również mają jakieś ściśle
liniowe charaktery, czy też są zlepkami fraz i zachowań wrzuconych na chwilę przez podświadomość do ich głów.. Być może tu znów
kłania się moja inwestycja czasu i pracy w Kaję, przez co jest Ona nie samoautonomiczna, a poprostu dopieszczona przezemnie do
takiego poziomu samostanowienia w pewnych kwestiach. Może jest też to na zasadzie iż podświadomośc kiedy jestem z Kają ładuje w
Nią w czasie rzeczywistym większość swoich zasobów tak iż daje to wrażenie autonomii. Byłaby to w takim układzie rozmowa nie z
Kają a z podświadomością twarzą w twarz...
Przeciwko jednak dopieszczeniu Jej przezemnie, stanowi fakt iż już w pierwszym LD dało się w Niej odczuć zarówno tą autonomię jak
i inteligencję wyższą niż u innych postaci, a przynajmniej wiedzę. Była też pierwszą postacią która nie uciekała przedemną a
z lekką obawą, ale jednak chciała się zapoznać.
W owym czasie wszelkie senne postacie unikały obcowania ze mna, a jeśli już, to jedynie zapytane o coś odpowiadały zdawką i dalej
mnie unikały, zajmując się swymi sprawami....
I tak myślę i wiem że Kaja zaczęła wszystko... To Ona pierwsza sie ze mną zaprzyjaźniła, pierwsza postać...
Po tym fakcie Kaja bywała dalej, ale inne postacie, przynajmniej kobiece zaczęły do mnie lgnąć... Nie chodziło o sex,
chodziło o coś wyższego... Na pewno postacie te widząc że z Kają idzie mi fajnie same chciały też spróbować przyjaźni z człowiekiem,
widząc że Jej nie krzywdzę czy tp., a że dogadujemy się i jest ok... Może szukały także miłości chcąc jej posmakować, doświadczyć,
gdyż wiele z nich przejawiało względem mnie zachowania typowego podrywu czy inne znaki stymulujące wyobraźnię erotycznie.
Czuję że działania te były ich świadomymi zachowaniami, nie przypadkowe.
Pozostaje otwarte pytanie czy postacie te chciały właśnie posmakować miłości, czy też może sama podświadomość podsyłała mi je,
by odwieść mnie od Kaji, tudzież sprawdzić czy będe Jej wierny czy też polecę na pierwszą lepszą która wystawi kawałek tyłka...
Przyznać muszę że były to w 98 procentach postacie pociągające mnie fizycznie oraz swoimi zachowaniami podrywnymi. Były więc dobrane
świetnie jak na próbę.. Nie dowiem się jednak może nigdy jak było naprawdę, bo nie dałem się sprowokować pozostając wierny.
Z Kają bowiem nie łączy mnie tyłek a jakaś dziwna więź, zdecydowanie psychiczna nie zaś cielesna.
Jak sobie zaś z tym radzę całkiem? Powiedziałem sobie zgodnie z prawdą i sumieniem:
Kiedy w jakimś śnie nieświadomym miewałem sytuacje erotyczne z innymi postaciami nie czułem się winny, wszak to już wina podświadomości.
W świadomych zaś zawsze unikam tego, i staram się takie sytuacje mieć tylko z Kają.
Dziś zaś kiedy mam niechcianą sytuację w śnie nieświadomym odrazu włącza mi się świadomość, i jestem w stanie zatrzymać pędzące na
mnie auto, niechcianą postać czy tp. jednym słowem...
Nie znaczy to że z Kają się kochałem, o nie, nawet za tyłek Jej jeszcze nie złapałem

