ghostwritten.exe
#1
Leżę na dużym białym materacu. Przychodzi lekarz i pielęgniarka. Dają mi dwie okrągłe tabletki i jedną podłużną. Pod jakimś pretekstem wychodzę na chwilę i uciekam.

Trafiam do piwniczki. Przeglądam różne rzeczy. Nagle ktoś wyciąga kawałek szyby z okna i wchodzi, widzę trawę. Myślę, że chce ukraść książki, ale przecież tam nie ma. Było ich trzech. Jeden zabrał te duże owocowe ciastka. Chciałem je zjeść. Pomyślałem, że nie chcę tych słodyczy. Pozostałym dwóm dałem kilka kwadratowych czekolad. Każda z nich była zaczęta. Poczułem przelotnie smak jednej, był kokosowy. Wzięli wszystkie te słodycze i cukierki i sobie poszli.

Widzę, jakby w ekranie, idzie trójka dzieci przez las, dwóch czarnoskórych chłopców i jedna blondynka. Jedna starsza pani wyciąga ich z tego ekranu. Zauważa, że są ranni, a nie chce się nimi zajmować, więc mówi do drugiej, zabieramy ich do szpitala. Dwóch chłopaków zostało zabranych na jakieś przymusowe roboty. Jeden stał na korytarzu i coś mówił, że pierwszy raz ma taką robotę. Uśmiechnięty, gadał i gadał i gadał. Zapytany o rok odpowiedział, że tak, to był też tysiąc osiemsetktóryś. I znowu zaczął o czymś gadać. Drugiego chłopca nie widziałem. Dziewczynka siedziała we wnęce ściany. Była częściowo niewidzialna. Chciałem ją zabrać stamtąd. Zawołałem do niej, Andżela, chodź, możemy stąd wyjść.

Spotkałem dawnego kolegę. Naprawiał komputery. Powiedział, że te stare sprzed 2000 roku miały lepsze ekrany. Wyjął części i składał z nich komputer w monitorze. Najpierw dwa czarne głośniki, wyżej następne dwa i ekran. Spytałem go o rozdzielczość. Powiedział, że nie wiadomo.

Noc. Leżę na łóżku pod oknem chociaż łóżko mam przy drzwiach. Przy ścianie leżał jakiś mężczyzna na podłodze z kobietą. Nie wiem jak się tam zmieścili, chyba pokój się powiększył. Wyglądali na jakieś senne stwory i może rzeczywiście nie byli to ludzie, bo było ciemno i mało co widziałem. Zawołałem do nich wyciągnijcie mnie, bo nie mogłem wstać. Spojrzałem na okno i już mogłem wstać. Wyskoczyłem przez nie. Przyklepałem kamień, aby dał mi energii czy coś, ale nic się nie stało to pobiegłem przed siebie jak najdalej. Zdziwiłem się, gdy zobaczyłem, że zbliżam się do mieszkania zamiast się oddalać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#2
Wielki komar leciał. Trzymał dwa równie wielkie komary. Ciekawe tak we trójkę? A może chciał je zjeść?

Miałem zeszyt, w którym ktoś na końcu powypisywał różne kosmiczne rewelacje. Zostawiłem sobie do przeczytania na potem.

