![]() |
|
Notatnik-Jagoda18 - Wersja do druku +- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl) +-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44) +--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14) +--- Wątek: Notatnik-Jagoda18 (/Temat-Notatnik-Jagoda18--5) |
RE: Notatnik-Jagoda18 - jagoda18 - 07-12-2011 Sen: Wyszłam za dom na pola a tam zamiast ziemi było morze. Znalazłam się na małej łodzi. Siedział tam z gitarą aktor-Rafał Kwietniewski. Jakaś dziewczynka wpadła do wody. Chciałam ją ratować. Stałam się Rafałem i płynęłam z jakimś innym aktorem po tą dziewczynkę. Gdy miałam ją w rękach znalazłam się w jakimś pokoju. Wygladało to najpierw tak jak w Titanicu, że za oknem była woda i ten pokój/dom pływał ale później zniknęła za oknem woda i wszystko było normalnie. Stałam z tą dziewczynką już jako ja Zobaczyłam że ma zranione czoło-rana była koloru niebiesko-szarego jak lód a jak dotknęłam była zimna. Chciałąm ją zawieść do szpitala, zorientowałam się, że to mieszkanie podobne jest do mieszkania mojej przyjaciółki więc poszłam do innego pokoju i na łóżku leżała mała pulchna dziewczynka o krótkich włosach. Pytałam czy są rodzice, odpowiedziałą, że są w pracy. Powiedziałąm jej, że musze zabrać dziewczynkę do szpitala. Wyszłyśmy na dwór we trójkę. Przed domem, za bramą były dwa starodawne auta a przy nich stali jacyś dziadkowie. Dziewczynkę, którą uratowałam i trzymałam za rękę szarpałą się troszkę ale poszłam z nia na przód. Nagle zanlazłam się w innym miejscu, był szpital, karetki, policja i mama dziewczynki z pokoju. Pamiętam, że "moja" dziewczynka siedziała w karetce i czekaliśmy na pomoc.Pamiętam jeszcze taką scenę: Byłam w domu przyjaciółki z jakąś chyba moją koleżanką. powiedziała mi, że ona i moja przyjaciółka mają raka. Udawałam, że wiem o tym...Spytałam, w którym miejscu. Dziewczyna pokazała na klatkę piersiową a potem na szyję-że tam ma moja przyjaciółka. Pamiętam też z jakiegoś snu czajnik
RE: Notatnik-Jagoda18 - jagoda18 - 08-12-2011 Śniło mi się, że byłam w bardzo dawnych czasach, prowadziliśmy osiadły tryb życia, nasza osada znajdowała się z 50 m od mojego domu na dróżce gdzie skręca się do drugiego sąsiada. Wtedy nie było tam stawu ale nie pamiętam czy nie było domów ludzkich-bo chyba były, trochę to dziwne. Był na środku pewien szałas i pan, który ubierał swoją córkę w coś jakby kożuch, był biały i ona tez miała do tego czapkę, nie mogła się w tym nawet poruszać. Mówił do niej żeby siedziała w szałasie i to ją ochroni. Ochroni przed zwierzętami, które zaraz stadami miały tu przybiec. Tam gdzie miał być mój teraźniejszy dom była góra, za nią zaszło słońce, które dało pomarańczowo- różowe cienie i widziałam jakby w wyobraźni jak biegną już jelenie i sarny. Nagle przeniosło mnie do jakiegoś domu. Teraz chodziło o to żeby się schować, bo ma nadlecieć fala owadów. Byłam w pokoju gdzie były dwie szafy. Trochę ludzi było. Każdy miał ze sobą strzelbę-taką starodawną, ja też miałam. Czyli mieliśmy strzelać strzelbą do każdego takiego małego owada (wielkości bąka-tak miałam to wprowadzone w wyobraźnie we śnie) ale przecież i tak zginiemy. Strasznie się bałam. I wtedy przyszedł pewien facet. Był tak przystojny, że chciałabym go znowu we śnie zobaczyć. Był podobny do jakiegoś