Notatnik TheSlavmir
#1
Postanowiłem założyć ten notatnik, ponieważ założyłem, że pomoże mi to skupić się na swoich snach (myśląc o forum przypomnę sobie o TR np.).
Na początku, raczej będę zamieszczać tu tylko opisy moich snów. Postaram się też, aby w przyszłości pojawiły się tu relacje z LD czy OOBE.:]

Zacznijmy więc od mojego dzisiejszego snu :

Pamiętam, że byłem w moim pokoju i rozmawiałem o czymś z pewną dziewczyną, jednak nie pamiętam o czym. Od rozmówczyni dostałem 2 "zwierzaki". Pegaza którego nazwałem Sithis oraz coś przypominającego mysz.

[mała dziura w pamięci]

Poddałem się operacji nóg ( nie jestem pewien w jaki sposób, jednak przypuszczam że miało to związek z Sithisem), dzięki której nareszcie mogłem normalnie chodzić.

[tu znów nieduża dziura]

Byłem na lekcji w jakimś pokoju, temat z nieznanych mi przyczyn dotyczył blizn. Wszyscy w klasie zaczęli więc chwalić się swoimi bliznami, włącznie ze mną. kiedy odwinąłem nogawkę, na łydce było widać 2 blizny :

- jedna stara z przed lat, biała, ładnie zagojona.
- druga nowiutka, czerwona, ładnie zszyta po nowej operacji.

Zauważyłem jednak jeden ewenement, a mianowicie głębokie dziury przy czerwonej bliźnie, sięgające głębokością do pierwszej napotkanej kości.
Wyszliśmy wtedy z klasy, przeszliśmy jakiś mokry kanał (albo tunel ?). Na końcu, na pionowej ścianie koloru brązowego, przybite były uchwyty, dzięki którym można było dostać się na górę. Wyżej znajdował się sklep, który był oddzielony od kanałów płotkami i bramką obrotową.
Poszliśmy na jakiś peron ( zdaje się że kogoś odprowadzaliśmy ).
Zrobiliśmy jeszcze 2 takie rundy ( tam i z powrotem). Za 3 razem, kiedy staliśmy jeszcze za bramką , z ogromną siłą dostaliśmy snopem wody, który wystrzelił z automatu z wodą ( wiecie, taki baniak z wajchą ). Poczułem wtedy, jakby ktoś zły chciał mnie dorwać (chyba czarnoksiężnik).
Następnie dostałem lekkiego rozjaśnienia w głowie i powiedziałem sobie :
" dobra, trzeba działać bo ten sen przerodzi się w koszmar", potem rozjaśnienie minęło.
Podczas ucieczki, zamiast schodzić po "drabinie", skoczyłem. Na dole o dziwo znalazła się woda pod którą mogłem swobodnie oddychać.
Wtedy się obudziłem.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Wczoraj stało się coś dziwnego ...
leżałem sobie w łóżku i robiłem ćwiczenie na czakry ( to pisane w vandemecum), było już trochę po 1 rano. stwierdziłem więc, że dobrze by było położyć się spać, i przerwałem ćwiczenia. Położyłem się na boku w pozycji do spania, i nagle pomyślałem :

ciekawe czy w tej pozycji równie dobrze będzie mi się ćwiczyć

Wszedłem w trans jeszcze raz i popróbowałem trochę, potem gdy chciałem już iść spać (zdaje mi się, że stwierdziłem, że idę spać nie wychodząc z transu), miałem coś w rodzaju "wizji".
Widziałem osobę która dobrze się bawiła , tak jakby była na imprezie ( tylko że nikogo oprócz mnie tam nie było). Usiadła pod drzewem. Wyciągnęła skręta i zaczęła palić. Z nie wiadomo jakiej przyczyny też zachciało mi się zapalić, więc podszedłem. Już same opary były "odurzające", miały zapach kadzidła ( takiego kościelnego ).
Wtedy nadeszły bardzo silne wibracje całego ciała, pomyślałem sobie :

tak! to te wibracje, teraz tylko wyjść z ciała.

Podniosłem głowę ( tą astralną) i otworzyłem oczy. wyszedł bym chyba cały (pomimo że ciało przez chwile ciągnęło jak magnes), ale przestraszył mnie fakt, że zaraz może się pojawić jakiś byt.
Wszystko byłoby ok, gdyby były tam od razu ( byty), ale jakoś się przestraszyłem możliwości pojawienia się bytu z nienacka ( jestem płochliwy), dlatego popatrzyłem i schowałem się do ciała.

