i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia
Moje Senne Opowieści - Wersja do druku

+- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl)
+-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44)
+--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14)
+--- Wątek: Moje Senne Opowieści (/Temat-Moje-Senne-Opowiesci--4738)

Strony: 1 2 3 4 5 6


Moje Senne Opowieści - Harrenvolk - 23-08-2020

Witajcie Senni Towarzysze! 

Sen z dnia 28 lipca 2020r. 

   Wyjechałem z miasta pociągiem, lecz będąc na zewnątrz. Wisiałem na nim trzymając się tylko prawą ręką. Dojechałem w jakieś miejsce, a dokładniej to zeskoczyłem z jadącego pociągu. Mogłem wówczas zobaczyć pagórek, naturę. 

   Pamiętam, że później rozmawiałem ze swoim znajomym. Paliliśmy papierosy, a jeśli nie my razem to na pewno on - i to w dodatku moje (nie, nie palę papierosów). Wiedzialem, że kosztowały 100 złotych, lecz raził mnie w ogóle pomysł palenia, dlatego po prostu mu je ofiarowałem. Pytał się mnie czy na pewno, lecz nic one dla mnie nie znaczyły.

   Ogólnie rzecz biorąc byłem wówczas zrezygnowany i to bardzo. Szwędałem się bez celu. Pamiętam, że byłem na półce skalnej znajdującej się wysoko nad płynącą spokojnie rzeką. Wysokość była dość znacząca, więc czułem lekki strach.

   Następnie jechałem już z powrotem pociągiem, obok mojego dziadka. Z tyłu zaś znajdowała się jakaś nieznana kobieta i mężczyzna, którzy "prowadzili" ten pociąg. Ja byłem na samym przodzie pociagu, na jego masce. Widziałem otoczenie: drzewo, o które prawie zahaczyliśmy, oraz ciemny tunel, do którego wjechaliśmy. Czułem na sobie ogromną prędkość. Uczucie podobne do tego, gdy jedziemy autem i wciska nas w siedzenie. Dotarliśmy do budynku. Miałem w nim bowiem zastać tatę z rodziną, lecz ich tam nie było.

   Znalazłem się w wielkim pomieszczeniu przypominającym salę w pałacu. Byłem wówczas świadomy tego, że śnię (sen od początku był bardzo klarowny). Usłyszałem pisk otwierających się drzwi, czułem w ciele bardzo silne doznania, stłumiłem strach. Ujrzałem kobietę i poszedłem w jej kierunku. Podeszła do drzwi, otworzyła je i przeszła przez nie. Ogólnie to można było zauważyć, że tylko te drzwi prowadziły na zewnątrz, pozostałe prowadziły do środka. Odwróciłem wzrok i ujrzałem kolejne otwierające się wokół drzwi, a z nich wychodzące kobiety, jeśli można je tak nazwać. Mam wrażenie, że były one piękne, lecz jakieś takie nienaturalne, nieludzkie. Jedna z kobiet przedstawiała półksiężyc, inna miała na głowie czapkę mikołaja. 

   Kobieta, za którą poszedłem zniknęła, a tamte kobiety zaczęły na mnie nacierać. Sen zaczął się rozmywać, lecz utrzymałem świadomość snu. Kobiety zaczęły nacierać na mnie jeszcze bardziej co było dość zastanawiająco-niepokojące. Postanowiłem bronić się wykonując szaleńczy taniec odpędzający, lecz mam wrażenie, że to było na nic. Było to jakby jedynie oznaką mojego strachu. Wówczas sen się skończył, a ja się obudziłem.



