![]() |
|
Najodleglejsze wspomnienie - Wersja do druku +- i-Sen.pl - Polskie Forum Świadomego Śnienia (https://i-sen.pl) +-- Dział: Pozostałe (https://i-sen.pl/Forum-Pozostale--12) +--- Dział: Hyde Park (https://i-sen.pl/Forum-Hyde-Park--13) +--- Wątek: Najodleglejsze wspomnienie (/Temat-Najodleglejsze-wspomnienie--4440) Strony:
1
2
|
RE: Najodleglejsze wspomnienie - Lorellai - 15-08-2019 Pamiętam mój sen, który miałam jako 3letnie dziecko. Byłam u babci z mamą w mieszkaniu, kiedy wpadł do niego jakiś ziomek ze strzelbą i postrzelił moją mamę. Podbiegłam do niej i cuciłam ją, ona powiedziała, że tylko udaje. Uciekłam przed tym rozbójnikiem przez okno. Pamiętam też, że często mi się śnił balkon w tym mieszkaniu, i strasznie się go bałam. W snach zawsze się urywał albo przechylał, kiedy na nim byłam. RE: Najodleglejsze wspomnienie - Rebeliusz - 24-11-2020 (08-06-2019, 16:08 )Isabela napisał(a): Rebeliuszu, i jak było w brzuchu? Co kolega mówi na ten temat?Mówił, że było mu bardzo gorąco, niczego nie widział i czuł się jakby siedział w ciasnej bańce, przez co nie mógł się zbytnio poruszyć. RE: Najodleglejsze wspomnienie - Avallac'h - 03-01-2021 Hmm Rebeliusz, to brzmi bardziej jak jakiś paraliż senny z wczesnego dzieciństwa czy inne pokrewne zjawisko ![]() Chociaż nie ukrywam, że sam dość długo utrzymywałem, że pamiętam własny moment porodu. Ciasno, duszno, ale przyjemnie, wiem że to moje miejsce. Nie czuję rozróżnienia między sobą a otoczeniem, nie mam poczucia czasu ani przestrzeni. Jest bardzo ciemno i czuję się bezpiecznie w tej ciemności. I nagle rosnące światło, które wygląda dziwnie. Nie chcę go widzieć, chcę się cofnąć, ale nie mogę... a potem już pustka w pamięci. Nie mam pojęcia, czy to jakieś zapamiętane wyobrażenie, dziwny sen czy faktyczne wspomnienie porodu, jakimś cudem... Na pewno pamiętam krótkie scenki z okresu życia ok. 1-2 latek, typu pieluchy, dziecięcy zielony wózeczek stojący w korytarzu (uwielbiałem go) i łóżko ze szczebelkami oraz pluszaki. Pamiętam też chyba pierwszą lub drugą choinkę w swoim życiu, była czymś absolutnie magicznym (jak zresztą wszystko w tym okresie). Mózg wtedy działał inaczej. Nie było poczucia czasu, nie było stresu, planowania, nawet wspominania. Było tylko błogie tu i teraz, poczucie ciepła i bycia zaopiekowanym. Zupełnie inny stan świadomości ![]() Nie chcę wchodzić w tematy fantastyczne i kontrowersyjne, ale czasami, gdy staram się przywołać najstarsze wspomnienie, pamiętam... coś jakby moment przed obecnym życiem, przynajmniej takie jest odczucie. Pamiętam miejsce wyglądające jak Antelope Canyon w USA (jeśli nie znacie, KONIECZNIE wygooglajcie) - wiecznie ciemny labirynt wśród skał i piasku, gdzie przez szczeliny nad głową obserwowałem gwiazdy. Pamiętam nieporównywalne do niczego uczucie ciepła, spokoju, szczęścia i ciszy. Wiem, że nie byłem sam i gdzieś w tym labiryncie były inne byty (istoty?) takie jak ja. Czekaliśmy na coś. Być może dobudowałem tę otoczkę fabularną i utrwaliłem uczucie w sposób sztuczny i to wszystko bzdury, ale zawsze gdy wracam tam myślami, "pamiętam" że to jest miejsce poza czasem i przestrzenią, gdzie czeka się na narodziny w prawdziwym świecie... Ot, takie nietypowe wspomnienia
|