i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia
NeuroWonderland - Wersja do druku

+- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl)
+-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44)
+--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14)
+--- Wątek: NeuroWonderland (/Temat-NeuroWonderland--3293)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 07-02-2025

Była lekcja matematyki. Rozwiązywaliśmy zadania. Treść jednego z zadań miałem przepisaną do zeszytu. Nagle w podręczniku zniknęło to zadanie. Patrzę do zeszytu i też nie ma treści. Pani nauczycielka zdziwiona co się stało. Powiedziałem, że to się wszędzie teraz zmienia. Koniec lekcji. Wychodzimy ze szkoły, ale ja jeszcze wracam na piętro po coś. Na stosiku leżą gazety z programami telewizyjnymi. Wziąłem jedną i, gdzieś przełożyłem. Ktoś wziął cały stosik i przeniósł do klasy. Nie wiem po co tam poszedłem. Nie potrzebowałem żadnych gazet. Koleżanki już poszły do domu. Grupka uczniów biegła sobie. Szedłem sobie ulicą. Spotkałem trzech kolegów. Stali w jakichś krzakach. Jeden z nich coś o czymś do mnie mówił.

Lecę nad lasem. Wygląda to raczej jakbym przewijał i przybliżał mapę. Zauważam takie charakterystyczne drzewka. Ląduję obok strumyka (bo tam był obok tych drzewek). Na ścieżce znajduję wielki jak pięść, ciekawy kamień. Biorę go. Jest raczej ciężki. Ktoś mówi coś o mrówkach pod kamieniem. Wypuszczam kamień z ręki. Jednak nie ma tam żadnych mrówek. Biorę z powrotem kamień. Idę z nim zobaczyć kałużę czy coś tam. Przybiega dziewczynka. Mówię jej cześć chociaż jej nie znam. Przychodzą jeszcze jacyś chłopacy, chyba jej koledzy, pobawić się tam. Ląduje tutaj jakiś pan. Uciekam przez chwilę, ale się zatrzymuję. Nie ma przecież wrogich zamiarów. Chcę wyjść z tamtego miejsca. W ogóle to jest trochę jak jaskinia. Przed wyjściem patrzę na kamień. Zmienił się częściowo jego kolor, jakby miał niebieską skorupę. Wychodzę, ale ciężko się idzie mi pod górkę. Na dodatek mam coś z lewą nogą, ciągnę ją za sobą. Opieram się o ścianę tej niby jaskini i budzę się.