aktora hmm jakby do Taylor'a Kineyy. Ale ten był bardziej jakiś młodszy, przystojniejszy, ach. <love> On był czymś w rodzaju przywódcą, kimś, którego każdy miał się bać. No ja też troszkę tam się go bałam. Panikowałam, bo to już niedługo. Gdy wszedł przez wielkie białe drzwi ze strzelbą powiedziałam (lub wykrzyknęłam), że nie chce umierać. On szybkimi ruchami położył mnie na podłogę (nawet nie pamiętam gdy to robił, pamiętam tylko, że zaraz leżałam na podłodze a on na mnie), patrzył jak na piękną dziewczynę, jakby zauroczony. Czułam się wtedy taka bezpieczna. Pocałował mnie i wbił mi coś w lewe udo (jakby mały, krótki patyczek-ale nie wiem co to było), nie bolało mocno. Znowu mnie pocałował, jakby chciał żebym zapomniała o bólu, wtedy ja nie chciałam żeby przestał i również zaczęłam go delikatnie całować. Rozpływałam się... Powiedział, że to mnie ochroni przed owadami (ten hm zastrzyk?) i że mam się schować do szafy. Wiedziałam, że ta przyjemność kiedyś się skończy. Już go potem nie widziałam. Powiedziałam komuś, że to on mnie wybrał, że ja nie zginę! Byłam taka szczęśliwa i jednocześnie dumna. Później jakoś o nim zapomniałam. Teraz najważniejsze było to żeby się schować do szafy- nie wielu miało takie szczęście. Ja byłam tą wybranką. I jakieś jeszcze dwie ważne osoby. Schowałam się do szafy po lewej stronie. Byłam sama, bałam się. Wyszłam i podeszłam do drugiej, tej po prawej stronie. Siedziała już w niej jakaś pani, czułam, że była kimś ważnym dla faceta, który mnie całował (była podobna do aktorki Małgorzaty Pieczyńskiej ale miała bardziej puszyste włosy i związane w kucyka z boku). Spytałam czy mogę z nią wejść do szafy, zgodziła się. Weszłyśmy ale nie było górnej części szafy. Wyszłyśmy i na niej było coś (hm jak to napisać..coś podobnego jak suszarka na naczynia, takie pospawane druty) i ubrania. Chodziło o to żeby zakryć ten otwór bluzkami. I znowu mnie gdzieś przeniosło. Byłam w wielkim domu-jak willa. Ktoś mi się kazał ukryć w łazience. Gdy szłam do niej na jakieś półce przy schodach były jakby ubrania i przyrządy do nurkowania. Ktoś wszedł po schodach i prosił żebym mu coś podała. Nie podałam, bo skończył się sen.
RE: Notatnik-Jagoda18 - jagoda18 - 08-12-2011 Przypomniało mi się jeszcze coś-kawałek snu. Byłam chyba w klasie i obierałam jakiś duży owoc. Mówiłam komuś, że z niego będzie pyszny sok
RE: Notatnik-Jagoda18 - jagoda18 - 09-12-2011 Byłam w pokoju z chłopakiem. Przez okno zobaczyłam, że do sąsiadki przyjechała ich kuzynka a była dziewczyna mojego chłopaka. Wiedziałam, że będzie patrzeć się w moje okno więc je otworzyłam (a niech będzie zazdrosna). Sąsiadki dom nagle się przybliżył do mojego. Ich balkon się przemieścił i był bardziej z przodu domu. Na balkonie, na wiklinowej ławce siedziała ONA. Miała białą bluzkę bez ramiączek. W ogóle brzydka była (jak i w rzeczywistości), wyglądała marnie, nie uśmiechała się. Zauważyłam, że patrzy się w moim kierunku to zaczęłam całować mojego chłopaka. Potem on zniknął (nie zauważyłam tego) a ja słyszałam, że ona wchodzi do mojego pokoju. Weszła. Ja wstałam zachowując się tak jakby właśnie mi w czymś przeszkodziła (zdziwiłam się, że mojego chłopaka nie ma koło mnie) i poprawiałam włosy, bluzkę. Zapytałam ironicznie o co chodzi. Ona miała taki dziwny