![]() |
|
NeuroWonderland - Wersja do druku +- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl) +-- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--44) +--- Dział: Dziennik Snów (https://i-sen.pl/Forum-Dziennik-Snow--14) +--- Wątek: NeuroWonderland (/Temat-NeuroWonderland--3293) |
RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 29-09-2023 Ćwiczyłem z dwoma kolegami gimnastykę na ulicy. Przewróciliśmy się na skraj lasu. Powiedziałem, że tam są mrówki i wstaliśmy z ziemi. Ten las wyglądał jakoś dziwnie sztuczny. Wszędzie walały się zielone materace. Powiedziałem, abyśmy tam dalej poszli i poszliśmy. Tam był tunel. Weszliśmy do niego. Rosła tam mała wierzba, która mnie uderzyła gałęzią w plecy. Wyszliśmy z tego tunelu jakimiś małymi drzwiczkami jak dla krasnoludków. Okazało się, że znaleźliśmy się w Niemczech. Powiedziałem w stronę drzwiczek, że tam jest Polska. Poszliśmy korytarzem galerii handlowej czy czegoś takiego. Skądś wzięli się rodzice i siostra. Kolega zniknął. Nie za bardzo dobrze mi się szło. Powiedziałem do siostry, że tutaj się nie mówi (aby nas nikt nie zauważył?). Jakaś pani nadepnęła mnie z tyłu. Ktoś inny mnie uderzył kolanem w plecy. Wyszedłem na zewnątrz. Rodzice i siostra zniknęli. Widziałem jakąś panią, która chyba z kimś rozmawiała przez telefon. Chciałem do niej podejść, ale nie mogłem. Szedłem jakoś bardzo powoli. Były dalej jeszcze dwie osoby, kobieta z mężczyzną. Oni czy ktoś inny mnie zauważył i zaczął gonić. Uciekałem razem z kolegą. On był ubrany jak Superman i biegł szybciej ode mnie. Drzwi ogrodzenia były zamknięte na górną zasuwkę. Otworzyłem je i przeszedłem. Kolega zatrzymał się na rogu chodnika. Dał mi jakiś długi karabin i pobiegł dalej. Ja zacząłem strzelać do tego zombie, który mnie gonił, ale nic to nie dawało. Wyrzuciłem broń i pobiegłem. Wbiegłem do jakiegoś domku czy magazynu. Kolega wszedł do takiej malutkiej otwartej windy i zniknął w dole. Zatrzymałem się i też wszedłem na tą niby windę. Ta jednak nie działała już. Przybiegł zombie i ugryzł mnie w rękę. Złapałem go i wyrzuciłem przez zbite okno na dół. Pobiegłem do schodków prowadzących do podziemi. Były tam jakieś dzieci. W następnej serii snów obudziłem się w łóżku. Nagle kołdra uniosła się w powietrzu. Wtedy wstałem z łóżka i poszedłem do pokoju rodziców. Miauczeniem jak kot obudziłem mamę. Znowu obudziłem się w łóżku i wstałem. Tak samo jak poprzednio obudziłem siostrę w jej pokoju. Potem znowu obudziłem się w łóżku i wstałem. Na biurku stała choinka. Tym razem podszedłem do okna i odsłoniłem rolety. Na zewnątrz było jasno. Próbowałem przecisnąć rękę przez szybę. Udało się tylko trochę, więc po prostu otworzyłem okno i wyskoczyłem. Na trawniku było pełno wody, aż do kolan. Jakoś płynąłem stojąc na nogach. Wyszedłem z trawnika i poszedłem na lewą stronę i skręciłem drugi raz też w lewą stronę. Uliczką szło dwóch zielonych kosmitów. Poszliśmy razem na parking przed lasem. Tam stał ich pojazd kosmiczny. Otworzyli jakąś klapę i stanąłem na niej. Polecieliśmy. Za dużo nie widziałem, bo zrobiło się szaro. Obudziłem się w łóżku. Wyskoczyłem przez okno. Znowu było dużo wody jak rzeka. Popłynąłem przed siebie. RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 10-10-2023 Siedziałem przy biurku przed komputerem. Nagle zauważyłem, że