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 11-02-2025

Superman pobiegł, gdzieś, ale odpadła mu metalowa mechaniczna noga. Spadła za łóżko. Przyszła jakaś kobieta. Założyła tą metalową nogę. Szukała jeszcze takiej małej białej tabletki, która miała dać super siłę. Powiedziałem, że jest pewnie pod łóżkiem, ale nie mogliśmy znaleźć. Przyleciał Superman. Miał on skądś jakieś koraliki. Sypnął mi do rąk. Unosiliśmy się wtedy w powietrzu. Ktoś nas obserwował. Zjadłem jeden złoty koralik, ale to nie było to i wysypałem koraliki w przestrzeń. Znalazł też opakowanie z tabletkami. Dał jedną kobiecie i ona stała się super silna. Jakoś nie do końca kontrolowała ruchy i prawie mnie kopnęła. Powiedziałem, że ja też chcę tą tabletkę, może być słabsza. Dostałem tabletkę i stałem się niby silniejszy. Potem zaczęliśmy płynąć w powietrzu i w wodzie. Zabolał mnie lewy bark. Superman powiedział, że to od zimna. Płynęliśmy dalej. Superman i ta dziewczyna, gdzieś zniknęli. Ktoś mnie wciągnął pod wodę, chyba ten co nas obserwował. Udało mi się na szczęście wypłynąć. Uciekałem. Było lato i słonecznie. Stanąłem na rozwidleniu ścieżki. Lewa ścieżka prowadziła na jakieś wydarzenie jubilerskie, a prawa na plażę. Poszedłem szybko na plażę. Jakaś stara babcia powiedziała, abym przypadkiem nie grał w siatkówkę. Zgodziłem się. Gonił mnie ten obserwator. Zatrzymałem się w tłumie ludzi. Tamten zamienił się w ostrygę (?) i skoczył na mnie. Wszedł mi pod nogawkę, ale wyciągnąłem go i mocno trzymałem. Znalazłem dom, gdzie przebywał Superman i zawołałem do kogoś, że takie coś mnie goniło i coś trzeba z tym zrobić. Okazało się, że Superman się właśnie mył w łazience. Jak skończył, otworzył drzwi. Był ubrany w czarny garnitur. Dałem mu ostrygę, a on ją zgniótł. Potem nie wiem co się działo, ale szedłem sobie plażą i był tam taki chłopak i on mnie popchnął i wpadłem do wody. Wstałem. Zacząłem wchodzić na jakąś górkę, a on chciał mnie spychać. Byłem prawie na samej górze i chwyciłem się jakiejś metalowej linki, aby się podciągnąć. On wszedł na górę i wyrwał tą linkę, abym nie mógł wejść. Jakoś jednak wszedłem na górę czepiając się czegoś innego. Ten chłopak, gdzieś poszedł. Znalazłem się na szkolnym korytarzu. Poszedłem w lewą stronę. Szedłem do przodu korytarzem. Tam była część szkoły szpitalna. Powiedziała mi o tym pielęgniarka tam siedząca. Oddaliłem się stamtąd. Znalazłem schody i zszedłem na dół do biblioteki. Przyszli jacyś uczniowie i tam usiedli. Wziąłem na chwilę jakąś grubą niebieską książkę i ją odłożyłem. Miałem dwa plasterki wyciągnięte z tej książki. Nakleiłem je na kolana jednego z uczniów. Chciałem znowu wziąć tą książkę, ale nigdzie jej nie było. Powiedziałem mu o tym. Nikogo tu nie było i nikt tej książki nie zabrał, a znikła. Wyszedłem stamtąd. Szukałem wyjścia ze szkoły, ale przechodziłem tylko z korytarza do korytarza. Wszedłem do jakiejś sali. Pomieszczenie było duże. Mieściło się tam wiele klas, głównie podstawówka. Dużo uczniów siedziało w ławkach. Wpadłem w jakieś ciemne schody prowadzące w dół. Na dole stała jakaś straszna satanistyczna postać. Szybko wróciłem się na górę. Za jakiś czas lekcja się skończyła i wszyscy szli tymi schodami. Ta straszna postać, gdzieś poszła. Tam w dole była ta biblioteka.


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 15-02-2025

Była lekcja matematyki. Jak się skończyła, to wyciągnąłem plan lekcji z plecaka i zobaczyłem, że następna miała być informatyka. Chodziłem po korytarzach w poszukiwaniu klasy. Nie wiedziałem w jakiej to ma być sali. Potem niby znalazłem, ale nie jestem pewien. W ogóle wydawało mi się, że nie potrzebuję planu lekcji.

Szedłem gdzieś. Czułem się trochę jakbym był w grze komputerowej. Były jakieś roboty humanoidalne, ale ich nie widziałem. Był jakiś tam magazyn. Zeskoczyłem kilka pięter w dół trzymając się krawędzi i wszedłem na jakąś półkę, gdzie stały dwa rowery. Coś do nich powiedziałem, a one mi odpowiedziały. Zeskoczyłem na sam dół. Szedłem dalej i na prawo. Ktoś krzyknął, że idzie stary robot. Rzeczywiście szedł jakiś lekko popsuty robot. Był chyba niebieski. Uciekłem jakimś wąskim korytarzem. Jednak on za mną podążał. Spotkałem koleżankę. Byłem wtedy ciepło ubrany. Powiedziała, że powinienem zrobić sobie usg. Rozpiąłem wtedy bluzę pod kurtką. Potem skądś skakałem na taką budkę, która stała na środku. Z niej skoczyłem nad ulicą na drugą budkę. Złapałem się jakichś prętów i się wciągnąłem. Inni też tam skakali i gdzieś biegli. Potem znowu ktoś chciał skakać na tą centralną budkę, ale powiedział, że nie może, bo tam kot siedzi. Więc skoczyłem ja. Okazało się, że tam był zabawkowy kot. Skoczyłem nad ulicą na drugą budkę i pobiegłem w prawą stronę. Ten stary robot mnie w końcu znalazł. Szliśmy trzymając się za ręce, nie wiem dlaczego. Powiedział, że mnie gdzieś zaprowadzi. No to poszliśmy. Tam był dworzec. Ludzie przechodzili przez szklane drzwi. Gdzieś z boku było w podłodze przejście do podziemi. Zeskoczyłem tam. Wraz ze mną zeskoczyło kilka innych osób. Pamiętałem to miejsce z innego snu. Tam był kościół. Widziałem nad ołtarzem obraz Maryi. Wiedziałem, że poprzednio działo się tam coś strasznego, ale teraz nie. Zeskoczyliśmy do kościoła i przeszliśmy się po nim. Zauważyłem tam boczne przejście. Było to przejście do biblioteki. Na półce w koncie po lewej stronie na samym dole stała niebieska książka. Wziąłem ją na chwilę do ręki i odłożyłem na miejsce. Rozejrzeliśmy się trochę po tej bibliotece. Była raczej wąska. Wróciliśmy do kościoła i wyszliśmy schodami do góry.