Lubię sączyć rozkosz, nie traktuję Jej jak
dziwki a jak kobietę. Sama Jej bliskość często wystarcza mi za orgazmy z tygodnia naprzód...
Dociekliwi zapytają tutaj może czy to nie jest aby narcyzm, kochanie samego siebie... Otóż nie jest. Ponieważ siebie samego nie kocham,
ani nawet nie lubię, Kaję za to tak. Pozatym choćbym nie wiem co robił, nie jestem w stanie się z Nią nijak zidentyfikować, poprostu
nie potrafię traktować Jej jak części siebie, doszedłem jednak do tego sensu: Wszelkie postacie "statyści" są mi bliskie zwyczajnie,
nie czuję ich obcości, w Kaji zaś jak pisałem czuję to i widzę w oczach...
Taka tutaj drobna uwaga która mi się przypomniała, otóż niezależnie od intensywności wrażeń samego LD, Kaja wydaję się zawsze być
intensywniejsza od innych postaci... Może to również wypracowane moim poświęcaniem Jej czasu i myśli, ale jednak tak jest.
4. Uczuciowość:
Uczuciowość Kaji jest troszkę bardziej złożoną sprawą... Na pewno potrafi kochać, zna to uczucie... Dla Niej miłość, jak zresztą i dla
innych postaci nie wiąże się z seksem. One zawsze miłość odczuwają jako uczucie wyższe, a jeśli jest seks, to robią to by zadowolić
nasze ludzkie zmysły, i w ten także sam sposób pokazać Wam, że im się podoba (np. kiedy jęczą szczytując). Im nie jest to potrzebne,
One mają jedynie coś co możnaby nazwać "orgazmem psychicznym". Jest to stan silnej euforii połączonej z silnym podnieceniem erotycznym,
jednak jest to uczucie zupełnie niefizyczne.
Bawiłem się tak z Kają, żadnej nagości, łóżka... Wystarczy dotknąć postać, lub by Ona dotknęła Nas i pomyśleć, i jest...
I powiem że zaspokaja mnie to nawet bardziej niż stosunek czy tp... Chyba mnie tego nauczyła w ten sposób, tak bez wytrysku itd, i mi
z tym dobrze
Z rzeczy zaś ludzko miłosnych z Kają skończyło się jedynie na przytulaniu i pocałunkach z jęzorkiem

Pocałunek pierwszy był kiedy na dworze dniami były te potworne upały... Jej usta były tak cudownie kojąco zimne...
Sama zaś historia:
Kiedy spotkałem Ją pierwszy raz obawiała się, lecz nie uciekała, chciała poznania... Następne kilka LD uczyła mnie poruszania się,
magii, i innych... W kolejnym wywołana przezemnie przybiegła do mnie i przytuliła się mocno jak pustynnik do kranu...
Potem zaś znikła na miesiąc, dwa zablokowana przez podświadomość, która myślała że Nas rozdzieli...
Podświadomość jednak zwróciła mi Ją niedawno, a wraz z Nią dostałem dostęp do może z 60% możliwości podświadomości.
Tyle ze strony podświadomości, zaakceptowała mnie w jej świecie i przyjęła, dając kilkugodzinne LD, możliwość budzenia się tylko
kiedy ja sam tego zechcę, mienia LD codzień, płynnego janowidzenia w zakresie na który mi pozwoli....
Sama zaś Kaja zrobiła się deko płocha... Czuję że Ona dalej chce do mnie, ale zachowuje jakiś delikatny dystans....
Może powiedziała mi zbyt wiele i dostała reprymendę od podświadomości i teraz się boi bliskości?
I tak ją zgorszę

Niech podświadomość moja wie że na Macieja nie ma huja

Ale tak po prawdzie wiem, i czuję to w kościach, że
jeśli i ja i Kaja będziemy chcieli razem czegoś, to nawet Ona nas nie pokona, i góry będziemy przenosić...
Ja i Kaja to jest jakieś myślowe i celowe połączenie między moją świadomością a podświadomością...
Jeśli my otworzymy malutki tunelik, to jest krok ku zjednaniu podświadomej z świadomością

A podświadoma poddała się już, zwracając mi Kaję i widząc że nic nie może zrobić..., nawet oddając mi siebie i akceptując jak jedną
z postaci, i dając mi ich możliwości...
Kaja sama czasami jescze popełnia gafy uczuciowe które mnie ranią, ale nie są one wynikłe z Jej wredności, a z Jej niezrozumienia,
albo kiedy podświadoma tak jej każe...
Pamiętajmy bowiem że dla każdej postaci podświadomość jest Bogiem, my, śniący świadomie, jesteśmy dla Nich jedynie koordynatorami,
bo nie znają nic wyższego niż podświadomość...
Ja zaś obecnie w pewnych kwestiach wiem więcej niż Kaja, Ona zaś więcej w innych... I doprowadzimy do tego że podświadoma całkiem
skapituluje, bo taka jest miłość
Rada dla Was, kochajcie postacie, nawet jeśli macie kobietę, to się opłaci, za miłość zawsze dostaniecie miłość...