Siedzimy w grupie kilku osób w dużej jasnej sali przy stole. Trzeba coś było wybrać. Była plansza jak do gry z kwadratami na brzegach. W pierwszym była azjatycka wanilia, pomyślałem, że ją wybiorę. Z kolegą przeglądaliśmy zeszyt leżący na stole. Była rozrysowana tabelka z naszymi imionami oraz podzielona na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W każdej części było napisane co robimy w danym momencie i o czym myślimy. Ci "oni" wiedzieli nawet jakie będą nasze myśli i sny w przyszłości! A jak coś im się nie podoba to cofają się w czasie i to zmieniają. Nagle przyszło dwóch mężczyzn ubranych w czarne garnitury i w kapeluszach. Twarze mieli obwinięte czarnym materiałem. Wyciągnęli jakieś urządzenia. Już wiedziałem o co chodzi i zamknąłem oczy. Zobaczyłem tylko błysk. Chcieli wymazać nam pamięć. Ja nie zapomniałem niczego, reszta pewnie tak. Zniknęli. Przeglądałem ten zeszyt jeszcze raz. Kolega przeczytał w nim coś o rozmyślaniu. Tabelki już nie znalazłem, były tam tylko przepisy obiadowe i zdjęcia jedzenia. Chciałem wytłumaczyć pani, która z nami była całe to zdarzenie, ale ci w czerni znowu się zjawili. Odwróciłem się, gdy strzelali do nas tym światłem. Położyli te urządzenia na stole i chcieli zrobić jakiś test. Dali mi zabawkową myszkę dla kotów pod rękę. Nie wiedziałem o co chodzi, co ja mam niby z tym zrobić? Jeden przytrzymał mnie za rękę i zaczął nią poruszać góra dół, przybliżając ją do tego urządzenia. Mogłem je zabrać, ale uciekłem. Schowałem się w ubikacji. Miałem problem z zamknięciem drzwi, ale w końcu się udało. Oni nawet nie próbowali ich otwierać. Usłyszałem dźwięk tych urządzeń i jak najszybciej zamknąłem oczy. Przez drzwi i zamknięte oczy zobaczyłem błysk i unoszące się w ciemności dwa prostokątne powidoki. Obudziłem się.

Jechałem z koleżanką na rowerach. Skręciliśmy w prawą stronę i wjechaliśmy do jakiegoś budynku. Wjechaliśmy po schodach na drugie piętro. Trochę to było dziwne jechać rowerem po schodach, ale szło lekko, więc więcej o tym nie rozmyślałem. Na górze było ciemne miejsce. Zostawiliśmy rowery na podłodze. Zaatakowały nas małe agresywne dzieci. Jedne krzyczały inne się śmiały i płakały. Nie znalazłem koleżanki. Więc, albo otoczyli inną małą dziewczynkę, albo ona zmalała.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#3
Ciemność. Grupa metalowców ubranych na czarno zebrała się wokół ogniska i grają głośną metalową muzykę. Jeden z nich patrzy się w moją stronę. Ma bardzo białą twarz jakby oblał się białą farbą. Dziwnie marszczy się. On śpiewa tekst piosenki.

Zjawił się wielki czarny pies. Chwyciłem się jego ogona i wyciągnął mnie z łóżka. Razem z dwoma dziewczynkami jechaliśmy, gdzieś na jego grzbiecie w nocy. Potem był dzień. Staliśmy przy jakimś stoisku sklepowym. Przyszedł jakiś chłopak i spytał się tych dwóch dziewczynek czemu tak się wykrzywiają. Odpowiedziały, że próbują te kwaśne rozpuszczalne gumy do żucia. Znowu była noc. Powiedziałem im, że jak nie zdążę, to one później pomyślą o mnie, to ja zniknę tam, gdzie jestem, a pojawię się w miejscu, gdzie przebywają. Potem z balkonu podlewałem trawnik w miejscu, gdzie rosną chwasty. Nie wiem po co. Tylko ten pas ziemi był oświetlony światłem dziennym, resztę spowijała ciemność nocy. Wylałem wodę z gumowej rękawiczki. W drugiej też była woda i jakieś brudy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#4
Chłopak leci hulajnogą wysoko nad chmurami. Czuję jego lekki lęk wysokości. Krótka myśl o Avatarze. To jest niby jego drugi lot. Hulajnoga zmienia się w rower. Chłopak jest w połowie drogi. Gdy pomyślałem jak on wyląduje, że przecież się rozleci, ten nie może już utrzymać roweru i go wypuszcza. Leci do tyłu na plecy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#5
Czytałem książkę. Miałem dwie wersje. W jednej były strony poprzestawiane, przeczytałem trochę, ale już nie pamiętam. W drugiej było niby to samo plus dodatkowe linijki tekstu. Za każdym razem jak sprawdzałem czy się zgadza, coś się zmieniało, strony się przestawiało, dopisywał dodatkowy tekst. Możliwe, że jedna wersja to był komiks, bo były dołączone czarno białe ilustracje. W pierwszej wersji stał mnich przed blokiem, a na samym końcu drzewo, które rozpoznałem z tej drugiej wersji. W drugiej było to samo i jeszcze silna wichura się zerwała nagle.