Zdawało mi się, że widzę przed sobą czyjeś kontury, ale to chyba urojenie, bardzo się przejąłem ... szczególnie, że wibracje nadeszły w najmniej spodziewanym momencie.:]

Tak, wiem cykor ze mnie xD.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Dłuuuga przerwa spowodowana natłokiem szkolnych spraw (chodziłem przez to spać późno, w dodatku w pośpiechu się budząc, i nie pamiętałem snów).

sen:

Na świecie oprócz ludzi, ledwo podnoszących się po wojnie nuklearnej, istniała nacja obcych.
Mieszkaliśmy ( z kumplami) w Ameryce w małym miasteczku, jednak po długiej naradzie zdecydowaliśmy się na powrót do Europy.
Każdy z nas zdawał sobie sprawę z tego, że to podróż w nieznane, po wojnie wszelkie informacje z poza kontynentu zostały wstrzymane.

Zebraliśmy wszystkie potrzebne rzeczy i wyruszyliśmy w podróż.
Po jakimś czasie marszu natknęliśmy się na urwany most ponad niedużym kraterem.
Krater był eliptyczny,na brzegach znajdowały się półki skalne, po których można było bezpiecznie przejść na drugą stronę.
W jego środku była baza wojskowa, wszyscy wiedzieli że jeżeli nas zobaczą, to zabiją od razu.
Próbowaliśmy przemknąć się po brzegach krateru, byliśmy już właściwie na drugiej stronie, gdy któryś z żołnierzy wspiął się na górę (aby pełnić wartę ?).
Natychmiast wszczęto alarm, jednak my byliśmy już po 2 stronie krateru, a ich strzały rozbijały się o Granit.
Niedługo potem z dziwnych skał, które były puste w środku i podziurawione jak ser, zaczęły wychodzić czworonożne roboty. Marines zostali przez nie rozgromieni, podczas gdy my byliśmy już daleko.

z dzisiejszej nocy pamiętam tylko to niestety.:P


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Witam ponownie :]

Dziś chciałbym się podzielić z wami dość bez sensownym snem xD

Byłem na imprezie z kumplami (w mieszkaniu). Gadaliśmy sobie od dłuższego czasu, gdy nagle zorientowałem się, że nie zakręciłem kranu w kuchni. Kiedy byłem w holu z kuchni zaczęły się wylewać takie pokłady wody, jakby przez kuchnię przelewał się cały ocean.<ke>
Myślałem, że nas zaleje, ale wtedy woda przestała płynąć. Poszedłem zobaczyć co się stało, zobaczyłem kran, przez którego wylot wyłaniał się płomień. Następnie usłyszałem pisk (taki jak z czajnika), z jakiegoś powodu wiedziałem, że zaraz eksploduje. Wbiegłem do salonu krzycząc "padnij!" ale, ku memu zdziwieniu, kiedy dźwięk był w kulminacji, nagle ustał. Wtedy wszyscy w tym samym momencie powiedzieliśmy: "ufff, jak dobrze, że się zatkał" <ke>.
KONIEC

Ostatnio zauważyłem, że po medytacji lepiej mi się chodzi.
tzn. tak jakby mam większą kontrolę, a co za tym idzie równowagę. yea

Nie wiem dlaczego, ale nigdy nie mogę dojść do stanu paraliżu sennego bo jak już czuje, że jest blisko to mam takie specyficzne spięcie mięśni. (w 99% w nogach):(

Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Heh no i to jest bolesne? ;)
Muszą być takie objawiki zawsze, najgorszy jest wrzask w uszach, ale to wszystko jest do przeżycia :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Nie, spięcie jako niekontrolowane napięcie moich mięśni (antagonistyczne do rozluźnienia).
Robi się to całkowicie samoistnie, ponieważ moje mięśnie są spięte z natury (specyfika mojej przypadłości), i "bronią się" przed każdym większym rozluźnieniem (robią to poprzez spięcie mięśnia).
Po podobnym spięciu, jakby wracam do etapu sprzed objawów paraliżu :(

Ale już 1 mi się udało i uda mi się po raz drugi! :]

a co do tego, co dzieje się podczas mojego wchodzenia w paraliż senny, opisałem to wcześniej :)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Paraliż senny występuje podczas każdego snu, nie musisz być do tego świadomy - skoro sypiasz to znaczy że go osiągasz co noc ;)
Układ nerwowy twoich kończyn dolnych może być wadliwy, ale to tylko znaczy, że może powodować dziwaczniejsze objawy,ale jak byś próbował dłużej to byś paraliż świadomie osiągnął, zresztą już to zauważyłeś ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#8
Ostatnio śniło mi się, że jestem w gigantycznym budynku. Budowla ta była specyficzna, ponieważ wychodząc z jednego pokoju, trafiało się do drugiego pokoju czy też czasem lokacji, która nie miała z poprzednią nic wspólnego.
Można to porównać do budynku, w którym każde drzwi to wejście do innej rzeczywistości.