RE: Dziennik Snów - Harrenvolk - incestus - 23-08-2020

Piękna sprawa, klasyczna wizja w LD rozpoczęta snem z typowym szybkim ruchem w tunelu. Podejrzewam, że sen poprzedzony drobną libacją alkoholową ? ;)


RE: Dziennik Snów - Harrenvolk - Harrenvolk - 23-08-2020

(23-08-2020, 23:08 )incestus napisał(a): Piękna sprawa, klasyczna wizja w LD rozpoczęta snem z typowym szybkim ruchem w tunelu. Podejrzewam, że sen poprzedzony drobną libacją alkoholową ? ;)

Witaj incestus! Poprzedzony... ale jedynie naparem z ziela męczennicy  muahaha


RE: Dziennik Snów - Harrenvolk - Harrenvolk - 24-08-2020

Sny z dzisiaj, tj. 24 sierpnia 2020r.

Obudziłem się o 8:00.

Miałem świadomy sen. Postanowiłem, że będę latał i jak normalnie mi to z trudem wychodziło, bo lot był często chaotyczny, tak teraz postanowiłem płynąć powoli, jakby w gęstym płynie. Zacząłem z górki i latałem w ten sposób zyskując z każdą chwilą więcej pewności siebie.

Pamiętam też latanie w lesie, w naturze. Wszędzie były pszczoły, które latały, bzyczały i czasem mnie gryzły. Dotknąłem ręką pleców i poczułem guza po ukąszeniu. Było czuć aurę niepewności, jakby coś czyhało za rogiem. Pszczoły latały po kwiatach i roślinach rozrzuconych po całym lesie. Następnie sen stał się jakiś taki absurdalny... Obudziłem się i poszedłem spać.


Obudziłem się o 8:45.

Kolejny świadomy sen, lecz tym razem zupełnie świadomy. Bardzo klarowny, lecz po obudzeniu szczegóły zatarły się w pamięci. Znajdowałem się w największym pokoju w moim mieszkaniu. Było ze mną dwóch nieznajomych. Mieliśmy  jakby "imprezę". Działy się rzeczy dziwne, ale postanowiłem, że będę obserwował co się dzieje. Przez drzwi balkonu widziałem autobus stojący na przystanku. Mężczyźni robili dziwne rzeczy. Najpierw dali mi coś do picia (to była jakby woda z sokiem w plastikowej butelce). Nie chciałem tego pić, ale postanowiłem, że usunę swoją niechęć i powiedziałem, że nie ma problemu i wypiję. Później jeden z mężczyzn zamienił się jakby w ogromne żółtko, a drugi go zjadł (wypił) wlewając go sobie do buzi. Pomyślałem, że ok - nie razi mnie to, bo mam otwarty umysł.

Zostałem sam z mężczyzną i coś zaczęło mi świtać. Odrzuciłem go ze snu odpychając go jak balon i zniknął. Byłem sam w pokoju, świadomy i pamiętający o moim poprzednim śnie z tej nocy, który zapisałem po obudzeniu się. Pomyślałem o lataniu, oraz o tym, żeby pocierać ręce (żeby sen się nie rozmył). Byłem szczęśliwy, że naprawdę mogę świadomie śnić. Pocierałem ręce i zwracałem uwagę czy wydziela to ciepło, ale nie wydzielało.
Uznałem też moment świadomości za znakomitą okazję by poprosić o danie mi możliwości poznania mojego umysłu, oraz częstszego doświadczania takich rzeczy. Była to jakby rozmowa-modlitwa we śnie. 

Poszedłem przez pokój w stronę przedpokoju i małego pokoju. Przechodząc koło łazienki zauważyłem, że ktoś jest w łazience, choć światło było zgaszone. Pomyślałem tak, bo drzwi zaczęły - z uchylonych dość znacznie - w mroczny sposób zamykać się do środka, aż były tylko trochę uchylone. Uznałem, że nie przejmują mnie takie rzeczy i szedłem dalej, aż wszedłem do małego pokoju, w którym zaczęły zsuwać się rolety i zrobiło się ciemno. Nie czułem strachu, więc dziwi mnie takie „zachowanie” snu. Wówczas sen się wyłączył - ot tak. Nie miałem nawet szans na jego podtrzymanie.