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 17-02-2025

Aktorka szła tanecznym krokiem ścieżką w lesie. Trzymała jakąś kwadratową płytkę, chyba kamienną, obrośniętą mchem w znajomy wzór. Położyła ją w rogu na trawie. Pomyślałem, że zaznaczyła to miejsce. Szła dalej ścieżką i wyszła z tego lasu taką dziurą na powierzchnię. Też wyszedłem, chociaż miałem małą trudność. Naprzeciwko była ulica, a po drugiej stronie przystanek autobusowy. Będę wiedział na przyszłość, gdzie jest wejście do lasu. Poszedłem do domu. Miałem czytnik ebooków. Nowe książki same się co chwila pojawiały. Każda na innej zakładce. Powiedziałem o tym siostrze. Potem nagle ekran się zablokował. Próbowałem odblokować, ale się nie dało. W ekranie była deseczka. Wyjąłem ją, a w środku zamiast elektroniki były kartki papieru. To stało się pewnie przez tą najnowszą aktualizację. Czytnik został zepsuty. Powiedziałem, że kupię sobie nowy. Później stoję przed oknem w swoim pokoju. Na zewnątrz są półki z jakimiś książkami. Wiem, że są bardzo ciekawe. Te półki huśtają się wraz z całym oknem. Do tyłu, do przodu, do tyłu, do przodu. Łapię w końcu za klamkę i przestaje się kołysać. Otwieram okno. Biorę po kolei i przeglądam większość książek. Kładę je na wewnętrzny parapet. W pewnej chwili po lewej stronie obok mnie pojawia się chłopiec. Przegląda jakąś cienką książkę. Podobają mi się te książki, będę miał co do czytania. Wychodzę z pokoju. Później zauważam, że chyba znikły te książki. Jem obiad. Zupa z czymś tam co jest podobne do wysepek na oceanie. Patrzę, a na dwóch wysepkach nazwy wypisane niebieskim długopisem. To ten chłopak zrobił, był właśnie w kuchni. Ciocia siedziała obok mnie po prawej stronie. Wrzuciła mi grzankę do talerza. Mówiła, że rozmoczy się i będzie na potem. W dużym pokoju byli jacyś goście.


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 25-02-2025

W klasie był autor jakichś książek. Miałem właśnie jego książkę i ją przeglądałem. Widziałem wstęp i spis treści. Otworzyłem drugą książkę i ją czytałem. Było dużo obrazków i kilka linijek pogrubionego tekstu. Po skończeniu lekcji schodziliśmy schodami na dół. Miałem jakieś dwa kijki, które przyczepiłem do nóg i tak na nich szedłem. Jakoś zjechałem po schodach na tych kijkach. Na dole były szatnie. Jednak pani szatniarka nie pozwoliła nam tam przebywać. Zdjąłem kijki z nóg i odstawiłem przy drzwiach, a za chwilę przestawiłem pod schody. Koleżanka i kolega pobiegli szatniami mimo, że szatniarka nie pozwoliła im. Gdzieś poszła sobie, może na przerwę. Ja z kolegą poszedłem do pomieszczenia, gdzie uczniowie zostawiali niepotrzebne rzeczy lub zagubione. Kolega wspiął się na drabinę i wziął słuchawki. Powiedział, że te są bardzo dobre, bo to są takie, z których da się słuchać. Potem poszliśmy na górkę do małego sklepu z elektroniką, gdzie sprzedawał Japończyk. Kolega dał mu do naprawy trzy okrągłe bateryjki. Jednak ja mu powiedziałem, że wszystko z nimi w porządku. Potem jednak się okazało, że jedna nie działała.