Np. z łazienki, przez drzwi przypominające właz (jak w łodziach podwodnych), można było dostać się na rozległą skąpaną w słońcu plażę. A z plaży, przez przejście w krzakach przechodziło się na mokry od sztormu, dość mocno kołyszący się statek. Pamiętam, że miałem tam możliwość zmieniania warunków pogodowych.

Niedawno przypomniało mi się parę snów z przeszłości. Były to najczęściej koszmary.
Kiedy na przykład uciekałem przed jakimś stworkiem, w czymś co przypominało labirynt, to ze strachu chyba doszła do mnie cząstka świadomości.
Uciekając przywołałem konsole menu (jak w grach komputerowych) i zatrzymałem tym samym czas. Pamiętam, że wtedy intensywnie myślałem jak z tego koszmaru wyjść. Parę razy kombinowałem coś z tą konsolą, czasem się udawało i się budziłem, a czasem nie i też się budziłem.:]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#9
Miałem identyczne LD z tym budynkiem z drzwiami do innych wymiarów, nawet opsiałem ale był wtedy crash serwera i skasowało.
Podejrzewam że jest to związane z samym motywem drzwi we śnie - sen kontynuuje fabułe dopóki może się jej spodziewać, gdy napotyka na drzwi etap ten kończy się, i po otwarciu drzwi wylosowana z umysłu będzie nowa lokacja.
Na tej samej zasadzie tworzy się projekcje w śnie świadomym ;)
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#10
Wczorajsze wydarzenia były trochę dziwne, ze względu na to, jak przebiegały.
Zacznę od tego jak wyglądała moja sytuacja fizjologiczna tamtego dnia.

Rano wstałem niewyspany i poszedłem do szkoły. Po szkole kombinacja zajęć pozalekcyjnych była tak ułożona i ściśnięta, że obiad miałem możliwość zjeść dopiero około 20:30. W skład tych zajęć wchodziło Kung-Fu, tak, więc po tym wszystkim ledwo trzymałem się na nogach. Zdrzemnąłem się o 22:00 do 23:30 Miałem jeszcze do zrobienia lekcje na jutro. Spać położyłem się o 3:35.
Kiedy zamknąłem oczy niemal natychmiast przeniosło mnie do świata snu. Na początku nie miałem świadomości (chociaż była mocno pobudzona przez całą noc). Byłem piratem, miałem uratować jakąś dziewczynę, nawet nie pamiętam, przed czym.

[tu wyrwana nieistotna, mała chwilka z pamięci]

Lewitowałem ponad oceanem. Niebo było ciemno purpurowe (zmieszane z czarnymi chmurkami), księżyc był w pełni i pięknie odbijał się od wody. W oddali zauważyłem ogromny statek i potwora z Loch Ness. Monstrum to przypominało bardziej smoka pływającego w oceanie, Nessi miała purpurowe jak niebo łuski, które hipnotyzująco odbijały światło księżyca. Woda połyskiwała odbijając w swoich regularnych falach rozmyty firmament.

Leciałem w stronę kreatury. Gdy byłem już blisko, odzyskałem świadomość. Wtedy potwór ryknął przeraźliwie i się obudziłem.

Czekałem nie całą minutę z zamkniętymi oczami, kiedy spróbowałem dojrzeć przez przymrużone powieki mój monitor i go zobaczyłem(zawsze migocze w nim światło), wiedziałem, że coś jest nie tak. Przypomniał mi się wtedy krzyk ducha, który słyszałem w jakimś filmie. W tamtym Momencie mimowolnie się na tym skupiłem i usłyszałem go w uszach, Obudziłem się.

:]

1. Sen na początku był tylko obrazem w mojej wyobraźni. Dokładnie pamiętam Moment, w którym nabrał on koloru i przestrzeni, a moja percepcja przeniosła się na jego teren.
Co do snu 2. To całkowicie świadomie wykonywałem czynności (patrzenie zza przymrużonych oczu) i miałem nieprzyćmiony umysł, ale nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jestem we śnie. Nie wiem jak wytłumaczyć ten przypadek? są jeszcze 2 wyjścia:

a) Było to OOBE,
b) Był to zwykły Hipnagog

Wersja a jest mało prawdopodobna ze względu na to, że nie poczułem wibracji. Następna z wersji jest właściwie nie możliwa ze względu na to, że po tym wydarzeniu na pewno nastąpiło przebudzenie, a nie tylko otworzenie oczu.

Już wcześniej zauważyłem, że kiedy jestem zmęczony, to lepiej zapamiętuje sny i częściej dzieją się podobne wydarzenia. Jednak jest to uwarunkowane tym, że muszę być zmęczonym i przed położeniem się spać próbować się uczyć. (to włącza świadomość na pełne obroty).

Zauważyłem też że krótkie drzemki wieczorne działają podobnie i nie ważne ile jest przerwy pomiędzy drzemką a położeniem się spać. W tym przypadku przerwa wynosiła jakieś 4h. <grin>
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1