cialka ich zycie
#31
Nie pamiętam już, co to było, ale były to trochę wysokie loty umysłu. Istota ludzka we mnie gubiła się w tym rozumowaniu, bo przekracza ono ramy standardowego myślenia.

Było tam pokazane, że nasze doświadczenia – nieważne jak piękne albo bolesne i realistyczne by były – są puste. Nieżywe. Kiedy już odstrajałem się od ich rozumowania i pokazywania, jak to funkcjonuje, w moim umyśle pojawiła się analogia do procesora komputerowego odwróconego ścieżkami do góry.

Procesor symbolizuje idee, koncepty, nasze nawyki, emocje i myśli zamknięte w konkretne systemy i przekonania. To wszystko to tylko konstrukty bez życia. Są puste. Odwrócony procesor to odłączenie od płyty, która ma możliwości uruchomienia i ożywienia tych struktur.

Ciało przyczynowe ma wszystko w sobie zapisane, ale nic nie jest dla niego warte, bo nie potrafi tego ożywić. Potrzebuje ciał niefizycznych, aby ubrać je w konkretne, odczuwalne i namacalne struktury. No właśnie – skoro ciało przyczynowe nie jest w stanie ich ożywić, to znaczy, że nie ma świadomości. Ale ciała niefizyczne też nie mają świadomości. Bo zanim pojawiły się pewne wzorce i uwarunkowania w ciele przyczynowym, to już istniała świadomość – przed utożsamieniem się z tymi programami, cieniami lub aspektami.

Więc gdzie jest ten, który wciąga się w tę grę ciał niefizycznych? Jeśli świadomość psychiczna, intelektualna każdej pojedynczej osoby powstaje ze współpracy ciał, to kto jest świadomy, zanim powstaną te procesy?
W „Ogrodach cynamonowych”, jako analogii do powstawania życia w astralu, pokazano, że kolki łączą się i powstaje osoba śniąca oraz świat astralny – jego bagaż życia. Ogród cynamonowy musi być w takim razie odwróconym procesorem, który zawiera wszystko w kodach lub szablonach.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#32
Świadomość wraca do ciała. Umysł analizuje, co dzieje się w astralu. Ostatni sen? Był tak głęboko, że ciała związane ze snami zostały w jakiś sposób odłączone. Kiedy świadomość wróciła do ciała fizycznego, nie pamiętałem snów, a nawet nie mogłem powiedzieć, czy w ogóle cokolwiek mi się śniło.
Dopiero po pewnym czasie wróciła mi pamięć snów. Co tu się zadziało? Po prostu świadomość połączyła się z ciałem mentalnym i przyczynowym, porzucając skorupy ego związane z życiem pragnień i powtarzających się stanów myślowych. Dopiero po 30 minutach, kiedy skończyłem analizować to dziwne doświadczenie, powróciła mi świadomość snów. Można powiedzieć, że byłem na pograniczu powłoki przyczynowej Ziemi oraz umysłu zbiorowego, związanego z wcielaniem się w ten tzw. ziemski matriks.
Te świadomości komunikowały się nie myślami ani słowami. Bardziej wyglądało to tak, jakby samą świadomością tworzyły struktury, które od razu stanowiły odpowiedź. Mój duch, znajdujący się na pograniczu tych dwóch światów, obserwuje, jak rozmawiają i coś mi pokazują. Jak wygląda czysta świadomość bez utożsamiania się?
Po prawej stronie znajdował się świat fizyczny – pokazano mi jakieś życie człowieka i jego rutynę. Nas w ogóle to nie interesowało, to było zupełnie nieistotne. Mając pewien wgląd w to, co mi mówią, postanawiam wykorzystać tę wiedzę do osiągnięcia takiego stanu świadomości w stosunku do tego faceta, który żyje na Ziemi.
Umysł próbuje odtworzyć to, co oni osiągali. Zaczynam używać umysłu. Jestem świadomy tego faceta, a tutaj jest Ziemia. Osiągam jakiś dystans do tego wszystkiego, myśląc, że osiągam stan świadka lub coś przypominającego czysty stan świadomości. W tym momencie słyszę jakby mentalny przekaz: „To nie tak”.
Zdziwiłem się. Od razu zrozumiałem – albo podpięli się pod mój umysł, albo dali mi do zrozumienia, że te stany świadka oraz czystej świadomości próbuję osiągnąć za pomocą myśli i wyobrażeń, a to ma niewiele wspólnego z prawdziwym stanem.
Mój duch jakby dokonał analizy. Odkrył, że stanu świadka oraz czystej świadomości nie osiąga się za pomocą umysłu, wykorzystując jego zawartość. Trzeba go porzucić i wejść w plany znajdujące się poza umysłem związanym z byciem człowiekiem. Ich rozwój świadomości był tak rzadki, że żadne ludzkie doświadczenie nie utrzymałoby się w ich umysłach. Wibrują na takich częstotliwościach, że ludzki matriks to coś pustego – pomimo ogromnych emocji i myśli, jakie ludzie generują w astralu. Oni są całkowicie wolni i neutralni.
Istnieje pewna granica między ich rzeczywistością a naszą rzeczywistością astralną – taki punkt graniczny. Ja znajdowałem się jakby jedną nogą po stronie astralnej, a drugą po ich stronie. Dzięki czemu mogłem to i owo zapamiętać. Mój umysł zaczął dokonywać porównań, mając jakieś połączenia między tymi światami. Gdyby te istoty miały ludzkie ego, powiedziałyby coś takiego: świat astralny to dom wariatów, poziom inteligencji zero. A miejsca, do których trafiają dusze, aby się leczyć lub przygotowywać do następnej inkarnacji (by na przykład znowu doznać cierpienia), można porównać do zakładu dla ludzi niedorozwiniętych umysłowo.