Ktoś strzegł wielką łąkę/trawnik. Jakaś kobieta stamtąd uciekła i szła za murkiem. Pobiegła za nią jej córka. Powiedziałem, aby się schyliły, by tamten co strzeże tego miejsca ich nie zauważył. Nagle przybyła na kucyku mała dziewczynka. Powiedziałem jej, aby posłuchała, bo tam są świerszcze. Chciałem odwrócić jej uwagę, aby nie zauważyła tych dwóch kobiet. Z oddali z jakiegoś budynku było słychać wiercenie i inne dźwięki remontu. Dziewczynka tam odjechała. Te kobiety, gdzieś już zniknęły. Też stamtąd odszedłem. Szedłem najpierw przy tym murku, a potem dalej chodnikiem. Myślałem jednak o powrocie i skręciłem w stronę piaskownicy, gdzie bawiły się dzieci, ale tam był pies i wiedziałem, że będzie mnie gonił jak tam pójdę, więc cofnąłem się i szedłem dalej uliczką. Zrobiło się szaro jakby deszcz chciał padać. Przede mną szła jakaś dziewczyna. Poszedłem za nią, ale nie mogłem jej dogonić. Zawróciła i weszła do jakiegoś budynku. Tam były jej znajome i znajomi. Grali chyba na jakichś instrumentach lub śpiewali. Wszedłem tam za nią, ale gdzieś zniknęła już. Widziałem wielu nieznajomych.


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 04-03-2025

Jestem na balkonie. Wyjmuję coś podłużnego z kręgosłupa. To jest coś podobnego do łuku. Jest bardzo ciężkie. Widzę jakby otwarty kręgosłup. Wkładam to z powrotem. Zbiegam po schodach w szkole. Dziwnie się czuję. Chyba wyjąłem ten łuk i trzymam w ręku. Ktoś pyta się kim jestem i wyciąga do mnie rękę chwytając mnie na chwilę. Mówię, że nikim (a może kimś, już nie pamiętam) i biegnę dalej. To dziwne uczucie się kończy wtedy. Mówię do kolegi w szatni, że byłem w tunelu czasoprzestrzennym i dziwnie się czułem, ale się to szybko samo skończyło.

Gdy patrzyłem przez okno w dużym pokoju, coś zaczęło lecieć. To dwa samoloty, jeden mniejszy, a drugi większy. Przeszedłem do swojego pokoju, aby móc widzieć je lecące. Ten mniejszy leciał za większym. Wlatywał na skrzydło tego większego samolotu i zlatywał. Okazało się, że to kolega sterował tym mniejszym samolotem. Potem pokazało się nagranie tak jakbym to ja leciał tym małym samolotem.

Stoję na dworze i patrzę się w niebo. Nagle leci chmura podobna do komety. Leci w lewą stronę nad lasem. Z dnia robi się wieczór. Kometo chmura robi okrąg nad dzielnicą. W miejscu, gdzie zaczyna się wieczór robi się lustrzane odbicie śladu po komecie. Spada w lesie. Wchodzę ścieżką do lasu w celu poszukiwania odłamku z komety. Jest ze mną jakiś pies, którego trzymam na rękach. Z lasu wychodzą dziki. Przestraszyłem się i uciekam. Wypuszczam psa z rąk, aby sam pobiegł. Wskakuję na gałęzie drzewa. Dwa dziki przechodzą pode mną, ale trzeci zostaje i czeka aż zejdę. Ten dzik mówi do mnie, że jest zabójcą. Zeskakuję i uciekam w las. Dzik mnie goni. Odbijam się dwa razy od skarpy i lecę. Widzę tego dzika jak się zatrzymuje i zawraca. Widzę też, gdy tak lecę, domy i zieloną trawę, a przed jednym domem stoi nieznany mi duży ptak. Ląduję po drugiej stronie ulicy.


