Dzisiejszy sen przypomniał mi poprzedni: Uratowałem jakiemuś kolesiowi życie który mi powiedział że "Uratowałem jego dzieci"
5 Kwietnia
Zaśnięcie: 22.50- 23.20 Obudzenie się 8.30-9.00
Ciąg dalszy tamtego snu:
Wdrapywałem się z kumplem na jakiś znak i odepchnęła nas jakaś dziwna siła i wleciałem do autobusu. Pojechałem do domu gdzie był wielki tłum i stał tam ten koleś razem z rodzinką, przywitałem się z każdym z osobna, i jedno dziecko stało w miejscu i mi nie chciało odpowiedzieć, przywitałem się jeszcze raz i się obudziłem.
Sen był o tym że byłem na pustyni i miałem umiejętności jak Jackie Chan. Byłem tam z dwoma kolegami. Porwali nas aby do czegoś podłączyć i pobierać energie, żeby naładować wielkie oko Horusa. W końcu udało nam się uwolnić, gonili nas ale jako że byłem jak Jackie Chan nie miałem z nimi większego problemu.
10 Kwietnia
Zaśnięcie 22.00 Pobudka 7.00
Szedłem do szkoły i spotkałem kolegę
11 Kwienia
Miałem dwa sny :
Jeden tylko pamiętam że miałem.
W drugim byłem w grze Minecraft, dosłownie w niej byłem.