28-11-2022, 09:41
Zastanawia mnie czy budząc się regularnie po 5h snu budzikiem mamy 100% pewność że następną fazą snu po przebudzeniu będzie najdłuższy REM? Czy jest w tym pewna losowość i można trafić dalej na NREM mimo tego że najgłębszy sen mamy już za sobą i WILD nie będzie miał szans na powodzenie, ciekawi mnie czy to że budzimy się wypoczęci lub zmęczeni jest wskazówką która powie 1:1 jaka będzie następna faza snu, a samo rozbudzanie się przed techniką WILD ma za zadanie wymusić REM w następnej kolejności jeśli obudzimy się w złym momencie zaspani? Myślałem że może lepiej budzić się naturalnie bez budzika ponieważ organizm zrobi to jak sen się maksymalnie spłyca i obudzimy się całkowicie wypoczęci dzięki czemu nie będzie trzeba się rozbudzać i jest pewność że następny będzie REM, szukam sposobu żeby za każdym razem trafiać w najdłuższy REM po zaśnięciu żeby nie robić WILDA na darmo, myślałem nad tym ponieważ przed praktykami LD budząc się rano najczęściej nie pamiętałem snów co wskazuje że ostatnią fazą poprzedzającą wybudzenie był prawdopodobnie sen głęboki tylko że dużo płytszy niż w pierwszych fazach, jakbym budził się od razu po REM pamiętałbym idealnie sen, a to było chyba po ponad 8h snu co wskazuje że NREM zdarza się nawet pod koniec snu i jak źle trafimy to może to przeszkodzić w technice