coś się porusza za oknem. To pociąg jechał! Szybko wstałem. Wagon pociągu wjechał bokiem w okno. Tam siedzieli jacyś starzy politycy, wiedziałem. Ogólnie nie było jakichś strasznych zniszczeń. Za tym pociągiem widziałem jakieś stojące tam osoby. Pomachałem do nich, a one mi odmachały. Mama przyszła i powiedziała, że jest obiad. Poszedłem do kuchni. Częściowo wiedziałem, że to sen, ale nic nie mówiłem. Gdy spróbowałem ziemniaków, wszyscy przestali rozmawiać i nie ruszali się. Nie mogłem przełknąć i jakoś przykleiłem się do stołu. W moim pokoju był jakiś chłopak. Zaciągnąłem go do dużego pokoju przed telewizor. W telewizji pokazywane były jakieś straszne sceny z obcymi z kosmosu. Ten chłopak się bardzo tego bał. RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 29-10-2023 Mama mówiła coś o zmianie tapet, ale nie w moim pokoju. Był wieczór. Na ścianie obok łóżka, które było rozłożone siedziało dużo mniejszych i większych muszek. Próbowałem je łapać papierkiem, ale uciekały. Byłem niby w przyszłości. Jechałem samochodem jakby bez samochodu. Skręciłem w lewo w polną dróżkę, ale się cofnąłem. "Wysiadłem" i poszedłem w stronę sklepów. Wszedłem do jednego. Był większy kilkakrotnie niż w rzeczywistości. Było tam dużo ludzi. Zauważyłem jakieś dziewczyny. Chciałem nakupować trochę słodyczy. Sprawdziłem czy mam pieniądze. Tak, w lewej kieszeni spodni miałem 50zł. Wziąłem kilka świątecznych czekolad, cztery batony Daim i coś jeszcze. Poszedłem do kasy, aby zapłacić. Jak wyciągałem z koszyka słodycze, zrobiło się tego o wiele więcej niż było. RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 31-10-2023 Gdzieś obok boiska albo może parkingu, stał rower. Pomyślałem, że go wezmę i sobie pojeżdżę. Nie zdążyłem jednak tam dojść i rower został wzięty przez jakiegoś chłopaka. Ulicą jechała na rowerze jakaś dziewczyna z kimś. Chciałem usiąść razem z nią na rowerze, ale udało mi się wsiąść tylko na tylne koło. Potem jak się zatrzymała pożyczyłem od niej rower. Jechałem po chodniku i po jakichś schodach. Później oddałem rower. RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 01-11-2023 Obudziłem się i wstałem. W moim pokoju były drugie drzwi, za szafą obok okna. To były drzwi do mojego pokoju z przeszłości. Przeszedłem przez nie i trafiłem właśnie do pokoju z przeszłości. Był akurat remont. Na ścianie były igły choinkowe i posypały mi się na włosy i za kołnierz. Wytrzepałem te igiełki. Potem przyszedł tata i coś mówił, nie pamiętam co. Wróciłem drzwiami do teraźniejszości. Znowu wstałem z łóżka i przeszedłem drugimi drzwiami do pokoju z przeszłości. Tym razem nie było remontu. Pamiętam dużo kaset i płyt CD z muzyką w wiszącej nad łóżkiem szafie. Stały tam też jakieś figurki zwierząt. Znowu tata coś mówił. Przyszła też siostra. Uciekałem do drzwi powrotnych. Droga była jakaś dłuższa. Otwierały się dwa razy przejścia w ścianie. Na drugim przejściu był jakiś napis. Pod koniec szedłem już na czworakach. Pewnie miałem niski poziom sennej energii. Nie jestem pewien czy przypadkiem nie trafiłem znowu do przeszłości. Znajdowałem się na dachu wysokiego budynku. Było tam mało miejsca i bałem się, że spadnę. Miałem ze sobą bardzo grubą książkę. Przeglądałem ją. Była ona o czyimś życiu. Zawierała dużo obrazków i zdjęć. Ta książka była ponoć zakazana. W międzyczasie