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#33
Nie pamiętam treści snu, ale jak się obudziłem na chwilę, to utkwiła we mnie idea tego doświadczenia. Ktoś mówi, że da się ogarnąć czystą świadomość przez doświadczenia. A jakby źródło? Mówi: „Ja ci spełnię wszystkie twoje wyobrażenia, ale nigdy nie dotkniesz czystej świadomości”.
Sen: Na początku moja osoba śniąca jest całkowicie zanurzona w ego-umyśle. Wierzy w zamek, który zwiedza, idąc ulicą. Ma on swój klimat i realną historię, opowiada pewną opowieść o tym, co tu się działo. W połowie snu jakby percepcja uległa zmianie. Ego-umysł zauważa, że jednak zamek nie jest tak prawdziwy, jak myślał na początku. Zamek stał się sztuczną budowlą, którą na dodatek zaczęli ludzie częściowo rozbierać, jakby dostosowując do czyichś potrzeb.
Część mojego umysłu zawiodła się wewnątrz, gdyż urok prawdziwości i historie z nim związane były wytworzone. Ale inna część mnie cieszyła się ze zwiedzania pomimo udawanej realności tych budowli. Jakiś aspekt we mnie jest jednak niezadowolony, że to nie jest prawdziwe tak, jak myślał do tej pory.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#34
Poziom najniższy (pierwszy):
Uwaga jest całkowicie skierowana na warstwy eteryczne, astralne i mentalne. Świadomość jest zlokalizowana w całości w mózgu, a człowiek jest przekonany, że to właśnie tam ona powstaje.

Drugi poziom:
Pojawia się wątpienie w to, że świadomość powstaje w mózgu. Ludzkie przekonanie skłania się ku temu, że jest się duszą, która istnieje również po śmierci. Na tym etapie uwaga człowieka skupia się już wyżej – na ciele przyczynowym i wyższym mentalnym. Pojawia się zainteresowanie inkarnacjami, przepowiedniami oraz kontaktami z mediami. Człowiek zyskuje wiarę w istnienie świata duchowego oraz w życie po śmierci ciała fizycznego.

Trzeci poziom świadomości:
To stan, w którym uwaga "zawiesza się" na Atmanie (czystej jaźni) i stamtąd patrzy oraz doświadcza rzeczywistości poprzez pozostałe powłoki. Człowiek widzi ludzkie życie jako ciąg przyczynowo-skutkowy. Odbiera świat z głębokim spokojem oraz ze zdziwieniem. Patrzy na rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy – jako na coś, co nie należy do niego osobiście. Charakteryzuje go całkowity brak emocjonalnego i myślowego przywiązania.



Trzy sny zmieniające świadomość
Trzy sny powtarzały się, powodując zmiany świadomości. Sen przedstawiał ogólnie codzienne życie człowieka – automatyczne życie. Wstajesz rano, ogarniasz się, idziesz załatwić sprawy, a potem odwiedzasz znajomych. Na każde doświadczenie poświęcasz określony czas, a potem idziesz dalej.
Co interesujące, gdyby człowiek za długo poświęcał czas na daną czynność, nie byłoby to już tak fajne jak wcześniej. Rozmowa, praca i inne czynności zmieniłyby się w lekkie cierpienie i niewygodę. Nie wiem czemu, ale zostało to mocno podkreślone: człowiek jest silnie uwarunkowany – wystarczy zakłócić jego rutynę i życie, a już wychodzi z niego gorsza wersja.