wyraz twarzy- jakby była smutna, obojętna a zarazem martwiła się czymś, wstydziła się czegoś. [Ten sen był jak bajka, jak napisany przez kogoś scenariusz a my to aktorzy. Ja-tą złą, ona-tą dobrą jak w serialu dla młodzieży: Ja-tą ważną, ona-tą nie lubianą przez nikogo. Tak się czułam.] Coś tam marudziła o moim chłopaku nie wiem czego chciała, nie słuchałam jej, nie chciałam słuchać. Moim celem teraz było znalezienie najszybciej mojego chłopaka. Wyszłam na podwórko i szłam w stronę stodoły. Ona szła za mną i w końcu powiedziała, że chce porozmawiać z moim chłopakiem. Powiedziałam, że nie wiem gdzie on jest. To z długopisem i z kartką w ręce zapytała czy dam jej jego numer telefonu. Wyśmiałam ją. Weszłam do stodoły, był tam mój chłopak. Majsterkował chyba przy traktorze. Przytuliłam go, pocałowałam i powiedziałam mu czego jego była chce. Nie spojrzał na nią. Ironicznie się do niej uśmiechnęłam. Koniec... Jak ja nienawidzę snów gdy w nich pojawiają się osoby, których nie cierpię. Drugi sen: Hmm pamiętam, że pożyczyłam od koleżanki rower. Gdzieś pojechałam z koleżanką jakby do parku czy nad jezioro. Nie pamiętam. W każdym bądź razie pamiętam, że już wracałyśmy. Oparłam rower pod siatką i poszłam zapukać do drzwi. Weszłam z obecną przyjaciółką do jej domu. Rozmawiałyśmy wszystkie trzy, ona się cieszyła, że przyszłyśmy do niej. Jej mama zaproponowała nam herbatę chyba się zgodziłam ale po chwili przypomniałam sobie, że muszę już iść. Zdenerwowała się, wręcz wpadła w histerię (pamiętam, że nawet we śnie pierwszy raz widziałam ją w tak idealnym, pięknym kucyku z czarną gumką do włosów). Była tak zazdrosna o nas i o to, że nie spędzamy z nią czasu. Wyszłam krzycząc żeby przestała się tak zachowywać. Przed domem ona płakała, nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Wydarłam się na nią i powiedziałam, że z nią nie da się wytrzymać. Ale po chwili przytuliłam ją i powiedziałam, że wszystko będzie dobrze, że zaczniemy wszystko od nowa. RE: Notatnik-Jagoda18 - SpecialEffect - 10-12-2011 Dobrze opisane sny. Przyjemnie się czyta. Nie miałaś jeszcze żadnego LD? Ja o tej stronie wiem 3 tygodnie i dwa miałem. I tak nie wiem czy to dobrze
RE: Notatnik-Jagoda18 - jagoda18 - 10-12-2011 Miałam kiedyś, dawno, dawno temu
RE: Notatnik-Jagoda18 - jagoda18 - 10-12-2011 Dziś śniło mi się, że byłam w hotelu. Przez korytarz szło się na salę gimnastyczną. Szczegółów nie pamiętam. RE: Notatnik-Jagoda18 - wampia - 10-12-2011 (10-12-2011, 17:48 )FielX18 napisał(a): Ja o tej stronie wiem 3 tygodnie i dwa miałem. I tak nie wiem czy to dobrze To wręcz zaj*biście. Oby tylko nie było tak jak u mnie, że z czasem coraz tych LDs mniej ![]() RE: Notatnik-Jagoda18 - SpecialEffect - 10-12-2011 Skoro tak mówisz. Zobaczymy co będzie za kilka miesięcy. RE: Notatnik-Jagoda18 - jagoda18 - 17-12-2011 Szkoła i zaczęłam zapominać sny. Plus brak czasu. Dzisiejszy sen: byłam w szkole jakić facet mył podłogę z jednej strony szkoły, był przystojny, miał średniej długości blond włosy. Trzymał mopa w ręce. Poszłam na drugi koniec szkoły, bo on powiedział, z ezaraz tam będzie mył znowu. Na końcu korytarza jakiś koleś coś do mnie gadał i sie zblizał a potem popchał mnie do ściany, bolałą mnie głowa, płakałam i mój kolega z gimnazjum mnie przytulał. |