jak czytałem, po ścianie tego budynku wspinały się jakieś dziewczyny. Nie jestem pewien dlaczego to robiły. Jedna z nich spadła z wysokości na głowę. RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 06-11-2023 Spałem w dużym pokoju. Łóżko było dosyć duże, bo oprócz mnie leżała siostra, ciocia i jakiś kolega. Miałem włączony komputer. Pojawiły się trzy ikonki od sms-ów. To był konkurs. Z trzech ikonek zrobiły się trzy paski ze znakami zapytania. Miałem je odkryć. Były dwa takie same obrazki, chyba jaszczurki. Pojawiła się ikonka pieniędzy i na nią kliknąłem. Jednak nie dostałem żadnych pieniędzy, tylko otworzyła się strona z amerykańskimi informacjami. Ciocia miała ołówek i coś mi nim pokazywała, a potem mi go dała. Niby obudziłem się ze snu, ale ołówek został. Na ołówku były obrazki z kotami. Włączyłem telewizor na jakieś anime. Okazało się, że jest o takim samym białym kocie jak ten na ołówku. Po drugiej stronie ołówka było coś podobnego do pszczół i myślałem, że one przylecą. Odsłoniłem roletę i zobaczyłem coś bardzo dziwnego. To jakaś gęsta ciemna chmura opadła na bloki. Czułem lekki niepokój z tego powodu. Chciałem zapalić światło. Jedna lampka nad moją częścią łóżka się zapaliła. Lampka siostry zapaliła się i zgasła. Zapaliłem lampkę kolegi, a potem także udało się zapalić lampkę siostry. Ciocia miała zapalić lampę główną dla dużego pokoju, ale rękę trzymała tylko w powietrzu obok włącznika. Jednak mimo to światło jakoś samo płynnie się zapaliło, jakby z nieznanego źródła. Znowu spojrzałem za okno. Ta niby chmura wydawała się taka roślinna. Przyszła mama i powiedziała, że to jest wojna na wykończenie. Powiedziałem, że to coś chmurzystego to nie sprawka Rosji, tylko to coś spadło z meteorytów. Wyszedłem na balkon. Nadepnąłem na odnogę tej chmury. Zajęczała i chciała się owinąć wokół mojej nogi. W tej roślinnej chmurze wisiało coś podobnego do czerwonego ula. Myślałem, że jest tam wielkie żądło i uciekłem do domu. RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 10-11-2023 Obudziłem się i wstałem z łózka. Było jeszcze ciemno. Coś się mnie trzymało. Okazało się, że to kot przyczepił się pazurkami do mojej nogi. Poszedłem do pokoju siostry. Chciałem ją obudzić, ale jej nie było. To drugi kot spał w łóżku. Odciągnąłem tego pierwszego kota od mojej nogi. Obudziłem drugiego i wziąłem na ręce. Poszedłem do pokoju rodziców i ich obudziłem. Zostawiłem im kota, a sam wyszedłem drzwiami na klatkę schodową. Wyszedłem na zewnątrz. Dużo ludzi wchodziło i wychodziło. Po lewej stronie na trawniku stała przyczepa i jacyś panowie coś tam robili. Poszedłem dalej. Miałem założony ciężki plecak. RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 10-12-2023 Obudziłem się w łóżku. Kątem oka widziałem w pokoju trzech chłopaków i dziewczynę. Byli to astralni podróżnicy. Gdy zobaczyli, że ich widzę przeskoczyli przez moje łóżko. Jeden z nich powiedział wtedy, że lepiej jest czytać niż pisać. Wybiegli przez drzwi pokoju. Zwiedzali mieszkanie, wchodzili do innych pokoi. Zobaczyłem, że byli przezroczyści. Za chwilę poszli na balkon. Pobiegłem za nimi. Chciałem wejść na balkon, ale udało mi się tylko do połowy i to na czworakach. Czułem astralne gorąco. Znowu się obudziłem w łóżku. Czułem lekki niepokój. Coś usiadło obok mnie. Przykryłem się cienką