Dziś miałem 1 sen i LD. Najpierw opisze sen.
Z moim tatą byliśmy w kuchni(była dziwnie rozciągnięta). Nagle pojawił się koleś z takim gługim drewnianym kołkiem. Potem nagle znalazł się koło mojego taty, i zaczął się wolno kręcić w prawą strone i próbował uderzyć tate kołkiem (W dziwny sposób bo uderzał tak jakby chciał go nabić na ten kołek). Machał nim powoli, i powoli się kręcił, nagle znalazł się koło mnie. Na początku udało mu się we mnie uderzyć, jednak ja tylko lekko się przesunełem. Nagle koleś wpadł w jakąś furię

zaczął machać kołkiem jak szałony, jak mi zaje**ł(inaczej nie da się tego określić

) to zatrzymałem się na suficie

Zanim spadłem było przebudzenie. Zasnąłem, i znów to samo, tylko szybciej wpadł w szał.
Teraz LD. Obudziłem się (bez pomocy budzika). Otworzyłem oczy, byłem dziwnie wyspany, przekręciłem się na drugi bok, zacząłem WILDa. Po około 30 zaczęłą się coś co mam przed wibracjami. Jest to uczucie jakby wszystko co widze(nawet jeśli to jest ciemność bez hipnagogów) zaczęło napierać na moje oczy. Nie wiem czemu ale pomyślałem, że to wibracje. Zrobiłem 3 niezbyt głębokie oddechy i byłem w LD. Jednak podczas wdechów nie miałem wibracji(a przynajmniej takich normalnych), miałem tylko uczucie że obraz bardzo buja się kiedy robie wdechy(odczuwałem to tylko na oczach, i nie byłem pijany

) W samym LD było identycznie jak na jawie. Leżałem w łóżku wiał wiatr, wszystko z najmniejszymi szczegółami, identyczne. Kiedy wstawałem chciałem usunąć wiatr i zrobić jasność jednak z mojej winy (i może z powodu czegoś innego o czym napisze) obudziłem się, kiedy wszedłem w LD, bardzo się cieszyłem że udało mi się z WILDa, szybko opanowałem radość. Do tego bałem się że mnie wywali jak zrobie gwałtowny ruch. Drugim powodem może być brak paraliżu sennego. Mam kilka powodów aby podejrzewać że nie miałem paraliżu.
1. Dziwne wejście w LD, myślę że to mogło spowodować brak paraliżu.
2. Podczas LD miałem jakby utrudnione ruchy, jak na jawie, a normalnie w LD(przynajmniej ja

) nie czuję żebym używał siły do porusźania się.
I najważniejsze.
3. Kiedy robiłem WILDa, leżałem na prawym boku na prawej stronie łóżka, a kiedy obudziłem leżałem na plecach(w śnie też byłem na plecach) i prawie idealnie w miejscu w którym skończyło się LD.
4. Kiedyś jak jeszcze byłem taki mały gnojek (i teraz czaaasami) miałem jakieś zaburzenią paraliżu, niektóre wydarzenia nawet podchodzą pod lunatykowanie(dzwonienie z taty telefonu, zasypianie w jednym a budzenie się w drugim pokoju, przemieszczanie się w łóżku, itp.). Zastanawiam się czy nie zostawić WILDa w spokoju żeby w domu bałganu nie narobić i przy okazji sobie czegoś nie zrobić

Dziś miałem 1 sen i LD. Najpierw opisze sen.
Z moim tatą byliśmy w kuchni(była dziwnie rozciągnięta). Nagle pojawił się koleś z takim gługim drewnianym kołkiem. Potem nagle znalazł się koło mojego taty, i zaczął się wolno kręcić w prawą strone i próbował uderzyć tate kołkiem (W dziwny sposób bo uderzał tak jakby chciał go nabić na ten kołek). Machał nim powoli, i powoli się kręcił, nagle znalazł się koło mnie. Na początku udało mu się we mnie uderzyć, jednak ja tylko lekko się przesunełem. Nagle koleś wpadł w jakąś furię

zaczął machać kołkiem jak szałony, jak mi zaje**ł(inaczej nie da się tego określić

) to zatrzymałem się na suficie

Zanim spadłem było przebudzenie. Zasnąłem, i znów to samo, tylko szybciej wpadł w szał.
Teraz LD. Obudziłem się (bez pomocy budzika). Otworzyłem oczy, byłem dziwnie wyspany, przekręciłem się na drugi bok, zacząłem WILDa. Po około 30 zaczęłą się coś co mam przed wibracjami. Jest to uczucie jakby wszystko co widze(nawet jeśli to jest ciemność bez hipnagogów) zaczęło napierać na moje oczy. Nie wiem czemu ale pomyślałem, że to wibracje. Zrobiłem 3 niezbyt głębokie oddechy i byłem w LD. Jednak podczas wdechów nie miałem wibracji(a przynajmniej takich normalnych), miałem tylko uczucie że obraz bardzo buja się kiedy robie wdechy(odczuwałem to tylko na oczach, i nie byłem pijany

) W samym LD było identycznie jak na jawie. Leżałem w łóżku wiał wiatr, wszystko z najmniejszymi szczegółami, identyczne. Kiedy wstawałem chciałem usunąć wiatr i zrobić jasność jednak z mojej winy (i może z powodu czegoś innego o czym napisze) obudziłem się, kiedy wszedłem w LD, bardzo się cieszyłem że udało mi się z WILDa, szybko opanowałem radość. Do tego bałem się że mnie wywali jak zrobie gwałtowny ruch. Drugim powodem może być brak paraliżu sennego. Mam kilka powodów aby podejrzewać że nie miałem paraliżu.
1. Dziwne wejście w LD, myślę że to mogło spowodować brak paraliżu.
2. Podczas LD miałem jakby utrudnione ruchy, jak na jawie, a normalnie w LD(przynajmniej ja

) nie czuję żebym używał siły do porusźania się.
I najważniejsze.
3. Kiedy robiłem WILDa, leżałem na prawym boku na prawej stronie łóżka, a kiedy obudziłem leżałem na plecach(w śnie też byłem na plecach) i prawie idealnie w miejscu w którym skończyło się LD.
4. Kiedyś jak jeszcze byłem taki mały gnojek (i teraz czaaasami) miałem jakieś zaburzenią paraliżu, niektóre wydarzenia nawet podchodzą pod lunatykowanie(dzwonienie z taty telefonu, zasypianie w jednym a budzenie się w drugim pokoju, przemieszczanie się w łóżku, itp.). Zastanawiam się czy nie zostawić WILDa w spokoju żeby w domu bałganu nie narobić i przy okazji sobie czegoś nie zrobić