07-12-2011, 16:35
Sen: Wyszłam za dom na pola a tam zamiast ziemi było morze. Znalazłam się na małej łodzi. Siedział tam z gitarą aktor-Rafał Kwietniewski. Jakaś dziewczynka wpadła do wody. Chciałam ją ratować. Stałam się Rafałem i płynęłam z jakimś innym aktorem po tą dziewczynkę. Gdy miałam ją w rękach znalazłam się w jakimś pokoju. Wygladało to najpierw tak jak w Titanicu, że za oknem była woda i ten pokój/dom pływał ale później zniknęła za oknem woda i wszystko było normalnie. Stałam z tą dziewczynką już jako ja
Zobaczyłam że ma zranione czoło-rana była koloru niebiesko-szarego jak lód a jak dotknęłam była zimna. Chciałąm ją zawieść do szpitala, zorientowałam się, że to mieszkanie podobne jest do mieszkania mojej przyjaciółki więc poszłam do innego pokoju i na łóżku leżała mała pulchna dziewczynka o krótkich włosach. Pytałam czy są rodzice, odpowiedziałą, że są w pracy. Powiedziałąm jej, że musze zabrać dziewczynkę do szpitala. Wyszłyśmy na dwór we trójkę. Przed domem, za bramą były dwa starodawne auta a przy nich stali jacyś dziadkowie. Dziewczynkę, którą uratowałam i trzymałam za rękę szarpałą się troszkę ale poszłam z nia na przód. Nagle zanlazłam się w innym miejscu, był szpital, karetki, policja i mama dziewczynki z pokoju. Pamiętam, że "moja" dziewczynka siedziała w karetce i czekaliśmy na pomoc.
Pamiętam jeszcze taką scenę: Byłam w domu przyjaciółki z jakąś chyba moją koleżanką. powiedziała mi, że ona i moja przyjaciółka mają raka. Udawałam, że wiem o tym...Spytałam, w którym miejscu. Dziewczyna pokazała na klatkę piersiową a potem na szyję-że tam ma moja przyjaciółka.
Pamiętam też z jakiegoś snu czajnik
Zobaczyłam że ma zranione czoło-rana była koloru niebiesko-szarego jak lód a jak dotknęłam była zimna. Chciałąm ją zawieść do szpitala, zorientowałam się, że to mieszkanie podobne jest do mieszkania mojej przyjaciółki więc poszłam do innego pokoju i na łóżku leżała mała pulchna dziewczynka o krótkich włosach. Pytałam czy są rodzice, odpowiedziałą, że są w pracy. Powiedziałąm jej, że musze zabrać dziewczynkę do szpitala. Wyszłyśmy na dwór we trójkę. Przed domem, za bramą były dwa starodawne auta a przy nich stali jacyś dziadkowie. Dziewczynkę, którą uratowałam i trzymałam za rękę szarpałą się troszkę ale poszłam z nia na przód. Nagle zanlazłam się w innym miejscu, był szpital, karetki, policja i mama dziewczynki z pokoju. Pamiętam, że "moja" dziewczynka siedziała w karetce i czekaliśmy na pomoc.Pamiętam jeszcze taką scenę: Byłam w domu przyjaciółki z jakąś chyba moją koleżanką. powiedziała mi, że ona i moja przyjaciółka mają raka. Udawałam, że wiem o tym...Spytałam, w którym miejscu. Dziewczyna pokazała na klatkę piersiową a potem na szyję-że tam ma moja przyjaciółka.
Pamiętam też z jakiegoś snu czajnik