RE: Dziennik Snów - Harrenvolk - incestus - 24-08-2020

To nie sam strach prowokuje treści snu, tylko skojarzenia i podejrzenia. Ta pierwsza akcja skojarzyła się z czymś mrocznym i sen szedł za ciosem, mimo że nie odczuwałeś z tego powodu lęku. W takich momentach warto się otrząsnąć z rzekomo uważnej obserwacji otoczenia, odwrócić swoją uwagę, zaobserwować coś korzystnego i skupić się na tym. Z drugiej strony same rolety i ciemność mogły być też treścią wynikającą z naturalnego kończenia się snu. Bywa często, że ciemność we śnie płynnie przechodzi w ciemność pod powiekami.


RE: Dziennik Snów - Harrenvolk - Neurocosmic - 25-08-2020

(24-08-2020, 19:27 )Harrenvolk napisał(a): Pamiętam też latanie w lesie, w naturze. Wszędzie były pszczoły, które latały, bzyczały i czasem mnie gryzły. Dotknąłem ręką pleców i poczułem guza po ukąszeniu.

Ciekawe dlaczego cię pszczoły gryzły? Musiałeś się zachowywać w stosunku do nich bardzo agresywnie, aby się broniły w ten sposób. Po za tym po użądleniu pszczoła umiera, więc nigdy nie robi tego bez powodu. Chyba, że nie rozróżniasz pszczół, os i szerszeni, i to nie były pszczoły, to wtedy zapamiętaj czym się różnią (pszczoła czy osa?).


RE: Dziennik Snów - Harrenvolk - Harrenvolk - 26-08-2020

(24-08-2020, 19:45 )incestus napisał(a): To nie sam strach prowokuje treści snu, tylko skojarzenia i podejrzenia. Ta pierwsza akcja skojarzyła się z czymś mrocznym i sen szedł za ciosem, mimo że nie odczuwałeś z tego powodu lęku. W takich momentach warto się otrząsnąć z rzekomo uważnej obserwacji otoczenia, odwrócić swoją uwagę, zaobserwować coś korzystnego i skupić się na tym. Z drugiej strony same rolety i ciemność mogły być też treścią wynikającą z naturalnego kończenia się snu. Bywa często, że ciemność we śnie płynnie przechodzi w ciemność pod powiekami.

Nie myślałem o tym w ten sposób. Postaram się w takim razie następnym razem nie traktować rzeczy zauważonych we śnie jako coś niezależnego ode mnie (zabierającego mi tym samym możliwość zmiany pewnych elementów snu).


(25-08-2020, 13:28 )Neurocosmic napisał(a): Ciekawe dlaczego cię pszczoły gryzły? Musiałeś się zachowywać w stosunku do nich bardzo agresywnie, aby się broniły w ten sposób. Po za tym po użądleniu pszczoła umiera, więc nigdy nie robi tego bez powodu. Chyba, że nie rozróżniasz pszczół, os i szerszeni, i to nie były pszczoły, to wtedy zapamiętaj czym się różnią (pszczoła czy osa?).

Wnikliwa uwaga! Przyznam szczerze, że nie jestem do końca pewien czy to były pszczoły, ale zdawały się one być pszczołami - taka była moja pierwsza myśl. Zapewne te senne pszczoły połączyły się w jedność z komarami i dały taki o to efekt.

Natomiast co do różnicy między pszczołami, osami, czy też szerszeniami to nie do końca jestem pewien czy zachowują one swoje ziemskie właściwości w snach. Myślę, że senna pszczoła mogłaby mnie dźgać "ile wlezie" i miałaby jeszcze sporo sił na przygotowanie kolejnego ataku.

Myślisz, że może się za tym kryć coś głębszego?


RE: Dziennik Snów - Harrenvolk - Harrenvolk - 26-08-2020

26.08.2020r. 