kołdrą, aż głowę. Przysunęło się do mojej głowy. Czułem dziobanie, złapałem za dziób ptaka i go odepchnąłem. Poleciał i przeleciał przez drzwi. Wstałem. Okno było odsłonięte i było jasno. Zdjąłem z parapetu beczkę w kształcie misia wypełnioną napojem pomarańczowym. Na parapecie stały jeszcze jakieś pluszaki. Wyrzuciłem kilka za okno. Nagle zauważyłem, że to nie parter, ale któreś tam piętro, bo było dosyć wysoko. Widziałem samochody. Pomyślałem, że wyskoczę. Okazało się, że jest tu coś jakby poziom balkonowy. I skoczyłem na ten poziom. Widziałem rozrzucone pluszaki leżące tam. Była tam policjantka coś sprzątająca. Pewnie będą mnie gonić. Zacząłem uciekać. A tam pełno ludzi było. Kilka osób chciało mnie złapać, ale puściło. Jeden z nich powiedział do mnie "powodzenia". Gdy wyszedłem z tej strefy miasta, natrafiłem na astralnych podróżników. Siedzieli w kółku. Później, nie wiem czy to jeszcze był ten sam sen, w kilka osób umawialiśmy się na coś z jakąś dziewczyną w lesie. Miała nas niby śledzić policja i musieliśmy się tam ukrywać chociaż było to jakoś blisko tego poziomu mieszkalnego. Jeszcze raz obudziłem się w łóżku. Znowu powtórzyła się sytuacja z tym ptakiem. Złapałem go za dziób i ten przeleciał zaraz przez drzwi. W moim pokoju było trzech podróżników astralnych. Wyszliśmy razem z pokoju i poszliśmy na balkon. Weszliśmy w astral (czyli zeszliśmy po schodkach balkonowych). Jeden z nich mnie prowadził. Powiedział jak dostać się do krainy snów. Mówił, w którą stronę skręcić i coś o wielkim kaloryferze. Było widać z daleka tą krainę snów jako różne kolory i coś jeszcze. Zaraz trzech podróżników zniknęło, a ja udałem się w drogę. Na skraju lasu spotkałem jakąś dziewczynkę i jej dziadka. Był tam właśnie ten kaloryfer. Buchnęła para. Niedaleko była ulica i widziałem przystanek autobusowy, ale wiedziałem, że autobusem nie trafię, tam gdzie zmierzam. Zacząłem iść na czworakach po rurach. Oni też szli za mną. Potem szedłem normalnie leśną ścieżką. Chodziły mrówki. Na obrzeżach ścieżki leżały dziwne żółte wiśnie. Otwieraliśmy je i jedliśmy. W oddali widać było góry, a na nich znak w kształcie rączki wskazujący lewą stronę. Był też znak w kształcie mózgu. Dziadek tej dziewczynki dał mi jeszcze dwie wiśnie. Powiedział, aby ich nie rzucić na ziemię, bo zdarzy się coś złego. Wtedy weszliśmy tunelem do jakiegoś wejścia. Ktoś powiedział, że trzeba było o czymś tam mówić na początku, to by było wiadomo. Wtedy rozdzieliliśmy się. Wszedłem do labiryntu. Tam były schody, po których bardzo ciężko mi się wchodziło pod górę. Zakręcały w różne strony. Zjadłem pół wiśni, a resztę wyrzuciłem na ziemię. Wtedy ktoś się spytał co mam. Nie chciałem odpowiadać i dalej szedłem. Wtedy rozpoczęła się kłótnia pomiędzy osobami tam się znajdującymi. Już się lepiej mi wchodziło po schodach, aż tu nagle (na pewno przez kłócących się) się obudziłem. RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 17-12-2023 Był jakiś chłopiec. Nie wiem co się wcześniej działo, ale potem poszliśmy do lasu. Oprócz tego chłopca było jeszcze kilka osób. Czegoś tam szukaliśmy, wody albo miodu. Ja znalazłem taką dziwną roślinę, na której gałęzi był wielki ul pszczół. U góry na drzewie siedział, wielki jak głowa, trzmieloszerszeń. Zaczął lecieć. Chcieliśmy zrobić dziurę, aby zebrać miód. Jednak pszczoły