zło i dobro
#1
Czy to prawda, że zło i dobro to indywidualny konstrukt? Dla innego coś jest złe , a dla innego dobre?

Miałem ogólnie załamanie psychiczne(czy tak to nazwać?) i ogólnie potem zacząłem z kimś rozmowę. 

zapytałem się, go dlaczego nie widzi piękności w rzeczach, np. w gwieździe, która daje życie.
on powiedział, że to jest zwykła reakcja chemiczna, która jest niepotrzebna i prymitywna, i że dobroć, wdzięczność, empatia itp to nic tylko zwykłe reakcje chemiczne i serie wibracji. 
ja odpowiedziałem "okej, nawet, jeśli to tylko reakcje chemiczne, i konstrukt/dla każdego coś innego to i tak, mam przyjemność z odczuwania ich.
on odpowiedział "w takim razie, my mamy prawo to niszczyć/zabijać"
powiedziałem "ale bez kooperacji/współpracy nie możesz się dostać nigdzie, nawet do kosmosu! ani nie możesz się dalej rozwijać jako cywilizacja!"
on powiedział "ale my kooperujemy."



i dopowiedziałem "czym jest dla ciebie "animalistyczne?" jeśli dobroć empatia itp jest prymitywna, jak dostaliśmy się go gwiazd? a wasze emocje/filozifie też nie są animalistyczne, też to nie są tylko reakcje chemiczne i wibracje?
on odpowiedział "my mamy inną perspektywe, i będziemy się niej trzymać. dobroć jest subiektywna"

czy to prawda, że dobroć i zło jest subiektywne?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Tak. A może jednak nie? Bo ktoś może powiedzieć nie ma czegoś takiego jak dobro i zło. Wszystko zależy od podejścia. Z fizyczno-chemicznego punktu widzenia rzeczy się po prostu dzieją i nie ma rozdzielenia na to, że jakieś wydarzenie jest złe albo dobre. Wybuch supernowej może zniszczyć życie, ale też je stworzyć. Natomiast w religii np. chrześciańskiej mamy wyraźnie określony podział na dobro i zło. Zabijanie jest negatywne, a pomaganie pozytywne. Zrobienie czegoś złego ma wywołać u nas poczucie winy, żałowanie, chęć poprawy. Ale bywają też takie podejścia do życia gdzie zło i dobro nie jest aż tak ważną sprawą. Stawia się na zrozumienie i akceptację działania swojego i innych. Tak, ja zrobiłem coś złego, tak, ktoś mi zrobił coś złego, ale to nie jest tak istotne, bo każdy popełnia błędy, na których musi się nauczyć i nie oczekuje się, żeby niczym samuraj oficjalnie przepraszał czy popełniał harakiri. 
Ewidentnie widać na przykładzie kultury i religii, że dobro i zło jest subiektywne. A wiedza, że te odczucia mają podłoże w reakcjach chemicznych nie powinno prowadzić do zabijania własnych emocji, tylko do zrozumienia, że "tak odczuwam, ale to nie znaczy, że pozwolę przejąć nad sobą kontrolę i np. uderzyć kogoś w gniewie". Jako ludzie jesteśmy subiektywni czy tego chcemy czy nie. I zgodziłbym się z twoim rozmówcą. To, że mamy odmienne zdanie, nie znaczy, że nie mamy kooperować. Można się z kimś nie zgadzać i jednocześnie akceptować jego pogląd.
Nie poproszę cię już, byś użyczył mi swojej siły
Ani o to, byś mi nie przeszkadzał
Nie zaproponuję też wspólnej walki
Będę walczył o własnych siłach
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Ja bym powiedział, że dobro i zło są obiektywne, choć ludzie mają różną zdolność do rozpoznawania tych wartości. Moralność wymaga wiedzy i doświadczenia. Dla złodzieja ze slumsów służby porządkowe to wrogie narzędzie ucisku, bicie Policji to samo dobro. Podobnie cnotą dla nich jest rozbój na bogatym bananie, żeby nakarmić swoje dzieci. Inny przykład to ludzie nie mający żadnej styczności z naturą, uważający, że bocian usuwający swoje pisklęta z gniazda to zło wymagające potępienia. Nie można jednak powiedzieć, że dla nich dobro i zło to coś zupełnie innego niż nasze dobro i zło, że ich reakcje chemiczne są inne od naszych. To kwestia ich społecznego uwarunkowania zawężającego poznanie. Gdyby mieli możliwość poznania, rozumieli by swoje czyny inaczej, bliżej normatywnej moralności.


Oczywiście cały ten wywód nie może odnosić się do fantazji istnienia innej rasy, w której mordowanie i zadawanie cierpienia wyzwala uczucie pogody ducha i spełnienia :P
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1