Pierwszy sen
Śniłem w ciele mentalnym, a sen odbywał się w ciele astralnym. Sen był ciemny i bardziej wyobrażeniowy, gdyż świadomość znajdująca się poza tymi ciałami była nieprzytomna. Po prostu Atman śnił sen, nie wiedząc, że to sen, i utożsamiał się z nim, mając święte przekonanie, że to jego własne życie.
Myśli i emocje, jakie miał w ciele przyczynowym, były wprawiane w ruch, ożywiając ciało emocjonalne i mentalne, co tworzyło umysł i świadomość osobistą. Myślał, że to on sam. Można to porównać do śpiącego woźnicy, którego kontrolują umysł i konie, podczas gdy on myśli, że to jednak on nad wszystkim panuje. Taki stan ma większość ludzi i jest to najgorsza wersja życia.

Drugi sen
Kiedy sen zaczął powtarzać się po raz drugi, coś zaczęło budzić Atmana ze stanu totalnego uśpienia, przypominającego zapatrzenie się w dal. Sen mentalny stawał się już astralnym, ale z pewną świadomością mentalną związaną z zauważaniem. Jego uwaga odnotowała, że to gdzieś już jakby było.
Aby Atman wyszedł z letargu – z takiego zapatrzenia i nieprzytomności wynikającej po pierwsze z braku ciał, a po drugie spowodowanej utożsamianiem się z nimi – musi wydarzyć się coś nietypowego, co sprawi, że zacznie inaczej patrzeć na życie. Może to być np. choroba, starość, cierpienie, OOBE, sny, LD (świadomy sen), radość lub niewyjaśnione zjawiska.
Co interesujące: w pierwszym śnie Atman wierzył, że to on prowadzi to życie. W drugim śnie nie był już tego taki pewien. Wyglądało to trochę tak, jakbym raz był sobą, a raz komuś tylko towarzyszył w tym śnie.

Trzeci sen
W trzecim śnie Atman towarzyszył procesom swoją uwagą oraz obecnością i obserwował życie tego człowieka z pozycji kamery filmowej. Czasem, na skutek zbyt długiego patrzenia na daną scenę, zostawał wchłonięty do środka i stawał się osobą towarzyszącą – to długie patrzenie uśpionego obserwatora po prostu porywało jego uwagę.
Będąc w tym stanie, świat wydawał się czymś oddzielnym i wzbudzał różne reakcje, ponieważ patrzyło się na niego przez zupełnie inne filtry percepcji. Przypominało to trochę dziecko, które pierwszy raz zobaczyło świat, albo kogoś, kto wyszedł z ciała i odwiedził inną planetę z kosmitami (lub kopię Ziemi) i jest pod ogromnym wrażeniem. W tym stanie Atman wyraźnie widział związek przyczynowo-skutkowy wszystkich podejmowanych decyzji. 



Miłość romantyczna. Weszłam w związek z dziewczyną. Były uczucia, które nas połączyły. Pięknie to wygląda na początku... W ciele przyczynowym aktywują się mechanizmy związane z romantyczną miłością, zakochaniem. Nie wiem, ile czasu upłynęło, ale byłyśmy ze sobą bardzo długo. Nagle uświadomiłam sobie: chwila, gdzie jest nasza miłość? Żyjemy jak obcy ludzie albo przyjaciele. Gdzie są nasze uczucia, które miałyśmy na początku? Czemu dalej jesteśmy razem, skoro nie okazujemy sobie uczuć tak jak wcześniej? Czemu ten związek się nie rozpadł, skoro nie ma tutaj miłości?

Zwracam się do wewnątrz, czyli opuszczam jakby uwarunkowany umysł, ale jednocześnie przeglądam jego zawartość. Odpowiedź przychodzi taka: to, co było na początku, zostało zastąpione rutyną oraz przywiązaniem. Miłość i uczucia zostały zastąpione przywiązaniem.