Jakiś kolega urwał sobie nogę, aby nią straszyć potem. Za oknem była jakby skocznia narciarska. Wyskoczyłem i zjeżdżałem jak z górki po śniegu. W połowie drogi ten kolega wyciąga tą martwą nogę ze śniegu i mnie straszy. Nie przestraszyło mnie to, było trochę dziwne. Na dole były dwie górki z piachu i trzecia leśna. Wchodząc do lasu usłyszałem szeleszczenie, drzewa się poruszyły. To wielki drapieżny dinozaur. Czym prędzej wybiegłem, ale ten mnie dogonił i odgryzł głowę. Szybko wtedy się wybudziłem i idąc pomiędzy tymi ziemistymi górkami opowiadałem komuś, że chociaż już się obudziłem to czułem jak ten potwór mnie pożera. Dostałem wiadomość na telefon, że 100MB będzie za darmo, ale już za 200 będę musiał zapłacić 4 tys. Wyłączyłem tą aplikację. Chciałem ją usunąć, ale aplikacja do czyszczenia też byłą jakimś złośliwym oprogramowaniem. Potem szedłem za blokiem niedaleko lasu. Przyplątał się do mnie jakiś dzieciak. Pytał się co tam na statku. Nie wiedziałem o co chodzi. Skądś miałem zabawkowe okrągłe urządzenie z ekranem. Coś mi na nim pokazywał. Można było robić nim zdjęcia.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#6
Ktoś wszedł do mojego pokoju i wsunął do biurka trzy gazety (albo komiksy?). Były one w tematyce Gwiezdnych Wojen, a przynajmniej jedna z nich. Przeglądałem je. Pojawiły się animacje na papierowych stronach. Otworzyły się mapy różnych kosmicznych lokacji. Były tam informacje o istotach zamieszkujących tamte planety. Nagle zakręcił się rysunek Yody z wypisanymi jego jakimiś mądrościami, a także hasło "Good crystal".
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#7
Kilka razy się budziłem. Pomiędzy każdą pobudką wisiała inna firanka niż w rzeczywistości i była zaczepiona o sufit. Wtedy wiedziałem, że to sen.

Szedłem obok lasu. Nad drzewami nagle zleciały się metaliczne okrągłe pojazdy latające. Były jednocześnie daleko i blisko mnie. Chciałem za nimi lecieć, ale nie udało się. Chwyciłem jednego z daleka i chwilę przytrzymałem.

Ktoś wskoczył przez dziurę w drucianym ogrodzeniu. Za nim wskoczył chłopiec bez ubrania. Niestety nie udało mu się przeskoczyć i krokiem wskoczył w wystające ostre druty. Cały pokrwawiony. Później była jakaś zbiórka, gdzieś. Ten mężczyzna nagi stał z innymi, ubranymi. Chłopiec też tam był. Już nie był pokrwawiony.

Spotkałem się z kilkoma osobami. Poszliśmy, gdzieś gdzie był kiosk. Widziałem borówki amerykańskie wielkości jabłek. Usiedliśmy do stołu blisko ulicy. Jedna dziewczyna siedziała bliżej tego kiosku i obserwowała. Na stole leżały setki czekolad różnych rodzajów. Chyba jedną spróbowałem i szukałem jakich niespotykanych. Jedną z orzechami zostawiłem na potem. Nagle patrzę, a tam nie ma prawie czekolad. Powiedziałem, że przecież zjadłem co najwyżej cztery albo pięć, a tu już nie ma ani jednej. Ktoś zaproponował, że może w takim razie przejdziemy do piwnicy. Odpowiedziałem, że lepiej nie, bo teraz piwnica miesza się z innymi miejscami i nie wiadomo co z tego wyniknie.

Jasne słońce świeciło. Widziałem drzewo. Ktoś na nie wchodził. Mogłem wytworzyć pole siłowe wokół siebie. Gdy zbliżyłem ręce do mrówek, te zamiast na nie wchodzić, omijały je.

Miałem dziwnie długie włosy i kapelusz, chociaż nie noszę kapelusza. Zdjąłem go i wyszedłem na dwór. Pomyślałem, że nawet w czwartym wymiarze trzeba chodzić do fryzjera. Dwie dziewczynki biegły przed siebie. Jedna potem do mnie przybiegła, śmiejąc się.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1