zaczęły wylatywać i nas gonić. Uciekaliśmy. Po drodze szło kilka osób. Tłumaczyłem jakiejś pani jak wielki był to trzmiel. Była jakaś obojętna, nie wierzyła mi. Wybiegliśmy z lasu. Później znowu tam wróciliśmy. Była tam pani co miała robić zdjęcia. Ja z tym chłopcem się ustawiliśmy. Na ziemi stał jakiś mały domek zabawkowy. Patrzyłem się przez okienka tego domku. Już pani miała robić zdjęcie, gdy okazało się, że mam założoną niepasującą bluzę. Miałem założyć bluzę mamy, ale powiedziałem, że tam mam niedaleko moje szafki z ubraniami to założę coś swojego. Tamta pani się zgodziła i sama otworzyła szufladę. Wyciągnęła niebieską bluzę. Założyłem ją, ale ta nagle dostała jakichś nadruków z obrazkami przedstawiającymi jakieś urządzenia. Powiedziałem, że nie chcę jednak tych zdjęć robić. Pani była zdenerwowana i odpowiedziała, że albo zrobimy te zdjęcia albo napisze na mnie, gdzieś tam, chyba na Onecie. Dalej nie pamiętam snu. RE: NeuroWonderland - Neurocosmic - 20-12-2023 Byłem na takim jakby betonowym boisku. To było pomiędzy lasem a łąką. Chodziło tam wiele ludzi. Na jednej połowie tego boiska stały resztki jakichś dużych urządzeń. Wiedziałem, że wcześniej wywoływały wyładowania elektryczne i jakieś błyski. Te urządzenia były do kontroli umysłów. Poszliśmy za boisko do lasu i komuś mówiłem o tym co się tu zdarzyło, że poprzedni zarządcy tego miejsca i jacyś ludzie odeszli, gdzieś tam, a Indianie poszli na plażę. To była ogólnie taka wyspa. Ludzie pilnowali, aby nikt się nie wydostał na zewnątrz. Tam była rzeka albo jakiś strumyk. Zobaczyłem mały wir czy dziurę w wodzie. To był wylot prowadzący, gdzieś daleko. Nagle zachciało mi się uciekać stamtąd. Poszedłem na skraj łąki. Tam było ogrodzenie zbudowane z wielu równoległych płotów siatkowych. Zauważyło mnie kilka osób. Wszedłem na pierwszy płot i przeskakiwałem z jednego na drugi. Dużo było tych płotów - cała łąka. Gonili mnie. Przy końcu łąki zrobiła się noc. Chyba mnie zostawili, ale jednemu jednak bardzo się nie podobało, że opuszczam wyspę i wychodzę na wolność. Miał pistolet. Nie zdążył do mnie strzelić, bo zabrałem mu go, wystrzeliłem wszystkie naboje w powietrze i mu oddałem. Pobiegłem do bramy jakiegoś domu. Tam była też restauracja. Kelnerka rozdawała jedzenie. Chciałem prosić o coś do jedzenia, ale zauważyłem dziwną dziurkę w ziemi. Skądś wiedziałem, że jest to wylot prowadzący, gdzieś daleko, a pusta przestrzeń jest wypełniona nietoperzami. Jakoś udało mi się tam wejść i bardzo szybko przemieściłem się do drugiego końca czyli do tego małego wiru w rzece i wyskoczyłem na zewnątrz. Znowu byłem na tej niby wyspie. Przyszli jacyś inni ludzie jakby z serialu LOST. Powiedziałem im o tych urządzeniach i o tym, że już byliśmy w tym miejscu albo była to pozostałość po innej wersji tego miejsca. Poszliśmy do lasu i weszliśmy w tunel. Ten tunel był niski i trzeba było chodzić na czworakach. Zakręcał w różne strony i były schodki. Znalazłem pomidora i go rzuciłem za siebie. Zacząłem słyszeć jakiś dźwięk z oddali. Potem na drodze leżał drugi pomidor. Nie ruszałem go. Powoli mi się szło i inni pozostawili mnie w tyle. Oprócz mnie była tylko jedna osoba obok mnie. Zacząłem słyszeć muzykę. Podniosłem jakieś małe urządzenie. To był odtwarzacz mp3. Schowałem go do lewej kieszeni kurtki i się obudziłem. |