Wyszedłem z nieznanymi mi ludźmi. Następnie pamiętam, że rozmawiałem z kimś o dziewczynie o imieniu Gosia. Rozmawialiśmy też o strachu. Szliśmy polną drogą, było słonecznie, a patrząc przed siebie mogłem dostrzec dwie drewniane chatki-schroniska przy drodze. Nagle niezauważalnie dzień zamienił się w noc, a w zaroślach po prawej stronie drogi coś wywołało szelest liści. Osoba, z którą rozmawiałem przestraszyła się (możliwe też, że „wzięła nogi za pas”), a ja w tym momencie zrozumiałem, że jest to sen i, że nie ma się czego bać (choć początkowo też wywołało to we mnie lekki niepokój). Uzyskałem chwilową świadomość i postanowiłem ją jakoś wykorzystać. Odwróciłem się i chciałem wykonać chyba coś akrobatycznego, ale podczas wykonywania tej czynności obudziłem się ze śmiechem. No, bo przecież uzyskałem już świadomość, a chwilę później sen się przerwał jakby chciał mi zrobić na złość.


RE: Dziennik Snów - Harrenvolk - incestus - 26-08-2020

Hehe sprawia wrażenie jakby sen był zaindukowany dyskursem o strachu i jego skojarzeniach z poprzedniego postu :)


RE: Dziennik Snów - Harrenvolk - Harrenvolk - 27-08-2020

27.08.2020r.

Śniło mi się coś na pozór apokalipsy, a raczej epidemii. Ludzie musieli wyprowadzić się ze swoich mieszkań i przenieść do bardziej ustronnych, oddalonych domów. Jechaliśmy z rodziną w odległe miejsce do takowej chatki, domku. Ja jechałem osobno swoim zabawkowym autkiem początkowo przez miasto, a później przez naturę (jakby polanę może, trawę). W pewnym momencie, gdy wyjechałem znacznie na przód ujrzałem domek renderujący się w oddali niczym w grze. Był to dom typowy w kolorach białych z brązowymi akcentami. Wówczas rodzina powiedziała mi, że mam za zadanie wracać do miasta i sprawdzić pozostawione mieszkanie - czy jest zabezpieczone, itp. Tak też, więc zrobiłem zawracając na moim zabawkowym „aucie”. 

Wracałem do miasta, a następnie dojechałem do mieszkania (które było mi zupełnie nieznane), do którego wszedłem sprawdzić co i jak. Otworzyłem drzwi frontowe i w środku na białych ścianach widziałem latającego, okrągłego żuka, który latał w bardzo nieprzewidywalny sposób (CO BYŁO NIEPOKOJĄCE). Na lewo od głównych drzwi znajdowały się drzwi kolejne, tym razem prowadzące do pokoju. Otworzyłem je więc (pokój miał białe ściany), a na ścianie zobaczyłem obraz zgrozy - dziwne, przerośnięte, ważko-podobne stworzenie (które najpewniej mogłoby na mnie wlecieć blegh), więc szybko zamknąłem drzwi.

Ogólnie to sprawdzałem okna i je zamykałem, aby włamywacze nie mogli dostać się do środka. Będąc samemu w mieszkaniu poczułem nieokreślony strach, więc jak najszybciej z niego wyszedłem. Na lewo od drzwi frontowych znajdowały się szklane drzwi do innego mieszkania: luksusowego i bardzo interesującego. Na drzwiach widniała naklejka z informacją o nieobecności gospodarzy, zaś w środku był szczekający, miły pies. Wówczas okazało się, że obok mnie był mój kolega, więc razem z nim ponownie wszedłem do mieszkania. 

Zamykaliśmy okna i sprawdzaliśmy pokoje. Pamiętam jak wchodziłem do łazienki i toalety. W środku mieszkania było przestronnie i pomyślałem, że chciałbym kiedyś takie mieć. Po przejściu w głąb okazało się, że był tam także jakiś mężczyzna, ale po wnikliwej obserwacji okazało się, że to jego robot-podobizna i to nie jeden, a kilka! Ćwiczyły one karate i były dość zabawnym tworem, ale gdy wyszedłem z domu razem z kolegą pomyślałem, że przecież te roboty będą chciały wyjść. Patrząc do środka ujrzeliśmy jak biegną w naszą stronę, więc jak najszybciej przycisnąłem drzwi, a mój kolega zamknął je przy użyciu klucza.