Wszystko jest snem jednej i tej samej świadomości. Wszystko się zmienia, ale świadomość pozostaje tak samo świadoma. Jedynie świadomości pozorne ulegają zmianom i uczeniu. Komu jawią się te wszystkie stany świadomości? Czemu umysł się zmienia, ale świadomość świadomości psychicznej nie ulega zmianie? Świadomość ego uczy się w snach jak sztuczna inteligencja, wykorzystując bazę danych, zwiększając swoją percepcję i wiedzę, co daje ciekawe i nietypowe sny.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#35
Patrzę z góry, jak leży facet. Ma na czole jakby deskę, a po lewej i prawej stronie stoją mężczyźni. Ogólnie zajmują się ezoteryką i stoją na dużo wyższym poziomie ode mnie. Ten po lewej mówi coś takiego: „Energia musi być filtrowana, bo za duża zaszkodzi umysłowi”. Coś mu tam leczyli.
Dostrajam się do ich przestrzeni i mam chęć opowiedzieć sen, jaki miałem tej nocy. Ale oni byli zajęci rozmowami, więc czekam cierpliwie. Tego po lewej rozpoznałem z audycji „Rozmowy poza ciałem”, a drugiego znam ogólnie z internetu. Ten po lewej też mnie rozpoznał. Stoją przed wyjściem, jakby do świata fizycznego. Stoję cierpliwie, wyczekując odpowiedniego momentu, aby wtrącić się do rozmowy, ale nie mogę znaleźć okazji.
Tak im się przyglądam, a potem patrzę na świat fizyczny. Dostaję rozszczepienia percepcji od tego stania i wyczekiwania. Patrząc na świat i na ich umysły, pojawiały mi się kontrasty. Świat fizyczny, jaki był wokół nich, nie rezonował z ich umysłami. Byli odklejeni. Żyją w bańkach mentalnych, związani tylko z „drugą stroną”. Przestali jakby funkcjonować normalnie w świecie fizycznym – brak równowagi. Pomyślałem sobie: skoro oni tak popadli w odklejenie, to straciłem do nich autorytet.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#36
Nietypowy sen. Na statku kosmicznym uprawiam seks z kobietą. Została jakby uprowadzona. Bardzo długo to trwało. To był najdłuższy seks, jaki miałem. Wykorzystałem moment.
Wysłali inny statek kosmiczny, który miał nas pochwycić. Był taki sam jak nasz. Miał formę trójkąta, a na górze mieliśmy jakby nadajnik, który umożliwiał naszą lokalizację. Zerwaliśmy go, nie wiem jak. Osłona uderzyła w róg tamtego statku, powodując ich awarię. Lecimy dalej.
Docieramy jakby na powierzchnię jakiejś przestrzeni. Są tam skały i jakiś płaski teren. Komputer ostrzega przed zagrożeniem. Coś tu się nie zgadza. Podchodzimy kilkukrotnie pod miejsce, które pokazują współrzędne, ale komputer wciąż powtarza ostrzeżenie o zagrożeniu. Powtarza się to kilka razy. Coś mi tu nie gra.
Wywalam świadomość poza statek i patrzę z pozycji ekranu. I co widzę? Ogromny statek kosmiczny, który jest nad nami. On jest wielkości telefonu, a nas można porównać do 1 grosza. Stworzył iluzję – hologram, który nas oszukuje. Jesteśmy w jego pułapce. Podnosimy statek w górę, uderzając spodem i uszkadzając jakiś czujnik hologramu. Odsłaniamy jego widoczność.
Zostajemy pojmani. Jestem w środku. Jest tam kobieta, jakby Japonka. Mówi coś w stylu: „Jak śmiał mnie przelecieć!”. A ja mówię, że to kara za jej bierność, kiedy bito mężczyznę.
Łapię jakby samurajski miecz – rączka była tylko podobna, a ostrze miało trzy płaskie, bardzo cienkie metalowe blachy. Walczę z kobietą. Tak się zamachnąłem, że osobie niosącej filiżankę chlasnąłem palce, ale się nie rozpadły. Na chwilę skupiam uwagę. Kiedy stawia filiżankę na stole, palce odpadają i wpadają do filiżanki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
#37
Na ekranie śnienia pojawia się taka scena. Głos mówi, że niektórzy bogowie zostali zrównani z ziemią przez ludzi. Że niewielu ma wspólnego z ich pierwowzorem. W międzyczasie mój umysł zaczął wyobrażać sobie otoczkę wizualną, dodając narrację obrazową. Ale kto był świadomy albo był obserwatorem zarówno mojej aktywności, jak i tego głosu?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Skocz do:

UA-88656808-1