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 05-03-2025

Znajdowałem się pod wodą (w jakimś jeziorze?). Ktoś wyciągnął mnie spod wody. To był człowiek tygrys. Trochę się przestraszyłem, że mnie ugryzie i przytrzymałem go za szyję. Jednak okazało się, że chce mnie ochraniać. Byliśmy w jakimś ogrodzonym miejscu. Z oddali było widać kościół, na którego dachu chodziła ogromna koza. Z drugiej strony miasta było widać inny, większy kościół, który był budowany "dla bezpieczeństwa". Nagle przyjechały dwa samochody. To byli agenci! Kobieta i mężczyzna. Chciałem wskoczyć na jeden samochód, ale człowiek tygrys złapał mnie za krocze. W ten sposób chciał mnie zatrzymać, nie wiem dlaczego. Agenci wysiedli z samochodów i nas zaatakowali nożami. Złapałem nóż agenta i go mu wbiłem w bok. Szła jakaś kobieta z chłopczykiem i dziewczynką. Agentka odcięła rękę chłopczykowi i go tak zabiła. Dziewczynkę udało się uratować. Nie wiem co się dalej stało z tamtą agentką i człowiekiem tygrysem, bo uciekłem stamtąd. Przeszedłem przez bramkę w ogrodzeniu i biegłem ulicą. Nikogo nie widziałem. Ciekawie ta ulica wyglądała. Miała bardzo dużo małych przecznic. Widziałem jeden zaparkowany samochód. Gdy przebiegłem tą wewnętrzną jakby ulicę, to dotarłem do bramy niedaleko tego budowanego kościoła. Były tam złote kolumny z jakimiś figurami. Tam dalej była główna ulica. Szli ludzie. Wychodząc na ulicę obróciłem się, a tam na bramie napis "Triangle of Bermuda". Ulicą wpływał właśnie statek przez tą bramę. Pobiegłem za nim, bo chciałem się wrócić, ale zrobiło się jasno i się obudziłem.


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 09-03-2025

Dwa koty przepłynęły staw w linii prostej. Jeden sobie, gdzieś poszedł, a drugi wrócił do wody i płynął po okręgu za dwoma dziewczynami. To była kotka. Po jakiejś chwili się zatrzymała w wodzie i zaczęła śpiewać tak jakby była człowiekiem. Coraz bardziej przypominała małą dziewczynkę. Miała coś z kłami. Były zaczerwienione i zapewne bolące. Pomyślałem, że teraz będzie można z tą kotką rozmawiać. Znaleźliśmy się w mieszkaniu tych dziewczyn. Kotka dziewczynka wyszła i miała pójść do swojego domu. Zostałem ja i te dwie dziewczyny. Dopiero teraz mnie zauważyły. Podszedłem do drewnianych drzwi, gdy się zamykały i przez nie przeszedłem. Na dworze było już ciemno. Tamte dwie dziewczyny mówiły coś o żabie i rzuciły czymś we mnie, chyba właśnie żabą. Poszedłem przed mój blok i szybko szedłem po śniegu do domu.


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 11-03-2025

Byłem w swoim pokoju. Był wieczór. Przyszły jakieś dwie dziewczyny i usiadły do biurka. Miały dużego laptopa. Był dosyć gruby. Miały na nim chyba coś pisać. Jedna z dziewczyn otworzyła biurko i wyciągnęła czekoladę. Ułamała kawałek i zjadła. Pomyślałem, że usiądę obok nich i będę patrzył co robią, ale one nie chciały. Miałem dwa zielone koce. Pod ścianą stały dwie kanapy (w rzeczywistości mam jedno łóżko). Przykryłem je tymi kocami. Dziewczyna siedząca bliżej mnie patrzyła się na mnie. Miała jedno oko większe od drugiego. Następnego dnia znalazłem swój własny laptop pod biurkiem. Był jakoś dziwnie powyginany. Pokazałem go mamie.


RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 16-03-2025

Wchodziliśmy do klasy. Sala była urządzona jak pokój, gdzieś w domu. W tym pokoju były drugie drzwi. Przechodziliśmy z pokoju do pokoju. Dalej miała być toaleta. Jakaś kobieta powiedziała, że urządziła tę toaletę jako zwykły pokój. I rzeczywiście, wchodząc tam zobaczyliśmy wielkie białe łóżko. Potem jakoś wyszedłem z tej serii pokoi. Jakiś grubas siedział na stoliku. Coś tam inni mówili. Wydałem jakąś komendę i powiedziałem "na balkon". Ten grubas złapał mnie w pasie i lecieliśmy na balkon. Ale zamiast zatrzymać się na tym balkonie lecieliśmy dalej w noc. Potem chyba sam już leciałem przez chwilę. Trafiłem na inny "balkon", który był tak naprawdę przystankiem autobusowym. Siedziały tam trzy osoby. Jeden z nich wstał. Coś tam do mnie mówił, trzymając w ręku pistolet. Za chwilę jednak odłożył pistolet na ławkę. Obok nas stał tłum ludzi, kolejka do czegoś. Czekałem na rodziców. Wyszli w końcu zza przystanku autobusowego. Dołączyliśmy do kolejki. Coś miałem w buzi, chyba gumę do żucia. Nie mogłem tego wypluć. Wyciągnąłem część ręką i wyrzuciłem na ziemię, ale dużo jeszcze zostało tego czegoś. Szliśmy dalej w tłumie.